Jadłospis 10-miesięczniaka

Często się zastanawiam czy rzeczy, które podaję Matiemu oraz w ilościach, w których je podaje są w stanie zaspokoić nie tyle głód, co zapotrzebowanie małego organizmu w niezbędne witaminy i minerały.
Staram się urozmaicać jadłospis Mateuszka w miarę możliwości. Na szczęście jest już w takim wieku, że zjadła właściwie większość rzeczy, a ja szczerze mówiąc praktycznie nie zaglądam do tabelek z rozszerzaniem diety czy mogę dany produkt wprowadzić czy nie.
W większości zdaję się na swoją intuicję.
Wiem, że nie tylko ja dręczące myśli na temat wartości posiłków roztrząsam po nocach, bo jakiś czas temu napisała do mnie jedna z czytelniczek z podobnym dylematem. Cóż mogłam jej odpisać? Witaj w klubie. Obiecałam jednak, że poświęcę temu tematowi osobny wpis na blogu, tak by bardziej doświadczone mamy mogły się wypowiedzieć i mam nadzieję uspokoić te, którym temat chodzi po głowie. W tym i mnie.

Jadłospis w przypadku 9-10 miesięcznego niemowlaka w naszym przypadku wygląda następująco:
(poprawcie mnie drogie mamy, te bardziej doświadczone jeśli robię coś nie tak- działam intuicyjnie)
8-9 rano pobudka i czas na mleczko mamy (bardziej w celu dospania kilku minut, zaspokojenia potrzeby bliskości niż w celu zaspokojenia głodu)
10 rano- śniadanko– staram się urozmaicać, więc każdego dnia coś innego:
–  kaszka na wodzie z dodatkiem owoców lub bez (u nas bezmleczna, bez cukru- akurat nestle 5 zbóż, choć czekam na jaglaną i zbożową z Holle. Kaszy jaglanej w wersji nie- instant Młody nie chce, ale postaram się wrócić do niej za jakiś czas). Owoce do kaszki np. przetarte, podgotowane i zamrożone maliny bądź jeżyny, ugnieciony banan, tarte jabłuszko.
kisiel z ok. 100ml soku- (50ml gotujemy, do kolejnych 50 dodajemy łyżkę mąki ziemniaczanej) ostatnio na domowych sokach od mojej mamy z malin i jeżyn, na soczku z mirabelek, ale także na bobo frucie- to od niego wszystko się zaczęło.

Mati wcina, aż mu się uszy trzęsą- nie tylko on zresztą. Bo i ja jestem fanką kisielu, także obowiązkowo i porcja dla mnie. Czasem robię gęstszy a czasem rzadki. Na ciepło. I w wersji letniej. Zmieniam konsystencję (i smaki), żeby się Mateuszek z nimi zapoznał.

 
Południe– przekąska (do wyboru)

owoce– jabłuszko, gruszka,śliwki, banan, kiwi, arbuz, brzoskwinia, maliny (w zależności od tego co uda nam się kupić w warzywniaku). Podaję ostatnio w formie BLW, czyli kawałek do łapki, a Mati już wie co z tym zrobić.

jogurt naturalny z mrożonymi malinami lub pokrojonymi owocami jak wyżej (nabiał podaję dopiero od niedawna)

twarożek z owocami– podałam raz słoiczkowy. Bardzo smakował Matiemu. Chciałabym jednak dawać mu domowy, nie ze słoika. Wiem, że wybierając twarożek trzeba brać pełnotłusty. Ale jak go przygotować, żeby nie zapychał, a miał podobną konsystencję do tego ze słoika? Jakieś pomysły?

czasem plasterek żółtego, prawdziwego sera– to też nowość w naszej diecie.

gotowane warzywo– np marchewka

14:30-15:30 obiad–  ostatnio wszystko gotuję sama. Właściwie już nie gotuję osobno dla Mateuszka i dla nas. Zwykle jemy to samo, z tą różnicą, że my sobie doprawiamy już na talerzu. Oczywiście gdy jemy schabowego czy bigos to Mati ma swoje osobne danie. Czasem też po prostu lekko modyfikuję wersję dla synka.

Oto przykłady z ostatnich dni:

Leczo w wersji dla niemowlaka– kiełbasę zastąpiłam zmielonym filetem z kurczaka, wstępnie podsmażonym na odrobinie oliwy, a następnie duszonym na wodzie. Cukinia jak widać ze skórką. Paprykę pozbawiłam skórki przed podaniem. Pomidorki sama przecierałam.

Zupa groszkowa – z żółtkiem i kluseczkami. Jedliśmy to samo całą rodziną. Nawet mój mąż, który nie je niczego zielonego poza ogórkiem i sałatą 😛

Krem z cukinii– kolejna zielona zupa, do której przekonałam męża. Zaczynam odnosić sukcesy kulinarne w żywieniu nie tylko niemowląt 😛

Dla Mateuszka z makaronem i mięskiem z indyka. Zazwyczaj jedną porcję zupki (każdej) mrożę na zapas, gdy zdarzy się, że danego dnia zrobię na obiad coś, czego Mati z nami nie zje.

Wersja kremu dla dorosłych przewiduje domowe grzanki i jogurt naturalny.
Mateuszkowi również bardzo smakuje domowy rosołek i zupka pomidorowa, właśnie na rosołku.
Wkrótce w planach spaghetti, które dość często króluje u nas w domu. Mateuszek na pewno dostanie swoją „zdrową” porcję. My niestety (przyznaję bez bicia) jesteśmy fanami mniej zdrowego sosu.
18- kolacja- kaszka (tym razem bez owoców i dodatków).
Plus do tego, przez cały dzień pierś na żądanie. I z tym bywa różnie, bo są dni kiedy tak poważnie mały przyssie się 2 razy, a czasem co chwilę ma potrzebę. Chyba bardziej bliskości. Regułą jest, że przed snem ok. 19:30 jest czas na dłuższe karmienie z piersi.
Sporadycznie Mati dostaje chrupka kukurydzianego, jednak ostatnio już nie sięga po nie z takim apetytem jak wcześniej. Przymierzam się do wypieku domowych biszkopcików.
Wracając do jadłospisu…Nie wiem czy Mati nie je za mało? Nie chciałabym też przegiąć w drugą stronę. Czytałam gdzieś, że niemowlę w jego wieku powinno dostawać 5 posiłków dziennie. U nas wychodzi 5, a nawet 6 gdy dołożę do tego pierś.
A na koniec mały gratis. Pozostając w temacie żywienia, chciałabym Wam pokazać zdjęcia, które zrobiłam podczas wakacji we Francji, w jednym z supermarketów.
Tak wygląda półka z żywnością dla niemowląt. Wiem, wiem słoiki. Ale spójrzcie jaki wybór.
Coś, co mi się rzuciło w oczy to różnorodność. Dania z warzyw, u nas mało dostępnych.
I wprowadzane dużo, dużo wcześniej (np. truskawki po 6 miesiącu….)
Jedna rzecz mi się spodobała, a mianowicie mini słoiczki dla maluszków. Bardzo pomocne przy pierwszym wprowadzaniu nowości. Coś, czego w Polsce mi brakowało. U nas są tzw pierwsze łyżeczki, ale wielkość słoiczka jest zbyt duża. Biorąc pod uwagę jego trwałość i możliwości małego brzuszka, spora część lądowała w koszu. Trochę żal, mimo wszystko to jedzenie, prawda?
We Francji są „petit pot-y”. 80g.
I jeszcze jedna ciekawostka. Żałuję bardzo, że nie zrobiłam zdjęcia z drugiej strony regału, który oferował zabawki dla maluszków. Żyrafka Sophie czy zabawki z Lamaze, królowały na półkach. W trochę śmiesznych cenach, w porównaniu do naszych polskich. Dla przykładu, za książeczkę kąpielową dałam 4 euro.

Zobacz także

takatycia

  • Anonymous

    Co do ilości posiłków w ciągu dnia – uważam, że to zależy od malucha 🙂
    Ja podaję Podopiecznej twarożek, który rodzie kupują normalnie w sklepie i do tego dodaję jogurt naturalny (a koleżanka daje mm bo mała jeszcze za mała na jogurt 🙂 ) i potem albo mocno gniotę widelcem albo miksuję i dorzucam owoce.
    Niestety w wersji „słonej” – np ze szczypiorkiem,młoda nie chce 🙂
    A jak tam żółtko jaja?? 🙂

    http://www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    • zółtko dodaję co drugi dzień do zupek, tylko kurczę przyznaję, że nie jestem z tym sumienna i często zapominam 🙁 moja mama zaproponowała mi ugotowanie jajka na miękko i maczanie np bułeczki w żółtku. Czy tak można? ( w sensie czy to jajko na miękko być może?)

    • Bardzo dobry jadłospis.
      A jeśli chodzi o jaja dla dzieci powinno się podawać w wersji ściętej, tzn na twardo, żeby zapobiec ewentualnemu zakażeniu się salmonellą.

    • jajko musi byc ugotowane na twardo wtedy jest bezpieczne czyli nie zawiera salmonelli;)

    • Anonymous

      Salmonella występuje na powierzchni skorupki jajka.Wyparzanie skorupki musi trwać co najmniej kilkanaście sekund i objąć całą skorupkę jajka.Temperatura wody minimum 70 stopni,ponieważ salmonella jest bardzo wrażliwa na wysoką temperaturę.Pewne żródła dobrych jajek + gotowanie i można podawać jajeczko na miękko.
      Pozdrawiam,całuski :)***b

    • Jajko na miękko jest gotowane wystarczająco długo, aby nie mieć salmonelli. 🙂 Ja ostatnio wyczytałam, że żółtko w postaci półpłynnej (czyli jajo na miękko) jest właśnie najzdrowsze i takie powinno się podawać dzieciom.

    • Dzięki!!

    • Moja mama (pediatra) na miękko moim kazała dawać na początku. I takie im najbardziej smakowało. Tylko, że my mamy z pewnego źródła jajka, myte przed gotowaniem (to raczej oczywiste, ale… ;)). Pozdrawiam

  • Anonymous

    No widze ze nie tylko ja mam ten problem..
    Moj synek konczy za tydzien 5 miesiecy ale juz od jakiegos miesiaca smakuje rozne produkty. Np. jabuszko, nektarynka, brzoskwinia nawet kawalek arbuza byl 🙂
    marchewka ziemniaka jadl dzis hmm chyba smakowalo mu, jemy tez kaszke na mleku MM i gryzik na wodzie od 4 miesiaca ale… tak jak piszesz daje mu wszystko instynktownie, nie wiem czy moze juz zajadac takie owoce czy na rozszezenie diety nie jest za szybko. jak dotad synek zjada wszystko co mu podam, i do tej pory nie bylo zadnych niespodzianek, kupki sa oki i nie ma zadnych wysypek. Od kiedy wy drogie mamy zaczeliscie podawac swoim dzieciom stale posilki??
    Agnieszka mama Chrisa

    • Myślę że czas między 4-6 miesiącem to jest okres próbowania, nie jedzenia. Tak naprawdę do pół roku mogłabyś mu nic nie dać i też by było dobrze. Do roku mleko jest podstawowym budulcem organizmu, z czasem proporcje się zmieniają na korzyść „jedzenia normalnego”. Zawsze uważam, że zamiast sugerować się tabelkami trzeba czasem używać rozumu, tak jest po prostu lepiej, łatwiej i przyjemniej. Jeśli dziecku nowe produkty smakują, to nic tylko się cieszyć. Niech je ile chce. 🙂

    • Zgadzam się z lavinką, niech bardziej próbuje niż zjada :))

  • Z wielką chęcią poczytam co piszą doświadczone mamy bo i ja działam typowo instynktownie 🙂
    A wydaje mi się, że Mat bardzo ładnie je 🙂 U nas Maks po parunastu łyżeczkach wszystkim pluje i trzeba się sporo napracować żeby Go przekonać do dalszego jedzenia 🙂

  • Zasada: „niemowlę powinno” została ustalona w czasach, gdy niemowlęta karmiono jak tuczniki a nie odżywiano. Teraz mówi się, że niemowlę powinno jeść tyle, ile chce. U Ciebie jest łatwiej, bo karmisz piersią, więc on po prostu je wtedy gdy się tego domaga. I tak trzymać!
    Z butelką łatwiej przesadzić, dlatego dobrze jest wiedzieć, że starsze dziecko potrzebuje paradoksalnie mniej mleka niż młodsze, bo po prostu wolniej rośnie (dla roczniaka wystarczy 400ml czyli to pewnie jakieś dwa, trzy karmienia piersią dziennie w przełożeniu). Uważam, że Twój je naprawdę dobrze. Może bym ten kisiel odpuściła co jakiś czas i zastąpiła go jajecznicą albo owsianką. Bo umówmy się, co to jest kisiel? Mąka, woda i cukier. Czyli mało wartościowy zapychacz. Odrobina owoców, a poza tym klej na żołądek. Chyba budyń jest już bardziej pożywny, bo zawiera mleko (tylko Twój nie potrzebuje mleka, bo ma je od Ciebie). Sam w sobie kisiel nie jest zły, ale codziennie? Mnie by się chyba szybko znudził, choć też bardzo lubię 🙂
    A i co do kaszy jaglanej, być może to jest kwestia goryczki. Ponoć da się ją „zniknąć” przez uprzednie wyparzenie kaszy wrzątkiem, przed wrzuceniem jej do gotowania, ale mnie się jak dotąd nie udało. Cały czas coś tam zostaje. Dlatego lecimy w domu na bezglutenowych ryżówkach i kukurydzianych ,od wielkiego dzwonu trochę kaszy manny (na grykę moja mała ma uczulenie).

    • Nie, nie chyba źle mnie zrozumiałaś z kisielem 🙂 Nie podaję go codziennie, a wymiennie. Średnio 2 razy w tygodniu, więc raczej mu się nie nudzi, zwłaszcza że za każdym razem staram się robić inny smak. Oczywiście gotuję sama w domu, więc nie taki z torebki czyli bez cukru. Jedyny cukier to fruktoza z owoców. No i łyżka mąki ziemniaczanej.

  • Świetny post 🙂 Kiedy Ty masz na to czas :))

    • Na gotowanie czy pisanie postów? 😀

    • Na wszystko 🙂 Na napisanie posta, ale takiego kolorowego jak ten, na dogadzanie swoim mężczyznom i na całą resztę 🙂 Podziwiam Ciebie kobieto! 🙂

      Ps. Ja mam dylemat z kaszkami, bo Ola nie chce jeść tych zawierających mleko i tak się zastanawiam czy zjadłaby tę na wodzie, o której piszesz… Jaglaną próbowałam podać, ale też tak średnio 🙂 Najlepiej smakuje jej to co jemy my 😉

  • Bardzo dobry jadłospis. Ja nie mogłam podawać Ali tych produktów, które podajesz Matiemu ze względu na skazę więc moje rady nie bardzo się tu przydadzą innym mamom.
    Też jestem zwolennikiem przygotowywania posiłków samodzielnie.Czasem kupowałam słoiki ale głównie z produktami mało u nas dostępnymi jak królik, ryba czy cielęcina. Były w szafce na wszelki wypadek gdy nie zdążyłam czegoś ugotować jak już wróciłam do pracy.Kiedyś spróbowałam zupy pomidorowej ze słoiczka i zrobiło mi się nie dobrze. Moje zupki, bez przypraw smakowały bosko i zapach unosił się w całym domu. O cenie takich dań nie wspomnę.Ala w tej chwili je wszystko. Lubi wszystkie owoce, warzywa, każdy rodzaj mięsa i ryb.
    A tak z zupełnie innej beczki jak czytam wasze blogi Alka zazwyczaj siedzi obok i ogląda bajki.
    Czasem widząc zdjęcie jakiegoś maluszka mówi, że to ona.Wtedy tłumaczę, że to Mati, to Bruno a to Ola lub Mila.
    Jak dziś otworzyłam waszą stronę tak słodko powiedziała: mama o Mati:)))

    • Mati ma w takim razie wspaniałą wirtualną koleżankę <3

  • Nie znam się na takich rzeczach, ale widać, że fajnie urozmaicasz jedzonko dla Mateuszka.
    Pamiętasz może co podawałaś mu jak miał 6 miesięcy?
    Za 3 miesiące mój synek skończy właśnie magiczne 6 i chciałabym wiedzieć co podaję się takiemu maluszkowi.
    Jeśli możesz podzielić się swoimi doświadczeniami Żanetko to napisz do mnie na maila :
    kingakulawik17@interia.pl 🙂
    Z góry dziękuję!!

    • Kinguś musiałabyś poszperać u mnie na blogu, jak wprowadzałam nowości to zazwyczaj o tym pisałam. Ale zaczynałam standardowo od marchewki, jabłuszka..

  • Ekstra bazę wiedzy przgotowalas. Szczerze juz nie pamiętam jak zywilam Adamskiego w tym wieku. Będę miała ściągę dla Damiana.
    Zupy z cukinii nigdy nie próbowałam. Najwyższy czas 🙂

    • To też był i nasz pierwszy raz 😀

  • U nas do tej pory nie było problemu z Majusiowym jedzeniem…fajnie że już sie wszystko dzieje regularnie. Jeszcze trochę i będziemy jeść razem wszystko 🙂

  • Ja mam problem z kaszkami.. Mała ich nie chce w ogóle jeść.

    • A próbowałaś różnych? Mati np pluł sinlackiem…

  • Anonymous

    swietny jadłospis:) mimo, ze tak jak piszesz działasz intuicyjnie, to nie ma w tych daniach przesady w żadna strone:)mamy synków w praktycznie tym samym wieku i u nas podobnie wyglada rozkład i rodzaj posilków, z tym ze u nas nie ma cycusia,tylko butla. Daje małemu wiekoszosc „normalnego” jedzenia, z tym ze wszystko robie sama, bez soli, cukru i innych dodatków. Koniecznie musze wykorzystac pare twoich przepisów bo wygladają pysznie:))Pozdrowionka dla Was:)
    Nowa czytelniczka-nieblogowa mama;)

  • Myślę, że Twoja intuicja nie zawiodła. Jadłospis jest moim zdaniem wzorowy 🙂 Fajnie, że pamiętasz o tej zasadzie podawania owoców do południa. No i u nas też kisiel z bobofruta rządzi 🙂

    • A wiesz, że nawet o tej zasadzie nie wiedziałam? 🙂 Tzn nie przypominam sobie, żebym gdzieś o tym czytała. Sama jednak staram sie jeść owoce do południa i może to stąd? 🙂

  • Według mnie jadłospis prawidłowy. Sama mam ochotę na takie pyszności, jakie serwujesz Mateuszowi na obiad! 🙂
    Mati próbuje sam jeść łyżeczką? Zosia na razie łyżeczkę używa typowo do zabawy… Za to kanapkę wcina sama – oczywiście pokrojoną w małe kawałeczki. I ostatnio nauczyła się z otwartego kubeczka pić, co sprawia jej ogromną frajdę. 🙂

    • Nie, jeszcze sam nie je. U nas też jest zabawa. Tzn jak mu dam już nałożone na łyżeczkę, to wie, że idzie to do buzi i sam trafia. Ale, żeby przykładowo z talerzyka nabrał na łyżeczkę i zjadł to nie 🙂

  • Hmmm chyba się muszę zastanowić czy to ja nie daję jeść za mało Ali 🙁 Muszę jednak sama zacząć gotować. Postanowiłam od jutra:)

  • Ja do tej pory mam takie dylematy… ile powinien… a ile zjada. Ale rośnie zdrowo, więc przestaję panikować 😉

  • Woow… Mati ma super mamę. urozmaicasz mu jedzonko przepięknie. Hmmm… ja wciąż krążę po omacku i ciągle nie wiem, czy to co mały je, jest ok.

  • Żanetko u nas było dokładnie tak samo, nawet godziny identyczne 🙂 z tą różnicą, że ja na śniadanie podawałam już też jajecznicę i kanapeczki np. Z setem i sałatą, serem i pomidorem lub z domową wędlinką.

    • O widzisz Aniu, też się zastanawiałam nad kanapeczkami! A powiedz mi chlebek jaki? Bo ja na azie tylko pięteczki dawałam i bardziej do ssania. Może być weka?

    • Robię mini-kanapki, odrywam małe kęsy i podaję do buzi 🙂 Je bardzo chętnie. Spróbuj 🙂

  • widzę, że masz bardzo podobny jadłospis do naszego:) tylko ja tych kisielków nie robię i piersi nie podaję:D mój mały B. zjada 5 posiłków (w tym deserek, który często je właśnie „z rączki” więc nie jest to duża porcja) a waży swoje, więc myślę, ze jest dobrze):) co prawda praktycznie zawsze je całe mleczko i pełny obiadek – nic nie zostawia:)

    • a obiadki zawsze staram się urozmaicać, a to różne warzywa i mięsko z kaszą jęczmienną, a to z makaronem, a to z ryżem:) deserki też staram się żeby były różne, czasem trę owoce, czasem dostaje do ręki, czasem robię kaszę manną z ugotowanymi owocami i staram się, żeby ciągle jadł różne:)
      a co do tych kisielków, to można np. zrobić sok marchewkowy – czy marchewkowo jabłkowy w sokowirówce i z takiego zrobić? Bo nie chcę z takich kupnych robić:)

    • Niestety nie mam sokowirówki, więc takie marchewkowe soczki kupuje, np bobo fruta. On nie ma w składzie cukru, więc jest ok. Pozostałe soczki mam produkcji mamy, więc domowe 🙂

  • Wydaje mi się, że Fabi je mniej…
    Wstaje rano – cyc
    Czasami zje śniadanie, ale w większości jest cyc
    Potem na drugie śniadanie jogurt
    Na obiad zupa, bo za drugim daniem średnio przepada
    Na podwieczorek jest jakieś ciasteczko
    Na kolację cyc…
    Owoców nie lubi. Ugryzie raz i wszystko wypluwa :/

    • Spróbuj może z tym kisielkiem. Albo np wmiksuj do jogurtu 🙂

  • Anonymous

    Świetny blog:)Czytam codziennie,pozatym mam synka w tym samym wieku co Twój,również z listopada więc warto dowiedzieć się jak inne Mamy sobie radzą.Nasz jadłospis bardzo podobny,wszystko gotowane przeze mnie,słoiczki „od wielkiego dzwonu” 🙂 (choć nie ukrywam,dopóki Mały nie zaczął jeść normalnego jedzenia słoiczki były częściej:p) U nas wygląda tak: mleko(z butelki)nad ranem-ciągle ok 3-4nad ranem są pobudki i bez mleka się niestety nie obejdzie:( później śniadanko-kaszka mleczno-ryżowa-dobry początek dnia,daje Mu mnóstwo energii:); ok 12-13 zupka z warzywami.Kacperek je wszystkie warzywa więc nie mamy z tym problemu. 2-3 godz później drugie danie-mięsko lub rybka do tego kasza lub ziemniaczki i warzywko;lub danie jarskie(np ryż z jabłkami,makaron z serem i masełkiem..); ok 18 kanapeczka z wędlinką lub pomidorkiem lub po prostu z masełkiem albo jakieś owoce i przed snem czyli ok 20 mleczko..Owoce staram się przemycać również w ciągu dnia,głównie sezonowe,maliny,borówki,brzoskwinie,gruszka,jabłko lub śliwka – koniecznie w kawałkach i koniecznie do rączki!:)
    Nie wiem czy to za dużo czy za mało..po prostu intuicyjnie. Dodam że mój szkrab nie należy do dużych dzieci..10 miesięczniak waży niecałe 8 kg..:-)
    Pozdrawiamy!

    • Dzieciaczki są różne wielkościowo, grunt że się ładnie rozwija 🙂 A Mati teraz też przystopował, bo w ciągu chyba 3 miesięcy spadł z prawie 90 centyla na 50 i lekarka twierdzi, że jest ok 🙂

  • jak w przypadku Gabina trzymałam się tabel żywieniowych , tak z Nelą całkowicie zdałam się na intuicję:) Kisiel na jutro w jadłospisie, a kaszaki i zupki robimy bardzo podobnie:)

    Najważniejsze, żeby zdrowo, a kiedy co konkretnie już nie jest tak bardzo istotne:) Wystarczy spojrzeć na diety w różnych krajach u takich maluchów.

  • Do roku to mleko mamy dostarcza większość wartości odżywczych, więc można się zrelaksować, karmić na żądanie, a jedzonko podawać ze spokojem, by dziecię przyzwyczajało się do nowych smaków. A ta nestle 5 zbóż Ci nie śmierdzi? Pamiętam, że gdy byłam w Polsce, kupiłam ją właśnie i od samego otwarcia mnie odrzuciło. W domu podawałam Holle, więc poprzeczka była dość wysoko, Igi nie chciał tej kaszy jesc, więc w zasadzie nie miałam problemu. Ale bardzo, bardzo podejrzewam tę firmę o to, że przesyciła swoj produkt przynajmniej niewiadomego pochodzenia aromatami, bo skład na opakowaniu był naprawdę spoko.

    • Zapomniałam dodać, że mina (i kolorystyka) ze zdjęcia z kisielem absolutnie rządzi!!! 😀

    • Rzeczywiście ma taki hmm specyficzny zapach. Już nam niewiele zostało, a czekam na paczkę z kaszkami holle :))))

    • no taki… sztuczny. perfumowany. tak go zapamiętałam.

  • Znowu jesteś skarbnicą wiedzy 🙂

  • Ja robiłam podobnie. Na początku rozszerzania diety podawałam Hubertowi słoiczkowe dania, bo akurat czas wprowadzania nowych produktów, wypadł na nowalijki. Jako chyba jedna z niewielu rozpoczęłam od kleiku ryżowego. Uznałam, że to będzie lepsze niż podanie od razu warzyw i owoców. Później był kukurydziany (ale Hubert nie chciał). W końcu marchewka, dynia, jabłuszko itp. Jak już zebrało się kilka warzyw to robiłam zupki. Uznałam, że będzie to ekonomiczne rozwiązanie. Z przejściem na domowe jedzenie był mały problem, bo jednak to trochę inny smak. Często też robiłam zupki wielowarzywne (po jakimś czasie plus mięso). Jak Hubert był w wieku Twojego synka to też już często dostawał to co my, bo męczyło mnie gotowanie oddzielnie. Przestawiliśmy się na zdrowsze jedzenie, doprawiałam po odłożeniu na talerz już porcji dla syna. Myślę, że nie powinnaś się przejmować tym że je mało. Jednego dnia zje mniej, to drugiego nadrobi. Starasz się, żeby miał zbilansowaną dietę, nie dajesz w kółko tego samego, próbuje, smakuje i to najważniejsze 🙂 Też robiłę domowy kisiel ze zmiksowanych owoców, jogurt podaję naturalny plus owoce, a nie „owocowy” z masa cukru. Mój dwudziestomiesięczniak teraz właśnie zaczyna być wybredny, ale też łapie „czasowe smaki”. Kiedyś szalał za pieczywem, później mu się odmieniło i nic nie chciał, aż nagle kiedyś zobaczył, że my jemy bagietkę i sobie zażyczył, od tamtej pory wróciła mu chęć na pieczywo. Nie chciał jeść wędlin. W ogóle. Kupowałam szynki za zatrważające pieniądze za kilogram, sama piekłam i nic. Przez dwadzieścia miesięcy zjadł może łącznie z 5 plastrów. A dwa dni temu jak się dorwał to zjadł 6 małych plastrów na raz. Uwielbia serek wiejski, nie lubi twarogu, więc po kilku razach plucia już mu nie daje. Tak samo ma z serem żółtym, w plastrach za nic nie zje, ale jak włożę między kromki i do tostera i poczekam aż się rozpuści to najlepsza kanapka 🙂 Myślę, że jadłospis Matiego jest naprawdę ok 🙂

    • A jak robiłaś wędlinkę to z czego? Drobiową? Bo taką kupną to nie wiem jaką muszę poszukać, boję się tych wszystki E, E…

  • Anonymous

    Świetnie, że zwracasz uwagę na cukier w kaszkach, ,niestety większość z nich go zawiera:( Jadłospis jest na medal. Tak naprawdę nie ma też dużego znaczenia kolejność wprowadzania nowości , a rozsądek. Metoda BLW sprawdza się genialnie.

  • Hej witamy, dziś Jasiowi i Mateuszkowi mija 10 miesiecy:)) Czekam na Twoje podsumowanie.. A powiedz czy Mati je zupkę z takimi kawalkami jak na zdjęciu? np. zupka cukiniowa czy leczo? Nie dławi się ? U nas Jasiek jak dostanie do ręki biszkopta, czy jabłko gryzie ładnie natomiast zupki musze miksować blenderem jak dla 5 miesięcznego bobasa:/ Jak tylko wyczuje jakies kawałki od razu pluje….Nie umiem go oduczyć…

    • Będzie podsumowanie, o ile Mati nie postanowi przespać swojej 10-miesięcznicy. W nocy szalał, poprzestawiała mu się noc z dniem i teraz odsypia 😉
      Jeśli chodzi o kawałki w zupce- tak gryzie. Od jakiegoś czasu pomaga sobie- paluszkiem. Przepycha jedzonko dalej. Albo trzyma żeby nie wypadło. Wcześniej też tylko miksowane, ale zaczęłam dziabać widelcem i po trochu, po trochu aż zakumał 🙂

  • Ale duuuże kawałki:) A jabłuszko dajesz mu ze skórką?

    • Nie, obieram 🙂 To było na spacerze, jadłam swoje i był krzyk, więc dostał 🙂

  • Hej!!!

    Zaglądam na Twojego bloga już kilka miesięcy a nigdy nic nie napisałam haha
    Mam 8śmio miesięczną córkę – Justynkę 🙂 Dziś zainspirować mnie kisielem – dzięki!
    Mam pytanie.. przy zmianie szablonu strony jakiś dziwny kolorowy pasek po prawej stronie zasłania mi Twoje posty i odpowiedzi na nie. Jak mogę to zlikwidować?

    ps. Matii jest cudny! i te ząbki och… my czekamy!

    Pozdrawiam Cie ciepło!!

    K

    • Niestety z tym paskiem nie pomogę, bo on jest formą szablonu. Po prostu nie wyświetla Ci jak należy i jest to wina ustawień monitora 🙁 Wiem, że niektóre dziewczyny zgłaszały ten problem, ale niestety nie do ominięcia 🙁

  • te małe porcyjki to rzeczywiście dobra sprawa.
    przy E dawałam jej pół małego słoika jednego dnia, a drugie pół następnego.
    teraz sama będę gotować od poczatku, więc dla Heleny ugotuję jeden ziemniak więcej itd.

  • Moj jada podobnie 🙂 . Musze mu tez zrobic kisiel dobry pomysl 🙂

  • Dieta Mateuszka wg. mnie na medal!
    Kisielu musimy spróbować. Piotrek też cały czas na cycu, poza butlą na noc. Wiem, że powinien dostawać pierś na żądanie, z tym, że on nie zna umiaru i później się zastanawiam po jakim czasie powinien dostać posiłek normalny.
    A półka ze słoiczkami dla maluchów we Francji też zrobiła na mnie wrażenie 😉 I skusiłam się na jogurty w glinianych opakowaniach którymi tak kusiłaś 😉

    • I jaj? Mam nadzieję, że smakował! :)))))

    • No co za pytanie 😉 Smakował bardzo! W dniu wyjazdu tak padało, że już nie chciało nam się iść do sklepu żeby kupić zapas i teraz żałujemy, bo mężowi gliniane opakowanie też przypadło do gustu 😉

  • Żanetko mam jeszcze pytanko! Jaką kszakę 5 zbóż masz? Bo ja u siebie znalazłam tylko taką na noc z lipą.. A byłam w 3 sklepach!
    Buziaki :*

    • Anonymous

      Polecam sklep naturalniepyszne.pl
      Zamawiam tam kaszki dla mojego Mikołajka od poczatku. Wszystkie są eko i bez cukru..bo niestety w naszych marketach nie ma mozliwosci ich dostać..

    • Karolinko no właśnie tą z lipą mam. Dziewczyny polecały jeszcze ze śliwką na brzuszek. Obie nie zawierają cukru.
      A jeśli chodzi o kaszKi Holle to polecam Allegro- taniej niż w sklepach i wysyłka tez tańsza.

    • Anonymous

      Holle mamy kaszke razowa 3 zboża – ryż, kukurydza i jaglana od 6 miesiąca i orkiszowa z pelnego przemialu z glutenem. W tym sklepie o ktorym pisalam mają też kaszki angielskie Organix. Mój Mikołaj jest 2 tyg mlodszy od Maksia i wcina kaszki rano z deserkiem a orkiszowa dodaje do zup. Mam też olej Holle dla dzieci, rzepakowy, slonecznikowy i z konopii.

    • Ja mam z Holle właśnie jaglaną ale Maksiu bardzo jej nie lubi 🙂 Pluje i kaszka jest dosłownie wszędzie 🙂
      Muszę zobaczyć te inne! Dzięki wielkie za wiadomość 🙂

    • Anonymous

      Sprobuj z deserkiem. Faktycznie kaszki razowe mają dość „wytrawny” smak, ale podane z deserkiem są OK. I zdecydowanie zdrowsze od kaszek z cukrem.

  • A gdzie we Francji taki wybór widziałaś? W jakimś większym mieście? Byłam w Orleanie parę miesięcy, a nie zauważyłam aż takiego wyboru. Choć przyznam, że zbyt uważnnie za takimi rzeczami nie patrzyłam

    • To zdjęcie bodajże w calais w intermarche robiłam albo w auchan w dunkierce. Nie jestem pewna, ale w większości robiliśmy zakupy w intermarche i zawsze byłam pod wrażeniem działu dziecięcego 🙂

  • Anonymous

    Witaj, pamiętasz może ilości zjadanych posiłków? Mój synek zjada bardzo mało, np 5 łyżeczek i ucieka z krzesełka. Nie wiem co myśleć, najadł się? nie smakuje? nie był głodny? ale często jest tak, że za jakiś niedługi czas chce pierś, natomiast ja chciałabym już eliminować posiłki piersiowe w dzień (chcę zostawić te po przebudzeniu, przed snem wieczorem i w nocy, może jeszcze przed drzemką). Teoretycznie powinien jeść większe ilości stałych posiłków a tak nie jest. Eh mam zagwozdkę, co robić.

    • Nie powiem Ci ile dokładnie zjadał, bo nie pamiętam. Ale na pewno nie były to jakieś zawrotne ilości. Pamiętam,że gdy miał 9 miesięcy czyli niewiele mniej, byliśmy na wakacjach i przez cały dzień potrafił zjeść kilka łyżek zupki ze słoika. Reszta to pierś.
      U nas pierś w ciągu dnia przestała być najważniejsza dopiero koło roku. Teraz widzę różnicę i przewagę stałych pokarmów nad piersią. Ale też nie jest tak,że Mati je codziennie dużo. Np. dziś rano dziubnął tylko trochę chlebka z serem, może ze 3 łyżeczki kaszki i tyle. Nie wmuszam. Jak zgłodnieje sam się upomni 🙂

    • Anonymous

      Dzięki za szybką odpowiedź. A w takiej sytuacji jak opisałaś, że dzióbnął chleba, prosi o pierś?

    • Anonymous

      Jeszcze w innej kwestii. Kiedy Mati przeszedł na 1 drzemkę? Kacha (zapomniałam się podpisać)

    • Tak, zdarza się, że dziabnie chleba i prosi o pierś. Bywa tez tak, ze po chlebie nic nie chce. Chociaż z tą piersią to jest tak, że jak jestem w pobliżu i przyjdzie sie przytulić, to sobie przypomina o ńiej.
      Z drzemkami jest rożnie i zmienia sie to jak w kalejdoskopie. Od jakiegoś (dłuższego czasu) mamy jedną drzemkę w południe taką ok 1,5h. Są jednak dni, ze zaśnie na 30min i wtedy muszę go położyć raz jeszcze. Mam wrażenie, ze odkąd zrobił sie mobilny i bardziej ciekawy swiata to spanie zeszło na dalszy plan.

    • Anonymous

      Ok. dziękuję Ci za odpowiedzi :-). Kacha