Granice cielesności

Złamałam już dawno dane sobie słowo i wdałam się w pewną dyskusję. Forum pełne babeczek po porodzie, gdzie od nadmiaru buzujących hormonów aż wrzało. Wszystko za sprawą zdjęcia, które wrzuciła jedna z uczestniczek. Zdjęcia, które mi osobiście się nie podobało, choć przedstawiało piękną kobietę podczas karmienia piersią.
Kto czyta bloga wie, że murem stoję za karmieniem naturalnym i jest to dla mnie równie piękny co naturalny akt. I choć karmię ponad dwa lata, ta naturalność wtapia się w pewnym momencie z intymnością. Być może jestem na tyle nieśmiała, że otwarte karmienie przy innych mnie krępuje lub po prostu nie uważam, że muszę to robić na forum publicznym. Nie oznacza to, że chcąc nakarmić Młodego chowałam się po ubikacjach, jednak zwykle staram się podać pierś tak by nie nie czuć się skrępowaną. Choć tak naprawdę Gucio powinno mnie obchodzić zdanie w temacie obcych osób, będących przypadkowymi świadkami karmienia, to też nie chce by to skrępowanie widokiem nagiej piersi nagle się pojawiło.
Nie chce być źle zrozumiana, nie ma tu żadnego podtekstu erotycznego, ale mam swoje granice cielesności, których nie lubię przekraczać. Ze względu na mnie samą, bo po prostu źle się z tym czuję. To pewnie kwestia mojego charakteru, bo nigdy specjalnie nie eksponowałam swojego ciała bluzkami z dużymi dekoltami czy przykrótkimi mini.
Jako, że forum to z samej definicji miejsce, gdzie można wyłożyć swoją opinię i zdanie w temacie, widząc odważne zdjęcie, w odważnej pozie, co prawda przedstawiające karmiącą kobietę postanowiłam z tego prawa skorzystać. Oczywiście nie po to, by napisać coś niemiłego. Chciałabym być szczera i napisać, że mi osobiście się to zdjęcie nie podoba. Nie dlatego, że jest brzydkie. ale dlatego, że patrząc czułam, że coś jest nie tak. Nie widziałam tej czułości, której doświadczam karmiąc za każdym razem od dwóch lat. Było za to coś w minie tej mamy, w jej pozie co sprawiało, że patrzenie na zdjęcie budziło skojarzenie zupełnie inne niż to związane z laktacją. Zanim dodałam swoją opinię, zastanowiłam się dłuższą chwilę. Popatrzyłam na fotkę raz jeszcze zakrywając dziecko,  tak że widziałam tylko kobietę. Ten widok upewnił mnie w moich odczuciach.
 Matka protestująca przeciwko dyskryminacji karmiących – źródło: demotix.com

Nie twierdzę, że karmiąca kobieta ma być aseksualna. Dla mnie piękno jednak tkwi w naturze i dlatego ośmieliłam się wypowiedzieć swoje zdanie. Niestety szczerość spowodowała falę sprzeciwu, skierowaną w moją stronę. Z jednej strony uznano mnie za zboczoną, skrzywioną emocjonalnie, a z drugiej za zakompleksioną i zazdrosną dziewuchę. Bo poza dziewczyny leżącej na łóżku i jej mina, jej naga pierś i druga wylewająca się z czarnego biustonosza wydały mi się jakieś takie- erotyczne. Zakompleksiona i zazdrosna, bo pewnie sama jestem tłustym pasztetem, z cyckami zwijanymi w rulon i włosami nie czesanymi od porodu. Kobiety..
Ucięłam dyskusję ze swojej strony, bo kopać się z koniem zamiaru nie miałam. Zwłaszcza, że moje komentarze, podobnie jak i innych dziewczyn podzielających moje zdanie były sukcesywnie usuwane. Jednak jakiś czas potem nasunęły mi się pewne wnioski. Specjalnie czekałam jakiś czas od tej nieszczęsnej dyskusji na forum, by móc poważnie zastanowić się czy myśl, która mi zakiełkowała wtedy w głowie powinna ujrzeć światło dzienne.
Dziś już wiem- powinna.
Wiecie, często słyszy się głosy oburzenia. Że kobiety karmiące afiszują się z cyckami na wierzchu, że widok ten wzbudza niesmak itp. Z drugiej strony mamy karmiące są dyskryminowane, że muszą chować się po kątach. Niekończąca się walka. Temat znany każdemu. Seksowna modelka na bilboardzie prezentująca bieliznę z najnowszej kolekcji pewnej znanej marki kontra kobieta po porodzie, z bujnym biustem, karmiąca w ubikacji.
I choć dzięki Bogu w świadomości już coś się zmienia, bo nawet papa Franciszek zaapelował do matek, by karmiły swoje dzieci gdy są głodne, nawet podczas nabożeństwa to jednak… Jednak prawda leży po środku, a to co naturalne jest najpiękniejsze i nie powinniśmy o tym zapominać. Karmimy swoje dzieci i to jest piękne, bo naturalne. Karmimy w miejscach do tego stworzonych, a nawet na widoku publicznym. Jednak naturalnym odruchem jest zakrycie piersi. Przynajmniej naturalnym u mnie. Nawet jeśli nie mam przy sobie kawałka materiału, którym mogłabym się zakryć, to osłaniam pierś ręką, głaszcząc synka po policzku. To naturalny odruch. To moja intymność. Dziecko ssąc konsumuje, ktoś spyta „czy jedząc też zasłaniasz się lub chowasz po kątach?”. Oczywiście, że nie. Jednak w tym duecie chodzi też o moją cielesność i jej granice. Nie tylko o akt spożywania posiłku.
Dlatego dziś już wiem, jestem pewna co tak naprawdę „uderzyło” mnie w tym zdjęciu. Nie chodziło o erotykę, ale o granice intymności. Każdy z nas ma je ustawione gdzieś indziej. Moja przebiega daleko przed tą, którą zobaczyłam na zdjęciu. Nie poczułam się zgorszona patrząc na zdjęcie. Czułam się jednak nienaturalnie, nieswojo.
Teraz rozumiem, dlaczego któregoś dnia siostra mojego męża widząc zdjęcie mojego nagiego 9-miesięcznego brzucha powiedziała mi, że nie do końca jej „pasuje”. Dla mnie wielki brzuch, a dokładniej jego zawartość była wtedy ogromnym powodem do dumy. Nic więc dziwnego, że pstryknęłam fotkę i wrzuciłam na pamiątkę na bloga. Ona mogła czuć się nieswojo patrząc na to zdjęcie. Na co dzień przecież nie widuje mnie paradującej z brzuchem na wierzchu.
Podobnie sprawa ma się z dziewczyną ze zdjęcia. Piękna mama, z dumą karmiąca swoje dziecko. Nic poza tym. To granice mojej cielesności postawiły to zdjęcie w świetle w jakim je odebrałam.
Na kimś innym nie zrobiło ono żadnego wrażenia.
Granice cielesności. To od nich biorą się problemy w zrozumieniu drugiego człowieka. Batalie kierowane przeciwko matkom karmiącym publicznie. Brak zrozumienia dla będących świadkami karmienia.
Ta sytuacja pokazała mi dokładnie gdzie przebiegają moje. A Ty wiesz gdzie są Twoje?
Ps. Wyjaśniając- zdjęcie w poście nie było przedmiotem dyskusji, a oryginału z uwagi na prywatność przytoczyć nie mogę.

Zobacz także

takatycia

  • Anonymous

    zgadzam się z Tobą w 100 %. Widać moje granice też są w tym miejscu, bo jednak nie wyobrażam sobie siebie tak otwarcie przy wszystkich wystawiającą pierś. Wiem, że są takie kobiety, które nie mają z tym problemu. Dla mnie jednak widok karmiącej matki np. w tym samym pokoju, jest czymś na co po prostu nie chcę patrzeć, bo to dla mnie zbyt intymne. Dla mnie, więc wyjdę, a ona niech karmi, bo to też jej wybór i właśnie jej granice.

  • No dobrze – ze szwagierki sie usmialam. Czy ona nigdy nie byla na plazy??? Tam jest zatrzesienie golych brzuchow! 😉

    Jednak co do karmienia piersia sie zgadzam. Nie wiem jak wygladalo zdjecie zamieszczone na forum, ale to w Twoim poscie jest niesmaczne. Sama bylam matka karmiaca – dwukrotnie. Dla mnie karmienie piersia to cos normalnego i naturalnego. Niech o tym swiadczy fakt, ze karmilam przy wlasnym tacie oraz innych czlonkach rodziny i blizszych znajomych. Zdarzylo mi sie rowniez kilkukrotnie byc zmuszona do karmienia w miejscach publicznych, ale zawsze staralam sie w miare mozliwosci odwrocic i zaslonic.
    Podobnie ja Tobie, karmienie kojarzy mi sie z wyciszeniem i intymnoscia, to taki czas tylko dla nas – dla mnie i mojego dziecka. To zdjecie u gory nie podoba mi sie, bo nie ma w nim ani milosci, ani intymnosci. Ta kobieta tak sie zatracila w swym protescie, ze zapomniala czym tak naprawde jest kp. A juz napewno zapomniala o malenstwie, ktore doslownie „wisi” jej u cycka i kurczowo usiluje jej sie trzymac… Absolutnie nie podoba mi sie taki obrazek i nie dziwie sie, ze po takich zdjeciach spoleczenstwo jest srednio przychylne publicznemu karmieniu piersia…

  • Dobrze napisane :). Każda z nas ma swoje granice intymności i każda z nas powinna czuć się komfortowo karmiąc swoje maleństwo. Kiedyś moja znajoma strasznie dziwiła się , że jak ognia unikam karmienia synka w towarzystwie znajomych, jak tylko była możliwość szłam sobie w ustronne miejsce/do innego pokoju. Ona za to w każdej sytuacji była gotowa do obsłużenia swojej córeczki. Mnie to nie przeszkadzało, ale ja sama tak nie chciałam, dlatego też staram się zwykle nie komentować takich sytuacji. Ale historie o wypraszaniu karmiących matek z restauracji, tudzież proponowaniu im nakarmienie dziecka w toalecie niemiłosiernie mnie wkurzają i wtedy już nie milczę 😉

  • Moje granice intymności są w tym samym miejscu co Twoje. Często tez zastanawiam się jak wiele ze swojego intymnego życia są ludzie w stanie sprzedać, w imię czego? Ostatnio widziałam piekny reportaż z porodu, opublikowny dla wszystkich, czułam się nie swojo, nie potrafiłabym pokazywac mojego zamazanego krocza innym, moim prywatnym szczęściem dzielić się z każdym.
    Każda z nas ma zdjęcie pełne czułości i łez zaraz po porodzie, nie każdy jest w stanie naruszyć swoją intymność/prywatność 😉
    Nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego/ po co im to?

  • Podpisuję się wszystkimi kończynami. A ta mamuśka na zdjęciu jest po prostu wulgarna.

  • Anonymous

    A ja bym chciała zwrócić uwagę na co innego, na to jak Cię potraktowano na tym forum, w momencie kiedy wyraziłaś inne zdanie niż ogół. Mówiąc krótko – zjechano Cię. Niestety to jest też czeste zjawisko na blogach, jeśli komentarz jest inny (nie mówię tu o złośliwościach, ale grzecznym wyrażeniu swojej opinii) to autor jest „zjechany”, a najczęstrzy komentarz – nie podoba się to tu nie zaglądaj/nie czytaj.
    Ale to chyba nie o to chodzi?:)

    Pozdrawiam,
    Małgorzata

  • Zgadzam sie zToba, niechce t uzyc mojego porownania, bo odwagi mi brakuje, ale twoje granice mi w 100% odpowiadaja, a niektore zdjecia to prowokacja od tak

  • Zgadzam się z Tobą!
    Mnie absolutnie rozczula widok karmiącej mamy. Kiedyś w jakiejś galerii handlowej, w kawiarni przy stoliku siedziała mama z maleństwem i normalnie karmiła dzidziola piersią, absolutnie nie było widać golizny, gapiłam się na nią jak jakiś zboczeniec, bo tak cudnie to wyglądało. Tak sobie myślę, że gdyby siedziała tak jak pani na tym zdjęciu, to pewnie byłabym zniesmaczona i to nie tym, że dziecko pije z cyca, tylko, że jest taka wygogolona. Karmić piersią da się dyskretnie nawet w miejsach publicznych. Nie raz karmiłam Piotrka w kawiarni, czy parku pełnym ludzi. Miałam wrażenie, że wszyscy się gapią, ale to moje jakieś schizy, bo widać raczej nic nie było.

  • Wiesz co jest w tym wszystkim najśmieszniejsze? Mogę się założyć o worek kasy, że gdybyś tym samym dziewczyną które Cię atakowały napisała, że Twoje dziecko na plaży biega nago to przez większość z nich zostałabyś okrzyknięta wariatką i wyrodną matką. Niby nie to samo, wszak piersią się karmi cóż że w miejscu gdzie nagość nie koniecznie jest codziennością, a gołe dziecko to takie „nienaturalne”. To nie są już nawet granice intymności to są różnie standardy wykreowane przez media i społeczności.

  • Zgadzam się z Tobą.
    Temat wraca jak bumerang. Mam wrażenie, że zdania się zmieniają wraz z dojrzewaniem matek bądź zaostrzają wraz z zacietrzewianiem radykalnych tych, które uważają, że są pępkiem świata.
    Kiedyś też bardzo radykalnie o tym napisałam na blogu, ale teraz się wycofuje z mojego stanowiska.
    Ale od początku, jak Chibi była mała i KP było jedyna formą karmienia, to jak słyszałam komentarze typu, że mam do domu se wracać bachora nakarmić lub do kibla zasyfiałego w centrum chodzić, to się strasznie wkurzałam. jednak tak naprawdę jedyne karmienia na zewnątrz trafiały mi się na spacerze, jak byłyśmy same.
    Potem u lekarza, usiadła koło mnie a na przeciw mojego męża laska, która wywaliła, cycory, bo naprawdę nie były ładne jak z reklam i gazetek i karmiła dziecko. Mój mąż gapił się ja zamurowany, bo nie wiedział jak zareagować na takie zachowanie. A ja się poczułam nieswojo mimo, że sama byłam matką KP.
    Po te sytuacji spokorniałam, bo z szacunkiem do tej laski, ale to wyglądało niesmacznie. Jej gigantyczne piersi, w rozstępach, jak dziecko jadło z jednej z drugiej ciekły kropelki mleka….
    Co do argumentu gołych lasek na bilbordach etc. teraz widzę idiotyzm tego argumentu. Nie oszukujmy się większość z nas nie jest taka ładna i estetyczna jak te kobiety na plakatach, a odczucia estetyczne tu odgrywają duże znaczenie.
    Kiedy mi przyszło karmić (po tym incydencie) zawsze szukałam DLA NAS intymnego, ustronnego miejsca, właśnie dla naszej intymności, i poszanowania granic mojej cielesności.
    Z córką jesteśmy dalej na mlecznej drodze, tylko słuchając wiele mam, widzę coś co ja miałam przez chwile. Wydaje nam się, że za to, że urodziłyśmy dziecko powinno nam się sypać zloty pyłek pod nogi, a świat powinien dostosować się WYŁĄCZNIE pod nas i pod nasze potrzeby, a nie my pod świat. Oczywiście jest za udogodnieniami dla rodziców, ale pamiętajmy, że tylko nasze zycie się zmieniło o 180 a świat istnieje tak jak istniał nadal..

  • Anonymous

    Ja też uważam, że kobieta ma prawo do karmienia w miejscach publicznych, ale są pewne granice- granice wolności innych osób. Moja „przygoda”. Ostatnio pojechałam z mężem do Ikei, przy okazji zjedliśmy tam obiad. Siedzimy przy stoliku i jemy. Dokładnie obok nas siada para z małym dzieckiem, też jedzą obiad. I nagle kobiet rozpina bluzkę, wyciąga pierś i zaczyna karmić. Znajdowali się od nas jakiś metr. Mój mąż aż się zakrztusił. Czułam się idiotycznie. Czy ona nie mogła zrobić tego w innym miejscu? W Ikei jest kącik dla dzieci, jest tam intymnie, dużo miejsca. Nie mówiąc już o tym, że po prostu wywaliła (przepraszam za wyrażenie) pierś na wierzch, nie zrobiła tego jakoś delikatnie, po prostu wywaliła nad kotletem; w restauracji gdzie mnóstwo ludzi, młodych, starszych, dzieci. Przykro mi, ale nie potrafię tego pojąć, gdzie się podziała nasza kobiecość?

  • Anonymous

    Mnie przeraża jak kobiety traktują siebie same… Przecież na litość boską, gdy stałam się matką to nie przestaję być KOBIETĄ, istotą, było nie było seksualną! To, że piersi są akurat w danym czasie piersiami karmiącymi to nie znaczy do diabła, że nie są piersiami seksualnymi! Kurde! Czy przez cały czas karmienia piersią nie kochacie się ze swoimi facetami??? Nie znam takiego przypadku osobiście… więc skoro dla mego męża moje ciało razem z tymi nieszczęsnymi mlecznymi piersiami jest podniecające, to jak do cholery wymagać od reszty świata by patrzył na nie jak na bezpłciowy kawałek mięcha?
    Aga

  • Podpisuję się!