Casualplay Kudu 3 wersja spacerowa nasza opinia

Będąc w ciąży wiele razy słyszałam, że wybierając wózek najlepiej kierować się jego wagą. Wiadomo funkcjonalność, wygląd, cena, nasze własne widzimisię też są istotne, jednak waga wózka, zwłaszcza w przypadku osób mieszkających w bloku i toczących codzienne boje ze schodami jest priorytetowa.
Szukając wózka patrzyłam na takie, które będą więc jak najlżejsze, jednak stabilne. Podobnie jak większość mam wybrałam opcję 3 w 1, czyli rama wózka plus gondola, spacerówka i fotelik.
I jak do gondoli czy fotelika zwykle nikt nic nie mówił, tak sporo bardziej doświadczonych mam sugerowało mi, żebym przemyślała kwestię spacerówki, bo i tak będę szybko wymieniać na lżejszy model.

Dzięki Babylandii, mamy w domu inny model spacerówki (klik), jednak to Kudu jest moim faworytem. Używamy go stale, do tej pory. Po blisko 1,5 roku używania spacerowej wersji Kudu, przychodzi czas na wystawienie opinii.

Zacznijmy od parametrów. Spacerówka w całości waży 9kg (1,5kg siedzisko i 7,5 kg rama). Jak na wózek, pod który mamy możliwość podpięcia gondoli i fotelika to mało. Jednak ze względu na ogólny gabaryt dość ciężko mi go chwycić i wnieść po schodach. Mój mąż nie ma z tym problemów, ale jest dużo wyższy (ja mam niecałe 160cm wzrostu). Rączka (pokryta skórą) jak dla mnie jest na idealnej wysokości, nie mam problemów z prowadzeniem wózka. Prowadzi się idealnie.
Wózek posiada drobne zarysowania, normalnie w przypadku praktycznie codziennej eksploatacji. Jednak przyznać muszę, że trzyma się bardzo dobrze.
Zarówno rama wózka, jak i siedzisko spacerówki składają się na płasko. Wygodne rozwiązanie, gdy jedziemy gdzieś i chcemy upchnąć siedzisko do bagażnika samochodowego. Wypięcie siedziska jest banalnie proste – wystarczy docisnąć z boku dwa uchwyty.
Siedzisko możemy też odwracać tył – przód, co jest fajne, gdy nie siedzi w nim maluch. Ja milion razy odwracałam Matiego, który siedział w środku i nie była to najłatwiejsza czynność. Dlatego brakuje mi w tym wózku przekładanej rączki – byłaby lepszym rozwiązaniem niż manewrowanie siedziskiem. A jednak dość często mamy sytuację, że słońce zaczyna razić malucha, że chce widzieć mamę, że my same chcemy mieć go na oku. Wtedy klik, klik i byłoby po kłopocie.

Budka jak dla mnie jest odrobinę za krótka. Teraz już to tak nie przeszkadza, ale jak Mati był młodszy to jednak przydałaby się większa osłona przed słońcem.
Plusem jest, że rozkłada się w kilku pozycjach, mamy też możliwość rozsunięcia jej, dzięki czemu mamy „oko” na malucha oraz dodatkową wentylację. W budce znajduje się też okienko.

Podnóżek jest opuszczany, składany na prosto lub można go podgiąć do góry. Wszystko dopasowane do wieku dziecka. Pałąk bezpieczeństwa jest wyjmowany.
Spacerówka posiada 5-cio punktowy system zapinania.

Oparcie siedziska składane/rozkładane 3-stopniowo. Również do pozycji w pełni na płasko, dzięki czemu dość szybko przesiedliśmy się do spacerówki (gdzieś w okolicy 4-5 miesiąca życia Mateuszka).

Co ważne dla mnie, wózek posiada spore, pompowane koła, dzięki czemu mogę nim wjechać praktycznie wszędzie. Łatwo się prowadzi, bo przedzie koło jest skrętne, ale można je także zablokować.
Jak do tej pory „gumę” złapaliśmy dwa razy. I teraz uwaga- za drugim razem mąż skleił dętkę, założył koła, a ja później pojechałam do rodziców. Było wtedy dość gorąco. Zostawiłam niestety wózek w bagażniku i jakimś dziwnym trafem koło się odkształciło, zrobiło wręcz kwadratowe.
Napisałam do dystrybutora czy istnieje możliwość wymiany. Bardzo szybko dostałam odpowiedź, że jak najbardziej. Co prawda koło wróciło do swoich rozmiarów i praktycznie nie widać, że coś z nim się stało, w związku z czym ostatecznie nie wymienialiśmy go, ale ta sytuacja pokazała, że kontakt z dystrybutorem jest.

Czy polecam wózek? Z ręką na sercu TAK. Mimo swoich drobnych wad, uwielbiam go i jak mam wybór to zawsze biorę Kudu. Druga spacerówka, mimo że dużo lżejsza i z fajniejszą budką, jednak nie prowadzi się tak fajnie jak Kudu. Mimo swojej sporej ceny, bo sama wersja spacerowa to wydatek ponad 2 tysięcy złotych, naprawdę wart jest rozważenia przy zakupie.

O pozostałych elementach wózka poczytacie:

1. Opinia o ramie Kudu 3, gondoli Mako i foteliku Baby Zero.
2. Kilka zdjęć wózka po zakupie.
3. Ogólnie o wózku przed zakupem.

* wpisy nie są efektem współpracy z Firmą, a moją opinią na temat wózka, który został przez nas kupiony (tak dla jasności)

Zobacz także

takatycia

  • To rzadkość, żeby wózek 3w1 zadowalał również spacerówką, świetnie wybraliście 🙂 Ja wnoszenia w ogóle nie brałam pod uwagę, więc sugerowałam się jak najniższą ceną, żeby wózek zostawiać na parterze i brać tylko miękką gondolę ze środka …

    • Dokładnie, bardzo często słyszałam, że miłość do wózka 3w1 kończy się tam, gdzie zaczyna się przesiadka na wersję spacerową. Ciekawa jestem czy to tylko moje pozytywne odczucie w przypadku Kudu czy też jakaś inna mama je potwierdzi 🙂
      U nas w bloku niestety nie ma gdzie zostawić wózka. Na bank ktoś by go podprowadził szybciutko. Bez względu na cenę. 🙁

  • Anonymous

    Coraz piękniejsze fotki robisz!
    A z ciekawości : jakie modele braliście jeszcze pod uwagę ? I czy trzykołowy powóz jest stabilny?

    • Dziękuję bardzo, warsztaty chyba nie poszły na marne 🙂
      Obstawiałam jeszcze któryś z modeli Mutsy, już nie pamiętam który. A jeśli chodzi o stabilność to tak, jest stabilny. Nie zdarzyło się nam jeszcze, żeby wózek się przechylił czy przewrócił, a Mati często różne cuda w nim wyrabia 🙂

    • Anonymous

      Ten wózek jest czterokołowy.

    • Niby ma 4 koła, bo z przodu są dwa. Jednak są połączone, tworząc jakby jedno i jest klasyfikowany jako trójkołowiec 🙂

  • Anonymous

    My mamy Abc condor4 s i ze spacerówki jestem zadowolona co prawda nie jest to 3w1 ale 2w1. Szukam jakieś fajnej parasolki, ktoś coś?
    Agnieszka mama Chrisa

    • My mamy Tripa. Bardzo fajna. Ale zdecydowanie polecam dla wyższych osób. Mnie bolą nadgarstki po jakimś czasie od tych rączek. 🙁

  • Brzmi ciekawie i zainteresował mnie design, taki właśnie mi się podoba 🙂

  • Hohoho ponad 2 tysiące za samą wersję spacerową. Dla mnie to zawrotna cena. Ja kupiłam używany 2w1 za 350 zł, później lepiej składający się i mniejszy tylko spacerowy za 250 zł.

    • Nie jest to mało, na szczęście pieniądze nie okazały się być wyrzucone w błoto 🙂 No i mam nadzieję, że przy kolejnym bobo posłuży równie długo 🙂

  • Anonymous

    Ja wybierałam wózek…dość specyficznie…wybrałam najwyższy i największy 😉 Przy moim wzroście (180 cm) większość wózków wydawała mi się małowygodna do prowadzenia. Ten ma wszystko…przekładaną rączkę też 😉 Koła pompowane są fantastyczne…przetestowaliśmy je na okolicznych polach zimą 🙂 Nie ma skrętnych przednich kół…ale na okoliczne wertepy to rzecz zbędna…teraz mam spacerówkę ze skrętnymi kołami i stale je blokuję ;0 Wada…wielki i ciężki…ale nie musiałam go nigdzie szczęśliwie wnosić. Zaleta…tani 😉

  • ja polecam Peg perego book – bardzo dobrze sie u nas sprawdza:)

  • My mamy Jedo fyn wersję 2w1, bo fotelik dostaliśmy od mojego brata. Jestem bardzo zadowolona z niego, również z wersji spacerowej, Synek niedługo skończy 21 miesięcy, a my dopiero teraz kupiliśmy spacerowkę, ale tylko dlatego, że wyjeżdżamy i nasz wózek po złożeniu zajmuje dużo miejsca w bagażniku. Nie zmieniła bym jedo na żaden inny i mam też nadzieję, że posłuży przy ewentualnym kolejnym dziecku 😉
    Wasz Kudu bardzo ładnie się prezentuje 🙂

  • Dawno u Ciebie nie byłam! Zdjęcia robisz cudowne! Pozytywnie zazdroszczę 🙂

    Co do tematu wpisu, co do wózka, prezentuje się naprawdę fajnie. Na pewno wam jeszcze posłuży!

  • My naszym kudu jeździmy już rok. Jest boski. Mieszkamy pod lasem i bez problemu wszystkie ścieżki są nasze. Budka za krótka ciut , ale wypuścili już wersję z nowym siedziskiem – dłuższa budka i podnóżek. Nasz w promocji 1500 zł i na pewno było warto. A wszystko to dzięki tobie. Szukając opinii o kudu przypadkowo znalazłam też Znaczki i już tu zostałam.