Pół roczku Antosia

Często jest mi przykro. Przykro, że tak mało mam czasu, by należycie zadbać o pamiątkę dla Antosia. A czas gna jak szalony i jeszcze bardziej mi smutno gdy pomyślę, że to się już nie wróci.

Wiem doskonale, że będę tęsknić za tym małym szkrabem, mimo że oczywiście jak każda matka chcę by rósł zdrowo.

Dziś kończy pół roku. Od 6 miesięcy wywraca nasze życie do góry nogami. Bałam się, że nie będę potrafiła pokochać, a tymczasem przepadłam na całego. Tego nie da się porównać z niczym. Nawet z miłością do drugiego dziecka. Obu kocham szalenie, obu kocham inaczej.

Na prędko stworzone zestawienia miesięcznic. Wyrzut sumienia ciążący potwornie. O ile jeszcze wymówić się mogę naszym pobytem w szpitalu, gdy Antoś kończył 4 miesiące, to za piąty powinnam dostać ostre cięgi. Nawaliłam okrutnie syneczku. Ale wiedz proszę, że zamiast na laptopa, wolę po stokroć na Ciebie patrzeć. Bo rośniesz, rozwijasz się niczym pączek. A ja jak zahipnotyzowana nie mogę uwierzyć, że niezmiernie wzrusza mnie każdy Twój gest, mina, nowa umiejętność. Nie prawda, że z każdym kolejnym dzieckiem macierzyństwo powszednieje. Być może mniejszą wagę poświęcamy pewnym kwestiom, ale tak jak nie wyobrażałam sobie nie cieszyć się rosnącym brzuszkiem, tak samo nie wyobrażam, że mogłabym przejść obojętnie koło tego jak się rozwijasz.

Oślinione paluszki na moim policzku, radosny śmiech brzmiący w uszach, bystre oczka. To wszystko zatrzymam głęboko w sercu. Już na zawsze. Przywołam gdy za lat wiele będzie mi źle. A tymczasem…. rośnij syneczku. Zdrowo. Bądź nam pociechą.

Bez nazwy-1Antoś 5mAntoś 4m

DSC_0192IMG_4917DSC_0205IMG_4784IMG_4915DSC_0267IMG_4871

3 miesiące Antosia

Dzieci rozwijają się niemal identyczne. Przynajmniej moje. Mogłabym słowo w słowo skopiować post z 3 miesięcznicy Mateuszka i wszystko by się zgadzało. No dobra, poza jednym. Wtedy wspomniałam, że pożegnałam ciążowe kilogramy. Teraz wciąż mam ich (o zgrozo!) aż 5 na plusie.

Ale wracając do Antosia. Rozwija się jak Pan Bóg przykazał. Ładnie głuży, dużo się uśmiecha, jest kontaktowy. Aktualnie odkrył istnienie paluszków, a te potrafią zająć go na dłuższą chwilę. Rośnie jak na drożdżach (6900! choć nasza waga czasem pokazuje to na co ma ochotę), 64cm. Po ciuszkach widzę, że rośnie. Co rusz odkładam coś, co jeszcze wczoraj było dobre, a dziś nie pasuje.

Uwielbia bujanie. W koszu, w leżaczku. Wtedy też dość szybko zasypia. Jest natomiast przeciwieństwem swojego brata jeśli chodzi o leżenie u mnie na brzuchu. Mati mógł spać na mnie godzinami. Antek ostatni raz tak spał w szpitalu. Nie lubi i już. Nie daje się też zawiązać w chustę. Liczę, że chociaż z tulą się polubi. Bez problemu natomiast zasypia w koszu, całkiem sam. Wystarczy go nakarmić i odłożyć. Z Mateuszkiem nie do pomyślenia. Zaczynam wierzyć w teorię, że drugie dziecko wychowuje się poniekąd samo :/

Nie chcę tego powtarzać za często i zbyt głośno (co by nie zapeszyć tfu tfu) , ale synu kochany, jak na razie jesteś bezproblemowym dzieckiem. I niech tak pozostanie 🙂

3 miesiące DSC_0743 DSC_0746 DSC_0773 DSC_0766 DSC_0792 DSC_0834 DSC_0812 DSC_0955 DSC_0960

O 3 miesięcznicy Mateusza poczytacie TU.

 

 

2 miesiące Antoniego

Co by tradycji stało się zadość. Metryczkę Matiego zaczęłam prowadzić gdy skończył dwa miesiące (odnajdziecie ją w czeluściach bloga). Dziś ten wiek osiągnął Anti. Czas na podsumowanie (co by mi w przyszłości nie mówił, że mama o to nie zadbała 😉 ).

Anti 2m

Synu, z każdym dniem jesteś co raz bardziej kontaktowy i kumaty. Uśmiechasz się często, mało grymasisz. Płaczesz tylko gdy jesteś głodny (ale za to jak głośno!). Przesypiasz praktycznie całe noce (wcale się nie przechwalam, od początku musiałam budzić na karmienie). W dzień za to śpisz już mniej. Jedyny minus naszego układu to wzdęty brzuszek, który Ci dokucza właśnie w ciągu dnia. Drogą eliminacji doszłam do tego, że nie przepadasz za mlekiem o smaku cytrusów, więc o herbacie z cytryną mama może zapomnieć. Dzięki temu jednak na nowo masz gładką buzię.

Co do tego spania synu, to muszę Ci napisać, że niezły zawodnik z Ciebie. Nie budzi Cię nawet starszy brat, który niczym czołg taranuje wszystkie zabawki w domu. Śpisz niewzruszony, podczas gdy Twój brat w tym wieku budził się na pierdnięcie muchy w drugim pokoju.

Lubisz jazdę samochodem i tak mi z tym dobrze, że modlę się, aby dzień w którym Ci się odwidzi nigdy nie nastał.

zdjęcie 1(1)

Wiele osób mówi, że jesteś bardzo podobny do swojego brata. Dla mnie z każdym dniem wyglądasz inaczej. W jednym momencie zrobisz minę jak Mateusz, w innym jesteś jak Twój tato.

Wszelkimi wymiarami jednak idziecie z Matim jak na razie równo 🙂

mati

Wszystkiego najlepszego kochanie!

DSC_0259

Kiedy maluch zaczyna przesypiać całą noc?

Spotkałam jakiś czas temu koleżankę. Nie widzianą lat kilka. Przez ten czas każda z nas dorobiła się potomstwa i kilku nowych zmarszczek. Z nieprzespanych nocy, jak to wspólnie określiłyśmy. Od słowa do słowa o śnie, a właściwie jego braku rozmowa się potoczyła.

Spytana o to jak zasypia Mati, ile razy budzi się w nocy uświadomiłam sobie, że jak nic nie mam na co narzekać. Już od dłuższego czasu nocne pobudki funduje mi młodsze dziecko, a nie Mateusz. Zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę od jakiś 6 miesięcy Mati przesypia całe noce. Położony spać o 22 bez pobudek dosypia do 7-8 rano. Stało się to, o czym marzy większość matek. Zwłaszcza tych niewyspanych. Dziecko przesypia noc, a ja tego nawet nie zauważyłam!

Pewnie dlatego, że zawsze byłam wygodna w tym temacie. Co tu dużo gadać, lubię sobie pospać. Nie dla mnie nocne wstawanie do dziecka, dlatego Mati od początku spał z nami (między innymi, bo argumentów miałam też kilka innych, które w dalszym ciągu podtrzymuję). Moja pobudka ograniczała się do wystawienia na zmianę raz jednej, raz drugiej piersi. I przewinięcia w razie potrzeby (to na początku być musiało, bo niewiele takich nocy pamiętam). Owszem były i cięższe noce, podczas których Mati ładował mi się cały na głowę, budził z płaczem, szarpał za włosy, a ból dziąsełek od  wyżynających się ząbków koił ssaniem piersi przez długie godziny. Dziś jednak już tego nie pamiętam. Było,minęło.

Grzebię w pamięci, starając sobie przypomnieć kiedy Mati zaczął przesypiać noce. Nie jedną czy dwie w tygodniu, ale każdą jedną. To było gdzieś koło 2 urodzin, po tym jak odstawiliśmy nocne karmienie piersią. Od tamtej pory zasypia spokojnie i śpi do rana. Odkąd nie ma piersi w nocy bez problemu zasypia z tatą lub z babcią. Mamy za sobą noce, gdzie jak za dawnych czasów łóżko miałam całe do swojej dyspozycji, a sen nieprzerwanie trwał przez 8h. Pełen luksus. I wcale nie musiałam wyjeżdżać z domu. Wystarczyło, że moje chłopaki pozasypiały na sofie w drugim pokoju.

Wiadomo, że każde dziecko inne. Sporo też zależy od sposobu usypiania, tego gdzie dziecko spędza noc, a także od tego czym dziecko karmimy. Dziecko będące na piersi potrzebuje jedzenia znacznie częściej, bo mleko mamy szybciej się trawi. Maluch, który w nocy czuje bliskość mamy, zwłaszcza tej, która w nocy podaje mu pierś również będzie budził się częściej, choćby po to by zaspokoić potrzebę bliskości. Jakby nie było, nie ma jednej odpowiedzi na pytanie kiedy maluch zacznie przesypiać całe noce. Jedno jest pewne, kiedyś na pewno taki czas nadejdzie. Czego oczywiście jak najprędzej życzę każdej niewyspanej mamie 🙂

Hulajnoga Mini Micro – dla małego i większego

Hulajnogę Mini Micro w wersji Baby Seat mamy w domu od dłuższego czasu. Mati dostał ją od dziadków w prezencie na 2 urodziny. Zima trochę pokrzyżowała nam plany w użytkowaniu hulajnogi na zewnątrz, dlatego z siedziska korzystał Mati głównie w domu (chociaż kilka jesiennych spacerów na szczęście także zaliczyliśmy).

W życiu nie pomyślałam, że dwulatek będzie sobie radził z hulajnogą. Jakoś zawsze wydawało mi się, że jest to „środek transportu” przeznaczony dla dużo starszych dzieci.I choć ulubionym pojazdem w dalszym ciągu pozostaje Plasma Car, to muszę przyznać, że hulajnoga co raz częściej zostaje obdarzana zainteresowaniem ze strony synka.

Gdy jeździł nią po domu, zabawa nie trwała długo. Nie opanował sztuki skręcania, więc za każdym razem zatrzymywał się i podnosił hulajnogę w kierunku, w którym chciał jechać. To sprawiało, że szybko się nudził. Zupełnie inaczej sprawa wygląda na spacerach na zewnątrz, kiedy mają nieograniczoną i równą przestrzeń, może śmigać do przodu. Wierzę, że lada moment będzie nieodzownym towarzyszem wszystkich spacerów.

A jest na tyle lekka i poręczna, że w żadnym przypadku nie będzie nam zawadzać.Nawet jeśli Matiemu znudzi się jazda, to bez problemu jestem w stanie nieść ją sama. I to jest zdecydowana przewaga nad Plasma Carem, który niestety gabaryt ma spory. Choć oba pojazdy są jak niebo i ziemia, uzupełniają się doskonale.

Czy mogę polecić hulajnogę dla dwulatka? Raczej tak, choć patrząc na nasz przypadek, chyba jednak poczekałabym jeszcze te pół roku. Wiem jednak, że każde dziecko jest inne. Mój synek zainteresował się bardziej hulajnogą w wieku 2,5 roku, inny maluch zapała do niej miłością mając 18 miesięcy. Musicie więc sami ocenić czy dziecko już jest gotowe na tego typu atrakcje.

Jeśli macie jakieś pytanie w związku z hulajnogą, piszcie śmiało.

1 DSC_0591 2 DSC_0593 DSC_0626 3 4 DSC_0668 5 6