Pomysły na smaczne podwieczorki i desery dla dzieci

Był post o pożywnych śniadaniach dla maluchów, cieszący się dużym zainteresowaniem, więc idę za ciosem. Prosiliście o pomysły na podwieczorki. Zbieram do kupki nasze hity i szybciutko Wam prezentuję, mając nadzieję, że i tym razem trafią w Wasz gust, podobnie jak w nasz.
Podwieczorki nie pojawiają się u nas każdego dnia. Obiady staramy się jeść wspólnie i bardzo mi zależy, by obecny był przy nich mąż. Dlatego zwykle zupę Mati zjada koło 13-14, a drugie danie po powrocie B z pracy. Powiedzmy koło 16:30-17:00. Kolacja u nas to godzina około 19:00, więc nie ma zbyt wiele czasu na dodatkowy posiłek w postaci podwieczorku. Czasem jednak coś się poprzesuwa i wtedy jak najbardziej Mati dostaje małe co nieco. Czasem też coś można zjeść jako podwieczorny posiłek, daję mu w południe, kiedy czekamy aż zupka się ugotuje albo jesteśmy poza domem. Jest to po prostu zdrowy deser. Szczerze mówiąc nie wiem jaka jest różnica pomiędzy podwieczorkiem, a deserem? Czy chodzi o kwestie czasowe kiedy podajemy poczęstunek? Czy po prostu deser podajemy na podwieczorek – po obiedzie, a przed kolacją?

 

Mniejsza z nazewnictwem. Wróćmy do podwieczorków.
Czym się ratujemy w takich sytuacjach? Mamy kilka ulubionych przysmaków.

Po pierwsze kisiel.
Kisiel domowej roboty Mati wcina już od roku albo i dłużej. Przepis na kisiel z domowego soku lub bobofruta znajdziecie w poście dotyczącym jadłospisu 10-miesięczniaka.
Oczywiście kisiel może być też z owoców, wcale nie musi być z soku. Smakuje równie dobrze.
Po drugie budyń.
Budyń na dobre zagościł u nas odkąd wprowadziłam do diety Matiego mleko. Przepis oraz więcej zdjęć znajdziecie w poście o domowym budyniu. Torebkom oczywiście mówimy nie i w domu królują tylko samodzielnie przygotowane smakołyki. Gwarantuje zresztą, że ten kto skosztuje domowo robionego, nie chwyci się już wersji torebkowej.
Po trzecie zapiekane jabłka z cynamonem.
Mati uwielbia. Ja także nie potrafię przejść obojętnie obok ich zapachu. Podwieczorek raczej na chłodniejsze dni, bo świetnie rozgrzewa.
Wersja szybka przewiduje obranie jabłuszek, pokrojenie w plasterki, posypanie cynamonem i zapiekanie w piekarniku aż zmiękną (można w mikrofali, ale nie smakują tak dobrze).
Wersja bardziej praco i czasochłonna to wersja na bogato. Z jabłka wydrążamy pestkę i faszerujemy bakaliami, dodając łyżeczkę ulubionej marmolady. Posypujemy cynamonem. Zapiekamy.
Niebo w gębie! A wiecie jak pachnie w domu obłędnie? Mój zapach jesieni.
Po czwarte smutas co rozweseli każdego, czyli owocowe smoothie.
Smoothie dla odmiany serwujemy w upalne, letnie dni. To smakołyk, który poza tym, że chłodzi dostarcza wielu cennych witamin. Oczywiście w zależności z czego je wykonamy.
Smutasa wprowadziłam do domowego menu małpując tego, którego serwuje McDonald. Tak bardzo posmakowała mi wersja mango-ananas, że postanowiłam robić je sama.
Dziś podam Wam przepisy na smutaski, które moim zdaniem smakują najlepiej.

Smoothie mango-ananas. 

1/2 ananasa
1/2  mango
0,5l soku pomarańczowego świeżo wyciśniętego
2 łyżki jogurtu naturalnego
lód – duuuużo lodu – im upalniej, tym więcej

Owoce zalewamy sokiem, całość miksujemy w blenderze. Następnie dodajemy lód i jogurt i ponownie miksujemy. Przelewamy do szklanek, podając z grubą rurką.
Z podanej ilości wychodzi około 3 szklanek.

Smoothie jagodowo – brzoskwiniowe
1 szklanka jagód
3 brzoskwinie
0,5l soku pomarańczowego świeżo wyciśniętego
2 łyżki jogurtu naturalnego
lód
Wykonanie analogicznie j.w.
Smoothie zielone – mega zdrowe
1 ananas
1 awokado
1 kiwi
1 garść listków mięty (świeżej)
1 garść liści szpinaku (świeżego)
0,5 l soku pomarańczowego
2 łyżki jogurtu naturalnego
lód
Najpierw miksujemy owoce z sokiem. Następnie dorzucamy liście mięty i szpinaku oraz lód. Miksujemy ponownie na gładką masę.
Zwłaszcza dwa ostatnie koktajle są mega zdrowe. Zrobione są bowiem z owoców takich jak jagody, awokado, pomarańcze czy liście szpinaku, które zawierają dużo folianów. Pisałam Wam już jak ważne jest dbanie o ich odpowiedni poziom, nie tylko u dorosłych, ale także i u dzieci. Przy okazji zapraszam Was także na stronę www.przyszlamama.pl*, gdzie w zakładce „odżywianie” znajdziecie równie inspirujące przepisy na potrawy.
Po piąte szaszłyki owocowe.
Troszkę inna forma podania owoców, niż sałatka owocowa. Z patyczkiem jest ciekawiej.
Wykonanie banalne, bo pokrojone w kawałki owoce (banan, kiwi, winogrono, truskawka, brzoskwinia, jabłuszko, gruszka itp) nadziewamy na patyki. Możemy dodać też wcześniej przygotowaną domową, również pokrojoną w kostki galaretkę.
Po szóste domowa galaretka owocowa 
Przyznaję, że galaretki jeszcze nie robiłam, ale przepis, który dostałam od koleżanki już od dłuższego czasu czeka na swoją kolej. Jadłam u znajomej i była pyszna.
Do jej wykonania potrzebujemy syropu owocowego (najlepszy oczywiście domowy np malinowy) w ilości 250ml. Do tego 750ml wody i 3 łyżki żelatyny. Postępujemy analogicznie jak z galaretką z torebki.
Mając w domu różne smaki syropów (i kolory) możemy wyczarować różne galaretki, które następnie kroimy w kawałeczki i dodajemy bitej śmietany. To zdecydowanie smak mojego dzieciństwa.
Po siódme sakiewki z ciasta francuskiego
Szybka przekąska, która jak najbardziej nadaje się na podwieczorek. Ciasto można kupić gotowe, a do środka dać to, na co mają akurat ochotę Wasze maluchy. Na słodko z owocami, z dodatkiem serka twarogowego i bakalii. Wytrawnie z warzywami, np. szpinakiem i serem feta. Od czasu do czasu u nas gości tego typu przekąska, a po raz pierwszy zrobiłam je na roczek Matiego.
Po ósme muffinki
Muffinki to u nas przekąska goszcząca od dłuższego czasu. Nie tylko na podwieczorek, bo zabieramy je ze sobą również na spacery. W zależności od zachcianek, występują w różnych wersjach smakowych. Przepis na takie przekąski znajdzie w poście o muffinkach marchewkowych.
Po dziewiąte po prostu szklanka soku
Zdrowy, świeżo wyciśnięty. Najlepiej warzywny lub warzywno – owocowy. Szklanka takiego soku dostarcza 1 porcję warzyw lub owoców,  a potrafi zaspokoić mały głód równie skutecznie.

Po dziesiąte domowe lody

Ostatnia propozycja na upały. Domowe lody na szybko przygotujemy mrożąc po prostu sok. Ja używam do tego soków świeżo tłoczonych- sprawdzają się rewelacyjnie. Wersja trudniejsza to zmiksowanie owoców z jogurtem naturalnym.

Na koniec pewna istotna kwestia. Przez długi czas starałam się podawać Matiemu owoce tylko do południa. Od obiadu wprowadzałam w ciągu dnia warzywa. Jednak im Mati jest starszy, a ja nie podaję mu po obiedzie deserku, a tak jak wspominam podwieczorek też nie jest każdego dnia, to robimy wyjątki dla owocowych przekąsek. Zwłaszcza, że mój synek bardzo je lubi.
Mam nadzieję, że skorzystacie. Zwłaszcza smutaski polecam. U nas są hitem.


* w nawiązaniu do Femibion.pl

Zobacz także

takatycia

  • Fajne i pyszne pomysly na lato:) Smutaska na pewno wyprobuje:)

  • mniam wszystko!

  • Bardzo lubię takie wpisy. Muffiny marchewkowe uwielbiamy, tak jak wszystkie koktajle i ryż z jabłkiem. Ja jednak nie zapiekam tylko dodaję starte jabłko do ugotowanego ryżu i dodaję cynamonu. Muszę w końcu zrobić lody. : )

    • Też bardzo często robię w ten sposób. Taka wersja leniwa 🙂

  • Faktycznie, smoothie mcdonaldowe jest przepyszne (zresztą frappe też niczego sobie) 🙂

  • u nas królują koktaje z przeróżnymi owocami!

  • Anonymous

    Dzięki za ten post, jak zawsze kopalnia pomysłów:) Powiedz mi, a masz jakieś sprawdzone smaki soków warzywno – owocowych, które Mati chętnie pije? Sama je robisz w somu, czy kupujesz? Polecasz jakąś konkretną sokowirówkę/wyciskarkę?

    • Niestety jeszcze się nie dorobiłam wyciskarki, więc zostają mi kupne. Lubimy świeże soki z marwitu i cymesu. Cymes ma też w ofercie serię smaki victorii czy jakoś tak – tam jest owocowo-warzywny. Możecie spróbować, nie jest to co prawda to samo jak się samemu wyciśnie, ale zawsze to coś. Mati lubi marchew-jabłko, marchew-pomarańcza-banan lub zamiast pomarańczy brzoskiwnia (miksuje blenderem), pomidorowy. Dobre są też soki mętne, tłoczone royal apple albo słonecznej tłoczni. Bardzo lubimy, a oferta dość duża i są też warzywno-owocowe np jabłko-buraczek. Jedyny minus to duże opakowanie i jak nie posmakuje to szkoda kasy. Przymierzam się do miksów z kiełkami, natką pietruszki itp, bo jeszcze nie robiłam a dużo osób zachwala.

  • Podziwiam Cię za checi i pomysly. U nas pewnie by sie sprawdzily. Musze smutaski porobic 😉

  • Jak zwykle jesteś dla mnie meega inspiracją, dziękuje!!

    • Miło mi to słyszeć. Proszę bardzo 🙂

  • My jemy jeszcze nalesniki gryczane i placki jaglane z dodatkiem owocow.

    • O widzisz, naleśniki gryczane! My je jadaliśmy w Bretanii, z jajkiem sadzonym i szynką, takie zapiekane na śniadanie. Pycha były. Muszę zrobić z owocami 🙂

  • skorzystamy, skorzystamy 🙂 budyń zrobię w sobotę 🙂

  • Widzę, że nasze dzieci mają podobne podwieczorkowe/deserowe gusty. U nas w zasadzie królują wszystkie podane przez Ciebie Żanetko przepisy z wyjątkiem Smutasków, których jeszcze nie robiłam. Czas to zmienić 🙂

  • Napisz coś więcej na temat sakiewek
    alexanderkowo.blogspot.com

  • Anonymous

    Deser może być po obiedzie, a podwieczorek jest między obiadem, a kolacją 🙂

    • Ale po obiedzie to też przed kolacją hihi

  • Anonymous

    Nooo to teraz jeszcze poproszę o propozycję obiadów i kolacji :o) A pochwalę się, bo dzięki tobie synek (2 tygodnie młodszy od Matiego) nauczył się mówić słowo „budyń” i jak tylko się go pyta co chciałby zjeść to słyszymy „buuudiiiń”. Wcina aż mu się uszy trzęsą :o)

  • No co ja bym zrobiła bez tych Twoich postów o posiłkach??? Czytam i biorę wszystko, jak leci! Genialnie to opisujesz, genialne masz pomysły! Ja niestety jestem beztalenciem jeśli chodzi o wymyślanie menu dla Marceliny, wiec cała nadzieja w Tobie 😉

  • O rety! Ale mi narobiłaś smaka na noc! Gdzie ja kupie o tej godzinie mango i ananasa?

  • Anonymous

    śmieszne są te wasze blogi wszystko dostajecie no prawie za darmoche pokazujecie jakie to śliczne piękne i cudowne tylko napiszcie ceny obok wózek ponad 1000 buty 180 tee pee 330 całe życie na pokaz innych ludzi nie wiem zreszta wasza sprawa dla kasy można wszystko zrobić moja opinia

    • Siooo zazdrośnico/zazdrośniku z mojego bloga. Śmieszne to są Twoje opinie na co drugim blogu. Weź się do roboty to będziesz mieć na to wszystko co Ci zadrą w oku siedzi.

    • Anonymous

      Wózek to nawet ponad 2tysiące.A dwa wózki ponad 3. I #jakzyc? 😀 k

  • Ależ będziemy zajadać 🙂