Szkoła rodzenia

W końcu udało mi się zebrać w sobie i zadzwonić do położnej, w celu zapisania się na kurs do szkoły rodzenia. Byłam święcie przekonana, że będą problemy z miejscami, a tu takie miłe zaskoczenie.
Pierwsze zajęcia rozpoczną się 3 września i potrwają około 5 tygodni. Będziemy spotykać się 2 razy w tygodniu, po 2 godziny.
Bardzo zależało mi na tej konkretnej szkole, gdyż mieści się ona w szpitalu, w którym chciałabym, aby odbył się mój poród.
Podczas pierwszego spotkania zaplanowane jest zwiedzanie oddziału oraz zajęcia teoretyczne.
 Zajęcia w szkole prowadzą położne, lekarze, psycholodzy. Mam nadzieję, że kurs pozwoli zarówno mi, jak i mojemu mężowi oswoić się chociaż troszkę z tym co nas wkrótce czeka.
Czy Wy również uczęszczałyście do szkoły rodzenia? Jakie są Wasze opinie na temat tego typu zajęć? Warto?

Zobacz także

takatycia

  • Mi osobiście nie dała ona więcej niż bym nie wiedziała z książek; Też chodziłam do przyszpitalnej i nawet ścięłam się lekko z położną prowadzącą. Gdy poruszyłam temat nacinania krocza i planu porodu była wręcz oburzona! Długo by pisać. Ale były też pozytywy: zajęcia praktyczne, zapoznanie z oddziałem, lista potrzebnych w danym szpitalu rzeczy i duuuużo nowej wiedzy dla męża, który nie pochłaniał wszystkich poradników jak ja, a dostał wiedzę w pigułce 🙂

    • hihi a to dobre z tym ścięciem, ja to bym się bała, że mnie później natną w każdą stronę 😛
      właśnie głównie o takie rzeczy jak zaznajomienie się z porodówką, oddziałem i położnymi mi się najbardziej rozchodzi 🙂
      I o mojego męża, który na samą myśl wizyty tam dostaje gęsiej skórki 😀

  • ja nie chodziłam do szkoły rodzenia, chociaż na początku miałam taki plan.. okazało się, że i tak będę miała cesarkę, więc nie było potrzeby. Wszystkich informacji na temat pielęgnacji maluszka zaczerpnęłam z książek, internetu oraz od położnej po porodzie (siadła w pokoju, ja wzięłam zeszyt i zapisywałam), a męża przeszkoliły w kąpaniu dziecka 🙂 i odpukać, nie mam żadnych problemów z dzidziusiem, a mieszkam sama, męża całymi dniami nie ma, babcie i ciocie daleko, więc jestem zdana na siebie 🙂
    moja znajoma chodziła do szkoły rodzenia, była zachwycona, czekała na poród jak na najpiękniejszą chwilę w życiu i niestety okazało się, że jak przyszło co do czego – o wszystkim zapomniała i miała bardzo ciężki poród. Stwierdziła, że przy kolejnym dziecku już nie będzie chodzić..
    więc jak widzisz – co kobieta – inna opinia 🙂
    pozdrawiam 🙂

    • oj, ja tam bynajmniej nie czekam na poród jak na coś cudownego, chyba, że biorąc pod uwagę fakt, że zobaczę moje dziecko.
      Wiem, że przyjeżdżając na porodówkę będę mieć chyba na czole wypisane, że proszę o znieczulenie 😉
      Niestety nie potrafię być prawdziwą „matką polką” i sama myśl o nachodzącym mnie przeraża 🙁

  • Miałam dziś zadzwonić i zapomńialam. Zrobie to jutro. Tez chce przy szpitalu. Z ciekawości ile płacisz za kurs?
    Moja Mila waży juz 1200 i jak nie zmniejszy tempa to bedzie nawet 4kg ważyć a wtedy cc.

    • z tego co kojarzę to cc robią jak dzidzias ma ok 4,5kg 🙂

    • U nas kurs jest bezpłatny, tzn akurat w tej szkole 🙂

  • nie chodziłam do szkoły rodzenia bo… wiedziałam, że nie będę rodzić tu gdzie teraz mieszkam, a do szpitala gdzie rodziłam za daleka droga 😉

    czy żałuję… chyba tak ale głównie zajęć z opieki nad noworodkiem, przede wszystkim sposobów karmienia, na zdjęciach w necie nie wszystko można zaobserwować 🙂

    • Ciekawa jestem czy temat karmienia będzie prawidłowo omówiony, bo niestety nasłuchałam się opinii, że w tym szpitalu oddział neonatologiczny nie traktuje mamuś serio i niestety radź sobie kobieto sama, chyba,że na siłę dopytujesz.
      Ja chcę karmić piersią i mam nadzieję, że trafię na fachową pomoc 🙂

  • miałam okazję iść na szkołę rodzenia jak jeszcze przebywałam w Anglii , niestety praca mi na to nie pozwoliła:( a żałuję