Złap mnie jak potrafisz

Z powodu pięknej pogody, którą jeszcze mieliśmy trzy dni temu, nie będzie efektownego DIY w domu. Bawiliśmy się na zewnątrz całą rodziną + kot, pogodę mieliśmy tak wspaniałą, że zgubiłam ładne parę dni.
Jak już dowiodło parę wcześniejszych postów z akcji Kreatywne Wakacje z Dzieciakami,  najlepiej wakacyjny czas spędzać na zewnątrz, ciesząc się piękną pogodą.
Były próby wypasania z kotem
Zachęcanie kotki – Bobik do wspólnej gry w piłkę
Po odmowie kota przejęcie inicjatywy
ostatecznie samotna gra w piłkę
A najlepsze na koniec, zabawa z mamą  – Złap mnie jak potrafisz!
Na początek rozgrzewka
…i gonitwę czas zacząć
Nie obeszło się bez chowania
Tak mu się spodobało uciekanie, że próbował zniknąć z pola widzenia. Protestujące dziecię mama zaniosła do jego nagrody 🙂
Nagroda
A gdyby  jednak ktoś poszukiwał inspiracji na zabawę w domu, bo np. tak jak u nas zaczęło lać, to zapraszam TU . Gdzie znajdziecie przepis na domową ciastolinę

autor Nasza Przygoda

Wpis powstał w ramach projektu „Kreatywne wakacje z dzieciakami”

Żar Tropików

Kreatywnie czy nie- grunt, że mamy dobrą zabawę. A jeszcze jak pogoda za oknem tak ładna, to tylko się prosi, żeby z niej skorzystać.

W jaki sposób korzystać z ładnej pogody z niemowlakiem, podczas gdy żar tropików za oknem nie bardzo pozwala wyjść na spacer?

Najlepiej zorganizować sobie tropiki na balkonie lub tarasie. Niewiele do tego potrzeba.

Pompowany basenik lub wanienka do kąpieli. Albo nawet jakaś większa miska. Grunt, żeby dziecko się zmieściło.

Wlewamy wodę. Jeśli mamy- dorzucamy zabawki kąpielowe np. zwierzątka morskie.

Dzieciaka odziewamy w kąpielówki (opcjonalnie wersja z pieluszką basenową lub najzwyklejsze majteczki- niektórzy mogą bez, jeśli wścibskie oko nie dojrzy), kapelusik chroniący przed promieniami słonecznymi na główkę. Obok rozkładamy ręcznik (dla maluszka) i leżak (dla siebie).

Dziecko wkładamy do wody. Niech się bawi. Możemy bawić się razem z nim opowiadając np. o zwierzątkach. Niech mama wykaże się kreatywnością i pokaże dziecku jakie dźwięki wydaje żółw albo krab. Mówię Wam, wyczyn nie lada.
Możemy też zrobić troszkę przyjemności dla siebie i wtedy zasiadamy na leżaku. Szczyt szczęścia to książka/ gazeta w ręce i szklanka zimnej wody z cytryną.

Dziecko w wodzie bawi się samo i chyba tak naprawdę nie potrzebuje naszej pomocy. Dlatego możemy się zrelaksować. I zapewnić sobie dodatkowe doznania. Wyobrazić, że nad morzem jesteśmy.

Dźwięk przejeżdżających samochodów skutecznie nam przeszkadza?
Nic straconego!

Bawcie się dobrze! I wypoczywajcie. W końcu piątek to prawie weekend 🙂

Post powstał w ramach Kreatywnych wakacji z dzieciakami.

  

Farma 3D

W ten sposób możemy stworzyć nie tylko farmę, ale i ZOO, centrum handlowe, dżunglę, akwarium i wiele, wiele innych miejsc. Nie ma tutaj ściśle określonego przepisu jak wyczarować taką planszę i rekwizyty. Wystarczy tylko rozejrzeć się wokół siebie i puścić wodze fantazji.
Ja wsparłam się książeczką z wypychankami, o której pisałam TUTAJ. Ale można też wydrukować różne postaci, nakleić na blok techniczny i wyciąć. A jako podstawkę użyć ciastoliny lub plasteliny. Oprócz książeczki wykorzystałam też kilka dużych kartonów z bloku technicznego, które wspólnie z Arturem pomalowaliśmy farbami, tworząc odpowiednie dla gospodarstwa tło oraz plastikowe figurki zwierząt.
Chyba nie muszę pisać, ile jest radości z tworzenia i samej zabawy? Zostawiam Was z masą zdjęć. Inspirujcie się i budujcie plansze 3D razem z dziećmi.
W naszym gospodarstwie drób ma podstawki właśnie z ciastoliny
Koniki śpią 🙂
 

Wpis powstał w ramach projektu „Kreatywne wakacje z dzieciakami”

Zabawy z niemowlakiem

7 miesięcy to już taki wiek, że mamy coraz większe pole do popisu jeśli chodzi o zabawy z maluszkiem. Mateuszek już siedzi, więc dodatkowo dochodzą nam wszelkie atrakcje, które były niemożliwe do wykonania w pozycji leżącej.
Tym samym na tapecie ostatnio jest piłka o’ball. Od samego początku cieszyła się u Matiego ogromnym zainteresowaniem. Z racji kształtu łatwo udaje się ją schwytać w małą dłoń, można ją lizać, a nawet próbować włożyć do buzi, bo piłka jest dość podatna na zginanie.
Przyszedł jednak w końcu czas, kiedy piłka zaczęła spełniać swoje podstawowe funkcje. I tym sposobem od około 2 tygodni bawimy się w turlanie piłki.
Zaczynaliśmy od pozycji, w której ja klęczałam na łóżku, na przeciwko ściany- oddalona o jakieś 50cm, a Mateuszek siedział oparty o moje kolana. Trzymając jego rączki w swoich odpychaliśmy mocno piłkę, tak aby odbiła się od ściany i wróciła do nas. Powtarzaliśmy zabawę każdego dnia przez około 10 min.
Mateuszek miał ogromną frajdę.

Teraz zabawa trochę ewoluowała, gdyż Mateusz w miarę pewnie siedzi. Siadamy, więc na macie, na przeciwko siebie i podajemy sobie piłeczkę. Jeśli się nie uda rączkami, to Mati pomaga sobie nóżkami. Nie zawsze piłka pójdzie prosto, czasem zaplątana w paluszki poleci gdzieś na bok. Ale Mateuszek wie o co chodzi. Za każdym razem kiedy piłeczka do mnie doleci klaszczę i mówię głośne brawo, które od razu wywołuje uśmiech na buzi synka.

Kolejną zabawą, która cieszy się dużą popularnością u mojego maluszka jest uderzanie rączkami. Siadamy np. przy stole i rączkami uderzamy w blat. Mateusz powtarza po mnie. Staram się też uderzać różnymi przedmiotami, a także stukać paznokciami, pukać jak do drzwi. Za każdym razem mówię mu co w tym momencie robię. Stukając wydaję też dźwięki typu stuk, stuk czy puk, puk z różnym natężeniem.

Plastikowy pociąg pełen zwierzątek umożliwia nam zabawy dźwiękami. Korzystamy z niego dość często, gdyż Mateuszek ma możliwość samodzielnego uderzania w przyciski.

Dzięki nagranym muzyczkom uczę Mateuszka odgłosów różnych zwierząt. Zawsze zadaję pytanie typu „Mateuszku, a jak robi piesek?”, a następnie odpowiadam „Piesek robi hau hau, o tak” Biorę wtedy jego paluszek i naciskam przycisk z pieskiem. Gdy skończy się melodyjka podobnie postępuję z innymi zwierzątkami.
Mati wykazuje duże zainteresowanie i w skupieniu czeka na odgłos jaki nastąpi. Czasami zabawa rozwesela go do tego stopnia, że z głośną radością uderza we wszystkie przyciski na raz 😉

W poznawaniu dźwięków bardzo przydatna okazała się również książeczka, którą nabyliśmy na Targach książki, a mianowicie „Księga dźwięków”. Gdy tylko kończą mi się pomysły od razu sięgam po pomoc w postaci wesołych rysunków i opisów.

Jest jeszcze jedna zabawa, w którą bawimy się od niedawna, ale Mateuszek również wykazuje spore zainteresowanie. Pomysł na nią zaczerpnęłam z książki „Zabawy z niemowlakami na każdy dzień”.
Zabawa nazywa się „Świnka” i pomaga rozwijać dziecku świadomość własnego ciała.
Polega na dotykaniu paluszków u stóp maluszka i recytowaniu wierszyka.

Świnko, świnko, czy to Ty? (dotykamy dużego paluszka u nóżki dziecka)
Świnko, świnko, powiedz mi! (delikatnie potrząsamy stópką)
Świnko, świnko, hi hi hi (całujemy paluszki)
Świnko, świnko, kochamy Cię (przytulamy maluszka).

Jest to dobra alternatywa dla zabawy rączkami „Ważyła Sroczka kaszkę”.

Tak jak pisałam, teraz Mati jest w wieku, w którym bardzo chętnie uczestniczy w różnych zabawach.
Wiadomo, że noworodek czy 2-3 miesięczne niemowlę głównie leży i obserwuje.
Warto wtedy w zasięgu jego wzroku umieścić, początkowo czarno- białe ilustracje, a następnie dodać te z dodatkiem czerwieni lub żółci.

My korzystaliśmy z gotowych książeczek z takimi rysunkami, których pełno jest w sklepach. Jeśli jednak macie w domu drukarkę to bez problemu możecie wykorzystać ilustracje zrobione samemu lub zamieszczone w internecie.

Gdy Mateuszek był młodszy i miał około 3, 4 miesięcy lubił przyglądać się swojemu odbiciu w lustrze. Do takich zabaw wykorzystałam zwykłe lusterko, które posiadam w domu. Oczywiście nie dawałam mu go do rączek, tylko trzymałam tak, aby mógł siebie oglądać.

Teraz i ta zabawa ewoluowała. Obecnie siadamy przed lustrem oboje i oglądamy co słychać po drugiej stronie. Pytam Mateuszka gdzie jest kolega (pomysł babci), uderzamy rączką i przybijamy koledze piątkę, stroimy różne miny, posyłamy buziaczki.  Czasem robimy też „sweet focie”.

A co z zabawami dla okruszków poniżej 3 miesięcy? Pozwolę sobie zacytować słowa Leny, którą moi czytelnicy znają z Kursu masażu dla niemowląt:

„Niemowlę nie potrzebuje jeszcze wiele stymulacji zabawą. Najwięcej przytulania 🙂 Fajne dla takich maluszków są bardzo proste czarno-białe zabawki. Dziecko do 3 miesiąca nie widzi jeszcze dobrze i nie rozpoznaje kolorów. Możesz zrobić mu własnoręcznie karuzelę. Pomysł znajdziesz TU, tylko zamiast kolorowych zawieszek zrób czarno-białe i zawieś nad łóżeczkiem albo wózkiem. 
Od 5-6 miesiąca możesz zrobić koszyk skarbów i maluch będzie zachwycony. Odsyłam tutaj

Od siebie dodam jeszcze rady, które znalazłam w książce o zabawach z niemowlętami, a które z racji czasu, który minął odkąd Mati był noworodkiem wydaja mi się bardzo fajne.

Dotykanie, trzymanie i tulenie dziecka nie tylko je uspokaja, ale również pozwala kształtować się jego umysłowi.

  • Nawiązuj kontakt z niemowlęciem poprzez wzrok, dotyk i dźwięki niewerbalne, na przykład patrz mu w oczy, przytulaj i reaguj na odgłosy, które wydaje.
  • Przytulanie dziecka rozwija poczucie bliskości i bezpieczeństwa, których maluch potrzebuje, by prawidłowo się rozwijać.
  • Weź dziecko na ręce i chodźcie po pokoju.
  • Zatrzymaj się, spójrz mu w oczy, uśmiechnij się, potrzyj nosem o jego nosek
  • Ponownie zacznij chodzić, następnie zatrzymaj się. Powtórz czynność kilka razy.

Ode mnie na dziś to tyle. Mam nadzieję, że nasze pomysły przypadły Wam do gustu.
Post powstał  w ramach cyklu Kreatywne wakacje z dzieciakami.

Mama się bawi

Od dziecka lubię prace manualne.
Robótki ręczne, typu haftowanie czy wyszywanie, decoupage, zabawy z masą solną.
Malowanie, zabawy grafiką.
Może talent nie zawsze idzie z zapałem, ale przecież liczy się też przyjemność.
Teraz czasu jakby mniej, a i słomiany zapał zbyt często towarzyszy.
Ale kiedyś…
Kiedyś w przyszłości, nadrobię. Śmieję się nawet do męża, że już nie mogę doczekać się czasu kiedy razem z Mateuszkiem będziemy przy jednym stoliku rysować, kolorować, wycinać, kleić.
Tymczasem… w paczce, którą przywiozłam z naszego warszawskiego spotkania klubu zabawkowicza, znalazłam zestaw ciastoliny Play Doh.
Nigdy wcześniej nie miałam z nią do czynienia, co dziwne nie jest, bo dzieci w domu nie było, a za mojej młodości królowała zwykła plastelina i modelina.
O takich luksusach nikt nie słyszał.
Rozpakowałam, więc torbę z prezentami i tak mnie naszło… Mateuszek jest jeszcze za młody na zabawy ciastoliną, producent podaje, że nadaje się dla dzieci powyżej 2 roku życia.
Obawiam się, że jakbym chciała czekać do tego czasu to mogłaby się przeterminować.
Ciekawość jednak zwyciężyła. I wiecie co? Muszę przyznać, że miałam niezły ubaw.
Początkowo Mati brał udział w zabawie, dotykał ciastoliny, sprawdzając jej fakturę, przyglądał się kolorom, wymlaskał nawet róg książeczki dołączonej do zestawu.
Potem się zmęczył i zażądał położenia go spać.
A ja w tym czasie zamiast ogarnąć mieszkanie, ugotować obiad.. wróciłam do ciastoliny.

Fajna ta masa! Jest miękka, łatwo się formuje. Nie kruszy ani trochę. I przede wszystkim ślicznie pachnie. Waniliowo.
W zestawie mamy 16 kolorów, o naprawdę cudnych barwach, intensywnych, soczystych.
Takie bajery teraz tworzą, za moich czasów mogliśmy tylko pomarzyć. Zresztą chyba nikomu do głowy nie przyszło o czymś podobnym nawet myśleć.
Tak naprawdę zestaw składa się, poza samą ciastoliną z książeczek- kolorowanek, które są inspiracją do kreatywnych zabaw. Rysunki można przekształcić w przedmioty. Oczywiście nie musimy trzymać się tylko tego, co znajdziemy w książeczkach. Równie dobrze możemy wykorzystać otaczające nas przedmioty, wydrukować swój rysunek, czy też samemu coś namalować, a następnie odwzorować. Jedyne co na ogranicza to wyobraźnia.
Moja wyobraźnia podpowiedziała mi, że stworzę sobie logo bloga. A czemu by nie?
Takie lepienie wciąga, a przy tym relaksuje. Szczerze mówiąc oderwałam się na jakiś czas od rzeczywistości, poczułam przez chwilę jak małe dziecko.
Wiem, że w przyszłości na pewno tego typu zabawy będą nam towarzyszyć na codzień, a artykuły plastyczne pewnie będę namiętnie znosić do domu. Mam nadzieję, że Mateusz wda się w mamę i wykaże zainteresowanie tematem 🙂
Zastanawiam się tylko jak długo muszę czekać?
Kiedy Wasze dzieciaki po raz pierwszy zainteresowały się zabawami plastycznymi?
Dodam, że będąc u dziadków Mateuszek miał po raz pierwszy w rączce pisaka. Niestety zamiast maziać po kartce papieru (taką miałyśmy nadzieję z babcią) sumiennie wkładał go sobie do buzi 😉