Obuwie sportowe dla dziecka. Gdzie taniej kupić?

Uwielbiam sportowe obuwie. Lekkie i wygodne. Dużo bliżej mi do trampek niż szpilek, choć te drugie przez kilka lat życia praktycznie dzień w dzień ubierałam z racji wykonywanego zawodu. Dlatego naturalnie, niczym pies Pawłowa wybierając buty dla Matiego sięgam po wersję sportową, a nie elegantsze mokasynki.

I choć wybór na rynku naprawdę spory, to różnią się jak ogień i woda. Jakością, wykonaniem, a przede wszystkim ceną. O ile na zimowego buta czy też porządnego ze skóry nie skąpię kasy, o tyle za trampki, adidaski czy inne szmaciaki wydanie kilku stów odczuwam jako bolesne. Nawet jeśli konkretny but mega mi się podoba. Całe szczęście są jeszcze miejsca, gdzie fajne, markowe (!), dobrze wykonane buty dla malucha możemy kupić w rozsądnej cenie. Zaraz Wam zdradzę, gdzie sama poluję na okazje obuwnicze 🙂

Wybierając buty dla Matiego na wiosnę miałam przede wszystkim jeden cel – mają być lekkie! Po zimowych butach trekkingowych z Reserved, które owszem świetnie pasowały do wszystkiego, były nie do zdarcia i chyba raczej wygodne, jednak mimo wszystko mega ciężkie jak na dziecięcą stópkę, postanowiłam poszukać czegoś odchudzonego. Chciałam buta z materiału, najlepiej na piankowej podeszwie i na rzep. Wiązanie kilometrowych sznurówek w zimowych butach doprowadzało mnie do szewskiej pasji. A sama myśl, że rosnący brzuch będzie mi dodatkową przeszkodą tym bardziej uświadczył mnie w moim wyborze.

Reasumując, na wiosnę wybrałam buta: lekkiego i zapinanego na rzep. Wybrałam buty Adidas.

Ostatnio rozmawialiśmy z mężem, że pamiętamy doskonale te czasy, gdy w Krakowie otwarto pierwszy sklep Adasia. Kupno czegokolwiek w tym sklepie graniczyło z cudem, bo oznaczało, że trzeba by zostawić w nim całą wypłatę. A już na kupno adidasków dla dwulatka mogli sobie pozwolić chyba tylko najbogatsi (choć podejrzewam, że nawet dla nich była to swego rodzaju fanaberia). Ja swoje pierwsze oryginalne Adidasy dostałam w 7 klasie podstawówki, a i tak kupowane były podczas wizyty w Syrii. Potem czasy się zmieniły i gdzieś w 1 klasie LO było mnie stać na kupno plecaka w sklepie na Mariackiej.

Teraz, oryginalne buty Adidas, Nike, Reebok czy Puma nie są niczym ekstrawaganckim. Noszą je już najmniejsze dzieci. Nic dziwnego, skoro często można je kupić w cenie niewiele większej niż buty na pobliskim bazarku. Choć ogólnie buty dla dzieci z reguły są drogie, to o dziwo te markowe nie przyprawiają o ból głowy. Za adidaski Matiego dałam 129zł (ten konkretny model), ale były i w cenie od bodajże 70zł. Kupowałam w naszym krakowskim Factory Outlet, w sklepie Adidasa. Wybór ogromny, choć z każdego modelu nie było już pełnej rozmiarówki. Spędzając tam chwilę, spokojnie można było coś dla dziecka wybrać. A jak nie tam, to jeszcze w kilku innych sportowych sklepach. Sporo marek w atrakcyjnych cenach znajdziecie też na dziale dziecięcym w Deichmannie. Często dodatkowo przecenionych, więc spokojnie poniżej stówki można nabyć wygodnego butka dla malucha.

buty sportowe

Zostawmy sentymentalne marki i przejdźmy do tego co aktualnie kultowe i na topie. Ponoć nie może zabraknąć w szafie żadnej mamy i dziecka. Trampki marki Converse, tenisówki Chipie czy słynne gumowce (gumowe trampki) Native, w cenie zwykle koło 200zł. Ups boli, prawda? Nie wiem jak Ty, ale ja na bank 200zł za trampki dla dziecka nie dam. Sobie trampki marki Converse kupię, ale tylko dlatego, że mam świadomość, że pochodzę w nich kilka sezonów (markowe trampki wrzucam do pralki milion razy w ciągu lata i po wyjęciu wciąż wyglądają jak nowe). Ale dla malucha, który wyrośnie z nich szybciej niż ustawa przewiduje? No way!

Można oczywiście kupić trampki no name, nawet 3-4 pary na sezon. Ale co zrobić gdy chcemy akurat kultowe conversy? Wystarczy odwiedzić słynny portal aukcyjny i mieć odrobinę szczęścia. Nie jestem zwolennikiem używanych bucików i zawsze kupuję Matiemu nowe. W tym jednym przypadku robię wyjątek. Conversy w rozmiarach 21-25, sprzedawane przez inne mamy często można kupić nówki za grosze.Zwróćcie tylko uwagę na typowe ślady użytkowania jak wkładka czy napis na gumie na pięcie. Gołym okiem widać, że but był na nóżce dosłownie kilka razy lub dziecko jeździło w nich tylko wózkiem.

Inna opcja dla szczęściarzy to odwiedzenie TK Maxx. Jeśli tylko macie ten sklep u siebie, warto zaglądać. W moim, conversy można było kupić za 70zł. Podobnie jak crocsy, o które ponoć w ubiegłym roku w Lidlu walki odchodziły. W Tikeju wisi sobie ich cała masa. Do wyboru, do koloru, a nikt z nikim o parę się nie bije.

Chipie. Przyznaję, że ani trochę nie robiły na mnie wrażenia. Dopóki nie odwiedziłam w ubiegły weekend Warszawy i nie weszłam do sklepu z butami, gdzie akurat zalegały na jednej z półek. Pierwsze co rzuca się w oczy, to wykonanie. Serio. Są tak niedorobione, że aż wkurzają. Guma nachodzi na materiał i jednym słowem jakie określiłabym te buty to kicz.(chyba, że tak ma być?) No i wygląd, trochę klaunowaty. Ale… potem je powąchałam. Guma balonowa z dzieciństwa. Turbo? I cholera zachciałam takich.  Nie dla Matiego, ale dla siebie, bo wąż w kieszeni syczy niestety. No chyba, że znów trafi się okazja i na showroomprive będzie można nabyć dla dzieciaków za 40-kilka złotych. Tak, tak.. Wtedy nawet mi estetyka wykonania nie będzie przeszkadzać. Dla gumy balonowej zrobię wyjątek 😉 Podobne wizualnie i tańsze są butki Citrouille-et-Compagnie (to te z grafiki, ostatnie). Poniżej stówki spokojnie znajdziecie je np na Spartoo

Na koniec zostawiam sieciówki. Różne są opinie co do butów z tego typu sklepów. W ubiegłym roku Mati śmigał w czerwonych trampkach Zary. Chyba je lubił, bo sam często po nie sięgał. Dałam pewnie coś koło 50zł. W tym roku podoba mi się to co oferuje H&M (ah te printy!). Szkoda tylko, że niedostępne w PL. Ale u nas to tak zawsze, nawet jak sklep online otwarli.

To tyle podpowiedzi ode mnie. Jeśli macie jakieś miejsca gdzie warto zajrzeć po okazje cenowe, dzielcie się śmiało.

 

Zobacz także

takatycia

  • di

    No tak, w kwesti wygodnych sportowych butów pierwsze, co mi się nasuwa to oczywiście Factory 🙂 W Piasecznie jakoś w zeszłym roku była jakaś akcja typu szał cen to upolowałam śliczne reeboki dla małej za 50 zł 🙂 W Deichmanie to ja lubię tylko Elefanteny, u nas typowych sportowych rozmiarówka u nich jest tylko do 23, o większe rozmiary już trudno. Ostatnio wpadłam do warszawskiej „Sznurówki” i chyba to będzie mój stały punkt programu 😉 Mają naprawdę duży wybór butów polskich dobrych producentów, a poza tym również spory asortyment sportowych marek.

  • Conversy <3 kocham i kocham je prać w pralce 🙂

  • Do tej pory miałam dla Ali buty sportowe kupowane w Anglii dosłownie za grosze w porównaniu z polskimi cenami, więc dla mnie nawet 100 to już szok cenowy jak do tej pory płaciłam za nike które ALa miała (8 funtów), na razie mamy trampy Cocodrillo ale lubię też buciki Lasockiego, można je wyhaczyć w fajnych promocjach w CCC

  • EWa

    Żaneta, napisz jak możesz jakie sandałki na lato kupowałaś Matiemu w zeszłym roku, z zabudowanymi paluszkami czy z odkrytymi? Mój Józio jest równo rok młodszy od twojego Mateusza i mam dylemat sandałkowy 🙂 Podpowiedz coś proszę. Pozdrawiamy!

  • mama_mareczka

    Jestem z Warszawy, więc najczęściej buty dziecku kupuję w którymś ze sklepów w Factory Annopol. Polecam Warszawiankom sprawdzenie tego outletu, można pozytywnie zaskoczyć się cenami 😉

  • Marzena

    Śliczne są takie małe buciki! Mi się bardzo podobają z Bartka:) wiecie gdzie w Wawie można znaleźć ten sklep?

    • Klaudia

      Polecam sklep w Centrum Janki, duży wybór i wygodny dojazd:)

      • Anna Jank

        mnie też te małe buciki wręcz rozczulają, nie wiem co takiego w sobie mają, ale nie mogę się oprzeć kupieniu kolejnych mojej córci, w sumie się składa, że dziecku i tak stópka rośnie 🙂 w Jankach dają teraz takie kupony za zakupy i można od razu sprawdzić czy się wygrało jakiegoś iPoda, aparat, telefon, takie zakupy są jeszcze fajniejsze.