Test obciążenia glukozą

Byliśmy od rana na badaniach. W związku z testem obciążenia glukozą odwlekałam ten dzień ile tylko się dało. Dziś nie było wyboru, trzeba było rano wstać i stawić czoło nieuniknionemu. Oczywiście naczytałam się wcześniej różnych wspomnień i stąd moje obawy. Rzeczywistość może i nie okazała się taka straszna, jednak przyznać muszę, że badanie nie było najprzyjemniejszym doznaniem jakie do tej pory mi zafundowano w ciąży.
Opiszę jak sprawa wyglądała u mnie, może ktoś jeszcze ma badanie przed sobą i szuka informacji, tak jak i ja szukałam.
Na dzień dobry pobranie krwi. Na czczo, co już jest mega wyczynem, bo ja jeszcze leżąc w łóżku czuję ssanie w żołądku. Będąc całkowicie szczerą, to ugryzłam 2 kęsy chleba z masłem- ja wiem, że nie powinnam, ale to było 1,5h przed oddaniem krwi. I tylko 2 maluczkie gryzki. Następnie pobrano mi krew z palca, aby zmierzyć poziom cukru, który określa czy mogę wziąć dawkę glukozy.
Wyszedł mi wynik 72 mg/dl- prawidłowo, więc dostałam do wypicia swojego drinka. 75 ml glukozy zmieszanej z wodą o łącznej pojemności plastikowego kubeczka. Bez zapachu. W smaku słodkie,no jakżeby inaczej. Dało się wypić. Jednak teraz parę godzin po fakcie jak pomyślę o tym to mi się odechciewa słodkości na dłuższy czas. Konsystencja taka lekko oleista. Po wypiciu kazano usiąść na korytarzu i przeczekać 2h.
Pierwsze 15 min minęło spokojnie. Coś poczytałam, porozglądałam się. W ok. 20 minucie zaczęło mi się robić ciepło, coraz cieplej, aż było mi niesamowicie gorąco. Pot zaczął mi spływać chyba po każdej części ciała. Na końcu korytarza był nadmuch od klimatyzacji, więc poczłapałam tam i właściwie to przykleiłam się do urządzenia. Wyglądałam pewnie jak wariatka, ale miałam wrażenie, że zaraz się wykończę z tego gorąca. Potem rozbolał mnie brzuch, czułam takie dziwne gniecenie i lekkie mdłości. Modliłam się, żeby nie zwrócić. Trwało to około 40 min., a każda minuta się ciągła i ciągła. W łazience ochlapałam twarz wodą. Nic mi nie wolno było pić, więc dodatkowo miałam suszę w ustach. Po ok. 1h20min od zażycia glukozy poczułam się jednak lepiej.
Nie miałam jak czytać, bo z przychyloną głową w dół robiło mi się niedobrze. Zadzwoniłam, więc do mamy, żeby czas szybciej zleciał.
Po jakimś czasie zrobiłam się głodna. Do tego stopnia, że jak wybiło równe 2h i wchodziłam do gabinetu na ponowne pobranie krwi poczułam zapach kanapki z kiełbasą. Nie wiem czy to mój nos spłatał mi figla czy ktoś się raczył pod biurkiem 😉
Pobrano krew i wypuszczono do domu. Wychodząc myślałam, że zjem konia z kopytami, natomiast jak już dotarłam do piekarni, a potem na pobliski targ okazało się, że na nic nie mam ochoty. W efekcie wmusiłam w siebie precelka, którego popiłam wodą mineralną.
Czekam na wynik, ma być pod wieczór. Jak na razie na e-wynikach mam dostępną morfologię. Hemoglobina i limfocyty w dół, na szczęście niewiele poniżej normy, więc chyba nie mam się co martwić.
W napięciu natomiast czekam na wynik testu obciążenia.
Oby było wszystko w porządku, bo nie chcę na razie tego powtarzać.

Edit: Niestety, zadzwoniła kobietka z laboratorium, że mam lekko podwyższony wynik.
Norma jest do 7,8 mmol/l, a ja mam 7,96 mmol/l. Niby niewiele, ale kazała to skonsultować u lekarza. Wizytę mam we wtorek, mam nadzieję, że nie wyśle mnie na badanie ponownie, a powie, że to efekt np mojej kiepskiej diety (ostatnio sobie rzeczywiście pofolgowałam).

Zobacz także

takatycia

  • O kurczę ale przeżycia. Ja miałam z mniejszą dawką 50g glukozy i po godzinie powtórka pobrania krwi. Wypiłam z cytryną wkropioną do kubeczka i dało się przeżyć, nie miałam nudności jedynie co to pod koniec strasznie mi się chciało spać. Trzymam kciuki za dobry wynik nic się nie martw:)

    • Dziękuję Ci bardzo :*
      Też się zrobiłam dość senna, jednak najgorsze było to uczucie gorąca.
      Jak widać każdy organizm jest inny.
      Ahh, ale czego to się nie zrobi dla maluszka 🙂

  • ja też strasznie się bałam tego badania – oczywiście naczytałam się w necie jakie to świństwo i że można zwymiotować.. ale w końcu trzeba było się przemóc i wzięłam ze sobą cytrynę 🙂 wkropiłam całą i powiem szczerze, że piłam to ze smakiem 🙂 nie wiem dlaczego, może dlatego, że ogólnie w ciąży miałam strasznie ochotę na słodkie.. tylko, że ja miałam czekać godzinkę.. i tak mi skoczył cukier, że dostałam głupawki :)) cały czas się śmiałam ze wszystkiego i wygłupiałam (mąż był ze mną, więc miałam towarzystwo do żartów – gdybym była sama to kto wie jakbym reagowała).. potem okazało się, że wyniki są cacy, więc akurat to badanie w moim przypadku – nie taki diabeł straszny jak go malują :)) ale wiem, że takie przypadki jak mój są raczej sporadyczne.. w każdym razie również trzymam kciuki za dobre wieści od lekarza :)) pozdrawiam serdecznie 🙂
    ps. miło sobie powspominać okres ciąży i te wszystkie przeżycia 🙂 mimo, że to było raptem kilka miesięcy temu… 😛

    • Chciałabym mieć podobne wspomnienia z badania, tymczasem stresuję się, aby czasem nie musieć go powtarzać.
      Na szczęście ciąża to też i miłe sytuacje, które tak jak piszesz miło się potem wspomina 🙂