Bardzo głodna gąsienica. Gra ucząca kolorów i liczenia – DIY

Jesteśmy fanami sympatycznej i żarłocznej gąsienicy, bohaterki książeczki Erica Carla. Był czas, że Mateuszek wertował ją każdego dnia po kilka razy dziennie, co sprawiło, że nasz egzemplarz jest już w dość opłakanym stanie.

Z tej miłości do książeczki nie wahałam się przed kupnem gier, na które trafiłam podczas ubiegłorocznych wakacji. Oczywiście gier z motywem gąsienicy. Upolowałam je w niemieckim Netto i służyły nam przez cały rok. Ostatnio wrzucając zdjęcie na instagram wpadłam na pomysł, że taką grę można bez problemu, praktycznie żadnym kosztem zrobić samemu.

Gra jest super, bo dzięki niej można nauczyć malucha rozróżniania kolorów czy liczenia. Można przekonać niejadka do zjedzenia produktów, które do tej pory nie chciał nawet tknąć. Wykonać można ją wraz z dzieckiem, więc będzie również świetną zabawą dla małego artysty. Jest zastosowanie może być wszelakie, ogranicza nas właściwie tylko wyobraźnia.

Co potrzebujemy do wykonania gry?


 

  • Szablon gąsienicy i owoców. Możecie go pobrać z oficjalnej strony autora książeczki http://www.eric-carle.com/ColoringSheet.jpgColoringSheet
  • Drukarkę (jeśli ktoś ma uzdolnienia plastyczne może gąsienicę narysować sam)
  • Kredki, pisaki lub farbki (w zależności od upodobań malucha lub mamy) ewentualnie program graficzny jeśli chcemy wydrukować już pomalowany egzemplarz ColoringSheet kolor
  • Wydrukowany rysunek kolorujemy (jeśli wybraliśmy opcję pierwszą). No cóż, nie dokładnie o to mi chodziło, ale maluch będzie szczęśliwy z samodzielnego wykonania 🙂DSC_0821 DSC_0834
  • Ewentualnie drukujemy gotowca i wycinamy za pomocą nożyczek lub specjalnego, okrągłego dziurkacza (zwłaszcza owoce)DSC_0840DSC_0843
  • Przygotowujemy pudełeczko, na którym nakleimy naszą gąsienicę. Robimy w nim również okrągły otwór, przez który dziecko będzie wrzucać karteczki z owocami. W oryginale wygląda to tak, ale spokojnie możecie stworzyć coś innego 🙂DSC_0846DSC_0787
  • Wycięte elementy możemy za-laminować. Na pewno posłużą nam dłużej 🙂

 

Jak się bawić?


Najlepiej gdy posiadamy w domu książeczkę. Wtedy zaczynamy czytać i gdy dochodzimy do strony, na której gąsienica zjada jabłuszko poprośmy dziecko o poszukanie tego konkretnego wśród powycinanych owoców. Możemy nazywać samemu kolor owocu (lub poprosić o nazwanie dziecko), poprosić o policzenie ile owoców zjadła gąsienica. Możemy też stworzyć dodatkowe karteczki z produktami, które dziecko je niechętnie (np brokuł, mięso czy jajka) i zabawić się, że danego dnia tygodnia gąsienica zjadła akurat ten produkt. Możemy pokusić się o stworzenie całego menu obiadowego, jeśli mamy w domu niejadka z prawdziwego zdarzenia. Następnie przy posiłku przypomnieć mu o zabawie. Oczywiście wszystkie odnalezione produkty maluch wrzuca do brzuszka gąsienicy czyli przez otwór do pudełka.

DSC_0780 DSC_0775DSC_0737DSC_0740DSC_0744

Udanej zabawy Wam życzymy. Dajcie znać jak Wam się podoba 🙂

I jeszcze mała niespodzianka dla Was!


Dla wszystkich, którzy nie mają jeszcze książeczki Erica Carl mam małą niespodziankę. Do każdej zakupionej półeczki na książki Bambooko dodaję „Bardzo głodną gąsienicę” gratis *

DSC_0858

Półeczkę możecie kupić tutaj: http://znaczkijakrobaczki.pl/produkt/polka-na-ksiazki-biblioteczka

* Książka dodawana do półeczki o głębokości 20cm. W polu komentarza po zakupie po prostu wpiszcie , że chcecie książeczkę 🙂

bardzo-glodna-gasienica

 

Tablica magnetyczna domek – DIY

Mateusz nie przepada za rysowaniem kredkami czy malowaniem farbkami. Pobawi się chwilkę i od razu ucieka. Jakiś taki nie mój jest pod tym względem, bo ja zawsze miałam ciągotki do tego typu prac.
O ile kartka papieru i kredki bez problemu mogą leżeć w zasięgu jego rączek, o tyle z farbkami rzecz trochę utrudniona i tę zabawę zawsze inicjuję ja sama.
Uczęszczając na zajęcia z logopedą zauważyłam, że Matiemu wyjątkowo spodobało się rysowanie kredą po ścianie pokrytej farbą tablicową. Dlatego pomyślałam, że taka tablica to fajna rzecz.Problem jednak w tym, że ani nie mam w domu ściany, którą mogłabym farbą pokryć, ani nie mam specjalnie miejsca, w którym mogłabym postawić np tablicę z Ikei.
Rozwiązanie przyszło samo – jak się nie ma tego co się potrzebuje, to trzeba sobie to zrobić. W ten oto sposób powstała tablica magnetyczna w kształcie domku, która trafia także do oferty Bambooko, dla tych co nie są w stanie sobie sami tego typu gadżetu wykonać.

Nasza tablica jest w kształcie domku, ale możecie oczywiście zrobić ją w każdym innym formacie i rozmiarze.

Czego będziecie potrzebować?

– kawałka płyty pilśniowej, z której wytniecie tylną ściankę domku
– deseczki lub grubą sklejkę, które posłużą za daszek oraz podstawę półeczki
– farbę magnetyczną
– farbę tablicową
– farbę do drewna
– haczyk do zawieszenia tablica
– gwoździki lub klej na gorąco (w zależności od przeznaczenia i sposobu montażu)

Gdy już uda nam się połączyć materiały i uzyskamy  pożądany przez nas kształt bierzemy się za malowanie. Z doświadczenia podpowiem Wam, że aby tablica spełniała swoją rolę musicie położyć minimum trzy warstwy farby magnetycznej i dwie warstwy farby tablicowej. Każda warstwa przed kolejnym malowaniem oczywiście musi wyschnąć tyle czasu ile podaje producent na opakowaniu.

Gdy już wszystko ładnie wyschnie, montujemy haczyk i zawieszamy w łatwo dostępnym dla malucha miejscu. Oczywiście wcześniej dajemy mu do rączki kredę i ulubione magnesy 🙂

Frajda gwarantowana. U nas objawy radości miały upust w postaci skoków na łóżku. Chyba przemyślę ponownie kwestię lokalizacji tablicy 😉

 

Tablica także fajnie sprawdzi się w zupełnie innym miejscu niż pokoik dziecięcy. Np w kuchni 🙂

Jeżeli nie potraficie lub nie chce Wam się robić tablicy samemu, a chcielibyście mieć coś takiego u siebie, możecie ją zamówić tutaj: Back to School – tablica magnetyczna z funkcją półeczki.

Zapraszamy 🙂

Święta Wielkanocne – inspiracje i pomysły na przygotowanie z dzieckiem i samemu

Święta, Wielkanocne i te Bożego Narodzenia, ale także każdy inny czas fetowania do dobry powód aby zrobić coś wspólnie z dzieckiem. Zwłaszcza takim, które wszelkie kreatywne zabawy plastyczne łapie w mig i sprawia mu to frajdę.
No cóż, Mati jeszcze nie do końca zdaje sobie sprawę o co chodzi, chociaż radochę ma za każdym razem, gdy robimy coś wspólnie. Bo przecież o to między innymi chodzi.
Jestem w pewnej grupie kobiet, mam, nie tylko blogerek, w której z okazji świąt wymieniamy się własnoręcznie przygotowanymi kartkami. Cieszą one dużo bardziej niż te kupne. Nie wspominając już o uczuciu zaglądnięcia do skrzynki pocztowej i wyciągnięcia z niej przesyłki. Pisanie listów czy wysyłanie kartek dawno poszło do lamusa, a szkoda! 
Dlatego tak bardzo podoba mi się ten pomysł i z ochotą zabieram się za kolejne przygotowania. Bożonarodzeniowe za nami, Wielkanocne przed nami.
Jak zawsze szukając inspiracji znalazłam garść pomysłów, którymi z przyjemnością dzielę się z Wami. Być może natchną Was na tyle, by poświęcić godzinkę czy dwie i wspólnie z dzieckiem stworzyć coś oryginalnego. A może już stworzyliście?

Pomysł przygotowania Wielkanocnych akcesoriów do domowej fotobudki przypadł mi w szególności 🙂
Zdjęcia z użyciem tego typu ozdób mogą być nie tylko pamiątką, ale świetną bazą do przygotowania kartek świątecznych.  Chyba skuszę się na wykonanie czegoś w tym stylu 🙂

Super! Coś dla mniei z pewnością wykorzystam w tym roku 🙂

Ale się zrobiło kolorowo! 🙂

Dzień Babci i Dziadka pomysły DIY

Zbliżają się, święta, na które chyba najbardziej czekają nasze pociechy. Pamiętam, że gdy sama byłam dzieckiem, to nie mogłam się doczekać kiedy będę mogła przygotować laurkę i wręczyć babci bądź dziadziusiowi. 
Mateusz co prawda jest jeszcze zbyt mały na podobne uczucia, jednak święto to święto, a wnuczek przecież z niego pełnoprawny. Laurka, więc musi być!
Nie pokażemy jej Wam jednak, bo zarówno obie babcie jak i dziadziuś na codzień nas podczytują, więc ominęłaby ich niespodzianka.

Pokażemy za to nasze przygotowania i garść pomysłów, które były nam poniekąd inspiracją. Kto wie, może i Wy skorzystacie? W końcu zostało jeszcze troszkę czasu.


Jak wiecie my najczęściej wyrażamy uczucia obrazem. No i słowem. Ale dziś postawiliśmy na to pierwsze.
Jak uczucia to co pierwsze przychodzi na myśl?

Serduszko. A najlepiej dwa.

Jedno dla babć, drugie dla dziadka. Żeby mógł im pokazać jak bardzo ich kocha.

Poza serduszkami, szczypta cierpliwości, której niestety dziś Mateuszkowi z uwagi na wychodzące czwórki brakło.

Mimo małych przeszkód pierwszą część udało się zrealizować.
Reszta to już pójdzie gładko.

Więcej nie zdradzimy 🙂

I jeszcze wspomniane inspiracje.

Ale może Wy zdradzicie nam swoje pomysły? 🙂

Misiowe miseczki

Na misiową rodzinkę natknęłam się już dawno temu w internecie. 
Pomysł wykonania własnych miseczek  chodził za mną od dawna. 
Najpierw szukałam odpowiedniej porcelany, potem czegoś, czym namaluję wzór.
Jak już udało mi się zebrać wszystko to wena gdzieś znikła.
Na szczęście w czasie deszczu nie tylko dzieci się nudzą. Matki także. Skorzystałam z drzemki Mateuszka i szybciutko narysowałam pierwszego misia. A potem kolejne.
Misie wygrzewały się w piekarniku, a potem kąpały w zmywarce na najniższej temperaturze. Wciąż są, nie znikły. Ale chyba jednak następnym razem będę miseczki myć ręcznie. Żeby zostały z nami na dłużej 🙂

Częstujcie się. 
Mąż stawia z okazji jutrzejszych urodzin 😉

Takie nic, a cieszy…