Medycyna przyszłości – domowe KTG

Bicie serduszka dziecka. To najpiękniejsze ciążowe wspomnienie jakie pozostanie ze mną do końca życia. Nie kopniaczki, nie widok 2 kresek na teście ciążowym, a odgłos bicia serca mojego dziecka. Zarejestrowany na domowym KTG. Nagrany przeze mnie w domu. Filmik, do którego będę często wracać. Filmik, który teraz, gdy tulę Antka w ramionach wzrusza mnie niezmiernie. Filmik, którego by nie było, gdyby nie cudowne zrządzenie losu.

Mam w życiu szczęście. Los stawia na mojej drodze wspaniałych ludzi. Daje mi możliwości, o których nawet bym nie pomyślała. Otwiera drzwi, o których istnieniu nie miałam świadomości.

Końcówka ciąży, 37 tydzień. Mail, a potem telefon od Pana Jacka z firmy Medicanet.pl Z propozycją przetestowania ich najnowszej usługi. Jako jedna z pierwszych mam otrzymać urządzenie do domowego KTG. Zaintrygowana godzę się. Nie świadoma, że właśnie zaczynam przygodę, którą będę wspominać przez długi, długi czas.

Nie świadoma, bo KTG do tamtej chwili kojarzyło mi się tylko z porodem. Urządzeniem do monitorowania skurczy i akcji serca dziecka. Nie podchodziłam do tego uczuciowo. Nie chodziłam na badanie przed rozwiązaniem bo Mati urodził się w terminie i lekarka nie widziała potrzeby. Jedyne doświadczenie z urządzeniem miałam gdy zaczęła się akcja porodowa. Nie świadoma, bo do tej pory nie miało to dla mnie większego wymiaru. Ale o tym za chwileczkę.

Kilka dni później trafiam do Centrum Medycznego iMed24, gdzie Pani Justyna, bardzo sympatyczna położna przekazuje w moje ręce urządzenie. Tłumaczy wcześniej zasadę działania, pokazuje w jaki sposób podpiąć peloty (te dwa „grzybki” rejestrujące tętno i stopień napinania się mięśnia macicy). Słyszę szybkie bicie serca Antka. Tego dźwięku mam szukać w domu.

zdjęcie 4

Przyznaję, miałam obawy. Że nie będę w stanie „wyszukać dziecka”. Że pojawią się fałszywe alarmy. Podobne wątpliwości miała Ewa, koleżanka prowadząca moją ciążę.

„Podsłuchiwałam” mój skarb przez cały tydzień, bo tyle dokładnie upłynęło czasu, nim Anti postanowił pojawić się na świecie. Ani raz nie zdarzyło się, bym miała problem z wychwyceniem jego tętna. Wątpliwości prysły już po pierwszym użyciu w domu.

tele ktg

Wygodnie rozłożyłam się na łóżku. Do badania można leżeć na lewym boku lub na wznak. Ja wybierałam tę drugą pozycję, bo wtedy najlepiej słyszałam Małego.

Całe badanie trwa 30 minut, podczas którego kliknięciem przycisku rejestrujemy każdy ruch dziecka. Zbliżający się ruch maluszka łatwo wychwycić. Antkowi przyspieszało wtedy tętno.

Na wyświetlaczu mamy też informację o procentowym natężeniu czynności skurczowej macicy. Pani Justyna wytłumaczyła mi, że napięcie podstawowe macicy wynosi zwykle około 20%. Wzrost napięcia o kilka- kilkanaście procent to zwykle efekt występowania skurczy przepowiadających, czyli po prostu trenowania macicy do porodu. Wszystko się zgadzało. Wyraźnie czułam momenty, w których brzuch mi się napinał i twardniał, a urządzenie pokazywało wartość około 40%. Skurcze porodowe to te w okolicy 70%. Ważne aby były regularne. Wcale nie muszą boleć, o czym doskonale się przekonałam sama.

Q5

Po 30 minutach badania odpinamy peloty i podłączamy ładowarkę. Dzięki temu, nasze badanie jest automatycznie przesyłane falami radiowymi do Centrum Medycznego, gdzie specjaliści i położne czuwają nad wynikiem. Samo wysłanie badania trwa około 20-30 minut, a po kolejnych 10 minutach na telefon otrzymujemy wiadomość zwrotną z wynikiem.

Gdy wszystko jest dobrze, przychodzi sms o treści ” Wynik badania prawidłowy. Dziękujemy za przeprowadzenie badania”.

 

zdjęcie 5

Gdyby się okazało, że podczas badania coś poszło nie tak – np podłączyliśmy peloty nie w tych miejscach co trzeba, zostaniemy poinformowani o konieczności powtórzenia badania. Położna dzwoni wtedy do pacjentki z prośbą o powtórzenie badania. Zapis uznany za nietypowy jest wskazaniem do jego powtórzenia po 1h. Trzy w ciągu 24h zapisy KTG uznane za nietypowe są wskazaniem do kontroli lekarskiej (lekarz prowadzący, ambulatorium szpitalne). Mi się coś podobnego nie przytrafiło.

Jest też opcja, że wynik będzie zły, tzn z dzieckiem coś się będzie działo, wtedy również zostaniemy poinformowani. Położna kontaktuje się z pacjentką telefonicznie z prośbą o udanie się do ambulatorium szpitalnego. Cudownie mieć taką świadomość. Całość usługi jest objęta merytorycznym nadzorem przez profesora UJ dr hab. med. Huberta Hurasa  – Małopolskiego Konsultanta w Dziedzinie Położnictwa i Ginekologii.

Z domowego KTG nie mogą skorzystać kobiety spodziewające się więcej niż jednego dziecka. Dyktowane jest to problemem z wyłapaniem tętna (urządzenie posiada tylko 1 pelotę).

12046995_962745920463104_8266062429454497104_n

Badanie najlepiej wykonywać rano, chociaż ja testowałam je o różnych porach dnia. Warto przed przystąpieniem do badania zjeść coś dobrego, by pobudzić naszego maluszka, inaczej może spać i ruchów nie naliczymy zbyt wiele. Inny warunek to ten, że przed badaniem najlepiej nie wykonywać wymagających wysiłku czynności przez okres około 30 minut.

Urządzenie możemy oczywiście podpiąć kiedy tylko chcemy, a wyniku wcale nie musimy przesyłać. Ja podpinałam KTG za każdym razem gdy miałam po prostu ochotę posłuchać serduszka Antiego lub gdy zrobił się niepokojąco cichy (w dniu porodu). To zapewniało mi spokój i poczucie bezpieczeństwa.

Tak jak wspomniałam, testowałam KTG cały tydzień, podczas którego poza zdjęciami zrobionymi na potrzeby tego wpisu nagrałam film. Wtedy o tym nie myślałam, ale dziś ma dla mnie sentymentalną wartość i będzie cudowną pamiątką w przyszłości. Myślę, że warto coś takiego zarejestrować i jest to na pewno wartość dodana samego urządzenia. Dźwięk bicia serduszka mojego dziecka pozostanie we mnie na zawsze.

ktg2

Urządzenie jednak jest profesjonalnym sprzętem medycznym i jego głównym zadaniem jest pomiar. Sprawa wykonywania KTG wśród ciężarnych różnie wygląda w naszym kraju. Rozmawiałam na ten temat z moją ginekolog i zalecenia w każdej części Polski wyglądają inaczej. Są miasta, gdzie KTG jest obowiązkowe od 37tc aż do rozwiązania, przynajmniej co drugi dzień. W innych miastach lekarze podchodzą mniej restrykcyjnie. I tak np. w Krakowie w pierwszej ciąży nie chodziłam na KTG wcale. Zwykle też jeśli kobieta jest pod prywatną opieką ginekologiczną i na każdej z wizyt lekarz robi badanie przepływów, może nie być konieczności wykonywania KTG. Bardzo dużo jednak kobiet badanie to wykonuje w warunkach szpitalnych i to właśnie do nich kierowana jest oferta wypożyczenia tele-KTG.

To rozwiązanie zdecydowanie wygodne. Nie trzeba wychodzić z domu, by dokonać pomiaru. Nie musimy martwić się szpitalną kolejką do badania, warunkami atmosferycznymi na zewnątrz, okresem wzmożonych zachorowań, tym że nie mamy z kim zostawić drugiej pociechy czy naszym samopoczuciem. Przede wszystkim możemy też wykonać badanie, w każdym momencie, w którym coś na zaniepokoi ( np brak ruchów dziecka lub wręcz odwrotnie – wzmożone i niespokojne ruchy, różnego rodzaju dolegliwości bólowe). Jest to też na pewno polecane rozwiązanie dla wszystkich kobiet z zagrożoną ciążą.

Urządzenie wypożyczamy na okres tygodnia, dwóch, trzech- w zależności od potrzeby. Nie wcześniej niż przed 36tc i nie później niż do 42tc. Podpisujemy umowę, w której zawarte będą warunki wypożyczenia oraz zwrotu tele-KTG. Poza dowodem osobistym i kartą ciąży nic więcej nie będzie nam potrzebne.

Urządzenie można wypożyczyć poprzez stronę internetową MedicaNet.pl, która świadczy usługę na terenie całej Polski. Nie ma znaczenia gdzie mieszkasz, zawsze możesz skorzystać z domowego KTG. Wystarczy skontaktować się z Firmą. Osoby mieszkające w Krakowie mogą skorzystać również z oferty Centrum Medycznego iMed24 i wypożyczyć sprzęt na miejscu.

Na koniec jeszcze mała ciekawostka związana z urządzeniem. Spytałam Was na FB, jak myślicie czy urządzenie pokazało mi, że poród zbliża się wielkimi krokami. Oczywistym jest, że trudno przegapić „TEN” moment. Jednak często jest tak, że nic porodu nie wskazuje, bo nic się dzieje, a przynajmniej takie są nasze odczucia. Właśnie tak to wyglądało u mnie. O tym, że zaczął się poród nie wiedziałabym. Dopiero jak odeszły wody, co samo przez „się” jest oczywistością.

Jednak dzięki urządzeniu już w piątek widziałam, że coś zaczyna się dziać (urodziłam w niedzielę nad ranem). Przede wszystkim pojawiły się co 20 minut regularne skurcze na poziomie ok. 50%, których kompletnie nie czułam. W sobotę popołudniu te same skurcze pojawiały się na KTG już co 10 minut w natężeniu 50-60%. Również nie były bolesne. Odbierałam je jako stawianie się macicy, nic więcej.  Gdyby nie urządzenie nawet nie zwróciłabym na nie uwagi. Kiedy wieczorem położyłam się do łóżka, a ich częstotliwość wzrosła początkowo do 7 minut, a następnie do 5 – byłam pewna, że to lada moment. Pół h później skurcze (wciąż bezbolesne, odczuwane jako twardnienie macicy) pojawiały się co 3 minuty. Po kolejnych 10 minutach odeszły wody. Na KTG te bezbolesne skurcze miały natężenie maksymalnie 60%. Gdyby nie odejście wód i pomiar nie miałabym pojęcia, że rodzę przez najbliższe 3h. Dopiero po tym czasie pojawił się ból, od razu silny, a wraz z nim rozwarcie początkowo 8, potem 9-10 i skurcze parte, po których Antek był już na świecie. Ale o tym jak różnił się drugi poród opowiem Wam następnym razem.

Po doświadczeniach tej ciąży i porodu z czystym sumieniem polecam urządzenie. Wiem, że jeśli kiedykolwiek jeszcze dane mi będzie zostać ponownie mamą, na pewno sama skorzystam i wypożyczę tele- KTG. Nie tylko dla spokoju ducha, ale i dla tych chwil, dzięki którym mogłam być „jeszcze bliżej” z dzieckiem.

 

Ps. Wspomniany w poście film znajdziecie na naszym instagramie: https://instagram.com/p/8Lm7dYDKeU/?taken-by=takatycia

 

 

 

Zobacz także

takatycia