Dlaczego dziecko płacze w foteliku samochodowym?

Problem płaczącego malucha w foteliku samochodowym. Znacie to?

My poniekąd tak. Przerobiliśmy temat z małym Matim, który w wieku 9 miesięcy zbuntował się na jazdę w foteliku.Przeszło mu dopiero gdy przesadziliśmy go do drugiego, większego. Antek nie podróżuje zbyt wiele, a te krótkie dystanse zazwyczaj przesypia. Przesadziliśmy go już do kolejnego fotelika, a ja chciałam dziś o wersji dla dziecka od 0-9kg. I choć problem nas już nie dotyczy, będąc na targach Kids Time wysłuchałam prelekcji Pawła Zawitkowskiego odnośnie poprawnej pozycji w foteliku samochodowym. Temat jest bardzo ciekawy i z pewnością zainteresuje nie jedną mamę, która ma lub niebawem będzie miała małego noworodka/ niemowlaka w domu.

 

Mam co najmniej kilka koleżanek, których maluchy już po samym włożeniu do fotelika zaczynały krzyczeć. Tym z Was, których dzieciaki po uruchomieniu silnika odpływają w błogi sen może wydawać się to niepojęte. Ale wierzcie mi, na własne uszy słyszałam dzieciątko, które zanosiło się płaczem, gdy tylko zostało zapięte w pasy. Wtedy myślałam, ok ten typ tak ma. Nie lubi jazdy autem i już.

No dobrze, ale skąd się bierze to, że dziecko nie lubi? Gdyby się przyjrzeć takiemu maluszkowi w foteliku to co zobaczymy? Jest ciasno opatulony w miękkim foteliku, co może przypominać łono mamy. Jeśli dodamy do tego ruch auta i odgłosy silnika, to otrzymamy warunki całkiem mocno zbliżone do tych, w jakich przyszło maluchowi spędzić ostatnie 9 miesięcy. Ciasno spowite, ukołysane, z szumem dochodzącym z zewnątrz. Coś Wam to mówi? Mi dużo. Od razu na myśl przychodzą książki dr Karpa, które namiętnie czytałam. Antek zwłaszcza wychował się na białym szumie- Whisbear kochamy do tej pory!. Spowijać jednak nigdy się nie dał, a przy Matim nie miałam o tym pojęcia. I chyba dobrze się stało. Zaraz Wam powiem dlaczego.

 

To właśnie na targach, z tego co mówił Paweł Zawitkowski wywnioskowałam, że spowijanie nie jest dobrym nawykiem. Żeby upewnić się w swoich podejrzeniach specjalnie zadałam pytanie dotyczące metody dr Karpa. Otrzymałam jednoznaczną odpowiedź – spowijanie skraca u dziecka fazę snu głębokiego. A to znowu źle wpływa na jego rozwój. I na to są badania naukowe. A dlaczego skraca? no dlatego, że dziecko które jest ciasno obwiązane nie ma możliwości wykonania swobodnego ruchu. To sprawia, że każda próba poruszenia rączką czy nóżką, a wiadomo, że taki maluch dość sporo rusza kończynami, wymaga od niego ogromnego wysiłku. W efekcie zasypia ze zmęczenia. Nie jest to naturalny sposób zasypiania. Dziecku nie śpi się wygodnie i wybudza się tuż przed zapadnięciem w głęboką fazę snu. To sprawia, że sen się skraca i przypomina drzemki. Brak głębokiego nieprzerywanego snu ma wpływ na rozwój dziecka. W trakcie snu głębokiego wytwarza się hormon wzrostu produkowany przez przysadkę mózgową. Dzięki niemu dzieci rosną, a noworodki i niemowlęta podczas nocy w każdym pełnym cyklu faz snu potrafią łącznie urosnąć 0,5mm. Głęboki sen wpływa także na przyrost masy ciała dziecka. Między innymi dlatego nie powinniśmy w nocy wybudzać dziecka do karmienia 😉

 

 

Ale wróćmy do fotelików samochodowych i płaczu dziecka. Nigdy specjalnie nie zastanawiałam się nad pozycją jaką zajmuje dziecko jadąc autem. Oczywiście bardzo dużo mówi się o bezpieczeństwie dzieci i o tym, że powinniśmy wozić je tyłem do kierunku jazdy najlepiej do 4-5 roku życia. Paweł jednak wytłuścił nam problem od strony fizjologicznej. Maluszek włożony do fotelika przyjmuje nienaturalną dla niego pozycję ciała. Główka opada na bok, ciałko wciśnięte jest głęboko w fotel, rączki przyciśnięte do ciała, ograniczone bocznymi zabezpieczeniami, nóżki szeroko przypominające siad po turecku. Żeby to zobrazować pokazał nam tę pozycję na samym sobie. Kurczę, nie wyglądało to wygodnie. Spróbujcie sami.

 

A jak być powinno najlepiej z punktu widzenia fizjoterapeuty?

  • główka powinna być po bokach zabezpieczona, ale bez blokowania barków. Uwaga na wszelkie poduszki- zagłówki. Te sprawiają, że główka idzie do przodu. Dla maluszka, który cierpi na refluks jest to koszmar, bo cofająca się treść z żołądka drażni przełyk. A cofa się tym bardziej, że:

  • pozycja, w której leży dziecko jest zła. Optymalna pozycja powinna wynosić ok 30 stopni. Pozycja siedząca, wyprostowana. Jest wtedy lepsza mechanika oddychania, ręce i nogi są uwolnione. Narządy od dołu nie naciskają na przeponę. To sprawia mniejsze zmęczenie i obniżenie częstotliwości cofania się treści żołądkowej do przełyku.

  • główka, tułów i miednica powinny być ułożone w linii prostej, co dodatkowo zwiększa bezpieczeństwo w trakcie zderzenia

 

Pewnie teraz zastanawiacie się czy Wasz fotelik spełnia te warunki, czy ich osiągnięcie jest możliwe. Ja wiem, że nasz fotelik, który kupiliśmy przy Matim, a w którym jeździł też Antoś na pewno nie był dobry. We wkładce niemowlęcej mało co jeździli. A rzec o wkładkę się tyczy, bo dzięki współpracy Pawła i firmy Avionaut powstała wkładka, która spełnia wszystkie te kryteria. Nazywa się Pixel i wg opinii to rewolucja w prawidłowym ułożeniu dziecka. Ja już się raczej o tym nie przekonam, ale każdy kto planuje dzidziusia lub maluszek jest w drodze niech sobie sprawdzi TU. Warto poczytać 🙂 Ja opinii Pawła ufam odkąd miałam możliwość pod jego okiem wraz z Matim testować  pierwsze obuwie dziecięce (wyniki testów znajdziecie na blogu). Od tamtej pory teksty Pawła chłonę jak gąbka (swoją drogą często bardzo różniące się od większości obiegowych opinii), a moja intuicja zgadza się z nimi.

 

Na koniec dodam jeszcze troszkę o bezpieczeństwie dziecka, bo sporo się dowiedziałam na targach, ale i dotarły do mnie świeżutkie wyniki ankiety przeprowadzonej wśród rodziców. Ankieta przeprowadzona

na zlecenie firmy Marko s.j. – przeprowadził Polski Instytut Badań i Innowacji we współpracy z serwisem zabawkowicz.pl.

 

 

Bezpieczeństwo dzieci – jak postrzegają je rodzice?

 

Z badań wynika, że ¾ wypadków z udziałem dzieci ma miejsce w domu. Tylko jedna trzecia rodziców kupujących wózek bierze pod uwagę atesty bezpieczeństwa. A ponad połowa opiekunów daje dzieciom jedzenie i picie w trakcie podróży. Stworzenie dzieciom przyjaznego środowiska do eksploracji świata umożliwi zdobywanie nowych umiejętności i budowanie pewności siebie. 

 

Dom kojarzy się nam z bezpieczeństwem, azylem, strefą, gdzie dziecko ma miejsce na spokojny rozwój. Ale jak wskazują statystyki, dzieci, szczególnie te najmniejsze, narażone są w nim na najwięcej niebezpieczeństw. Z badania przeprowadzonego przez Polski Instytut Badań i Innowacji na zlecenie firmy Marko wynika, że aż 75% wypadków, w wyniku których dzieci wymagały interwencji lekarskiej wydarzyło się w domu.

 

Czy rodzice zabezpieczają dom w wystarczający sposób?

 

Niekoniecznie, jedna trzecia rodziców nie osłania gniazdek, kabli, nie zabezpiecza również mebli poprzez mocowanie do ścian czy osłanianie ostrych kantów.

Czasem wystarczy zainstalować drobne zabezpieczenia, zabrać z zasięgu malucha niebezpieczne przedmioty i substancje, aby dać dziecku możliwość swobodnej zabawy i radosnego rozwoju. Bo jak wynika z badań – jedna trzecia rodziców w ogóle tego nie robi.

 

Czy nasze pociechy są bezpieczne w podróży?

 

Aż połowa rodziców podaje dzieciom w trakcie jazdy napoje i jedzenie. Takie zachowanie może doprowadzić do zakrztuszeń, zadławień, a nawet śmierci. Z kolei 30% opiekunów pozwala dzieciom trzymać w rękach tablet lub telefon. Co podczas kolizji może doprowadzić do poważnych obrażeń ciała, a nawet śmierci, ponieważ mogą zadziałać w momencie kolizji jak ostrze.

Większość (bo aż 77% procent) rodziców przy wyborze fotelika samochodowego zwraca uwagę na prawidłowe dopasowanie do wzrostu i budowy ciała dziecka. Aż 73% rodziców sprawdza atesty bezpieczeństwa, jakie uzyskał fotelik.

 

Na spacerze modnie ale niekoniecznie bezpiecznie

Przez pierwsze dwa lata życia dziecka jednym z najważniejszych środków transportu dziecka jest wózek. Wyniki badań dotyczące wyboru tego sprzętu są niepokojące. Tylko jedna trzecia badanych zadeklarowała, że przy wyborze wózka wzięła pod uwagę atesty bezpieczeństwa. Dla połowy badanych najważniejsza jest zwrotność i łatwość rozkładania wózka, wielkość kół, jego kolor i cena.

 

Drogi Rodzicu!

Dbając o odpowiednie zabezpieczenie domu przed dziećmi, otwierasz przed nimi wielki świat, który jest dla nich źródłem rozwoju poznawczego, emocjonalnego oraz motorycznego. To właśnie w odpowiednio przygotowanym środowisku, dzieci chętniej poznają otoczenie, rozwijają ciekawość świata, zdobywają nowe umiejętności, których nauka w stresogennych warunkach może być opóźniona.

Dzięki tym małym gestom, Twoje dziecko zyskuje dużo więcej, dostaje spokój rodzica, który nie zabrania wszystkiego na każdym kroku, a wspiera i towarzyszy swojemu maluchowi w zdobywaniu świata.

 

 

17 zasad bezpieczeństwa

– Czasem wystarczy spojrzeć na nasze otoczenie oczami dziecka. To, co nam wydaje się bezpieczne, dla niego może być zagrożeniem. Oto kilka niezbędnych zasad, by stworzyć dzieciom bezpiecznie warunki w domu:

– Chowaj przed dziećmi niebezpieczne, małe czy ostre przedmioty, które mogłyby połknąć, skaleczyć się nimi czy też włożyć np. do ucha, czy nosa.

– Pamiętaj o sprzętach elektronicznych, by nie znajdowały się z zasięgu dzieci, chowaj również baterie, które stanowią zagrożenie dla życia dzieci. Kable i inne długie przedmioty zabezpieczaj przed dziećmi, one nie służą do zabawy.

– Unikaj kupowania trujących roślin i nawozów, a te które masz już w domu, staraj się nie umieszczać w zasięgu dzieci.

– Zawsze sprawdzaj stabilność mebli, mocuj je odpowiednio do ścian oraz wyjmuj wszystkie kluczyki z drzwi szafek, tak aby maluch nie mógł ich otworzyć. Pamiętaj o zabezpieczaniu kantów i rogów.

– Zabezpieczaj gniazdka elektryczne specjalnymi plastikowymi zatyczkami.

– Zabezpieczaj dywany i chodniczki taśmą antypoślizgową.

 –  Na balkonie i przy schodach zamontuj bramkę lub barierkę uniemożliwiającą wypadnięcie dziecka oraz nie stawiaj przedmiotów, po których dziecko mogło by się wspiąć w tych miejscach. Dodatkowo załóż blokadę na okna

– Wszelkie leki, środki chemiczne czy detergenty chowaj przed dziećmi, w miejsca niedostępne, najlepiej zamykane na klucz. Także leki, które aktualnie używasz chowaj przed dzieci.

– Montuj osłonki zabezpieczające na kuchenki oraz piekarniki lub gotuj na tylnych palnikach, by gorące naczynia nie były w zasięgu dzieci. Zawsze zakręcaj gaz!

– Wszystkie niebezpieczne urządzenia kuchenne, noże, roboty stawiaj poza zasięgiem dziecka.

– W czasie kąpieli używaj mat antypoślizgowych zapobiegających upadkom, nigdy nie zostawiaj dziecka samego w wannie napełnioną wodą.

– Nie zostawiaj włączonych czy podłączonych do prądu urządzeń, które mogą mieć kontakt z wodą lub do niej wpaść.

– Zrób przerwę podczas podróży samochodem na picie i jedzenie,

– Nie dawaj dziecku twardych przedmiotów podczas jazdy samochodem, bo podczas zderzenia zadziałają jak pocisk, montuj do zagłówków auta smartfony i tablety,

– Sprawdzaj certyfikaty i normy bezpieczeństwa wózków i fotelików samochodowych,

– Poproś sprzedawcę o szkolenie z montażu i bezpiecznego zapinania dziecka w foteliku samochodowym,

– Dobierz fotelik samochodowy do wzrostu i rozmiarów dziecka oraz rodzaju swojego samochodu.

 

A jak bezpieczeństwo postrzegają gwiazdy?

 

Sadowska:

„Jestem daleka od radzenia, ale mogę powiedzieć, co ja robię w naszym domu. Nie da się wszystkiego zabezpieczyć. Trzeba być z dzieckiem i mieć oczy i uszy otwarte. Trzeba uczestniczyć w jego życiu, żeby zobaczyć jak szybko się rozwija i jak często różne i niebezpieczne pomysły przychodzą mu do głowy. Oczywiście, mamy w domu pozabezpieczane rogi stołu, w gniazdkach zatyczki, a przed schodami bramkę. Ale to nie powinno usypiać naszej czujności. Bardzo łatwo się pozabezpieczać, by czuć się zwolnionym z obowiązku obserwowania swojego dziecka – przecież wszystkie zabezpieczenia załatwią za mnie sprawę. Nie załatwią.

Wyobraźnia dzieci nie zna granic. Nasza nie sięga tak daleko. Dlatego, trzeba być uważnym. Być obok dziecka, by świat dziecka zabezpieczyć. Nie chodzi o to, by dziecku wszystkiego zabraniać. Ono musi się rozwijać i eksplorować świat. Dlatego, trzeba mu na to pozwolić. Oczywiście w granicach bezpieczeństwa, czyli jednak być obok.”

Mroczek:

„Jestem młodym tatą i radzić rodzicom jest mi trudno. Jeszcze pewnie wiele doświadczeń przede mną. Mogę jedynie powiedzieć: Drodzy rodzice, zabezpieczcie swój dom. Ja to przeżyłem. Z dnia na dzień dziecko się nabiera nowych umiejętności. Nawet nie spodziewałem się, że nastąpi to tak szybko. Na szczęście, uniknąłem wielkich wypadków, ale zdarzyło się, że złapałem go w wieku 7 miesięcy w połowie piętra. Dlatego zabezpieczmy: kontakty, kanty mebli, schody, a z czasem jeszcze kolejne rzeczy, bo dziecko będzie nas zaskakiwało codziennie i codziennie będziemy musieli reagować na jego rozwój, na jego świat.”

Zawitkowski:

„Jest jedna bardzo ważna rzecz. Wiem, że ludzie lubią, jak ich mieszkania wyglądają jak z journal’a. Jednak kiedy ma się pojawić dziecko, warto pomyśleć, o tym że przestrzenie w naszym domu, chociaż miłe dla naszych oczu, są tworzone i projektowane dla nas, a nie dla dzieci. To jest taka uwaga i prośba, że kiedy ma się pojawić dziecko, proszę nie koncertować się na tym, żeby było tylko ładnie. Warto pamiętać o tym, że przestrzeń dla dziecka jest elementem edukacji. Na przykład: podłoga najlepiej, żeby była różnorodna, ale też taka, na której dziecko nie rozbije sobie głowy. Oczywiście wymaga to inwestycji. Ale jest to najlepsza inwestycja na świecie. To samo z meblami. Znam rodziców, którzy w sytuacji kiedy pojawiło się dziecko, wywieźli część mebli i przeorganizowali cały dom. Oczywiście było to dla nich trudne, ale te ich pomysły fantastycznie wpłynęły na ich dziecko. Maluch miał tak cudowne możliwości eksploracji przestrzeni i był bezpieczny, ponieważ rodzice dostosowali swoją wyobraźnię do możliwości, potrzeb i ograniczeń małego dziecka. Dlatego, myślmy jak dziecko, a nie jak dorośli.”

 

Miłością otulony

Gdyby nie zdjęcia, człowiek chyba nie zdawałby sobie sprawy z upływającego czasu. Robiąc porządki na karcie, natknęłam się na zdjęcia, które zrobiłam tuż po powrocie ze szpitala. Anti miał na nich około tydzień. Podobne zdjęcia zrobiłam kilka tygodni później. Dopiero zestawiając je ze sobą zauważyłam jak bardzo urósł, jak się pięknie zaokrąglił, jak zmieniły mu się rysy twarzy. Na co dzień to, że dziecko rośnie widzę po ciuszkach. Do pudełka schowałam pajacyki w rozmiarze 56. Powoli wyrasta z 62. Przed nim kolejny rozmiar. A mi się jakaś łza w oku kręci. Tak jak zatrzymuję pajacyk, który moi chłopcy jako pierwszy ciuszek ubrali na siebie, tak chciałabym móc zatrzymać czas. Tulić w ramionach tego okruszka, czuć jego zapach, gładzić mięciutkie włoski. Wzruszać się na widok uśmiechów przez sen i odgłos pierwszych dźwięków.

Instynkt macierzyński jest niesamowity. Po narodzinach Antosia zapierałam się, że „never ever”, żadnych dzieci więcej. A dziś… no cóż 😉

DSC_0725DSC_0726DSC_0746DSC_0745DSC_0157DSC_0779

Antoś miłością otulony w cudowny rożek Colorstories. Polecam Wam z całego serca, nie wyobrażam sobie wyprawki bez tej marki <3

 

Rozkładamy wózek na części pierwsze, czyli czym kierować się przy wyborze idealnego wózka

Rodzicom oczekującym na pierwsze maleństwo jest szczególnie trudno zdecydować jaki wózek będzie dla nich najlepszy. Ci, którzy wybierają już kolejny pojazd dla dziecka, znają swoje potrzeby i oczekiwania, ale w natłoku informacji mogą mieć problem z odnalezieniem takiego, który spełni wszystkie wymagania. Na co więc zwracać szczególną uwagę przy zakupie wózka? Jest kilka elementów, które mają kluczowe znaczenie, ponieważ przekładają się na funkcjonalność pojazdu oraz zadowolenie rodziców i radość maluszka.

Koła i amortyzacja

Szukając najlepszego wózka dla swojego dziecka należy wziąć pod uwagę powierzchnię, po której najczęściej będziecie jeździć. Jeśli mieszkasz poza miastem lub lubisz obcowanie z naturą, szczególną uwagę zwróć na rodzaj kół. Muszą być duże i posiadać dobry system amortyzacji. W przeciwnym razie spacery po nierównej powierzchni będą dla maleństwa nieustannym trzęsieniem, a Ty zmęczysz się próbując przejechać przez piasek czy śnieg. Rodzice mieszkający w miastach mają nieco łatwiej – ich wózki powinny przede wszystkim być zwrotne, co zapewniają przednie obrotowe kółka. Mimo gładkich nawierzchni w miastach, warto wybierać wózki, które wyposażone są w amortyzatory. Krawężniki, nierówne płytki chodnikowe, nieodśnieżone drogi czy przeszkody w parkach, to niestety codzienność spacerujących rodziców. Idealnie, jeśli pojazd posiada możliwość szybkiego blokowania obrotowych kółek, jak w przypadku wózka Chicco Urban. Kiedy planujesz wycieczkę do lasu – zablokuj je, a prowadzenie po korzeniach i szyszkach będzie o wiele łatwiejsze. Jeśli wybierasz się na zakupy do supermarketu, docenisz możliwości obrotowych kółek – między wąskimi alejkami sklepowymi, nawet prowadzenie jedną ręką nie będzie stanowić problemu. Wózek Chicco zapewnia także dobrą amortyzację, dzięki której nawet przy nierównej drodze, maluszek może spokojnie spać.

Stelaż

Stelaż wózka powinien być nie tylko trwały, ale również lekki – nawet jeśli w Twoim bloku jest winda lub wydaje Ci się, że właściwie nigdy nie będziesz go nosić. Większość rodziców przyznaje, że dopóki nie mieli dziecka, nie zauważali trudności w poruszaniu się wózkiem po swojej okolicy. Sklepy, urzędy, komunikacja miejska, przewożenie wózka autem – to potencjalne sytuacje, w których docenisz jego lekką wagę. Najlepiej wybrać wózek, którego stelaż składa się na płasko – wtedy zajmuje najmniej miejsca, np. w bagażniku auta. Wózek Chicco Urban poza powyższymi cechami, posiada dodatkową zaletę – uchwyt, który pozwala na wygodne trzymanie złożonej ramy. Doceni to każdy rodzic, który wie jak trudno jest przenieść złożony wózek i jednocześnie nie ubrudzić swoich jasnych spodni 😉 Jeśli jesteś osobą o niestandardowym wzroście, zwróć również uwagę na możliwość regulacji rączki. W wózku Chicco Urban można ustawić 4 poziomy wysokości, dzięki którym spacery będą przyjemne zarówno dla rodziców o wyższym, jak i niższym wzroście.

Budka

Zadowolony maluch, to udane spacery. Nawet najbardziej pogodnemu dziecku, może zepsuć humor słońce świecące w oczka. Dlatego zawsze sprawdzaj maksymalną długość budki wózka – im bardziej obszerna, tym lepiej. Dobrze jeśli ma dodatkowe przedłużenie daszka oraz siateczkową wstawkę do wentylacji. W upalne dni, zapewnimy maluszkowi odpowiednią cyrkulację powietrza otwierając okienko, bez konieczności składania budki, która chroni przed promieniami słonecznymi. Niektóre budki posiadają dodatkową ochronę przed słońcem, w postaci filtru UV, jak na przykład w wózku Chicco Urban (UV 50+).

Gondola / Siedzisko

Jeśli zdecydujesz się na zakup wózka wielofunkcyjnego musisz sprawdzić zarówno funkcjonalność gondoli, jak i spacerówki oraz sposób wymiany jednej opcji na drugą. Wybór gondoli, to prosta sprawa. Jeśli budka jest odpowiednia, pozostaje ocenienie okrycia na gondolę (czy jest łatwo odpinane) i wyściółki gondoli (czy łatwo zdjąć do prania, czy materiały będą przyjemne dla dziecka).

Kwestia siedziska w spacerówce jest bardziej skomplikowana. Dokładnie sprawdź jakie są poziomy regulowania oparcia, ponieważ na różnych etapach rozwoju zmieniają się preferencje dziecka. Maluszki, które nie potrafią siedzieć, powinny jeździć w pozycji półleżącej. Wózek spacerowy musi również rozkładać się do pozycji leżącej, gdy maluch zaśnie. Niektóre dzieci lubią siedzieć lekko oparte, inne zupełnie prosto. Wózek powinien zapewniać jak najwięcej opcji rozkładania, aby pasować do różnych upodobań dzieci. Regulowanie siedziska może odbywać się na przykład na zasadzie trójstopniowej regulacji (pozycja siedząca, półleżąca i leżąca) z możliwością dodatkowego dopasowania każdej z nich poprzez odpowiednie ułożenie materiału. Taki dwustopniowy system został wykorzystany w wózku Chicco Urban. Bardzo ważne jest, aby siedzisko spacerówki było odwracane, gdyż mniejsze dzieci wolą być zwrócone przodem do mamy. Czują się bezpiecznie, a jednocześnie mogą obserwować świat. Ciekawskie starszaki lubią patrzeć na wszystko, co je otacza – wtedy można obrócić siedzisko przodem do kierunku jazdy. Wózek Chicco Urban posiada także tę opcję.

W przypadku wózków wielofunkcyjnych koniecznie dowiedz się w jaki sposób przekształcić gondolę w spacerówkę. Zwykle należy zdemontować wózek głęboki i zamontować gondolę. Aby zaoszczędzić czas oraz miejsce (niepotrzebną już gondolę trzeba gdzieś przechowywać) warto zdecydować się na wózek głęboko-spacerowy, czyli łączący obie funkcję. Chicco Urban w zaledwie 3 prostych ruchach zmienia się gondoli w wózek spacerowy lub odwrotnie. Dno gondoli jest twarde, ale podzielone na 3 części – po spięciu dwóch klamr otrzymujemy wygodne siedzisko kubełkowe spacerówki. Czynność tą można wykonać nawet ze spokojnie leżącym maluchem w środku. Jeśli dziecko zaśnie, możemy również odpiąć klamry i zapewniamy mu sen w naturalnej pozycji, na płaskiej powierzchni.

Kosz

Kosz na zakupy to niezwykle ważne akcesorium każdego wózka. Dostęp do niego powinien być łatwy, a wielkość wystarczająca, by spakować zakupy lub najpotrzebniejsze rzeczy – kocyk, folię przeciwdeszczową, napój, przekąskę. A także inne niezmiernie ważne przedmioty, bez których spacer nie może się odbyć… maskotki, autka, lalki, klocki… Wyobraźnia maluchów nie ma granic!

Akcesoria

Zanim zdecydujesz się na wózek, sprawdź jakie akcesoria są oferowane w komplecie, a które należy dokupić osobno. Dopiero wtedy porównuj ceny poszczególnych modeli. Najbardziej przydatne dodatki do wózka, to: folia przeciwdeszczowa, okrycie na gondolę, okrycie na nóżki, cieplejsze okrycia zimowe, torba do wózka, adaptery – jeśli wybieramy opcję 3 w 1 (z fotelikiem samochodowym).

Kwestia akcesoriów została ciekawie rozwiązana w wózku Chicco Urban. Do każdego wózka dobiera się w cenie tzw. Color Pack, czyli zestaw kolorystyczny zawierający budkę, wkładkę do spacerówki, kolorowe osłonki na pasy, okrycie na gondolę i spacerówkę. Dzięki temu już na starcie można wybrać odpowiadający nam kolor zestawu lub wybrać jeszcze jeden, alternatywny. Zestawy kolorystyczne dla wózków Chicco są proponowane w wersji letniej i zimowej. Warto w cenie zakupu wybrać jeden z nich, a drugi dokupić osobno. Możemy wtedy cieszyć się oryginalnym wyglądem wózka i zmieniać kolory w zależności od nastroju czy… ubioru mamy! Color Packi to również idealne rozwiązanie dla rodziców dzieci o różnej płci.

Co daje podział na pory roku? Opcja zimowa zawiera materacyk, który z jednej strony wykonany jest z miękkiego, ciepłego futerka, a z drugiej ze standardowego materiału. W wersji zimowej Color Pack posiada także mufkę na ręce mamy lub dziecka – w zależności czy zamontujesz ja na pałąku malucha czy rączce wózka. Opcja letnia to delikatne kolory oraz bardzo praktyczne okrycie na gondolę i nóżki dziecka z siatkowymi wstawkami umożliwiającymi dobrą cyrkulację powietrza. Budka w wersji na lato również posiada odpinane okienko z siateczką.

 

* wpis powstał dzięki specjalistom od wózków Chicco 🙂

Pierwsza wyprawka – karmienie noworodka

Spoglądam na archiwalną listę z rzeczami dla Matiego, które nabyłam jeszcze przed porodem. Ówczesny „projekt wyprawka” zapisany w excellu zawiera kilka arkuszy zapełnionych tabelami. Łapię się za głowę! Kiedy ja miałam na to czas? Że nie wspomnę ile kasy wyrzuciłam w błoto.

Chciałoby się rzec, że tym razem mądrzej i bardziej minimalistycznie podejdę do tematu. Widzę różnicę, nie muszę mieć wszystkiego. Wiem co jest niezbędne i jeśli coś okazuje się moją fanaberią to nabywam tylko dlatego, że mam słabość. A nie z musu i tłumaczenia sobie, że na pewno się przyda.

Nie wiem jak większość mam, ale niech ryzykuję stwierdzeniem – spore grono kobietek w ciąży zakłada, że swojego malucha krócej bądź dłużej będzie karmić piersią. A karmić to już na pewno.

I ja w ciąży z Matim tak sobie założyłam. Oczywiście zrobiłam osobną tabelkę, w której uwzględniłam wszystko co będzie mi do tego karmienia potrzebne. Począwszy od laktatora (najlepiej dwóch- elektronicznego i ręcznego w razie „w”), wkładek laktacyjnych, kremów i maści na sutki, po butelki, na sterylizatorze kończąc.

Tym razem zestawienie wyglądałoby tak.

Bez nazwy-1

Oczywiście to zestawienie tylko i wyłącznie bazujące na moim doświadczeniu. Z tych wszystkich pozycji użyłam tylko laktatora 1 czy 2 razy i maści na brodawki (która nota bene służyła też jako maść na pupkę Matiego). Cała reszta, włącznie z wkładkami laktacyjnymi (bo nic mi nigdy nie ciekło) się u nas okazała zbyteczna.

Wiem jednak, że różnie być może. Tak jak ciąża ciąży nie równa, tak i po porodzie może być różnie. Choć zakładam, że problemów z karmieniem nie będzie (lata praktyki robią swoje) to dla spokoju sumienia nie pozbyłam się w/w laktatorów. Ba, dzięki Chicco wzbogaciłam się nawet o laktator ręczny 😉 Swoją drogą całkiem fajny. Poza tym laktatorem z Chicco, mam u rodziców Medelę Mini Electric (to ten użyty raz czy dwa razy) oraz elektryczną nówkę z Lovi (wygrana w konkursie).  Do laktatorów w zapasie spore pudełko wkładek laktacyjnych. Yupii. I nawet jakaś butelka się zabłąkała 😉

DSC_0208

Mając powyższe na uwadze przyszłym mamom, myślącym o karmieniu piersią sugerowałabym, aby lista wyprawkowa w tym temacie wyglądała tak.

1

Jeśli coś okaże się niezbędne zawsze możecie zakupić po porodzie. W dobie internetu można wszystko zamówić bez wychodzenia z domu, a i świeżo upieczony tatuś na pewno będzie skory do pomocy 😉

Na koniec mam malutką niespodziankę od Chicco. Dwie pierwsze osoby, które zgłoszą w komentarzu chęć otrzymania mini wyprawki (takiej jak trzymam na zdjęciu w dłoni) nie będą musiały martwić się o zakup paru rzeczy. Paczuszka mała, choć zawiera większość tego co mogłoby okazać się potrzebne, ale wcale nie musimy kupować przed porodem. Miałam tych paczuszek sztuk kilka, ale wyjątkowo obrodziło w tym roku w brzuszki wśród koleżanek. Łapać, więc kto może! 😉DSC_0210

Ps. Wyprawkowych postów spodziewajcie się jeszcze kilka. Kupiłam nową komodę. Pojemną. Jest co zapełniać i pokazywać! 😉

 

 

Wyprawka dla noworodka – ciuchy. Co kupić?

Podczas mojego ostatniego pobytu u rodziców, zaglądnęłam na stryszek, gdzie trzymamy pudła z ciuszkami po Mateuszku. Sporo rzeczy, zwłaszcza tych najmniejszych odsprzedałam, jednak co nieco zostało. Postanowiłam odświeżyć sobie pamięć i sprawdzić jak wiele mam i jak dużo jeszcze potrzebuję.

Przeglądając te malutkie ubranka doszłam do wniosku, że wiele z nich to rzeczy, których Mati nie nosił lub ubierałam mu stosunkowo rzadko. Niepraktyczne, nieodpowiednie na daną porę roku. Gdy był w brzuchu szalałam z zakupami, nie do końca zdając sobie sprawę, że nie wszystko to co w sklepach nam oferują, rzeczywiście się przydaje. Dziś, nauczona doświadczeniem jestem mądrzejsza w temacie. Wiem co sprawdziło się w naszym przypadku i teraz, przy drugim dziecku będę stawiać tylko na takie rzeczy.

Pomyślałam, że moje spostrzeżenia przydadzą się nie jednej mamie, głównie tej, która nosi pod sercem swoje pierwsze dziecko. Większość rzeczy dla noworodków i niemowląt jest droga, więc szkoda wydawać pieniądze na coś co i tak będzie leżeć. Lepiej kupić mniej, lepszej jakości,a coś co się rzeczywiście przyda.

Co znajdzie się w wyprawce dla mojego drugiego synka? Co na pewno się u nas sprawdziło i gorąco wierzę, że podobnie będzie tym razem?

pajace

Przede wszystkim pajacyki. Są genialne, bo szybko się je wkłada i ściąga, co ma znaczenie np w nocy, gdy maluszek przesika pieluszkę. Łatwość ubierania sprawia, że nawet najmniej wprawiona mama i poddenerwowany nową rolą tata dadzą sobie wyśmienicie radę. Ile? Na pewno kilka. U nas szło czasem po 2-3 na dobę. Zwłaszcza na początku, gdy nawet pieluszki w rozmiarze 1 okazały się za duże i po prostu przeciekały mocząc pajaca.

Doskonałej jakości są te z Nexta. Mogę je polecić z czystym sumieniem. Gdy ja rodziłam, nie było jeszcze wysyłki do PL, więc zostało allegro lub second handy. W tych drugich zwłaszcza można znaleźć w naprawdę niskich cenach (ja płaciłam po 5zł sztuka za często nowe sztuki, bo ileż taki noworodek je razy założy zanim wyrośnie). Także jak macie możliwość, śmigacie do sh i grzebiecie. Zwłaszcza za rozmiarami 56 i 62. W takiej cenie bierzcie ile Wam się podoba. Szukajcie też takich, które w rękawach mają wszyte niedrapki, które można wywinąć. Odpada wtedy kupno niedrapek, które w zasadzie u nas założyliśmy raz- w szpitalu po porodzie.

pajace bez stóp

Problem z pajacami jest właściwie jeden. Jak maluch wyrasta (a na początku wyrasta mega szybko), to przestaje się w nich mieścić i nie może rozprostować nóżek (mimo, że ogólnie pajac wydaje się być ok rozmiarowo). Na pomoc przychodzą pajacyki bez stópek. Zwłaszcza jeśli chcemy się szarpnąć i wydać troszkę więcej kasy i kupić coś co nam skradło serce. Sprawdzają się super, bo wystarczy, że założymy do nich skarpetki. Ale.. w naszym przypadku były ok do czasu dopóki Mati nie zaczął mocniej wierzgać nóżkami. Wtedy skarpetki notorycznie spadały, a stópki były chłodne. Także na noc mało przydatne. Ile sztuk? Nie za wiele. No chyba, że coś nam mocno do gustu przypadnie. Ja polecam ten w paski z KappAhla. Świetna bawełna, świetny krój.

body kopertowe

Bodziaki kopertowe- moja największa miłość. Na swoją listę dopisuję kilka sztuk. Uwielbiałam. Za łatwość ubierania. Za to, że jakimś cudem rosły razem z Matim i rozmiar 62 (z HM) nosił przez kilka pierwszych miesięcy (nie wiem jak to możliwe). Oczywiście polecam te na zatrzaski, bo wiązane jakoś mniej się sprawdziły u nas. Ile sztuk? NA bank kilka!

bodziaki

Zwykłe body, wkładane przez główkę. Też praktyczne, choć trochę mniej niż te kopertowe. Lepsze na późniejsze miesiące niż na sam początek. Jest oczywiście jeszcze wersja z krótkim rękawem. Dla noworodka nie polecam. Miałam kilka sztuk i leżały. Nie ubierałam Matiemu pod pajace.

PÓŁŚPIOCHY

Nie miałam większego przekonania do typowych śpiochów. Pewnie dlatego nie kupiłam ani jednej pary. W wyprawce dla Matiego za to znalazły się półśpiochy i te szczerze mogę polecić. Sprawdziły się u nas rewelacyjnie, zakładałam je do body kopertowego. Nic nie spadało, nie zjeżdżało. Mieliśmy z H&M i Cartersa. Polecam obie firmy.

spodnie

Spodnie czy legginsy też fajnie mieć. Niekoniecznie dla newborna, ale tak po 1-2 miesiącach sprawdzają się super. Analogicznie jak pajace bez stóp, tak i tu wkładamy skarpetki i mamy outfit wyjściowy 😉 Mieliśmy z H&M, KappAhla i całkiem sporą ilość z Zary jak już Mati podrósł (te z z Zary mają jedną wadę- przeważnie są za szerokie w pasie itrzeba coś z tym zrobić).

zestawy

Sporo fajnych rzeczy z powyższych list można kupić w zestawach, co wychodzi znacznie taniej. Miałam taki zestaw z H&M i poza czapeczką, która rozciągnęła się do granic niemożliwości po pierwszym praniu byłam bardzo zadowolona. Zestaw w zwierzątka leśne, bo taki mieliśmy leży w pudełku i czeka na nowego właściciela 🙂

inne

Moje serce skradły także śpiworki z Cartera. Mieliśmy jeden jedyny i jak słowo daję to był u nas hit przez długi, długi czas, bo rósł razem z Matim. Idealny na dzień, zwłaszcza gdy ciepło w domu. Wystarczyło podciągnąć i już pieluszka na wierzchu. Taki mam sentyment do tego śpiworka, że dla drugiego dzidziusia już zamówiłam kolejny.

Poza śpiworkiem na pewno przyda się jakiś cieplejszy pajacyk lub kombinezon. Okruszek przyjdzie na świat na początku października, więc zakładam, że z pogodą może być różnie. Dla Matiego miałam misia z H&M. Niestety sprzedałam…

Skarpetki, czapeczki. I tak i nie. Jeśli wybieramy opcje pajaców bez nóżek skarpetki jak najbardziej tak. Dużo mam też zakłada skarpetki na pajace/ śpioszki. Zwłaszcza na spacery. Więc się przydadzą. My mieliśmy z H&M. Fajne są, cieplutkie. Na początku mogą spadać, więc nie bierzcie za dużych. Potem mają minus bo się mechacą, ale to przy starszych bączkach 🙂 Czapeczka sprawa sporna. U nas się kompletnie nie przydały. Mowa oczywiście o tych domowych, bo na zewnątrz cieplejszą mieliśmy. Jeśli dziecko rodzi się jesienią, to inwestujemy w coś cieplejszego. Jeśli latem to myślimy o cieniutkich.

Ode mnie to tyle jeśli chodzi o ubranka. Żadnych kurteczek, podkoszulków, bluz i innych dorosłych ubrań. Wiem, są śliczne, ale wierzcie mi średnio praktyczne. Zwłaszcza na początku. No chyba,że … nie możecie oprzeć ich urokowi i nie żal Wam kasy, to śmiało 🙂 Dziecko i tak zawsze we wszystkim wygląda ślicznie 🙂

Jeśli będziecie zainteresowane, następnym razem o akcesoriach i gadżetach, typu pieluszki, kocyki, rożki itp