Naturalne planowanie rodziny

Przymierzałam się do napisania tego posta bardzo długo. Właściwie już będąc w ciąży myślałam jak przelać swoje myśli oraz doświadczenie i wiedzę jaką zdobyłam w temacie, by należycie przekazać ją innym. Wasze komentarze pod jednym z ostatnich postów sprawiły, że wróciłam do tematu.
Dla mnie bardzo intymnego, więc z miejsca zaznaczam, że proszę o zrozumienie. Słowa, które dziś padną to zbiór moich osobistych doświadczeń i pragnę, by ktoś z tego skorzystał w miarę możliwości. Sama kiedyś lekceważąco podchodziłam do tematu, wręcz naśmiewałam się z kalendarzyka. Kiedyś brałam pigułki i wydawało mi się, że Pana Boga za nogi złapałam, bo same plusy widziałam. Brak bolesnych miesiączek, ich regularność, piękna cera, pewna metoda antykoncepcji, a nawet moda. Tak, to było takie „na czasie” zażywać tabsy, a godz. 19 i pikający na telefonie alarm przypominający „weź pigułkę” ukazywał w oczach koleżanek fakt solidaryzacji.
Brałam pigułki przez 7 lat, z małą przerwą bodajże na kilka miesięcy. To bardzo długo. Teraz powiedziałabym, że za długo. O 7 lat. Brałam trójfazowe, czyli takie, które zawartością hormonów dopasowywały się do mojego cyklu. Mimo wszystko, spustoszenie jakie poczyniły w moim organizmie było ogromne. O skutkach łykania tabletek nie przekonałam się po miesiącu czy nawet po pół roku. Problemy z cyklem, z hormonami, z moim organizmem zaczęły się dopiero po roku.

Nerwy. Ogromne nerwy na wszystkich i na wszystko. I nie tylko w trakcie PMS. Do tego trądzik pojawiający się w drugiej fazie cyklu, choć tak właściwie w krostach chodziłam cały miesiąc. Ledwie  jedna zaczęła się goić pojawiała się następna. Głownie w okolicy ust, podbródka. To był dla mnie koszmar, bo nigdy wcześniej nie cierpiałam na trądzik. Nawet w okresie dojrzewania.
Potem pojawiły się plamienia przed okresem. Miesiączki o dziwo miałam stałe regularne, jednak zmieniło sie właśnie to, że na 3 dni przed każdą z nich dostawałam plamień. Mój ówczesny ginekolog bez badania poziomu progrsteronu przepisał mi luteinę na 3 miesiące. Pomogło jak umarłemu kadzidło. Do plamień przed miesiączką dołączyły plamienia po. Do tego krostki, taka kaszka pojawiła mi się na dekolcie i plecach. Wiedziałam, że jest coś nie tak, jednak lekarz ginekolog szedł w zaparte, że to się wkrótce unormuje.
To był juź ten czas kiedy zaczęliśmy z mężem myśleć o dziecku. Był początek grudnia, a ja umówiłam się na wizytę do lekarza endokrynologa- ginekologa z nadzieją, że dostanę skierowanie na badania hormonów. Jak dziś pamiętam tę wizytę. Dostałam kartkę z ankietą do wypełnienia, na podstawie której lekarz, który mnie przyjął z miejsca wypisał mi receptę na Bromergon. Jako, że w tym czasie już czytałam wszystko co mogłoby mi pomóc, o leku naczytałam się sporo. Złego. Dzięki temu nie dałam sobie wcisnąć w ciemno, bez badań, leku, który w organizmie mógł przynieść więcej szkód niż pożytku. Ostro wtedy potraktowałam gościa, wprost mówiąc co myślę nt jego niekompetentnego zachowania. Wyszło wtedy, że nawet w prywatnej klinice, w której mam wykupiony abonament lekarze są rozliczani z każdego skierowania, a on po 1 wizycie nie mógł mi go wypisać.
Już wtedy stosowałam jedną z metod naturalnego planowania rodziny. Od jakiś 3-4 miesięcy. Wiedzę w temacie czerpałam z książki Józefa Rotzera „Sztuka naturalnego planowania rodziny”, a także z doświadczeń dziewczyn na jednym z for poświęconych zagadnieniu, jakich pełno w internecie.
To właśnie wtedy, po kilku miesiącach stosowania metody objawowo- termicznej, czyli mierzeniu temperatury każdego dnia tuż po przebudzeniu i skrupulatnych zapiskach obserwacji mojego organizmu zauważyłam, że mam zbyt krótką fazę lutealną. Czyli fazę, następującą od momentu wzrostu temperatury, aż do jej gwałtownego spadku, który oznacza wystąpienie miesiączki. Związane to było najprawdopodobniej ze zbyt wysokim poziomem prolaktyny.
Niestety, moje obserwacje zostały przez lekarza skwitowane uśmiechem pod nosem. Wtedy przekonałam się, że ludzie na tego typu wiadomości reagują niczym na szarlatańakie wymysły. Stąd moja prośba o zrozumienie w temacie jeśli ktoś nie jest zwolennikiem metody.
Lekarz co prawda po mich prośbach skierował mnie na badanie tego hormonu, jednak wynik, który wyszedł dobrze nie był miarodajny. Dopiero później okazało się, że powinien zlecić badanie po obciążeniu. Nie zrobił tego, bo koszt takiego badania jest większy. Wolał leczyć w ciemno, podchodząc do mojego przypadku jak do statystycznej kobiety z podobnymi problemami.
Skoro zauważyłam, że lekarz poza przepisaniem kolejnych tabletek ( zasugerował mi 3-6 miesięcy kuracji tabletkami antykoncepcyjnymi) nie chce mi pomóc w rozwiązaniu problemu zdecydowałam się poszukać rozwiązania sama (będąc uczciwą wobec lekarza muszę dodać, że skierował mnie jeszcze na usg, które nie wykazało problemów z owulacją). Jeszcze w trakcie zażywania luteiny suplementowałam się witaminą B6, a także olejem z wiesiołka, który umożliwiał mi lepszą obserwację śluzu. Piłam też herbatę z bratka, która oczyszczała mój organizm z toksyn. Pomogło o tyle, że problem z wypryskami zmniejszył się, a śluz zrobił się możliwy do obserwacji. Jednak preparaty nie wyeliminowały problemu plamień.
Dopiero rady dziewczyn na forum, by zakupić Castagnus- preparat ziołowy, mający bardzo duży wpływ na regulację cyklu miesięcznego- ruszyły coś w temacie. Byłam już w takim miejscu, że myśli o ewentualnych problemach z płodnością w przyszłości, będące następstwem aktualnych problemów spędzały mi sen z powiek. Wiele się wtedy nasłuchałam nt problemów z zajściem w ciążę wśród par. Nagle okazało się, że wśród bliskich mi kobiet wiele jest takich, które z problemem spotkały się osobiście.
Lekarz tylko wzruszył ramionami na moje zapytanie o lek. Dużo czytałam opinii i to na ich podstawie podjęłam decyzję. W tym konkretnym przypadku zaufałam własnej intuicji. Spróbowałam, mając nadzieję, że nie wyrządzę sobie więcej krzywdy.
Kuracja powinna trwać 90 dni, a następnie robimy co najmniej miesiąc przerwy. Poprawę zauważyłam już po pierwszym cyklu, w którym faza wyższych temperatur się wydłużyła. Castagnus brałam przez 2,5 miesiąca, gdyż w czasie zażywania okazało się, że… jestem w ciąży. Ponoć zdarza się to bardzo często.
Nie wiem czy Mateuszek pojawił się, bo preparat wpłynął na mój cykl. Równie dobrze mogło stać się to zwyczajnie, naturalnie, bo rzeczywiście w tym czasie podjęliśmy intensywne starania. Tak się jednak złożyło, że w trzecim miesiącu starań udało się. Wierzę, że obserwacja własnego organizmu sprawiła, że nie zaufałam ślepo lekarzowi i nie dałam się faszerować lekami niczym królik doświadczalny. Jedyne czego teraz żałuję, to faktu, że zmieniłam ginekologa dopiero kiedy okazało się, że będzie Mateuszek. Na szczęście moją ciążę prowadziła już zupełnie inna lekarka. Normalna lekarka, która na wizycie po zakończeniu połogu nie zasugerowała wypisania recepty na środki antykoncepcyjne dla kobiet karmiących.
Obserwowałam swój organizm jeszcze długo po tym, gdy okazało się, że pod sercem noszę Mateuszka. Temperaturę mierzyłam do 8 tc każdego poranka, by śledzić czy nic złego się nie dzieje. Potem, z racji wzmożonej ochoty na sen odpuściłam, ale zapiski nanosiłam na wykres przez cały okres ciąży. Teraz, po roku od narodzin synka wracam do swoich obserwacji. Głównie ze względu na karmienie piersią, gdyż kompletnie nie wiem co się dzieje w moim organizmie.
Szczerze polecam. Wszystkim kobietom, które chcą dowiedzieć się czegoś więcej o swoim organizmie. Metoda nie jest trudna, wymaga jednak sumienności i zaparcia. Jednak bardzo szybko wchodzi w krew i po jakimś czasie poranne mierzenie temperatury, obserwacja śluzu i innych symptomów płodności staje się czymś zupełnie naturalnym. Daje przy tym szeroki obraz na temat naszego zdrowia.

Do nanoszenia codziennych zapisków polecam elektroniczne karty dostępne np na stronie enpr.pl

Jeśli macie jakieś pytania w temacie- śmiało.
W miarę możliwości postaram się na nie odpowiedzieć w komentarzach.

Zobacz także

takatycia

  • Chwała Ci za to że próbowaliście naturalnie, bardzo mało się mówi o naprotechnoligii, a przecież warto, ma kilkakrotnie większą skuteczność niż in vitro o czym mało kto wie chyba.

    • Niestety ale in vitro niekiedy jest ostatnią deską ratunku dla par, które mają problemy z płodnością. Co wtedy pomoże naprotechnologia skoro ma się endometriozę, niską drożność jajowodów bądź niską jakość nasienia? Nic nie pomoże. Mniemam, że obie metody są skuteczne, ale obie kierowane są do skrajnie innych przypadków. Nie można ich ze sobą porównywać.

    • Anonymous

      czasem się trzeba pogodzić z porażką a nie na siłę szukać sposobów za wszelką cenę, bo ja CHCĘ, dziecko. to jest egoizm i zachcianka na poziomie 3latki. Bo ja CHCĘĘĘĘĘĘ…

    • Anonymous

      A Ty się pogodziłaś/eś czy nigdy nie byłaś/eś w sytuacji kiedy walczyłaś o dziecko?! Bo mi się wydaje, że to drugie..

    • Anonymous

      całe życie wmawiano mi że mogę nie mieć dzieci i to było przykre ale wyznaczyłam sobie granicę.

    • Myślę, że każdy ma swoje granic. Jedni będą próbować do skutku, inni odpuszczą po roku, dwóch czy dziesięciu. Pene jest, że dla każdego star jącego się o dziecko jest to kwestia indywidualna. Nie ma co oceniać przez pryzmat własnego ja.

    • Ekhm czyli jak chcę i mam to jest dobrze, a jak chcę i nie mam to jest egoizm? No chyba jednak nie. Albo się chce dzieci, albo nie chce, nie ma innej możliwości. Tłumaczenie chęci rozmnożenia egoizmem, to jak tłumaczenie niechęci rozmnożenia… egoizmem. Pachnie wariatami z Frondy na kilometr.

  • Bardzo ciekawy post. Rzuciłaś dużo światła na ten temat. Starając się o dziecko również mierzyłam codziennie temperaturę i prowadziłam zapiski. Udało się już za pierwszym razem 🙂

  • o i ja wierzę w naturalne planowanie. my po miesiącu stosowania mierzenia temperatury zaszliśmy, a przedtem było pół roku bezowocnych prób na ślepo. a co do tabletek anykoncepcyjnych, to też u mnie wyrządziły trochę złego – po odstawieniu organizm nie mógł się przestawić i nie miałam okresu pół roku, a potem były one bardzo bardzo długie i nieregularne… fajnie, że to opisałaś, może kogoś zachęcisz do wypróbowania npr 🙂

  • Naturalne Planowanie Rodziny jest takie… naturalne! 😉 U mnie też poruszyłam ten temat już w zeszłym roku. http://bubinkowo.blogspot.com/2012/08/npr-jest-ok.html Też stosuję metodę Roetzera. Sprawdza się i przy odkładaniu i przy staraniu 🙂

  • A czy ten lek, castagnus, czy on wpływa jakoś na bolesny okres? ja się zwijam, skręcam z bólu… luteiny nie brałam, wg badań wszystko jest ok, a plamienia jak były tak są, ale przed 😉 Ciekawie to opisałaś, tak na „chłopski rozum”.
    Pozdrawiam,
    http://www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    • Tak,wpływa 😉 wiem,bo stosowałam.

    • Ja niestety swoją ostatnią miesiączke na castagnusie pamiętam jako bolesną. Ale ja miałam zawsze bardzo bolesne. Możliwe, że lek pod tym względem działa dopiero po 3 miesiącach i ja sie o tym ńie przekonałam bo zaszłam w ciąże 🙂

  • Najważniejsze to by słuchać swojego organizmu i brawa za zachowanie zimnej krwi.
    Po Twoim poście przekonuję się, że wybrałam dobrego lekarza, sam wypisał mi skierowania na wszystkie w/w badania wraz z obciążeniem. A co do Castagnus to faktycznie i mnie lekarka je przepisała..ale z nich nie skorzystałam, dała mi na bolące piersi ale okres mam regularny więc nie zdecydowałam się ich zażywać.

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

  • Bardzo mi się podoba, ze tak szczerze dzielisz się swoim doświadczeniem. Też zauważyłam, ze lekarze na szereg propozycji ze strony pacjentów, które nie polegają na braniu leków reagują z pobłażaniem, albo nawet szyderstwem. Z resztą – to chyba dotyczy całego środowiska medycznego, którego jak wiesz niby jestem częścią. Niby, bo już dawno utwierdziłam się w przekonaniu, że moje myślenie wybiega daleeeeeko od leków, chemii, a bliższe jest temu – co naturalne (patrz obserwacja samej siebie).
    Co do ginekologii – ja nigdy nie brałam tabsów (znowu – z racji wykształcenia, a pw. własnego przekonania, że im mniej chemii wokół i w nas tym lepiej), stąd mój cykl był zawsze bardzo regularny i obserwacja siebie nie wymagała z mojej strony żadnego nakładu pracy.

    Uważam,z ę wobec pacjentek ginekologów to absolutnie nie w porządku nieinformowanie o potencjalnych zagrożeniach, które niosą za sobą tabletki antykoncepcyjne. Ot – problem z zakrzepami. Zdarza się dość często, a ile dziewczyn o tym słyszy? Albo długofalowe działanie niepożądane w postaci problemów z zajściem w ciążę? Ciekawa jestem ilu lekarzy działa w tej kwestii rzetelnie – informując o zagrożeniach, zlecając badania przed, robiąc porządny wywiad? Czasem mam wrażenie hormony są przepisywane ot tak, niczym cukierki: problemy z cerą ? Tabsy. Bolesne miesiączki? Tabsy. Antykoncepcja? Tabsy. Ból kręgosłupa? Tabsy (Spotkałam się z tym!)

  • Ja na rok przed planowanym zajściem w ciążę zaczęłam obserwować swój cykl, a rzy miesiące przed łykałam olej z wiesiołka i udało nam się za 1 razem 😀

  • fajnie, że to napisałaś
    gratuluję Ci odwagi Żanetka, mam nadzieję, że to wyznanie da wiarę innym Dziewczynom
    ja mogłabym napisać poemat w temacie ale chyba jeszcze nie mój czas 🙂

  • Anonymous

    jak dobrze że są jeszcze takie „nienowoczesne” osoby w blogosferze 🙂
    moja historia jest podobna do Twojej. teraz po ciąży stawiam pierwsze kroki w npl ale przymierzam się też do kupienia komputerka do mierzenia temp i analizy cyklu. słyszałaś może?
    czy możesz polecić jakąś literaturę tematyczną?
    Mamamalinowa

    • Tak, słyszałam o tym komputerku. Myślę jednak, że te same efekty możemy uzyskać nanosząc obserwacje na elektroniczne karty jak np w tym programie, który podałam 🙂 Z tego co się orientuję temperaturę i tak musimy mierzyć, śluz również obserwujemy same czy też badamy wysokość szyjki 🙂 Chodzi po prostu o zapamiętanie wyników i przeanalizowanie ich. Większość, więc i tak sami musimy wprowadzić, a przynajmniej tak mi się wydaje, bo jak np komputer może sam wyznaczyć czy nastąpił szczyt śluzu (normalnie to kobieta stwierdza, że w danym dniu śluz był relatywnie najbardziej płodny). Na pewno komputerek jest pomocny, ale wydaje mi się, że to samo osiągniemy gdy nauczymy się podstawowych rzeczy z zakresu npr i będziemy sumiennie się obserwować 🙂

      Jeśli chodzi o literaturę, to tak jak napisałam w poście polecam książkę Rotzera. Ja korzystałam tylko z niej, więc nt innych pozycji się nie wypowiem. 🙁

    • komputerek ma moja koleżanka i bardzo sobie chwali;) tam fajne jest to, że on daje zielone lub czerwone światło w zależności od potrzeb;) koleżanka kilka dni po okresie dostała następny o czym ostrzegł ją właśnie komp a żadnych przesłanek ku temu nie było. myślę że to super rozwiązanie dla osób czasem zapominalskich czy nieogarnietych jak ja np i nie ukrywam że za kilka miesięcy będzie to moja pierwsza inwestycja 😉

    • Haha ja miałam taka aplikacje na smartfona, która tez dawała mi zielone światło :)) a potem wychodzi cyberatak dzidziuś ;))

    • Nie wiem co to cyberatak ale chodziło o cyber 😉

  • Super. Nie ma się czego wstydzić. Jak to mówi moja mama – niech się wstydzi ten kto widzi 🙂
    Mnie kiedyś lekarz powiedział, że pigułki chronią także przed rakiem szyjki macicy. Witaj w ‚klubie’ Żaneta. Widzę, że i Ty miałaś problemy też z lekarzem – jak samemu się nie dopilnuje to się nie doczeka tego co się chce… Ja po odstawieniu też miałam problemy – krosta za krostą. Z tym, że ja brałam tabsy żeby…mieć okres. Ale to nie tabletki były powodem problemów z zajściem w ciążę tylko owulacja. Z cyklem miałam problemy już wcześniej. I tutaj pytanie do Ciebie. Ty też miałaś problemy z cyklem zanim zaczęłaś brać tabletki? Bromergon jest na obniżenie prolaktyny, ja brałam Bromocorn (to jest to samo) i u mnie skutkiem ubocznym był… zatkany nos wieczorem.

    • Tu nie chodzi o wstyd, chyba bardziej o brak zrozumienia innych. Dla niektórych pewne kwestie, zwłaszcza te, o których nie ma się pojęcia wydają się być zaściankowe, z innej epoki, wręcz zacofane. Stąd różne reakcje w odbiorze.
      Jeśli chodzi o moje cykle przed braniem pigułek, to nie. Wszystko było dobrze. Ja zawsze miałam regularne cykle i nie było problemów. Podejrzewam też, że z samą owulacją również nie miałam problemów, choć tego w 100% pewna być nie mogę, bo nie miałam monitorowanych cykli. Miałam natomiast robione usg przed zajściem w ciążę i lekarka nie stwierdziła problemów w tym zakresie. Pęcherzyk dojrzewał, a następnie pękał. Problemem były tylko bardzo bolesne miesiączki i z tego względu głównie zdecydowałam się na zażywanie hormonów.
      To plamienia przed miesiączką i wysyp krost sprawił, że zaczęłam szukać źródła problemu, bo jakiś musiał być skoro mój organizm reagował tak, a nie inaczej.

    • A jeśli rok po ciąży wraca miesiączka i zaczęły się problemy z cerą mimo nie zażywania tabletek? :/

    • Rozumiem, że karmisz dalej? Tu wciąż hormony mogą szaleć, bo każde karmienie de facto opóźnia owulację.U mnie też już miesiączka wróciła i właśnie tuż przed nią mnie trochę wysypało, ale głównie na czole i drobne takie. Dlatego postanowiłam się obserwować, chcę zobaczyć czy są jakieś zależności pomiedz tym co na wykresie, a objawami na codzień.

    • Tak, karmię. Po wakacjach zaczęło się plamienie (i wraz z nimi krosty), które z większymi przerwami trwa do dzisiaj i zastanawiam się czy tak powinno być? Bo to nie jest normalny cykl.. Powinnam wybrać się do lekarza, a nie gdybać, ale ciekawa jestem. I ciekawe czy jeśli miałam problem z jajeczkowaniem obserwowanie temperatury ma sens

    • To plamienia to może być efekt skoków hormonów podczas karmienia jak najbardziej. Ale może tez być inna przyczyna. Chyba dla swojego spokoju wybrałabym sie do ginekologa zobaczyć „co słychać”.
      Obserwowanie temperatury pokaże Ci czy jest problem z jajeczkowaniem. Jeśli nie dojdzie do owulacji to nie nastąpi skok temperatury, a właściwie nie będzie sie ona utrzymywać przez 3 dni z koleji. Monitorując temperaturę będziesz mogła sama stwierdzić czy dochodzi do owulacji czy masz tzw cykle puste. Z taką wiedzą na pewno łatwiej będzie sie zmierzyć z problemem. Zwłaszcza jeśli będziecie myślec o kolejnym dziecku.
      Wydaje mi się, ze miesiączka jeszcze sie rozkręci. U mnie jak na razie wystąpiły dwie od zakończenia połogu i tez bardziej nazwałabym je plamieniami niż typowym obfitym ( jak czytałam u innych dziewczyn) krwawieniem. No i cykl trwał ponad 60dni. Poczekam na kolejna i zacznę z obserwacjami 🙂

    • Poczekam jeszcze trochę i pójdę, taki miałam zamiar, ale chciałam poobserwować co się dalej będzie działo, bo być może rzeczywiście okres się rozkręci. Natomiast nie szkodzi porozmawiać, a jeszcze jak jesteś obyta w temacie to na pewno powiesz mi więcej niż nie jeden lekarz 😉 Czasem jak pójdzie się na wizytę to zapomina się języka w buzi ;)Co do takiej metody antykoncepcji to nie dla mnie- nie ufam swojemu organizmowi i tutaj trzeba chodzić jak w zegarku, a ja tak jak wspominałam od samego początku miałam problem z cyklem. Jako obserwacja owulacji owszem, bo jak nie taki sposób to u mnie trzeba stymulację owulacji i co za tym idzie – leki. Dziękuję:)

    • Nie ma za co 🙂

  • coś mówiła mi na ten temat koleżanka. bardzo dobrze, że o tym napisałaś!

  • Bardzo fajna i mądra z Ciebie kobietka, post bardzo mi się przydał:) Dzięki

    • Dziękuję i cieszę się bardzo 🙂

  • Zgadzam sie z kazdym slowem ja nigdy nie bralam tabletek przed zajsciem w ciaze i nigdy nie mialam zadnych problemow, o synka nie musielismy sie starac dlugo bo praktycznie za pierwszym podejsciem sie udalo, dopiero po porodzie lekarka wcisnela mi antykoncepcje i stwierdzilam ze sprobuje.Bralam tylko miesiac bo kiepsko sie z tym czulam i psychicznie i fizycznie.
    Dla mnie to straszna chemia i ingerowanie w organizm, wiec naprawde super ze o tym piszesz 🙂

  • Również jestem absolutnie przeciwna pigułkom i także u mnie wyrządziły one wiele złego.

    Jednak denerwuje mnie jedna rzecz – dziewczyny, które piszą, że tylko natura, że one to zaszły w pierwszym cyklu, że mierzenie temperatury na pewno pomoże… Owszem – zdrowym pomoże, ale w wielu, wielu przypadkach zda się na nic. Nie pomoże NIC naturalnego. Te dziewczyny, które tak piszą, nie mają pojęcia, ile par ma problem z zajściem w ciążę, nie widziały tych tłumów w klinikach leczenia niepłodności…

    Myślę, Żanetko, że to ważny post.

    • Tak Aniu, masz zupełną rację. NPR na pewno pomoże w obserwacji własnego organizmu i wyłapaniu ewentualnych problemów ze zdrowiem. Jeśli jednak są one poważne to na pewno ich nie rozwiąże. Tu musi wkroczyć medycyna.
      Chociaż podobno w wielu przypadkach, tych lżejszych oczywiście, gdzie problemem jest ilość hormonów często zmiana nawyków żywieniowych, odpowiednia ilość snu, odpoczynek od stresu działają cuda 🙂

    • Jasne, sama znam takie przypadki 🙂 I zazdroszczę 😀

    • :))

  • Z nieba mi spadłaś 🙂 Ja już przed ciążą miałam problemy z cyklem, jak nie było owulacji to dawali luteinę i tyle. Teraz po ciąży mam istną „masakrę okresową”. Okropne PMSy, trądzik taki przed okresem, że ledwo mi jedne wypryski znikną to już znowu po owulacji i zaczynają się robić nowe, nigdy nie miałam, aż tak nasilonego trądziku, plamienie przed okresem. Ostatnio zmieniłam ginekologa, obecna pani ginekolog poleciła mi lek homeopatyczny na PMS, który zmniejsza stężenie prolaktyny, a nie wcisnęła od razu leków antykoncepcyjnych, co już uważam za sukces. Jednak badań nie zleciła żadnych. Ten lek to Cyklodynon, widzę, że głównym składnikiem jest wyciąg z niepokalanka mnisiego, tak jak w tym leku podanym przez ciebie i też mam zalecenie brania go trzy miesiące. Mam takie pytanie, czym mierzysz temperaturę? Ja widziałam kiedyś takie specjalne termometry, które zapisują dane z temperatury, zbierają i po kilku miesiącach na podstawie danych same wyliczają dni płodne. Drogie są i nie pamiętam jak to się nazywa (może ktoś wie?), ale pomyślałam, że może warto zainwestować? Czytałam opinię i dziewczyny sobie to chwaliły. Większość stosowała starając się o dziecko.

    • Tak, to są chyba te termometry, które działają na zasadzie tych komputerów monitorujących cykl. Jeśli ktoś ma pieniążki i chce je zainwestować w tego typu obserwacje to jak najbardziej może. Ale tak jak pisałam wcześniej dokładnie to samo możemy osiągnąć mierząc temperaturę zwykłym termometrem i nanosząc je na wykres. Poza tym gdy sami wnikliwie przyglądamy się wykresom możemy wychwycić sporo ważnych informacji 🙂

      Na ten trądzik spróbuj herbatki z bratka, albo nawet tabletek. Powinny Ci pomóc 🙂

  • ja nigdy nie brałam tabletek, bo właśnie bałam się skutków ubocznych, zawsze uważałam, że ciągłe przyjmowanie tabletek nie jest dobre dla organizmu…fajnie, że podjęłaś taki temat 🙂

  • Świetny wpis!!!! Ja w sumie tabletki brałam może z 2 lata z przerwami.
    Po 2 poronieniu też zaczęłam bardziej obserwować swój organizm, mierzyłam temp. nie byłam jednak tak dokładna jak Ty, wspomagałam się testami owulacyjnymi. A co do lekarzy, to po pierwszym poronieniu lekarz powiedział mi, że na tym etapie serce powinno bić, a nie bije więc mam jechać do szpitala na izbę, zrobią zabieg i po wszystkim! Na szczeście miałam umówioną wizytę i innego lekarza. Ta lekarka potraktowała mnie poważnie. Mimo że drugi raz będąc już pod jej opieką też się nie udało, czułam, że jestem w dobrych rękach. Przykre jest, że większość lekarzy nie traktuje nas indywidualnie, tylko idzie na łatwizne. Ja ostatnio byłam u dermatologa, bo wyglądam jak pryszczata nastolatka. Oczywiście pierwsze co zaproponowała to hormony. Po długim tłumaczeniu, że nie chcę brać tabletek łaskawie zapisała antybiotyk w maści. Muszę wypróbować tą herbatkę z bratka 🙂

    • Z tymi testami owulacyjnymi to też jest śmieszna rzecz, bo cykl, w którym pojawił się Mateusz wg testów był bezowulacyjnym 😉

  • Mru

    ja ze względu na kamienie w woreczku nie mogę stosować antykoncepcji hormonalnej i tak się zastanawiam nad npr… nie wiem jak to jest przy karmieniu piersią? niby okres już wrócił, chyba zacznę mierzyć i obserwować.

    • Jak najbardziej możesz stosować npr, tylko przy częściowych karmieniu piersią (już po wprowadzeniu dodatkowych posiłków) obraz nie jest do końca wiarygodny, gdyż przystawianie dziecka może być przyczyną długo utrzymujących się faz ze śluzem płodnym. Tak jest w moim przypadku i nie jestem w stanie ocenić kiedy występuje szczyt śluzu, a tym samym dalszego okresu niepłodności bezwzględnej. Obserwacje nie dają pełnego obrazu sytuacji, bo dodatkowo nie jestem w stanie zbadać prawidłowo szyjki. Jako metoda antykoncepcyjna nie będzie w pełni bezpieczna dopóki karmię piersią.

    • Mru

      dzięki za wytłumaczenie!
      chyba poczytam trochę o npr, zacznę mierzyć i obserwować, wszak to zawsze warto robić 😉 a jak przestanę karmić to już będę trochę przygotowana 😛

    • Dobre podejście 🙂

  • Pięknie Żanetka opisałaś ten post ja jestem przeciwna pigułkom nigdy ich nie brałam nawet po połogu lekarz mi zapisał ale ja ich nie wykupiłam a receptę wyrzuciłam do kosza,bo po co?!? Dowiedziałam się od znajomej lekarki,że dzieci rodzą się słabe,bo wcześniej ich matki zażywały pigułki i jakimś cudem udało im się szybko zajść w ciążę rodzą się wcześniej i są słabsze od tych które nigdy nie brały. Ale sama jakoś nie wierzę w to w 100% bo nie spotkałam się z czymś takim.
    Ja nie miałam żadnych problemów z zajściem w ciążę udało się za pierwszym razem. Marzę aby w przyszłości urodzić upragnioną córeczkę ale jak ją zaplanować?? chyba nie ma na to sposobu?!

    • Anonymous

      Dziewczynka najlepiej przed owulacją 🙂 zacznijcie tak mniej więcej na 3 dni przed 😉

    • Dziewczynka im dalej od owulacji, bo podobno plemniki z żeńskim chromosomem żyją dłużej (czy jakoś tak). Chłopiec to wstrzelenie się w owulację 🙂 Czyli jeśli stosując npr zauważysz skok temperatury i objawy śluzowe wskazujące na zbliżającą się owulację to wtedy możesz zaczynać starania i jest szansa, że będzie dziewczynka 🙂 Chłopiec teoretycznie powinien wyjść kiedy współżyjecie w dzień przed lub w dniu owulacji 😉
      To tak z przymrużeniem oka chyba 😉

    • z tym, że kobiety biorace pigułki rodzą słabsze dzieci i wcześniej się nie zgodzę.
      sama brałam parę lat przed pojawieniem się Emilii na świecie z mniejszymi i większymi przerwami.
      zaszłam w ciążę zaraz po odstawieniu, ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu. nie przypuszczałam, że zajście w ciążę pójdzie nam tak szybko.
      podobnie było z H, zaszłam w ciążę w pierwszym cyklu od podjęcia decyzji.
      nie zmienai to faktu, że tabletek nie chcę brać. nie wyobrażam sobie takiego sposobu antykoncepcji an całe życie.
      jest to dobry sposób dla młodych dziewczyn i kobiet, które potrzebują jak największej pewności i zabezpieczenia.
      teraz przed nami trudna decyzja do podjęcia.
      boję się 3 ciąży jak ognia.
      NPR wydaje się być najlepszym rozwiązaniem.

    • Ja w tym momencie też stosuję NPR jako antykoncepcję, mimo, ze w moim wypadku nie jest to najskuteczniejsze rozwiazanie, ze względu na karmienie. Jednak jeśli kobieta nie karmi, sumiennie sie obserwuje i unika współżycia w okresie wzmożonej płodności wyznaczonej za pomocą metody NPR to jeśli dochodzi do zbliżenia w okresie bezwzględnej niepłodności to metoda jest w 100% pewna. Nawet pigułki nie dają takiego zabezpieczenia 😉

    • Właśnie przed owulacją im dalej jej urodziłam synka 🙂 coś mi mówiła babka mojej kumpeli,że spłodzić córkę najlepiej pod koniec dni płodnych czyli przed miesiączką ???

    • Ja też słyszałam, że najlepiej jak najdalej od owulacji. I to prawda, że plemniki żeńskie żyją dłużej i są wolniejsze, męskie natomiast są szybsze, ale giną szybciej.

  • Nigdy nie brałam tabletek, jestem za „naturą” w tym względzie. Wkurza mnie jednak podejście lekarzy do tamatu. Mnie na wizycie kontrolnej po połogu lekarz po prostu wypisał pigułki bez żadnego zapytania czy chcę. Bardzo duzo kobiet odchodzi od tego rodzaju antykoncepcji właśnie ze względów zdrowotnych i cieszę się, że natura staje się czymś naturalnym.

  • Anonymous

    wszystko fajnie.. tylko smieszy mnie jak ktos mowi o problemach z zajsciem w ciaze bo AŻ trzy, szesc, 12 mscy im zajelo zanim sie udalo. Mi sie udalo po 2,5 roku, 30 cyklach! w zyciu nie bralam tabletek. mialam za to udrazniane jajowody i udalo sie. Wiem ze moze nie powinnam porownywac..ale jakos nie moge obojetnie przejsc obok narzekania ze AZ kilka miesiecy sie starali.. bez leczenia, masy drogich badan, bez czekania, bo co to jest 3 msce???

    ..d

    • Dla jednych dramatem będzie oczekiwanie 3, 6 miesięcy, bo pragną dzidziusia już teraz i każdy miesiąc bezowocnych prób sprawia, że się podłamują. Inni czekają zaparcie latami, wierząc, że któregoś dnia się uda. Wszystko zależne od naszego charakteru. Myślę, że nie ma co oceniać, a tym bardziej śmiać się.

    • Anonymous

      Chyba mnie nie zrozumiałaś – dla mnie oczekiwanie bylo dramatem bo czekalam wiele miesięcy – po trzech, pol roku, mimo ze bardzo chcielismy dzidziusia, jeszcze nie panikowalam choc bolalo ale w porownaniu co bylo potem ile lez wylalam ile po lekarzach chodzilismy, oboje! ile badan (prywatne chodzila do lekarza wiec i placilam za badania) musielismy porobic zeby wykluczyc rozne przyczyny niepłodnosci, wszytsko to za miesiąca na miesiąc bylo coraz ciezsze i kazdy miesiac podlamywal jeszcze bardziej. Masz racje – to nie jest smieszne, zle sie wyrazilam, tak samo przykro pewnie ale chodzilo mi o to, ze nie ma co panikowac ze sie nie udaje po 4 miesiacach albo przezywc ze udalo sie DOPIERO po 5.. Bo co gdyby tak musiec czekac 30 , lub nawet wiecej? Jesli zalamujesz sie po 3 (nie Ty, ogolnie pisze) to jak dasz rade czekac dluzej, jesli tak Pan Bog bedzie chcial? Z tegoco przezywa sie po 20-30 miesiacach staran nie zrozumie nikt kto przezywa staranie kilku miesieczne i juz podlamuje sie. Ja tez od pierwszego miesiaca staran pragnelam dziecka . Charakter nie ma tu nic do rzeczy.. Nie chcialm oceniac – chodzilo mi o to, ze nie mozna tak podchodzic i zalamywac sie po kilku miesiacach bo moze przed nami -dzieścia miesiecy, ani pzezywac ze „dopiero” po 6 miesiacach sie udalo – jakie dopiero???

      Ps tez bralam bromergon – przez poltora roku.. ktos pisal ze nie wytrzymal tygodnia? a chcial miec to dziecko???
      Poprostu denerwuje mnie podejscie (nie Twoje choc cos w tym „az 3 miesiace” tez bylo) ze jak nie udaje sie to jaka ja biedna, zalujcie mnie, a tak latwo odstawic lek? ja bralam ich mase, w tym poltora roku lek ktory wykancza po kilku dniach.. bo naprawde chcialam miec dziecko.

      ..d

    • Wiem, rozumiem Cię doskonale, mimo, że sama przez coś podobnego nie przeszłam. Masz zupełną rację, sama najlepiej wiesz ile przeszlaś, jak kręta była Wasza droga w staraniach się o dziecko. Ja w poście nie podkreślam tego aż 3 miesiące co słusznie zauważyłaś, przyznałem jednak, że po kilku miesiącach plamień przeszła mi przez myśl możliwość ewentualnych problemów z płodnością w przyszłości, wywołanych tymi objawami. Nam udało sie szybko, ale przez to, ze miałam czas i możliwość poznania dziewczyn, które starały sieci kilkanaście miesięcy dotarło do mnie, ze poczęcie dziecka bywa problemem. Widziałam ich ból gdy okazało sie, ze kolejny raz nic z tego. Ja widziałam, ale tylko one wiedza jaki ból naprawdę wtedy przeżywały. Jednak mijało kilka dni, zbierały siły, nie poddawały się. Zaczynały starania na nowo. To jest niesamowita siła.
      Wiedziałam, że równie dobrze może to spotkać i nas. Dlatego zrozumiałam czym może być strach towarzyszący staraniom.
      Być może i ja źle się wyraziłam. Chodziło mi, że rożnie nas życie doświadcza. Dla jednych te 3 miesiące oczekiwania są koszmarem, po którym mogą sie poddać, inni będą walczyć długie lata, by osiągnąć cel. Każda kobieta, która pragnie dziecka tak naprawdę, na pewno robi wszystko co w jej mocy. Nie wydaje mi się, żeby podkreślanie, że starali się aż 3 czy 5 miesięcy miało na celu pokazywanie czegokolwiek. To chyba raczej kwestia solidaryzacji. Choć może się mylę.

    • Anonymous

      Dziewczyny ja tak z innej beczki trochę. Nawet zdrowym osobom czasami od razu się nie udaje. Składa się na to wiele czynników, m.in. jajeczkowanie. Jajeczkowanie jest naprzemiennie, nie ma jajeczkowania w obu jajnikach. Może być tak, że owulacja jest pięć razy z rzędu w lewym jajniku, potem raz w prawym , potem trzy razy w lewym itp. Dlatego lekarze mówią żeby zgłosić się z problemem niepłodności dopiero po roku. Myślę, że dziewczyna Anonimowa ma rację, ale źle dobrała słowa. Wystarczyło napisać, ze nie ma co panikować po kilku miesiącach tylko cierpliwie poczekać 🙂 Niestety niektórzy nie wiedzą wielu rzeczy o niepłodności i panikują.

    • Tak, masz zupełną rację 🙂

  • Jestem za i to bardzo. Chyba zacznę prowadzić kalendarzyk. Dziękuję za ten wpis….

    • I powiedz mi…orientujesz się może czy powinnam zaczekać do okresu czy mogę już zacząć???Zażywałam pigułki jednofazowe dla kobiet karmiących. Skończyłam je brać ponad dwa tyg temu. Plamienia brak:(

    • Możesz zacząć, to pomoże Ci się wciągnąć. Ale początek cyklu obserwacji to zawsze dzien wystąpienia miesiączki. W tym przypadku tez pierwszych dni z ńiskimi temperaturami nie możesz traktować jako bezpiecznych- nieplodnych, bo nie wiadomo czy krwawienie, które będzie miało miejsce nie będzie krwawieniem srodcyklicznym. Dopiero cały cykl z temperaturami i 3 dniowym skokiem, a następnie kolejnym krwawieniem da Ci pełen obraz.
      Ale zaczynaj jak najbardziej, choćby po to by sie wdrożyć 🙂

  • też brałam castagnus po odstawieniu hormonów… i jak tylko zaczęłam brać te tabletki w desperacji żeby unormować cykl zaszłam w ciążę

    • To chyba rzeczywiście jest coś na rzeczy 🙂 to ten niepokalanek mnisi w składzie 😛

  • Dobry lekarz nie wyśmieje samoobserwacji (jest to zawsze cenna pomoc przy planowaniu dziecka – nie zawsze wystarczająca), co najwyżej nie uzna tego za skuteczny sposób antykoncepcji – bo to działa jedynie w przypadku kobiet funkcjonujących bardzo regularnie i umiejących interpretować sygnały swojego ciała.

    Bromergon miałam wątpliwą przyjemność brać przez kilka dni (przy wysokiej prolaktynie, nie „na oko”), miałam po nim taki odlot, że szybko zmieniliśmy lek. Na szczęście Bromergon ma zamienniki i warto o nie prosić lekarzy (nie wiem, czemu ci są tak przywiązani do Bromergonu) – choć są znacznie droższe, to nie mają tylu skutków ubocznych.

    • Niestety cieżko na takiego trafić, tzn ja nie miałam takiej przyjemności. Być może dlatego, ze chodziłam do mężczyzn? Chociaż już sama nie wiem…
      Od tego typu odlotach i innych sytuacjach po Bromergonie czytałam, dlatego byłam taka wkurzona jak mi lekarz bez badania poziomu hormonu go przepisać chciał. Potem jedna z kolezanekw pracy mi opowiadała, ze ona dostała go po poronieniiu i dobrze, ze akurat przebywała w szpitalu, bo dostała zapaści. Dla mnie lekarz, który przypisuje takie cuda bez dokładnej analizy stanu zdrowia i zleceniu niezbędnych badań nie ma za grosz wyobraźni 🙁

    • ja chodzę od lat tylko do jednego lekarza, do którego mam zaufanie. Niestety, kosztuje to dużo, ale zdrowie własne i dziecka jest bezcenne, nie mam ochoty być polem eksperymentów. 😉

    • metoda samoobserwacji jest pokazywana na naukach przedmałżeńskich 🙂

    • Zgadza się, choć ja ze swoich nauk niewiele wyciągnęłam. Dostaliśmy płytkę cd z przekazem ogladniecia. Natomiast na pogadankach w poradni, przed chrztem Mateuszka wciągnęlam sie w miła rozmowę z Panią, która jak sie okazało jest doradcą NPR 🙂 to była chyba jedna z najmadrżejszych rozmów jakie odbyłam w swoim życiu i żałuje, ze tej kobiety nie poznałam wczesniej 🙂

  • Bardzo dobry post uświadamiający co może dziać się w organizmie po odstawieniu pigułek antykoncepcyjnych. Choć należy zaznaczyć, że każdy organizm reaguje inaczej – jedni zachodzą w ciążę od razu, inni muszą trochę dłużej się o nią postarać.
    Ja też brałam długo pigułki i w pewnym momencie miałam wrażenie, że mój organizm krzyczy: „DOŚĆ!”, odstawiłam. I tu zaczęły się moje problemy ze skórą(wcześniej miałam pojedyncze wypryski), a tu wysyp na plecach, wokół ust i na podbródku – leczyłam się przez ponad rok u dermatologa! Pomogło, ale musiałam odstawić preparaty, bo okazało się, że jestem w ciąży…i moja cera stała się rewelacyjna, niczym pupcia niemowlaka;) Pomimo, że bałam się zajścia w drugą ciążę(po CC zaleca się minimum rok przerwy) to nie brałam pigułek. Minął rok, problemy z cerą miewam przed okresem i wtedy dopada mnie też wzmożona chęć na czekoladę(nie biorę magnezu w tabletkach);) Aha i nie traktowałam karmienia piersią jako metodę antykoncepcyjną, bo mój ginekolog wytłumaczył mi, że brak miesiączki wcale nie oznacza, że nie owulujesz;) Wydaje mi się, że decyzja powinna należeć do każdego, ale dobrze jest zdawać sobie sprawę z możliwych konsekwencji.

    • Oczywiście, ze karmienie piersią ingresy metoda antykoncepcyjną. O ty bobecnych czasach chyba zdaje sobigsprawę większość kobiet. Natomiast karmienie piersią a pewno wpływa na możliwe przesunięcie owulacji, wiec tym samym może zaburzać prawidłowe obserwacje metoda objawowo termiczną 🙂

    • Zdziwiłabyś się!:) Jakie było moje zdziwienie kiedy uświadamialiśmy znajomych(mieszkających w dużym mieście, dobrze wykształconych), że podczas karmienia piersią też może zajść się w ciążę 😉

    • Ojej, ale błędy posadziłam, wybacz to efekt pisania na tablecie.
      Myślałam, że mit niepłodności podczas karmienia dawni został obalony 🙂 widać nie do wszystkich trafiło 😉

    • Tak myślałam, że piszesz na tablecie…Ja jak piszę na swoim to mi wyrazy zmienia 😉

      Miłej soboty!:) U Nas padał przed chwilą śnieg, ale już go nie ma 😉

  • Nam udało się od strzała (że tak się wyrażę). Obserwuję swój cykl od zawsze, zapisuję kiedy mam miesiączkę, obserwuję śluz, ale nigdy nie mierzyłam temperatury. Ciekawy post, poczytam sobie jeszcze o tym.

  • Może nie mierzyłam temperatury ale z lekarzem miałam podobne przejścia. Na wstępie badania hormonalne a na drugiej wizycie dowiedziałam się od tegoż właśnie doktorka, że nie będe mogła zajść w ciąże. A dokładniej powiedział „aaaa to już wiemy czemu Pani nie może zajść w ciąże ” a ja na to ” Hmm, wie Pan co tylko że my się jeszcze nawet nie staramy”na co doktorek odparł „A no to i tak będziecie mieć spore problemy”. DOstałam 3 recepty z mega silnymi lekami. Pamiętam jak dziś jak wbiło mnie w sofe u niego, jak wyszłam z płaczem, jak padał śnieg a my wraaliśmy od lekarza w milczeniu. Nie wzięłam ani jednej tabletki. Recepty wyrzuciłam…zaufałam sobie i co? Udało się za pierwszym razem!!!

    Wierzę w ziółka takie jak wspomniałaś. Istnieje jeszcze femifertil

    • Grunt, ze wszystko skończyło sie dobrze, a Wy macie śliczna córeczkę 🙂

  • Buzi:-*****

  • Kurcze, fajne, ale strasznie bałabym się błedów w pomiarze, obserwacji… W końcu chodzi o planowanie rodziny i naprawdę to poważna sprawa. Drugie dziecko chciałabym, i to bardzo. Ale znam takie pary, które ‚dzięki’ tej metodzie są rodzicami już trzeciego czy czwartego nieplanowanego dziecka. Miłość do dzieci oczywiście jest i to wielka, ale warunki finansowe, mieszkaniowe nie są dobre.

  • rany super tekst….
    Ja Mloda skora jak to mawiał moj dawny lekarz….. pigułek brac nie moglam ze względu na moja chorobe krwi , nigdy zbytnio nie uwazalismy i wiele lat nie bylo tzw wpadki…. potem ciaza…. stracona …. to po niej zaczelam czytac i czytac ,mierzylam temp itp o castagnus tez słyszalam mawiano w poczekalni ze działa cuda i rach ciach ciaza…
    7miesiecy walyczlam by sutawic sie do pionu po poronieniu i zajsc w ciaze…. dod zis stosuje te metode antykoncepcji aczkolwiek planuje spirale…..

  • Ja nigdy nie brałam tabletek a i tak zajście w ciąże łatwe nie było ze względu na nieregularne cykle. Jednak żaden lekarz nie kwapił się by pomóc mi go unormować. Co prawda nie mierzyłam sobie temperatury, ale obserwacja pomogła nam po wielu miesiącach zobaczyć te upragnione 2 kreski:)

  • Na razie temat mnie nie dotyczy, jednak uważam, że warto pisać takie posty, bo z pewnością komuś to pomoże w ujrzeniu upragnionych 2 kresek.

  • Anonymous

    jestem meżatka od 10 lat, na zjadłam ani jednej tabletki anty. cały czas posługuję się npr czyli termometr +śluz. mam 2 dzieci „udały” się za pierwszym podejściem :). Sama metoda prosta jak drut, jedyna trudność to powstrzymać się w fazie płodnej…ale wszystko się jakoś udaje

  • Jak dobrze, że o tym napisałaś!
    My stosujemy npr w sumie od początku ze względu na przekonania religijne. Wciąż nie mogę się nadziwić, że to ‚takie proste’, a daje tyle wiedzy o własnym organiźmie! Co prawda po ciąży wciąż nie mogę dojść do ładu z obserwacjami, bo wszystko mi się pozmieniało, ale nie wyobrażam sobie inaczej:) Karmię synka, miesiączki jeszcze nie mam. Jak radziłaś sobie z mierzeniem temperatury przy nieprzespanych nocach? Możesz polecić jakiś dobry termometr?

  • Naturalne metody stosujemy od 3 lat, a od 2 pomagam sobie Cyclotestem – komputerem cyklu. Dzięki temu wiem, że nie pomylę się w interpretacjach. Skuteczność antykoncepcyjna jest taka sama jak przy tabletkach z tym, że bez skutków ubocznych

  • niestety jestem żywym dowodem że napro nie działa 😀 a raczej córka jest. Sprawdziłam śluz, temperaturę i dodatkowo jeszcze korzystałam z testu owulacyjnego. Wszystko wskazywało na 14dc. W 19 trafiliśmy do nowej pani doktor (znaną w moim mieście jako pani doktor od spraw beznadziejnych). Mówię że test owulacyjny wskazywał na wcześniejszą ewolucje, zrobiła Usg okazało się że dopiero ma jajeczko pęknąć. Byliśmy z mężem nastawienie na inseminacje. Ale ostatni raz spróbowaliśmy „naturalnie”. Okazało się że trafiliśmy. Mam bardzo duże problemy z hormonami, miałam porządne badania w szpitalu i wypisano mi świetne tabletki. Przede wszystkim znikły moje problemy z psychiką (łatwo wpadałam w depresje). Więc nie można powiedzieć że hormony są złe, trzeba znać konsekwencje ich brania.

    • testy owu nie są wiarygodne. Jestem na to żywym przykładem. W cyklu, w którym doszło do zapłodnienia testy wskazywały brak owulacji, natomiast z wykresu temperatury widać było, że nastąpił skok temperatury świadczący o jej wystąpieniu. NPR działa, tylko trzeba mieć doświadczenie w obserwacji swojego organizmu, a każde problemy hormonalne mogą fałszować objawy niestety

  • Anonymous

    Droga Autorko, naprawdę podziwiam postawę, to opanowanie i jednoczesne przebudzenie. Naturalne metody planowania rodziny są bardzo pomocne, to świadomość siebie samej, swojego organizmu. Słabo się promuje takie rzeczy ponieważ nie można na nich zarobić. Szkoda, że tak wiele kobiet wciąż jeszcze tej tajemnicy nie odkryło. Ja jestem na etapie narzeczeństwa, ale już chciałbym zacząć obserwacje temp. i śluzu, mam nadzieje ze uda nam się w przyszłości tak planować rodzinę:)
    Byłabym z tego bardzo dumna:)
    Ale druga sprawa jest taka, że ostatnio dowiedziałam się o podwyższonej prolaktynie. Na czczo jest w normie a po tabletce( obciążeniu) dużo podwyższona. Czytałam Pani wpis na temat prolaktyny a trądziki, u mnie umiejscowienie ropnych wykwitów które pozostawiają po sobie szpecące blizny wskazuje właśnie na problemy hormonalne. Dostałam Bromergon – ale nie chce tego jeść, nie wiem czy to lekarstwo hormonalne, lekarka nie udzieliła mi takie odpowiedzi.
    Tak samo jak Pani chcialabym spróbowac tego Castagnusa, ale się troche też obawiam.
    Czy nie wie Pani o jakichś innych metodach obniżenia prolaktyny?

    • Warto skonsultować branie castagnusa z lekarzem czy choćby farmaceutą. Tak jak wspominałam w poście, mój lekarz tylko się uśmiechnął na wzmiankę o tym leku, a wzięłam go pod wpływem własnej decyzji.
      Jeśli chodzi o inne sposoby obniżenia prolaktyny, to na myśl przychodzi mi przede wszystkim dobrze zacienione miejsce snu. Można zainwestować w takie okulary do snu z materiału. A także unikanie stresu, wewnętrzny spokój (wiem, łatwo powiedzieć..). Także witamina B6 z tego co czytałam obniża poziom prolaktyny, ale o to warto dopytać jeszcze np farmaceutę. Powodzenia! 🙂

  • Bardzo ciekawy i wyczerpujący wpis;) O tych tabletkach Castagnus słyszałam, że są bardzo skuteczne, gdyż korzystnie wpływają na płodność kobiety:)

  • anusia656

    Jakbym widziała swojego lekarza… Kiedy zaczynaliśmy z mężem powoli myśleć o dziecku wybrałam się na lekarza, żeby pomógł mi rozwiązać kwestię długich i nieregularnych cyklów (nie ułatwia to zajścia w ciążę…). Moje prawie 3letnie obserwacje cyklu za bardzo go nie obchodziły, uznał, że badania niepotrzebne. Przepisze tabletki antykoncepcyjne i samo się wyreguluje. Tłumaczenie, że nie chcę, nic nie zmieniły. Na szczęście w ciążę udało się zajść bez problemu, mimo beznadziejnych cykli 🙂 Po części dzięki obserwacji swojego organizmu 🙂