Optymizm ekspensywny czy obronny? Co wolisz?

Nowy Rok to dobry czas, by poczynić jakieś postanowienia. To czas dobry na zmiany, o ile oczywiście wierzymy, że coś uda się zmienić. Dlatego ja zwykle niczego sobie nie obiecuję. Żadnych cud diet, wygranej w totka czy lotu na Marsa. Bo nie wierzę, że się uda.

Jeden jedyny wyjątek zrobiłam 7 lat temu, gdy postanowiłam rzucić palenie. Byłam całkowicie pewna, że tego chcę. Udało się i od tamtej pory jestem wolna od nałogu. Zrobiłam to dla siebie, dla stanu swojego zdrowia.

 

Odkąd jestem mamą, dbam głównie o zdrowie swoich dzieci. Ważne jest dla mnie to, co jedzą, czym oddychają, jak żyją. Skupiając się jednak na nich, poniekąd zapomniałam o sobie. Staram się w miarę zdrowo jeść ze względu na Antka. Jednak brak ruchu, odpowiedniej ilości świeżego powietrza, słońca, nadprogramowe kilogramy ciążowe i stres sprawiają, że moje ciało powiedziało PAS.

 

Któregoś grudniowego popołudnia dostałam zaproszenie do wzięcia udziału w projekcie „Zostań optymistą w 30 dni„. Pierwsza myśl była – rany, nie mam czasu na takie pierdoły. Przeczytałam jednak założenia programu i gdzieś między wierszami dotarło do mnie, że nie jestem szczęśliwa. Nie jestem, bo nie myślę o sobie. Dlatego postanowiłam po raz drugi zrobić wyjątek i złożyć sobie noworoczne postanowienie. ZADBAM o SIEBIE, nie tylko o innych.

 

Mam tu na myśli przede wszystkim swoje zdrowie. Dobrze wiem, w którym momencie je zaniedbałam i jak wiele pracy przede mną. Niestety odczuwam już skutki swojego zaniedbania.

 

Patrzę jednak na tę sytuację i wyciągam wnioski. Pozytywne. Bo przecież lepiej późno niż wcale. Szklanka jest do połowy pełna, nie pusta, co uświadomiłam sobie po raz kolejny, czytając artykuł na stronie revitasens.pl

 

Spisuję więc swoje postanowienia. I nawet jeśli w 100% nie uda mi się osiągnąć założonego celu, to mam świadomość, że przynajmniej się staram. Nie nastawiam się biernie.

 

  1. W pierwszej kolejności zadbam o odpowiedni poziom wit D w organizmie. Już będąc w ciąży pisałam Wam, że mam ogromne niedobory tej witaminy. Mój cel na ten rok to wyrównanie poziomu do naprawdę optymalnych wartości, które pozwolą mi cieszyć się dobrą formą i pożegnać wszelkie niedogodności związane z niedoborem. Ospałość, nerwowość, niewesołe myśli, suchą skórę.
  2. Przyjrzę się rygorystycznie swojej diecie. Chciałabym w dużej mierze wyeliminować cukier oraz gluten. Jeść więcej warzyw. Może uda mi się odłożyć na porządną wyciskarkę do soków?
  3. Ruch. Celowo nie piszę sport. Podziwiam wszystkie koleżanki wrzucające zdjęcia z siłowni, biegające. Ja wiem, że z moim brakiem systematyczności może być ciężko. Dlatego obiecuję sobie codzienną porcję ruchu w postaci spaceru. A, że mam niemowlaka w domu, tej obietnicy dotrzymać ciężko być nie powinno. Jeśli dodatkowo uda mi się zapisać na bieżnię i nie szukać powodu do wymigania się po 1 razie, to już będzie dobrze.
  4. Słońce i odpoczynek. Wybiorę się na wakacje. W ciepłe i słoneczne miejsce. Może znów Chorwacja. A może gdzieś indziej.
  5. Poprawię sobie nastrój i zadbam również o wygląd. Zmienię fryzurę, kupię trochę nowych ciuchów, dodatków. Na wakacje zrobię sobie rzęsy, żeby nie musieć używać tuszu. Wybiorę się też gdzieś, gdzie zrobią mi porządny masaż pleców.

 

Zrobię to wszystko dla siebie. Egoistycznie. O!

Jako że wszystkie te punkty nierozerwalnie wiążą się z potrzebą gotówki, a nie chciałabym przyprawić męża mego o zawał (na wakacje to jednak fajnie mieć towarzystwo) poproszę Was o pomoc. Numer konta wyślę w wiadomości prywatnej wszystkim, którzy zechcą mnie wesprzeć. No dobra, żartowałam!

 

Wierzę, że i Wy macie swoje noworoczne postanowienia, które mogą wymagać zastrzyku finansowego. Nie będę taka okropna i dziś zadowoli mnie fakt, że też o siebie zadbacie, motywując mnie do działania i dzieląc się swoim optymizmem! Jeśli Wam go na co dzień brakuje, tak jak wielu innym, możecie skorzystać ze wspomnianego programu (http://www.revitasens.pl/program). Program jest darmowy, do niczego nie zobowiązuje. Być może pomogą nam zmienić choć odrobinę nastawienie do życia, a nasze noworoczne postanowienia spełnią się w oka mgnieniu 😉

 

Spoko koko, nie jest to żaden link afiliacyjny. Im więcej z Was się zapisze (do czego nie namawiam a zachęcam), tym większa szansa, że dostanę jeszcze kiedyś zlecenie napisania posta i uzbieram chociaż na karnet na siłownię. A wtedy to już głupio byłoby nie chodzić, co nie? 😉

 

Dodam, że jeśli chcecie, możecie też otrzymać zupełnie za free opakowanie produktu Revitasens, którego producent jest pomysłodawcą programu. Składniki preparatu pomagają w utrzymaniu równowagi emocjonalnej i prawidłowego nastroju. Czyli dla nerwusów (takich jak ja), dla tych, którzy nie mogą się skupić (np. przed sesją), dla zestresowanych. Osobiście jeszcze nie stosowałam (a przydałoby się), bo nie zaleca się matkom karmiącym, ale skład jest całkiem naturalny i przyzwoity. Kwasy tłuszczowe DHA, kwas foliowy, witaminy z grupy B i niejaki L-tryptofan, którego nazwę specjalnie wrzuciłam w wujka Google i dowiedziałam się, że nazywany jest PIGUŁKĄ SZCZĘŚCIA (hell yeah!).

 

To jak, zbudujemy optymistyczny, blogowy krąg? 🙂

takatycia

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "Optymizm ekspensywny czy obronny? Co wolisz?"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Panna Weronika bez nicka
Gość

Hahhaahhha dobre!