Praktyka czyni mistrza

Za nami kolejne zajęcia w szkole rodzenia. Tym razem temat dotyczył stricte „obsługi” noworodka.
Zajęcia były prowadzone przez położną środowiskową, która też jest doradcą laktacyjnym.
Niesamowicie ciepła i sympatyczna kobietka, z niebywałym podejściem do tematu.
Uczyliśmy się kąpać, przewijać oraz przebierać dzieciątko. Oczywiście trening odbywał się na lalce.
Wydawałoby się, że lata zabaw lalkami, więc co nieco powinnam mieć opanowane. Okazało się jednak, że to mój mąż dużo sprawniej poradził sobie ze zmianą pieluchy. Wszystkie jego ruchy były pewne, zdecydowane.
No cóż, mam nadzieję, że się wprawię 🙂

Jak już się podszkoliliśmy troszkę w maluszkowej higienie zajęcia zeszły na temat karmienia. Karmienia piersią dla jasności. Pani przedstawiła nam cały proces tworzenia mleczka u mamusi, gdzie tak naprawdę się to wszystko zaczyna. Że psychika, że bodźce zewnętrzne w postaci pobudzania brodawki i sutka przez dziecko, że hormony.
Opowiedziała o pozytywnym wpływie maminego mleczka na malutki organizm, o jednym jedynym banku mleka w Polsce (przykre) oraz o tym jak i co jeść by mleczko służyło naszym pociechom.
Tu troszkę mnie zdziwiła, bo byłam pewna, że karmienie piersią= ścisła dieta, a nie zastosowanie się może doprowadzić do kolek u dziecka. Pani jednak twierdzi, że większość kolek u maluszków nie bierze się z tego co mama je (oczywiście jeść musi zdrowo), ale z niedojrzałości układu pokarmowego.
Podobno przez 9 miesięcy życia płodowego nasze dzieci przyzwyczajają się do różnych smaków, które trafiają do nich poprzez płyn owodniowy i tym samym nie powinny mieć problemów z trawieniem podobnych pokarmów będąc już na świecie.
Nie wiem na ile jest to reklama, ale kobietka poleciła na problem z kolkami Delicol- laktazę w postaci kropelek, dodawaną do mleczka, zarówno mamy jak i modyfikowanego.
Kropelki stosuje się również w przypadku nietolerancji laktozy.
Słyszałyście dziewczyny coś na temat tego specyfiku? A może używałyście i jesteście się w stanie wypowiedzieć na temat skuteczności?
Cena waha się od 16-40 zł za opakowanie, więc jeśli jest ktoś zainteresowany warto poszukać tańszej apteki.
Ps. Wczoraj miałam dość zabiegany dzień. Między innymi wizyta u diabetologa- moje cukry wg Pani doktor są bardzo ładne (zostałam nawet pochwalona za odpowiedzialne podejście do sprawy 😉 ) i tym samym ominęła nas insulina. Bardzo się z tego faktu cieszę 🙂

Zobacz także

takatycia

  • A my cieszymy się razem z Tobą. Gdzieś już czytałam , że mężczyźni lepiej radzą sobie w opiece nad dziećmi, bo ich ruchy są właśnie zdecydowane. Też byłam przekonana, że karmiąc nie można jeść ,,zakazanych” produktów, bo stąd kolki 😉

  • Gratulacje:-) cieszę sie, ze z cukrem wszystko ok 🙂 ja tez wczoraj byłam w szkole rodzenia. Było o pologu i komórkach macierzystych.. Za tydzien opieka a za dwa laktacja:-)
    Niestety na temat kolki nic nie wiem. Znajomi którzy to przeszli mówili, ze tylko jakies krople z Niemiec są ok. Reszta nie daje skutku. Tego leku niemieckiego podobno w PL nie ma 🙁

    • Lek z Niemiec to chyba SabSimplex – u nas przynosił skutek. Nam przywoził z Niemiec znajomy, ale można kupić też na allegro… tylko wtedy cena jest chyba kosmiczna.

    • Jak wpiszę nazwę w google to jest nawet strona przez, którą można go zamówić. Koszt ok. 45 zł + wysyłka. Ciekawe, czy rzeczywiście ma tak dobre działanie?

    • Opinia znajomych jest jednoznaczna..to ponoć najlepszy lek 🙂

    • Więc jakby coś będę brała w ciemno… 🙂

  • hmm u nas też taka sama teoria, ale po kotletach rybnych miałam noc z głowy i płacz. Od tamtego czasu nie jem wszystkiego, bo to jednak pewne ryzyko. No i mleko krowie bardzo uczula, a jak jest niedojrzały układ pokarmowy to alergia tadam., u nas jest i na soję :/
    też przez pierwsze dwa tyg jadłam wszystko a potem , po tej rybce, stwierdzilam że diękuję za takie atrakcje i wolę ograniczyć smażone ryby i inne ciężki potrawy. dziś już <3mce> zdarza mi się jeść zmażone ale zwyczajnie sie odzwyczaiłam 🙂 wolę duszone 🙂 i zdrowiej 🙂

    • No ja np staram się nie jeść smażonego w ciąży, więc zgodnie z teorią powinnam unikać tego też po porodzie. Właśnie chyba na tym to polega, że mogę jeść wszystkie te smaki, do których „przyzwyczaiłam” dzidziusia 🙂

  • dzieci na piersi nie mają kolek:)wiec nie ma sobie co tym głowy zawracać:)i martwic się na zapas

  • mój był na piersi i miał kolki…. u nas Delicol nic nie pomógł, po Bio Gai było troszkę lepiej, ale kolki nie ustały od razu.

  • U NAS TEŻ KOLKI BYŁY, ALE SKUTECZNY OKAZAŁ SIĘ ESPUMISAN W KROPELKACH DLA DZIECI. JAK RĘKĄ ODJĄŁ 🙂

  • Uhuhu, ja będę na przegranej pozycji, bo mój ma już doświadczenie w przewijaniu dzieci. Ja niestety nie… 😀

  • Często kółka mylona jest z jak ją to mówię nauką przyswajanis pokarmu przez dzieci, objawy są podobne do kolki js ospbiscie nie znam przykładu dziecka na piersi z kółka, ale nie sprzeczam się może jest inaczej nie ma się co jednak martwić na zapas. I słyszałam że espumisan daje radę, mam też mozr go popijac i wtedy dziecko dostaje lek z mlekiem.

    • no właśnie nam kobietka (doradczyni laktacyjna) mówiła, że te kolki u dzieci karmionych piersią to nie kolki, a efekt nieprzystosowania układu pokarmowego (to się właśnie wiąże z tym co mama jadła będąc w ciąży i z tym co je po narodzinach- nie ma podobno problemu z pożywieniem, które dziecko już zna). A ten Delicol poleciła w profilaktyce.

  • Sab simplex jest w niemczech i w czechcach. Kupowałam ostatnio koleżance w czechach właśnie za 100KC czyli około 17 zł. Na necie ceny duuuuzo większe są. My tego na sazczescie nie uzywalismy, ale ponoc tylko to pomaga.

    • Dobrze wiedzieć, mam znajomych w Czechach, w razie czego poproszę o zakup 🙂

  • mój mąż bał się „obsługi” Maluszka, ale z czasem nabrał wprawy. Ja nie miałam wyjścia – samo przyszło 😉

    • zobaczymy co będzie u nas. Na razie to była lalka, więc był pełen odwagi 🙂

  • Jak widziałam na przykładzie mojej siostrzenicy (w tej chwili 7 miesięcy) jakie (oboje z Małżonkiem) mamy dwie lewe ręce do dziecka to jestem pełna obaw. Mama mnie pociesza, że powinnam sobie poradzić – jak ona pierwszy raz przebierała mojego brata to ręce jej się trzęsły, ale musiała to sobie poradziła. Ja na wszelki wypadek nakupiłam kimonkowych bodziaków, bo powiedziałam, że takiego „przez głowę” to za Chiny Ludowe nie założe.
    U nas położna stwierdziła, aby tylko smażone i cytrusy ograniczyć (cytrusy spażyć przed obraniem, bo to straszna chemia), a tak to też uważać z nabiałem (i tu potwierdzam przykład siostry, jak tylko zjadła jogurt mała cała w krostach była). Przestrzegała też przed anemią – a już miałam nadzieje, że skończy się u mnie te problem.

    • Z anemią na szczęście u mnie problemów nie ma. Lekarka wręcz twierdzi, że wyniki mam książkowe jeśli chodzi o krew.
      Z ciuchów mam niestety dość sporo takich co to wchodzą przez głowę, coś czuję, że się wypocę troszkę przy ubieraniu dziecka 😉

  • nas kolki ominęły, ale dzięki radom położnej od początku niemal jadłam to co przed porodem 🙂

    • a… chociaż faktycznie w pewnym momencie ograniczyłam nabiał

    • czyli ta rada z jedzeniem większości rzeczy jednak się sprawdza 🙂

  • Mogę się wymądrzyć? 😀 Jedz na co masz ochotę i dopiero potem odstawiaj ewentualnie, kolki u zdrowych dzieci bez alergii są w większości spowodowane niedojrzałością układu i w miarę jak układ dojrzewa pokarmy które go drażniły przestają sprawiać problem – jak coś odstawisz z tego powodu to co jakiś czas sprawdzaj czy już przeszło ;)no i jak coś to się polecam 😛 (koniec mądrzenia się :D)

    U nas Delicol pomagał 🙂 czasami 🙂

    ps: banki mleka są dwa z tego co wiem jeden w Wa-wie jeden na Śląsku 🙂

    • Hafijo takie wymądrzanie jak najbardziej wskazane! 🙂
      Dokładnie tak to babeczka ujęła, tylko ja nieporadnie próbowałam to tu ubrać w słowa… jesteś wielka kobieto! :)))

  • No co ty nie wprawiaj się! jeden obowiązek mniej:-p. Mąż sobie daje rade więc on bedzie przewijał hi hi.

  • Bee

    u nas to tato przewijal pierwsze dwa tyg.:)kapal ja po cc nie moglam dojsc do siebie…daj sie tacie wykazac a napewno go docenisz jeszcze bardzej:)

    • No dziewczyny w sumie rada niczego sobie, niech się tatuś wykaże 🙂