Wakacje z dzieckiem. Świnoujście i wyspa Uznam

Kiedy planowaliśmy wakacje w tym roku wiedziałam, że chcę nad morze. Oczywiście, najchętniej jak każdego roku pojechałabym do Francji, jednak zarówno odległość jak i poczynione inwestycje nie pozwoliły nam na tego typu szaleństwa.
Początkowo, więc ze względu na odległość stanęło na Chorwacji o czym nawet rozpisywałam się na facebooku, pytając Was czy z blisko dwuletnim maluchem warto brać kamieniste plaże pod uwagę.
W ostateczności jednak pojechaliśmy nad polskie morze i choć nie wierzę, że to piszę jestem meeeeeega zadowolona z wyboru. Do tej pory nad Bałtykiem byłam dwa razy. Za pierwszym razem na obozie harcerskim (o losie!) jeszcze w podstawówce, drugim razem będąc w ciąży. Moje wrażenia? Hmm. No cóż, nie byłam specjalnie zadowolona. Powiedziałabym raczej, że Bałtyk i kapryśność pogody nie pozostawiły najmilszego śladu w moich wspomnieniach.
Za to tegoroczne wakacje nie dość, że zatarły złe wrażenie, to jeszcze nadrobiły samymi plusami. Wróciłam wypoczęta (no prawie!), lekko opalona (tyci tyci) i zadowolona. Przy tym miałam okazję spotkać się z fajną kobietką (klik), pogoda nam sprzyjała mimo, że w większości kraju aura dość kapryśnie dała się we znaki to jeszcze zwiedziliśmy troszkę, a miejscówkę mieliśmy bardzo fajną.
Post ten dedykuję każdemu, kto postanowi spędzić wakacje na wyspie Uznam, a konkretnie w Świnoujściu.
Opowiem Wam co ciekawego można tam robić z dzieckiem, gdzie warto zjeść (choć nie oczekujcie cudów, bo głównie stołowaliśmy się w domu), czy plaża jest rzeczywiście taka fajna jak o niej piszą, co można kupić u zachodniego sąsiada i czy warto wybrać się tam z wizytą. Polecę Wam także mieszkanko, w którym się zatrzymaliśmy. 

Świnoujście jak każdy doskonale pamięta z lekcji geografii leży w części na wyspie, na którą dostać się możemy wyłącznie promem. Już samo przepłynięcie jest ogromną atrakcją zarówno dla dziecka jak dla dorosłych. A przynajmniej dla nas było. 
Promy są dwa, choć tak naprawdę duży prom zarezerwowany jest dla turystów. Mały prom w centrum miasta przeznaczony jest dla mieszkańców, ale mąż mój wyczytał, że w weekendy mogą skorzystać również turyści. Nie potwierdzę tej informacji, bo nie płynęliśmy. 
Promy odpływają średnio co 20 minut w ciągu dnia, a dopłynięcie na drugi brzeg zajmuje ok 5 minut. 
Jak już będziecie dopływać zwróćcie uwagę na brzeg z lewej strony, tuż przy skraju lasku. My widzieliśmy tam stadko brykających młodych dzików. Totalnie oswojonych z łowiącymi tuż obok wędkarzami. Widok niesamowity, zwłaszcza dla maluchów. Nasz akurat nie piszczał z radości, bo jeszcze za młody na tego typu atrakcje, ale inne dzieciaki na promie były wyraźnie zainteresowane. 
Pierwsze co rzuca się w oczy tuż po przekroczeniu granic miasta to budki z papierosami. Jest ich dużo. Znaczy się papierosów. Po chwili zastanowienia fakt ten przestaje dziwić. Toż zupełnie niedaleko jest granica niemiecka, a jak wiadomo u naszego zachodniego sąsiada ceny zwłaszcza na wyroby tytoniowe znacznie wyższe. 
Gdzie się zatrzymać? 
Świnoujście ma bardzo dużo ofert wynajmu apartamentów i to właśnie z tej opcji skorzystaliśmy. W cenie około 130zł/ dobę mieliśmy do naszej wyłącznej dyspozycji mieszkanie w bloku na nowym osiedlu. Dokładnie salon połączony z kuchnią, sypialnię i łazienkę, co dla naszej 3-osobowej rodzinki było rozwiązaniem idealnym. I tanim, bo porównując do cen pokoi w hotelach, a warunków metrażowych zdecydowanie na korzyść wynajmu apartamentu. 
Do plaży mieliśmy około 10 minut spacerkiem, czyli jakieś 800m. Patrząc z perspektywy czasu, przy naszym maluchu mogliśmy poszukać czegoś odrobinę bliżej. Nie narzekamy jednak, w końcu trochę ruchu jeszcze nikomu nie zaszkodziło 😉
Szukając apartamentu skorzystałam po prostu z ofert w internecie. Gdy już znalazłam obiekt, który mnie zainteresował, napisałam z zapytaniem o możliwość wynajmu. Po potwierdzeniu, wpłaciłam 20% zaliczki,a resztę pieniążków w gotówce już na miejscu odbierając klucze do mieszkania od właściciela. Na zwrot kluczy umówiliśmy się w dniu wyjazdu. W cenie wynajmu jest sprzątanie końcowe, więc nie musimy martwić się porządkami na sam koniec (chociaż ja nie potrafiłabym zostawić garów w zlewie, rozwalonego łóżka i włosów pod prysznicem :P). 
Wyposażenie takiego apartamentu to w większości to samo co mamy u siebie w domu. W łazience jest, więc pralka, a w kuchni lodówka, niezbędne naczynia, sztućce, garnki, kuchenka. Dzięki temu na miejscu można sobie przeprać rzeczy czy też ugotować obiad. Dla mnie istotne, bo o ile podróżując sami jadaliśmy na mieście, tak z Matim skupialiśmy się, by zachowane były rytuały (w tym domowy obiad).

Zaletą wynajęcia aparatamentu jest jeszcze umiejscowienie. W pobliżu znajdują się sklepy takie jak Lidl, Intermarche, Biedronka. Na osiedlu, na którym wynajmowaliśmy apartament jest również ogromnych rozmiarów plac zabaw dla dzieci. Poza tym w całym Świnoujściu tego typu atrakcji dla maluchów jest całe mnóstwo.
Gdzie zjeść?
Tu pewnie okażę się mało pomocna, bo jak wspomniałam obiady jadaliśmy w domu. Nawet na smażoną rybę nie udało nam się wybrać, bo mąż wyczytał że w Świnoujściu dobrej nie dostaniemy. Ale jeśli możemy sami ją przygotować to warto wybrać się kilkanaście kilometrów dalej, do naszych sąsiadów i w miejscowości Kamminke tuż nad Zalewem Szczecińskim rybkę kupić prosto od rybaka. 
Z przekąsek natomiast możemy polecić zapiekanki przy wejściu na plażę z ulicy Bolesława Prusa. Tuż obok są też pyszne domowe lody. Zrobione jak należy z mleka, jaj, cukru i śmietany, bez zbędnych dodatków co serio czuć.  Dostępne wyłącznie w trzech czy czterech smakach. Gałka kosztuje 3zł. Smak dzieciństwa. Warto. Bardzo dobre okazały się też gofry przy bodajże drugim wejściu licząc od strony promenady (latarni morskiej). Z żółtej budki. (choć te budki na zmiane gofrowe- kawowe są przy każdym wejściu, więc pewnie smak ten sam skoro firma jedna). Dziewczyna piekła gofry na miejscu, bita śmietana była robiona ze śmietanki w kartoniku, a owoce wyglądały na świeże i tak też smakowały. Ogromnie polecamy, bo porcja była naprawdę od serca. Koszt od 4- 12zł (w zależności od dodatków).

Skosztowaliśmy też pizzy z GrillHaus. Na bardzo cienkim cieście, w smaku dość dobra. Jedyna wada to czas oczekiwania. Przy niecierpliwości Matiego oczekiwanie 30 minut w lokalu graniczy z cudem.
Co warto zobaczyć? Co sami zobaczyliśmy?

Na pewno nie wymienię wszystkiego co warto, bo jestem pewna, że przez ten tydzień 1/10 nie zobaczyliśmy. Bo tak szczerze mówiąc poza spacerami wzdłuż morza i odwiedzinach w centrum to niespecjalnie się fatygowaliśmy na zwiedzanie. Ale! Zawsze jest jakieś ale. Dlatego spacerując, zupełnie przypadkiem trafiliśmy na płot z kredek, który co tu dużo pisać sprawił, że zrobiłam jedno wielkie WOW! Dzieciakom na bank się spodoba. Płot znajduje się przy ul. J.Słowackiego.

Kolejna rzecz warta uwagi, a bardzo dobrze znana to wiatrak „Młyny” na falochronie. Kojarzy mi się bardzo skandynawsko, a można z niego z maluchami oglądać promy wypływające z portu i zmierzające właśnie w kierunku Północy. Mati był bardzo zafascynowany przepływającymi właściwie na wyciągnięcie ręki statkami i promami.

Oczywiście spacery wzdłuż promenady i brzegiem morza. Te zwłaszcza sprawiały nam największą przyjemność. Po to w końcu nad morze pojechaliśmy. I dla samego plażowania także. Bo jest gdzie. Plaża jest rzeczywiście tak wspaniała jak zapewniają. Czysta przede wszystkim. I dla każdego starczy miejsca. A jak ktoś lubi bardziej samotnie to wystarczy, że skieruje się w kierunku falochronu. Tam co prawda plaża nie jest strzeżona, ale i tym samym ludzi coraz mniej.

Jeśli chodzi o spacery, to któregoś dnia wybraliśmy się na przechadzkę wzdłuż ulicy Zdrojowej. Na samym końcu odkryliśmy duży parking tuż przy Forcie Gerharda. Nie wybraliśmy się jednak do Fortu. Skręciliśmy tuż nad brzeg morza, gdzie w zaciszu można podziwiać wypływające na morze statki. W zaciszu dosłownie, bo jest to miejsce, gdzie nawet przy najbardziej wietrznej pogodzie można spokojnie posiedzieć na plaży. Stąd jest też bardzo blisko do wiatraka.

Targ wzdłuż ulicy Wojska Polskiego prowadzący aż do granicy z Niemcami.

Poszliśmy z ciekawości. A nóż trafi się coś ciekawego. Poza budkami z papierosami (ilość przekraczająca nasze wyobrażenie) cała masa stoisk z ubraniami, butami, żywnością i innym misz maszem z całego kraju. W cenach polskich, ale nie dla polaków. W cenach europejskich dla Niemców. Dla przykładu – znaleźliśmy plastikową koparkę Wadera, którą Mati podpatrzył na plaży u jednego z chłopców. Koparka normalnie koło 100zł. Tam drugie tyle.
Za to jeśli ktoś jest fanem „markowego” obuwia to na jednym ze stoisk może nabyć Conversy, Lacoste itp za „małe” ceny. Tylko 30 euraczy i piękne turkusowe czeszki Lacoste są Twoje 😉

Przy samej granicy po prawej stronie znajduje się Baltona. Ten kto był w tym sklepie na lotnisku wie o co chodzi. Inni niech sobie wygooglują. Ci co byli niech nie spodziewają się cudów. Budka jeszcze z czasów sprzed otwarcia granic. W środku alkohol, papierosy, trochę słodyczy i perfum. Ceny bez szału, znaczy się takie jak wszędzie. Duty free z nazwy 😉


Międzyzdroje

Byliśmy, zobaczyliśmy. Nie byłam szczególnie zachwycona. Masa atrakcji dostosowanych pod turystę. Czuć, że miasto nastawione na turystykę. Zdecydowanie wolę Świnoujście.
Choć promenadą gwiazd z ciekawości warto się przejść.

Z wizytą w Niemczech

Do Niemiec pojechaliśmy głównie, by zobaczyć muzeum zabawek w Pennemunde. O tym czy warto i co zobaczyć w muzeum pisałam w poście o symbolice zabawek.

Niemieckie miasteczka są bardzo urocze. Tak naprawdę wystarczy przekroczyć granicę, przejechać 2 czy 3 km i już to czuć. Spacer po Alhbeck, Heringsdorf. Piękne i zadbane kamienice, stare drewniane molo. To trzeba zobaczyć koniecznie. W Alhbeck też doszczętnie przepadłam w jednej z księgarni dla dzieci, gdzie odnalazłam całą masę gadżetów z Pettsonem i Findusem.

Wizyta w Niemczech to także zakupy. Nam udały się szczególnie. Po pierwsze na spotkanym przypadkowo w drodze do Pennemunde floh mark kupiłam za euro nowiutkie puzzle Djeco. A w jednym z Netto różne gry z serii Bardzo głodnej gąsienicy Erica Carle. Akurat trwała wyprzedaż.

No i słodycze, słodycze, słodycze 🙂

To był nasz pierwszy raz w Świnoujściu. Na pewno nie ostatni. Jesteśmy zauroczeni. Następnym razem koniecznie weźmiemy rowery (choć bez problemu można wypożyczyć na miejscu, także z fotelikiem dla dziecka). Przyjedziemy na dłużej. Może nawet po sezonie. Mamy jeszcze dużo do zobaczenia 🙂

takatycia

  • Byłaś w moich okolicach;) pochodzę ze Szczecina wiec Swinoujscie i Midzyzdoje znam jak własna kieszeń:) i przyznam ze wole Miedzyzdroje:) w tym roku pojechaliśmy 8 km dalej i byliśmy w urokliwejni maleńkiej Wiselce z pustymi plażami:))) ale z tym Swinoujsciem i Miedzyzdrojami juz tak jest:) jedni kochają inni nie lubią;)) ja lubie w sumie obie miejscowości ale urlopu w Swinoujsciu bym nie chciała spędzać bo za „miejskie” jest:)
    Najważniejsze ze wam sie podobało i spędziliście cudny czas:)))

    • To Ty jak i ja ze Szczecina 🙂 🙂

    • Nie mam wielkiego porównania jeśli chodzi o miejscowości nad naszym morzem. Chyba ogólnie też wolę bardziej kameralnie, ale z drugiej strony nie lubię spędzać czas bezczynnie. Listopadowa a Wy gdzie zwykle nad morze jeździcie? 🙂

  • Anonymous

    Ja jestem ze Świnoujścia. Potwierdzam,że w weekend promy w centrum zabierają samochody turystów 🙂 O muzeum zabawek nie wiedziałam,musimy się wybrać:) U zachodnich sąsiadów polecam jeszcze Gulivera oraz termy-kompleks basenów(blisko granicy)dzieciom się bardzo podoba. Z zakupów „u niemca” rossman- na dziele dzięcięcym spory wybór produktów bio i słodyczy z samych owoców i bez zbędnych dodatków

    • Termy braliśmy pod uwagę, ale w sumie czasu nam zabrakło. O Guliverze nie słyszałam :/
      Na Rossmana nie trafiłam ale znam z wcześniejszych wypadów do DE 😉

  • A Jurek mnie namawiał, żeby na wakacje do Chorwacji nie jechać, ale do Świnoujścia 😉 Jak kiedyś tak zajedziemy, wrócę do Twojego posta 😉

    • hahaha zobacz, a my braliśmy pod uwagę Cro właśnie po Twoim poście 😀

  • Bardzo przydatny i szczegolowy post. Po moicg tegorocznych,nieudanych wakacjach w przeludnionym Wladyslawowie szukam info o innych alternatywnych miejscowosciach. Wyjazd z malym dzieckiem wymaga innej organizacji,a morze kocham wiec szukam miejsca idealnego…

    • W Świnoujściu ludzi też niestety baaaaaaardzo dużo 🙁 Co prawda na części plaży niestrzeżonej zdecydowanie mniej, ale byliśmy pod koniec sezonu. Daria mi mówiła, że w sezonie i szczycie upałów było mega dużo ludzi 🙁

  • Też byliśmy w tym roku w Świnoujściu na części naszych wakacji. Nam się podobało ale bez szału, ceny obiadów zwłaszcza na promenadzie odstraszają. Według Nas to ceny dla Niemcow;-) I My wolimy otwarte morze, z wielkimi falami, a w Świnoujściu nawet jak wiatr wiał mocny fale były o takie tyle o ile… Ale na pewno miejscowość warta zwiedzenia. Polecamy też spacer po pięknym Parku Zdrojowym oraz zwiedzenie portu.

    • Do portu nie zajrzeliśmy niestety. Do nadrobienia 🙂

  • Bardzo fajnie wyszła Wam ta wycieczka 😉 Zrobiłaś mi smaka na gofry:)
    Następnym razem jak będziesz czegoś potrzebowała na dłuższą wycieczkę to zajrzyj do sklepu internetowego:
    http://www.asport-junior.pl

  • Wakacje patriotyczne jakby nie patrzeć 🙂 Super że się udały 🙂

  • Bardzo zachęcający wpis 🙂 ja byłam kilka dni w Międzyzdrojach i rzewczywiście szczególnie nie zachwyca ! A do Świnoujścia chętnie po Twojej recenzji pojadę 🙂

  • Aż chciałoby się tam wyskoczyć chociaż na długi weekend. 🙂

  • My też w tym roku wylądowaliśmy w Świnoujściu i byliśmy bardzo zadowoleni z urlopu 🙂 Pięknie tam. A pysznego świeżego dorsza jedliśmy w restauracji Promenada, w której codziennie była ogromna kolejka i w sumie nie ma się co dziwić, bo jedzenie naprawdę pyszne.

    • Mijaliliśmy Promenadę kilka razy…ehh 😉

  • Jej. Ty jak napiszesz posta to zbieram szczękę z podłogi.
    (ps. ja ciągle się jaram tym dniem z Waszą rodzinką, co pomyślę to uśmiecham się od ucha do ucha 🙂 :* )

    • oj tam oj tam, ale dziękuję :*
      Ja to mam tak miłe wspomnienia z tego spotkania, że uśmiech będą wywoływać na bank…do następnego 😀 :*

  • Anonymous

    Świnoujście znam świetnie, bo od 12 lat jeździmy tam co roku. Pozwolę sobie uzupełnić: płot z kredek, który mijamy codziennie w drodze na plażę, postawiło prywatne przedszkole, które mieści się w budynku za płotkiem. Uczęszcza do niego nasz chrześniak:) Zjeść dobrze, tanio i obficie można nie w okolicach promenady, ale w jadłodajni Gospodnik na mieście. Codziennie mają do wyboru dwa dania główne i dwa dania typu „dieta”. Ogromne porcje i bardzo fajne ceny, zwłaszcza, kiedy się wykupuje karnety. O popularności jadłodajni świadczy fakt, że w sezonie letnim wydaje się tam dziennie ok. 700 obiadów, poza sezonem 400. Stołują się tam mieszkańcy, turyści, zielone szkoły, wycieczki. Fort Gerharda jest absolutnie fantastyczny, ale tylko przy zwiedzaniu z przewodnikiem, który organizuje „przemarsz” w postaci wojskowej musztry, mając na siebie mundur z epoki. Docenią to zwłaszcza nieco starsze dzieci i dorośli. Chyba co 20 albo 30 minut startuje nowy przemarsz z kolejnym przewodnikiem. Na terenie fortu przechadzają się liczne kozy, które są tam „zatrudnione” jako ekologiczne kosiarki. W Świnoujściu koniecznie trzeba odwiedzić Park Zdrojowy, zwłaszcza jego odnowioną część, bo można tam pobawić się na fajnym placu zabaw, pograć w ping-ponga (jest stół) i w szachy lub warcaby (kilka stolików szachowych pod pięknymi drzewami). Warto się przejść po wszystkich placach zabaw, boiskach i orlikach, bo na każdym jest coś nowego i fajnego. Dla dzieci polecam najfajniejszą atrakcję ever – gokarty (są schowane przy promenadzie, poniżej). Wynajmowaliśmy gokart rodzinny, 4-osobowy, który ma z przodu zabezpieczone siedzisko wyłożone poduszkami. wsadzaliśmy tam pięciolatka i trzylatkę i byli najszczęśliwsi na świecie. Chodziliśmy tam zawsze, gdy dzieci były marudne albo kłóciły się. Tam była oaza szczęścia i spokoju. I jeszcze jedna atrakcja – park linowy. Mnóstwo tras ukrytych w przecudnym parku przy ul. Matejki. I 2 trasy dla maluchów- jedna, siatkowa, dla dzieci bez opieki i jedna z opieką. My wsadzaliśmy nasze maluchy za siatki i przechodziły trasę raz po raz – nigdy nie miały dość. 🙂
    Ilona