Bloger – sprzedajny hipokryta

W naszym kraju to jest tak. Albo kradniesz i zostajesz okrzyknięty złodziejem, albo uczciwie zarabiasz to okrzykną Cię dajmy na to hipokrytą. Bo masz czelność zarabiać na życie. Dla przykładu pod przykrywką blogowania. Bo moi drodzy, chcąc na tym blogowaniu zarabiać, zamiast tytułu czy baneru powinnam wrzucić napis „moja maszynka do zarabiania mamony” i z góry informować, że czytelnik nie ma co szukać u mnie lepszej treści. Co jakiś czas przewija się wpis sponsorowany, test produktu itp. 
Miałam dziś Wam napisać opinię nt bidonu Skip Hop. Dodam, że kupionego za własne pieniądze. Równe 29 zł za niego dałam i nikt mi za wpis nie zapłaci. Chciałam napisać, że fajny jest, że zadowolona jestem i dlatego polecam dalej. Ale gówno, nie napiszę. A wiecie dlaczego? Bo wyjdzie, że sprzedajna blogerka jestem. Test bidonu robię. Na bank ktoś mi za to zapłacił.
Dobra- o bidonie napiszę następnym razem. A dziś o tej mojej sprzedajności będzie. Że jak ja tak śmiem. Zarabiać na życie. W końcu lepiej się położyć i czekać aż samo z nieba spadnie. Albo mąż niech dodatkowy etat weźmie. Albo niech do roboty normalnej wrócę, a nie pod przykrywką pamiątki dla dziecka i siebie śmiem pieniądze od Firm brać.
Oto powód posta dzisiejszego.
Ogólnie wiszą i powiewają mi podobne zaczepki. Dupa mi się już twarda zrobiła, a świata nie zmienię. Zwykle odpowiem w komentarzu i nie ciągnę tematu dalej. Ale z tym konkretnym zarzutem, może nie osobiście, spotkałam się kilka razy podczas wymiany komentarzy na naszym blogerskim forum.

Kto mnie zna i zapyta wprost temu też wprost odpowiem. Owszem, zarabiam na blogu. Nie, nie założyłam go z myślą o zarabianiu, ale skoro mam taką możliwość to dlaczego mam nie skorzystać? Dla mnie codzienne pisanie, w które wkładam masę czasu, pracy i energii jest pracą. Czas wolny kiedy Mateuszek drzemie czy też idzie z tatą na spacer poświęcam na bloga. A mogłabym w tym czasie leżeć na kanapie czytając gazetkę. Albo pierdzieć w stołek, gapić się przez okno i źle życzyć sąsiadce, która w tym czasie w wystrzałowej kiecce, w mega szpilkach wysiada ze swojego bi-em-dablju. I zazdrościć jej, że ma kasę, bo pracuje, a ja muszę SIEDZIEĆ w domu i być jak to mówią „żoną swojego męża”. 
Jestem na urlopie wychowawczym z własnego, niczym nie przymuszonego wyboru (no dobra Matim nie ma się kto zająć, ale to była dobra wymówka, bo i tak podświadomie wiedziałam, że to ja chce z nim być).
Czy oznacza to, że przez ten czas mamy żyć tylko z tego, co przyniesie do domu mąż? Czy to oznacza, że w żaden sposób (nie kolidujący oczywiście z wychowaniem dziecka) nie mogą do tego domowego budżetu dorobić? Uczciwie dorobić dodam, bo na każdą taką współpracę mam umowę i urzędu skarbowego nie oszukuję. No jak? Nie mogę? Bo co?
Bo komuś to przeszkadza, tak? Bo uznaje mnie i moje koleżanki, kolegów blogerów za sprzedajnych hipokrytów. Bo jeśli już zakładamy te blogi to piszmy o dupie maryni, życiu codziennym, kupkach, kaszkach, pierdyliardach niepoważnych rzeczy, ale za Chiny Ludowe nie zamieszczajmy reklam, wpisów sponsorowanych. Bo nie i już. Piszmy te blogi z pasji, do szuflady czy nie, ale nie ośmielajmy brać za to pieniędzy. 
Czegoś tu nie kumam. Bo skoro przed narodzinami Mateusza, dzień w dzień wstawałam o 6:30 , wychodziłam do pracy, w której spędzałam 8 i pół godziny i BRAŁAM za to wynagrodzenie, to dlaczego teraz, kiedy spędzam nad wpisem 1,4, 6 czy 8h i jest on na zlecenie Firmy mam za to nie brać wynagrodzenia? Mam pracować charytatywnie, tak?
Co gorsza- zarabiam wizerunkiem swoim i swojego dziecka. Jestem wirtualną ekshibicjonistką. Wyskakuje na tablicy facebooka i obnażam życie mojej rodziny. I biorę za to pieniądze! Ty idziesz do pracy w gustownym wdzianku lub narzucasz fartuszek sprzedawczyni, zostawiając dziecko pod opieką cioci w żłobku lub babci. Nie ważne, że w pracy na kawie plotkujesz z przyjaciółką o tym, że mąż po raz kolejny nie stanął na wysokości zadania, albo że znów Cię dopadła infekcja. Rozmawiasz z klientami od czasu do czasu wrzucając jakiś luźny temat, czasem coś szepniesz o swoim życiu, że wakacje wkrótce, że na Fuenta się wybierasz. Ekshibicjonizm, skądże znowu! Życie Panie, życie.
Szanuję swoich czytelników, dlatego na blogu pokazuję rzeczy, które rzeczywiście przypadły mi do gustu. Zgadzam się na współpracę w momencie, w którym wiem, że i tak daną rzecz bym kupiła lub po prostu jestem jej ciekawa, pomimo że wcześniej nie miałam jej w planach. Podobnie z wpisami sponsorowanymi- jeśli temat mi leży bo np jest bliski moim poglądom, podoba mi się miejsce (czyt. dworek, o którym pisałam) czy choćby wart jest rozpowszechnienia (czyt. o rzucaniu palenia) to dlaczego mam o tym nie napisać? 
Gdy się z czymś nie zgadzam, coś godzi mnie etycznie to odrzucam propozycję. Dlatego na moim blogu nie przeczytacie o pewnych tematach i już. 
Staram się ZAWSZE uczciwie zaznaczyć Wam co jest wpisem sponsorowanym. Jeśli nie napisze tego wprost na dole artykułu, bo np poprosi mnie o to zleceniodawca to tak formuję zdania żebyście mieli pewność. Nigdy, przenigdy na blogu nie zdarzyło i nie zdarzy, żebym zareklamowała jakiś produkt oszukując Was, że nabyłam go sama i jest oh i ah. 
I jeszcze słów kilka odnośnie tych oh i ah, bo raz ktoś mi zarzucił, że zawsze chwalę. No cóż, skoro starannie dobieram rzeczy, które Wam pokazuję zwykle nie ma miejsca na to bym była niezadowolona. Jeśli już tak jest to najzwyczajniej w świecie odmawiam wtedy zamieszczenia recenzji. Jeden raz trafiłam na rzecz, która nie spotkała się z moim entuzjazmem, więc post nie powstał pomimo, że produkt przetestowałam w domu. Firma otrzymała moje spostrzeżenia, zachowała się ok. Nie uznaję czegoś takiego jak czarny PR, po prostu danej rzeczy nie polecam i już. Jeśli trafiam gdzieś na zapytanie dotyczące tego produktu jasno mówię, że osobiście nie polecam i jestem w stanie podać wady.
Mam nadzieję, że jasno się wyraziłam. Nie lubię takich tematów, bo zwykle staram się żeby było miło i przyjemnie. Stresów i nerwów w życiu każdy ma aż zanadto. Jednak poczułam się wywołana do tablicy. 
I mam taką prośbę do Was- moich czytaczy. Jeśli odczucia macie podobne co Anonimowy komentator to bardzo ja Was proszę- idźcie stąd. Skoro nie nadajemy na tych samych falach, to nie widzę sensu, żebyście marnowali u mnie swój cenny czas. 
I mój. 
Ps. A i jeszcze jedno. Blogerowi można zarzucić sprzedajność i hipokryzję. Wal śmiało. Ale nie daj Boże jak bloger odszczeknie się, że zazdrość i zawiść. Nie nie. Nam blogerom nic nie wolno. Wolno tylko na klatę złośliwości przyjmować. Dla jasności- na tym blogu może komentować każdy. Konstruktywna krytyka także jest wskazana, biorę na klatę. Komentarzy nie kasuję, no chyba że trafią się wyjątkowo obraźliwe.
Ps. 2 Głęboko wierzę, że każdy normalny czytelnik tego bloga, a przez te blisko dwa lata zwykle z takimi się spotykałam rozumie ironię i to co chciałam przekazać. Tym czytelnikom gorąco za tworzenie tego miejsca jakim jest dziękuję. Peace!

takatycia

  • A M E N ! Rękami to wiadomo, ale i stopami gdybym tylko potrafiła z marszu bym się podpisała!

  • Anonymous

    A ja powiem szczerze, ze w płatne recenzje/artykuły sponsorowane nie wierzę, nie wierze po prostu i już:)
    Co to znaczy, ze nawiazujesz współprace tylko z produktami, które znasz i Ci pasują? Przecież zanim dostaniesz coś do testów to nie znasz wcześniej produktu, a umowe podpsujesz? I co potem jak produkt Ci się nie spodobał? Rzowiązujesz umowę? Trochę to dziwne.
    Nie przeszkadzają mi takie artykuły na blogach (chyba, ze jest ich bardzo bardzo bardzo dużo), ale w ich obiektywizm nie wierzę:)

    • Istnieje takie coś jak zastrzeżenie, że jesli dany produkt nie spełni swojej roli to go nie polecimy! Co ty myślisz, że nawiązując współpracę MUSISZ napisać, że produkt jest super? Proszę Cię.

    • Anonymous

      Tak właśnie myślę i sorry, ale inne myślenie wydaje mi się naiwne:)

    • Najlepszym znawcą ten, który w blogowaniu nie siedzi i nie wie co i jak się dzieje od zaplecza współprac. Pogratuować wszechwiedzy.

    • Polecam założenie bloga, albo drugą stronę barykady 🙂 Wtedy się przekonasz 😉

    • A nie zdarzyło Ci się nigdy oglądać np. w sklepie internetowym produktu, który bardzo CI się podoba, po czym w rzeczywistości okazał się nie warty swojej uwagi? Ludzie, no nie popadajmy w paranoje!

    • Anonymous

      Widzę, ze tu takie kółko wzajemnej adoracji.
      Aż mi się głupio zrobiło, na prawdę…
      Nic już nie piszę, bo znowu zostanę wyśmiana.
      Przykre:(

    • A tak apropo koleżanko tu twierdzisz, że nie przeszkadzają Ci wpisy sponsorowane, a w poprzednim poście zażegnujesz się, że już do mnie nie zajrzysz bo masz dość moich sponsorowanych artykułów.

      Czegoś tu nie rozumiem.

      PS. Anonimowość w sieci nie istnieje- przyp.

    • No to trochę słabo myślisz. Od kilku lat recenzuję książki otrzymane w tym celu od wydawnictw. Nie zliczę już, ile ich było, ze dwieście może. W większości piszę o nich dobrze, bo w większości są dobre. Czasami rewelacyjne. Co miesiąc dostaję od różnych wydawnictw listę książek, z których mogę sobie WYBRAĆ te, które CHCĘ przeczytać. Rzadko, naprawdę rzadko zdarza się, bym trafiła na gniot. Wtedy na blogu publikuję recenzję, czy opinię, jak zwał tak zwał, ale nie zamieszczam jej na stronach zakupowych, np. na stronie Empiku czy Merlina lub gdziekolwiek indziej. I to jest bardzo podobna sytuacja do tej, o której pisze Żaneta.

    • Nie musisz wierzyć. Ja u siebie na blogu mam prostą zasadę. Nie sprzedawać ludziom gówna. Nie chcę być oszukany, więc nie oszukuję. Nie wchodzę we współpracę z firmami które sprzedają rzeczy nieakceptowane przeze mnie. Niepotrzebnie zakładacie, że bloger jest głupi i nie ma rozumu.

      Nikt nie uruchamia bloga tylko po to żeby trzepać na nim hajs. Wiecie dlaczego? Bo nikt by tego nie czytał!

      No i największa prośba do tych którym przeszkadza: znajdźcie sobie inną piaskownicę, jeśli w tej nie podobają Wam się kupy.

  • Brawo, brawo, brawo !!!

  • Bardzo mądrze napisane, zgadam się! 🙂

  • Nie no bo najlepiej charytatywnie wszystko czynić za soczystego kopniaka w dupę.
    Genialny tekst i ogromnie prawdziwy !

  • Zgadzam sie w 200 %. Boski post!!!

  • hehe dobrze napisane!!

  • Mam te same odczucia. Zaczęłam pisać, bo lubię dzielić się szczęściem. To, że z czasem zaczęły zgłaszać się firmy jest tylko dla mnie potwierdzeniem, że to co robię podoba się innym. I to samo pytanie: „dlaczego miałabym nie skorzystać?”.
    Dobry tekst.
    Pozdrawiam,
    Magda

  • Anonymous

    Switna notka az zacheca nawet do zalozenia wlasnego bloga rowniez jestem matka, szczerze mowiac strasznie zazdroszcze ze macie mozliwosc dorobienia w ten sposob. Kazdy szuka zarobku to normalne. Jak dla mnie pokazala pani ze ma „Jaja ” bo pierdziec w poduche kazdy umie a te anonimy strzelam ze to kobiety bardziej zazdrosne. Pozdrawiam

    • Nawet całe 9sztuk. W lodówce. Prosto z polskiej wsi 😀

      Dziękuję 🙂

    • Dobre jaja ze wsi zawsze spoko 🙂

    • oprócz jaj to masz jeszcze siłę i odwagę
      i to mi się podoba:))

  • Brawo! Kropka w kropkę się zgadzam i taką sama politykę stosuję u siebie. My wyszukujemy to co wg nas godne jest zainteresowania i to opisujemy. Na buble szkoda naszego czasu! Dlatego i u nas głównie pochlebne recenzje. Co niektórzy moga uznać za sprzedajność itp:/

  • Świetnie napisane!!!
    Ja w zakładce gdzie są moje recenzje dopisałam, że są to rzeczy zakupione za moje pieniądze, ale czy to coś da to nie wiem.
    Piszę takie posty, bo nie raz mi pomogły w wyborze czegoś, a dodatkowo jeśli jestem z czegoś zadowolona to czemu nie dać znać o tym innym? 🙂

    Pamiętaj Kochana! Rób swoje i niczym się nie przejmuj!
    Tutaj trzeba mieć twardy tyłek 🙂

  • Dla mnie takie posty są niepotrzebne, wybacz Żaneta, ale takie tłumaczenie się nie wygląda dobrze. Robisz coś uczciwie i tłumaczysz z tego, że robisz to uczciwie? Dziwne.

    • Ewa,on proszę Cie. Kto jak to, ale Ty chyba doskonale wiesz jak to jest napisać coś pod wpływem emocji,..

    • Takie komentarze akurat by moich emocji nie wzbudziły. Raczej śmiech 😉

  • O, chyba jedna osoba powysyłała złośliwości do kilku blogujących mam, bo na którymś już z kolei blogu czytam notkę o „Sprzedajnym blogerze” 😉
    Nie ma co się przejmować takimi komentarzami. Tylko popsujesz sobie humor, ciśnienie Ci skoczy i jeszcze na zdrowiu utracisz. A taki anonim będzie zadowolony, bo osiągnął swój cel.
    Cierpliwości życzę :*

    • Moze to ta pogoda tak na ludzi wpływa, mało wit D czy co?

  • Wszechwiedza ludzi nie mających pojecia o blogowaniu jest przerażająca 🙂 Brawo Żaneta, świetny post.

  • Anonymous

    Wiesz co? Jestem pierwszy raz na Twoim blogu, trafiłam przypadkiem i wiesz co Ci powiem? ŻAL DUPĘ ściska tym wszystkim którzy to piszą, albo nie umieją pisać, albo mają niespełnione ambicje, no i zazdroszczą…fajnych tekstów, zdjęć, tego, że siedzisz z dzieckiem w domu i przyjemnie dorabiasz, bo jak możesz????????/ przecież oni zapierdzielają a Ty masz za darmo… bo oni wrócili do pracy, a Ty? nie dość że nie musiałaś wrócić to jeszcze masz czelność zarabiać 🙂 No proszę Cię! Olej to naprawdę, bo ludzie sa z natury okropnie wredni, jak komuś coś wychodzi to dawaj na niego, aby gorzej miał, aby dowalić, wielu psychicznie nie wytrzymuje i ci „wspaniali” ludzie czują satysfakcję, a tak naprawdę to TWOJE ŻYCIE, chcesz to możesz na wala wrzucić swoją gołą pupkę i to już tylko i wyłącznie Twoja sprawa, chcesz to możesz codziennie zamieszczać sponsorowane artykuły, to Twoje życie, masz prawo żyć jak Ci dobrze, jak uważasz za słuszne i może się to innym podobać lub nie. Wiedz, że NIGDY nie znalazł się jeszcze człowiek co by dogodził wszystkim. Naprawdę puszczaj mimo uszu, bo szkoda zdrowia, życia na zawistników i zazdrośników, zapewne oni by tak nie mogli własnych dzieci pokazywać, oj nie godzi się, nie godzi, nie przystoi Matce Polce 🙂 Dajcie spokój, jak czytam czasem takie komentarze to śmiać mi się chce, bo nikt nikogo nie zmusza do prowadzenia bloga, dlatego niech idą lepiej na spacer z dzieckiem 🙂

  • Każdy ma pomysł na siebie i swoją pracę. Są blogerzy, który faktycznie tworzą tylko pod publikę i za pieniądze ale są też takie blogi, że współpracę traktuję jak docenienie dotychczasowej pracy na blogu. Jeśli piszesz mądrze i prawdę o danym produkcie to pomimo informacji, że post jest sponsorowany ufam Ci jako matce takiej jak ja. Czekam na recenzję bidonu za 29zł 😛

  • Jest taka popularna maść, którą polecam wszystkim niezadowolonym anonimom… Ale wiesz, gdy pojawiają się takie maile, znaczy, że Ci dobrze idzie, na tyle, że kogoś aż w oczy kłuje. I musi się z Tobą swoim żalem, że Ci za dobrze, podzielić. Rób swoje! Pozdrawiam.

  • Anonymous

    Nie jestem blogerką, ale podziwiam każdą przedsiębiorczą mamę. Świetnie, że kobiety mają pomysły na siebie i nie rozumiem tej zawiści i złośliwości matek względem siebie. Życzę jak najwięcej postów sponsorowanych.

  • Niestety, prawda taka, że cokolwiek byś nie zrobiła zawsze się znajdzie taki co mu źle i go majtki uwierają. Najlepiej być biednym jak mysz kościelna i pisać o wszystkim, ale o niczym – tylko nie wiem czy jest ktoś taki na świecie co to potrafi

  • Mądrze napisane….Sama prawda:)

  • Podpisuję się nogami i rękoma!!!! 🙂

  • Niestety, ale są sytuację, w których cieszę się, że nie mieszkam w Polsce. Przykro to pisać, ale zawiść i zazdrość to niestety dosyć często spotykane u Polaków cechy. Bardzo fajnie to wszystko ujęłaś i życzę jak najmniej tego typu komentarzy i jednocześnie jak najwięcej ofert współpracy 😉 Ja tam lubię poczytać jak ktoś coś testuje, poleca i nie ma to dla mnie znaczenia, czy daną rzecz dostał czy kupił. Ważne, żeby było szczerze napisane bo często sugeruję się tym co polecają blogerki.
    Pozdrawiam serdecznie!

  • Nigdy wszystkim nie dogodzisz i taka jest prawda. Rób dalej swoje a ci, co mają zostać, zostaną 🙂
    I nie przejmuj się głupimi komentarzami. Ciekawa jestem, czy ten „Anonim” też by to napisał, gdyby miał się własnym nazwiskiem podpisać…

  • Kochana… czytam Cię od jakiegoś roku… nie zawsze się udzielam, ale niemal każdy post czytam. Bo lubię tu być. I będę odwiedzać dalej.
    Według mnie jeśli tylko masz możliwość jakiegoś zarobku, dzięki wpisowi sponsorowanemu… to czemu nie? Jeśli tylko jest to z Tobą zgodne. Ja dzięki blogowi i fb rozwinęłam się na tyle, że na dniach otworzę swoją firmę… tak będę robić to co kocham, będę pracować w domu i nadal będą mogła się zajmować córką (do września, bo potem idzie do przedszkola 🙂 )
    Trzymam za Ciebie kciuki
    Pozdrawiam Agnieszka

  • zgadzam się ze wszystkim i dla mnie to po prostu „oczywista oczywistość” 🙂

  • PAULINAB.

    A ja lubię tere fere kuku i jest to jedyny blog na który zaglądam, sama gdybym się do tego nadawała to bym się podjęła bo bardzo bym chciała być z moim synkiem w domku 🙂 pozdrawiam

  • Ja nigdzie się stąd nie ruszam. Zostaję i zgadzam się z tym co napisałaś. 🙂 Tyle. 🙂

  • Anonymous

    Powiem krótko: kraść i oszukać potrafi każdy, ale wymyślić uczciwy sposób zarabiania to już problem… Natomiast kiedy ktoś inny to zrobi: zje…ć, zgonić, zjeść..Żal komuś dupkę ściska jak się bliźniemu udaje a w dodatku daje to radość..satysfakcję..kasę..
    don’t worry bądź sobą i rób swoje
    Agnieszka 😉

  • Zgadzam sie w 100%…nikt nikogo nie zmusza do zagladania na bloga…jeśli się nie podoba no to trudno, znajdą się inni którzy zaakceptuja bloga takim jaki jest .

  • Pisze blog od roku,nie jest popularny,Malo ma czytelników,pisze o czym chcę jak chce .Nie przejmuj się rob swoje i tyle.puszeczka do herbaty.

  • Ja tam uważam, że należy taki komentarz kasować i wcale sobie nim głowy nie zawracać.

  • Braaawo! Nie widzę nic złego w zarabianiu na blogu, a wręcz przeciwnie. Robisz coś, co sprawia Ci przyjemność i masz z tego jeszcze profity – co w tym złego? Czy np. aktora też wrzucimy do worka „nieuczciwie” zarabiających ekschibicjonistów, bo robi co lubi i ma czelność na tym zarabiać?

  • Zgadzam się, stoję po Twojej stronie:) brawo przedsiębiorcza mamo!

  • Anonymous

    Doprawdy szkoda czasu na debatę do komentarza, którego autor nie zna podstawowych zasad ortografii i pisze „hór”. Poziom więcej niż żenujący.
    Czytam Twój blog od samego początku i napiszę krótko. Masz styl i klasę. Dodatkowo podzielam Twoją miłość do Francji i z ogromną przyjemnością czytam wszystkie notki jej dotyczące. Z równą przyjemnością czytam teksty, w których coś polecasz gdyż sama nie lubię chodzić po sklepach ani testować nowych produktów. Osobiście zawsze kupuję polecone i sprawdzone rzeczy przez moje koleżanki. No ale to moje bardzo prywatne widzimisię. I cieszy mnie, że w dzisiejszych czasach pojawiła się nowa możliwość pracy dla blogerów. Korzystasz Ty i korzystam ja:) Bardzo dobrze! Trzymaj tak dalej, rób swoje i kompletnie nie przejmuj się takimi komentarzami !!! A zazdrośnicy i hejterzy no cóż… prędzej czy później zatrują się własnym jadem.

  • Popieram rękami i nogami…:)

    No kochana jak możesz tak zarabiać ??? ;P Pierdzieć w stołek mi tu proszę nie posty pisać 😉

    Pozdrawiam :*

    • Czytam Twojego bloga już dawno z wielką przyjemnością(chociaż nie komentuję) i uważam, że wszystko co robisz, jest ok.
      Podpisuję się pod tym tekstem rękami i nogami!

  • przykra jest zazdrość ludzka ;/
    rób swoje dalej,dobrze Ci wychodzi :))))

  • Nie jestem blogerką a chciałam założyć bloga choć weny mi brakuje jakoś! Podziwiam Cię naprawdę nie przejmuj się złośliwymi komentarzami szkoda nerwów i popsucia dobrego humoru.

  • Cóż tu komentować..mogę się założyć, że gdyby sytuacja wyglądała tak, że pracujesz zawodowo, a do tego prowadzisz bloga i na nim zarabiasz to by nie było takich anonimów bezsensownych. Skacze tym anonimom gula, że można połączyć przyjemne tj.opiekę nad dzieckiem z pożytecznym i przynoszącym zysk. Sama bym tak chciała- zarabiać z domu z dzieckiem na kolanach- ale nie zazdroszczę tylko podziwiam. Gdybym miała takie pióro jak @takatycia to bym sama na pewno pisała:) a że nie mam to siedzę w robocie i klikam głupoty;) Ja poniekąd rozumiem niektóre osoby, które mają dosyć sponsorowanych postów, ukrytych reklam na blogach itd, sama się z tym spotykam,ale w momencie, w którym zaczyna mi to przeszkadzać już nie czytam tych blogów. Ale zazwyczaj mi to nie przeszkadza:) Szczerze to wolę bloga ze sponsorowanymi postami niż bloga o niczym! albo bloga gdzie autor/ka ma problem z językiem polskim i nie da się tego czytać.
    Żaniu, jestem pełna podziwu dla Ciebie! Zawsze Twoje posty są świetne merytorycznie, nie piszesz o głupotach, a o istotnych sprawach. Posty sponsorowane ale sprawdzone i polecone? dla mnie spoko, ja tutaj wpadam jak do koleżanki i chętnie się dowiem co fajnego może znajoma polecić. Dawaj tego bidona bo szukam!:)
    Ekshibicjonizm? Padłam! kto jak to, ale Ty jesteś ostatnią osobą, którą bym o to posądziła. Zdjęć prywatnych u Was nie za dużo, piszesz bardziej o rzeczach, które dotyczą wszystkich. A że wrzucasz zdjęcia syna na instagrama? ja też to robię, a nie jestem blogerka..to od razu ekshibicjonizm? To 3/4 ludności to ma!
    ŻANETKO i MATI! Trzymajcie tak dalej!!!!! lovam Was:D

  • A ja ufam sporej gamie blogerek i wiem że nie ściemniają jak piszą, że coś jest fajne. Skąd wiem? A bo kilka razy kupiłam coś z polecenia i się nie zawiodłam nic a nic, wszystko było takie jak opisane. Albo trafiłam na notkę o czymś co mam i zgadzała się ona z moimi odczuciami nt produktu.
    A anonimowych maruderów, polaczków, trzeba olać. U Ciebie wszystko jasno jest podkreślone co jest sponsorowane a co nie i to podstawa.
    Keep on bloging 😉 (nie wiem czy istnieje słowo bloging :D) :*

    • Dokładnie! 🙂

    • chyba istnieje blogging – spotkałam się z takim
      A Wasz blog uwielbiam i zazdroszczę lekkości w pisaniu
      Buziaki

  • Nie rozumiem o co ktoś zrobił aferę, rozumiem jednak, że poniosły Cię emocję bo i mnie bardzo często ponoszą i piszę posta pod ich wpływem.
    Kochana nie wiem dlaczego ludzie widzą problem w zarabianiu na blogu. Poświęcasz mu wiele czasu, widać to po częstotliwości postów, po wyglądzie bloga, widać, że wkładasz w to mnóstwo czasu i energii. Dlaczego nie może to być oprócz internetowego pamiętnika źródło zarobków?
    Ludzie poszaleli 🙂

  • A ja bardzo lubię czytać recenzje różnych produktów blogerow, których czytam od dłuższego czasu i których światopogląd podzielam i naprawdę mało interesuje mnie to czy wpis jest sponsorowany czy nie. Sama nie mam czasu by przeszukiwać rynek w poszukiwaniu danego produktu, więc kupuję często to, co polecają znani mi blogerzy. Dzięki temu kompletujac wyprawke jak dotąd ani razu się nie nacielam. Uważam zresztą, że jeżeli dany blog czyta się regularnie, to czuje sie czy bloger napisal obiektywna recenzje czy poleca coś w sposób nachalny i niewiarygodny. Ciebie, Zanetko, czytam od Twoich czasów ciążowych i pomimo, że nigdy się nie spotkalysmy jestem przekonana, że nie polecilabys czegoś, co by Cię nie przekonało. w pisaniu jesteś szczera i naturalna, codziennie nie publikujesz wpisu sponsorowanego więc zupełnie nie rozumiem całego zamieszania. Tak jak krytyk filmowy czy recenzent zarabia poprzez pisanie opinii, tak i Ty masz do tego prawo. I rób to dalej – proszę!

  • Żanetko nie przejmuj się takimi komentarzami. Czytam Twojego bloga od samego początku i dzięki tym wpisom w których coś polecasz było mi łatwiej ogarnąć wyprawkową rzeczywistość poza tym ufam Ci jako mamie i twoje posty czasem bardzo mi pomagają. Twój blog jest dla mnie trochę jak starsza siostra którą mogę poprosić o radę 🙂 Myślę też że każdy ma swój rozum i nawet jak coś polecasz a mnie to nie odpowiada z jakiś przyczyn to nie czuję się do niczego zmuszana że muszę to zaraz mieć bo będę gorsza. Wszystko robisz z klasą i tak trzymaj! Szkoda że do Polski wracam dopiero za 10 dni i nie udało mi się załapać na wasze mamowe spotkanie:)

  • Żanetko nie przejmuj się takimi komentarzami. Czytam Twojego bloga od samego początku i dzięki tym wpisom w których coś polecasz było mi łatwiej ogarnąć wyprawkową rzeczywistość poza tym ufam Ci jako mamie i twoje posty czasem bardzo mi pomagają. Twój blog jest dla mnie trochę jak starsza siostra którą mogę poprosić o radę 🙂 Myślę też że każdy ma swój rozum i nawet jak coś polecasz a mnie to nie odpowiada z jakiś przyczyn to nie czuję się do niczego zmuszana że muszę to zaraz mieć bo będę gorsza. Wszystko robisz z klasą i tak trzymaj! Szkoda że do Polski wracam dopiero za 10 dni i nie udało mi się załapać na wasze mamowe spotkanie:)

  • A ja miałam odwrotnie – najpierw chciałam coś tam zarabiać na blogu, a im dłużej go prowadzę, tym bardziej mi to wisi. I jak dotąd wszystkie propozycje współpracy odrzuciłam – bo albo musiałabym coś reklamować w ciemno bez możliwości sprawdzenia, albo nie pasowało to do nas, mojego bloga i światopoglądu.
    Od co najmniej trzech miesięcy takich propozycji już nie dostaję, ale piszę – bo sprawia mi to radość:)
    Są blogi reklamujące nachalnie i z nich już dawno zrezygnowałam. Twój czytam, bo go (Was) lubię, choć nie każdy Twój zachwyt podzielam i bardzo krytycznie podchodzę do nowinek i gadżetów. Ale fajnie wiedzieć, że coś takiego jest – a nuż przyda się np. na prezent:)

  • Żaneta – dobrze napisałaś i już 😉

  • Anonymous

    Moja Droga brawo!!!
    czas spędzony z dzieckiem jest bezcenny sama dobrze o tym wiesz…..widzieć jak wstaje, całować gdy zasypia, tulić gdy płacze bądź stać u jego boku gdy poznaje świat jest czymś wspaniałym i tylko prawdziwy hipokryta nie zrozumie tego jak fajną i zaradną mamuśką jesteś skoro jesteś ze swoim dzieckiem 24h i jeszcze potrafisz zarabiać blogując. Jeśli chodzi o wpisy sponsorowane to pragnę wyrazić swoją opinię w sposób następujący: każdy człowiek jest inny, ma rożne upodobania,jeden lubi „córkę drugi zaś teściową” i tak właśnie traktuję opinie wyrażane przez innych czy to na blogu czy w realu. TO CO PODOBA SIĘ JEDNEMU NIEKONIECZNIE MUSI PRZYPAŚĆ DO GUSTU INNEMU. Pozdrawiam Cię cieplutko z Torunia

  • No zzera ich, szkoda tylko Twoich nerwów, ale rozumiem skąd się wzięły .i dobrze, że wyrzucilas z siebie. Tanie momenty powinny zrobić naturalna selekcję czytelników, wciąż nie rozumiem po co Ci którym tyle nie pasuje, tutaj lub gdziekolwiek indziej, nadal wchodzą…
    :*

  • A ja napiszę tak – zazdroszczę, że masz taką możliwość, że na tym co kochasz robić możesz także zarobić 🙂 Ale nie jest to zła zazdrość, raczej taka z podziwem dla Ciebie. A tym, którzy są zawistni polecam maść na ból dupy 🙂
    Nie przejmuj się hejterami :*

  • No proszę Cię, czemu się tym przejmujesz?Robisz coś fajnego, robisz to estetycznie, piszesz mądrze? Czemu konfrontujesz się z kims kto nie umie wykrzesać z siebie odrobiny fantazji? Z kimś kto całe życie może siedzi za jednym biurkiem? Ja np uwielbiam Zośkę fotografować, i uwielbiam mieć fajne rzeczy w otoczeniu , ale jak mam wiedzieć które jest dobre jak jest tyle badziewia na rynku?Więc fotografuję i pisze i jest mi z tym dobrze! Ze pokazujesz za dużo? A co za duży, skąd ktoś wie że za dużo? Głupota totalna! A że masz z tego kasę? To tylko się ciesz, bo jakbyś z dzieckiem pod pachą pod sklepem stała, a Pani anonimowa szła drogą to raczej grosza by Ci do kieszeni nie nasypała! Pisz , baw się dobrze i jak możesz to zarabiaj! Czytelnicy to nie idioci, wiedzą , bo to czuć kiedy piszesz prawdę a kiedy idiotycznie ich nabijasz w butelkę! Pozdrawiam 🙂

  • hmm, ponieważ to ja pisałam o ‚tylko dobrych recenzjach’ to dodam swoje trzy grosze. absolutnie nie przeszkadza mi to, ze ktoś zarabia na blogu, bo co mnie to własciwie obchodzi i jaki ma na mnie wpływ – żaden, więc takie zarzuty uważam za idiotyczne i niewarte jakiegokolwiek tłumaczenia się, bo i niby z czego. przeszkadza mi natomiast co innego – czytając bloga o interesującej mnie tematyce, tu akurat o życiu mamy i jej brzdąca, który jest w wieku mojej córki (to główny powód śledzenia wpisów), chciałabym, żeby był hmmm, jak to nazwać, bardziej „prawdziwy”, chodzi mi o taką prozę życia powiedzmy, a duża ilość recenzji kolorowych gadżetów sprawia, że całemu projektowi bliżej do kolorowego folderka reklamowego niż pamiętnika-bloga. A co do tych ‚tylko dobrych opinii’ – czy nie jest przypadkiem tak, że gdybyś pisała też opinie negatywne i przestrzegała przed zakupem czegoś, zgłaszałoby się do Ciebie mniej ‚sponsorów’ w obawie złej recenzji ? pozdrawiam !

  • Brawo! Tak naprawdę to tylko zazdrość i zawiść kieruje ludźmi do pisania takich komentarzy – nie warto się tym przejmować.

    Dawaj ten wpis o bidonie, ja chętnie poczytam 😉

  • Zazdrość to fakt.
    Ale jesteś jedną z niewielu blogerek, które piszą o rzeczach sensownych, potrzebnych, prawdziwych. Nie ma za dużo lukru, jest prawda, szczerość. Bije tu takie ciepło jak u Mamy gdzie fajnie się napić herbaty w zimny dzień.

  • Ja zaglądam nieregularnie, ale lubię twojego bloga i cenię profesjonalizm, jak dla mnie jest to bardzo wyważona mieszanka migawek z Waszego życia, porad i recenzji produktów. Podoba mi się Twój gust i widzę, że nie polecasz badziewia. Jeśli zarabiasz na tym – to tylko zazdroszczę i życzę Ci udanej współpracy z producentami, sama czasem skorzystam z Twojej opinii. O bidonie skip-hop gdzieś czytałam, myślałam, że jest droższy 😉 Nasz przecieka, więc muszę się rozejrzeć za nowym 🙂 Pozdrawiam!

  • No jak Ty możesz w ogóle na blogu tak bezczelnie dorabiać?
    przecież nie masz ani kilku milionów wejść, ani prywatnego fotografa w szafie, gotowego do zdjęć na pstryknięcie palcem!

    Dlaczego tak piszę?
    Bo jak sama napisałaś NIKT w sieci nie jest anonimowy i te ANONIMY to głównie blogerki piszą!
    Tak! zazdrosne i zawistne blogerki, które albo nic nie „testują” albo trafi się raz na 3 miesiące firma, która zażyczy sobie długi, wymagający post za produkt wart 30 zł !

    Wiem to bo mam oczy i widzę.
    Osobiście też NIGDY nie piszę, ze kupiłam coś kiedy dostałam to w barterze.
    Nie tłumaczę się jednak z każdego otrzymanego barteru czy podpisanej umowy i właśnie dlatego, że poza tym, że szanuję czytelników, szanuję też siebie.
    I tak mam mnóstwo anonimów, negatywnych komentarzy, nawet chamskich i obraźliwych, które sprawiają, że odechciewa się czasem.
    Ja wiem, że jestem szczera w swojej ocenie i jeśli ktoś mi nie wierzy to jest jego problem.
    Nagrodą dla mnie jest to kiedy ktoś kupi coś co polecałam ja i napisze mi, że „dziękuje” bo np. to ułatwiło mu życie czy sprawiło ogromną radość dziecku.

    Z hejtami nie wygramy. Ale tłumacząc się hejterom – sprawiamy, że czują się ponad nami.
    Kiedy widzę komentarze tego typu [np. takie które wrzuciłaś w post] uśmiecham się szeroko sama do siebie i pomyślę: „Cholera, ale ja jestem popularna! Kto by pomyślał” 😀

    • Ooo właśnie mi się przypomniało jak całkiem niedawno dostałam anonim o tym, że Kornelia jest tak brzydka, że nawet ciuszek za 500zł (na który mnie oczywiście nie stać!) tego nie zmieni….
      Także ten tego… Usunę chyba bloga bo wstyd się w sieci pokazywać 😉

  • Przykre ze innych „szczescie” tak kole w oczy. .. zainspirowana Twoim wpisem o francuskich kosmetykach pobieglam do rossmana i kupiłam i nie zaluje. Bardzo mi sie podoba ze piszesz tak wnikliwie. Dzieki Twoim wpisa jest mi blizszy temat porodow, karmienia piersia czy tez waznych dla prawidlowego rozwoju stopki obuwia z miekka podeszwa i wielu innych tak samo ciekawych. Mam nadzieje ze beda kolejne wpisy z których bede czerpac inspiracje. Trafiłam tu nie dawno ale bardzo mi sie u Ciebie podoba:)

  • Anonimowa najwyrazniej jest zazdrosna. 🙂

    Recenzje produktow na blogach zupelnie mi nie przeszkadzaja, no chyba, ze jest ich za duzo. Zawsze mi przykro kiedy jakis fajny blog zamienia sie w jedna, wielka reklame i co drugi post jest sponsorowany…

    Przyznaje tez, ze rzadko czytam opisy roznych „przydasiow”, a przy kupnie czegokolwiek nie kieruje sie nimi w ogole. Nie dlatego, ze uwazam iz post sponsorowany musi byc pochlebny, tylko dlatego, ze kazda recenzja to zwyczajnie bardzo subiektywna opinia blogera. Kazdy ma inny gust i potrzeby. Nieraz czytalam bardzo pochlebne opisy akcesoriow, ktore w moim domu zupelnie sie nie sprawdzily. 🙂

    Ale skoro firmy sa chetne placic za taka forme reklamy, to czemu nie? Sama nie skorzystam bo moj blog jest TYLKO pamiatka dla mnie i moze kiedys moich dzieci, pisany w scislej tajemnicy. Ale kto chce i moze niech korzysta. 😉

  • Milion razy pisałaś o tym, że zarabiasz na blogu i nie rozumiem w czym tkwi problem. Tym bardziej, że na Twoich sponsorowanych wpisach niejednokrotnie sama korzystałam, bo poznałam produkt, bo wiedziałam, że czytam rzetelną i szczerą opinię!

  • Szkoda czasu i energii na takie komentarze. Były, są i będą.

  • Zgadzam się z Tobą jak najbardziej. U mnie również pojawiły się wpisy na zasadzie współpracy-ale miałam komentarze z typu-ale Ci fajnie, ale Ci dobrze, nie za dużo tego dostajesz? A przecież jeśli ktoś chce to tez może założyć własnego. Ale za darmo nic nie ma, ludzie nie widzą ile się wkłada pracy i serca w prowadzenie bloga.
    pozdrowienia