Fotelik samochodowy 9-18kg nasz wybór
Długo nie mogliśmy podjąć decyzji jeśli chodziło o wybór następnego fotelika samochodowego, którym będzie podróżował Mateusz. Być może niektórzy z Was pamiętają nasz fotelikowy dylemat tuż po powrocie z wakacji. Mateuszek miał wtedy 9 miesięcy i płakał praktycznie za każdym razem kiedy posadziliśmy go w kołysce, chcąc gdziekolwiek pojechać.
To było jeszcze wrześniu. Po lekturze wszystkich komentarzy jakie zostawiliście pod tamtym postem w naszym domu zapanowała fotelikowa niezgoda. Ja czytając komentarze i relacje z crash testów obstawiałam zakup fotelika RWF. Mój mąż był przeciwny, wychodząc z założenia, że to duży koszt, a i tak nie zna nikogo kto dziecko woziłby w ten sposób.
Do tego dochodziła kwestia wielkości auta i tego, że fotelik montowany tyłem nam do niego nie wejdzie. Mówię oczywiście o VW Garbusie, którym jeździmy tylko i wyłącznie w wakacje. Na codzień mamy seata.
Każde z nas miało swoje argumenty i kontrargumenty, a decyzja nie zapadała. Przyszła jesień, potem zima, Mati wciąż jeździł w kołysce, w której o dziwo nawet przestał już narzekać. Doszłam, więc do wniosku, że w okolicy 9-10 miesiąca dziecko ma jakiś kryzys fotelikowy, stąd ta awersja do jazdy samochodem.
Podejrzewam, że jednak w tym okresie zmiana fotelika na inny, obojętnie czy montowany tyłem czy przodem nie przyniosłaby nic nowego.
Przezimowaliśmy na starym foteliku, aż przyszedł nowy rok i decyzja została podjęta za sprawą pewnego filmiku, który o dziwo pokazał mi mój mąż. Dopóki czegoś nie zobaczysz na własne oczy to możesz tylko gdybać, że coś się może wydarzyć, możesz sobie tylko wyobrażać jak mogłoby to wyglądać. Ja zobaczyłam to, czego nawet wyobrażać sobie nie chciałam. Wiele z tych momentów, które pokazuje film wycisnęło ze mnie łzy. Nie chodzi oczywiście tylko o kwestie w jaki sposób przewozimy dziecko, czy przodem czy tyłem, bo film ma za zadanie pokazać coś innego. Głównie to, że nie można być pewnym, że jadąc tylko do sklepu po bułki czy raz na rok do cioci czy babci nic nam się nie przydarzy bo jeździmy ostrożnie.
Dzięki temu filmowi mój upór wzrósł i obiecałam sobie, że nie odpuszczę.
Zauważyłam też, że i na moim mężu film zrobił spore wrażenie, postanowiłam więc jak ta kropla co drąży skałę męczyć go dotąd, dopóki nie podejmiemy decyzji ostatecznej. Oczywiście takiej jak założyłam sobie ja 😉 Miesiąc później kupiliśmy fotelik RWF.
Zdecydowaliśmy się na model Izi Combi X3 firmy Be Safe na isofixie. Jest to fotelik, który ma możliwość montażu tył-przód, co jest istotnie ważne w naszym przypadku jeżeli chodzi o Garbusa. O ile fotelik bez większych problemów tyłem dało się zamontować w seacie, wystarczyło jedynie odsunąć fotel pasażera lekko do przodu, to w Garbie niestety nie ma na to najmniejszych szans. Przede wszystkim fotelik w pozycji montowanej tyłem do Garbusa nie wejdzie, bo nie mamy w nim isofixu, więc pod uwagę wchodzi montaż przodem, który zresztą jest na rękę mojemu mężowi, jako złoty środek na ewentualne krzyki Mateusza.
Tu dochodzimy do sedna- bowiem jako jeden z argumentów, mój mąż używał tego, w którym twierdził, że Mateusz jeżdżąc tyłem będzie płakał, bo widoczność jest ograniczona.
Cóż, byłam skłonna nawet się z nim zgodzić, ale…
Test fotelika przed zakupem
Po zakupie fotelika i oczywiście montażu przez sprzedawcę, okazało się, że widoczność akurat Mateusz ma rewelacyjną. Fotelik jest wysoko, więc widok w bocznych szybach zapewniony. W dodatku całe tyły również dostępne.
Pierwszą jazdę fotelikiem odbyliśmy do Warszawy, a więc 300km przed nami. Mateusz rozglądał się zaciekawiony dookoła. Rozpłakał się raz. W momencie kiedy zrobił się śpiący. Wtedy jeszcze nie wiedział, że przyjdzie mu spać na siedząco. I to właściwie jest jedyny minus fotelika. Choć właściwie minus fotelików następnych, bo każdy jeden inny niż kołyska wymusza na dziecku pozycję siedzącą lub półleżącą.
W naszym fotelik mamy właśnie możliwość regulacji do pozycji półleżącej. Ale umówmy się, półleżeć, a leżeć to jednak jest różnica. Tak naprawdę dla dziecka to wciąż jest to siedzieć. Mateusz nie nauczony spania w takiej pozycji marudził. Bo był śpiący. Ale jak już zorientował się, że da się tak spać, bo w końcu po kilkunastu kilometrach odleciał do krainy Morfeusza to już mieliśmy z górki.
Minus za to spanie w tym konkretnym foteliku (ale nie wiem jak w innych, jak coś to piszcie) jest taki, że Młodemu główka leci w dół. Wiecie, widok coś a la facet zasypiający na fotelu przed tv, za każdym razem gdy broda leci w dół i dotyka klatki piersiowej następuje przebudzenie na moment.
Nie podoba mi się to. Mimo, że wokół główki są ochraniacze, które przytrzymują ją by nie latała na boki, to w pozycji siedzącej czy półleżącej główka w dół lecieć musi. Może sprawdzą się tu takie materiałowe zagłówki, jak myślicie?
EDIT: Opadająca na klatkę piersiową główka nie jest standardem- jest zagrożeniem.
O poradę poprosiłam autora bloga osiem gwiazdek- tu znajdziecie wyjaśnie co zrobić aby główka nie opadała : http://osiemgwiazdek.blogspot.com/2014/04/pozycja-lezaca-w-fotelikach-rwf.html
No, ale wróćmy jeszcze do kwestii płaczu. Odkąd Mati zorientował się, że można w foteliku spać nie płacze. Jeździ rozglądając się na boki i jest git.
Nie mam pojęcia czy fotelik łatwo się montuje czy nie. Patrząc na to jak robi to sprzedawca, wydawało się łatwe. Ważne jednak jest, aby zrobić to dobrze, bo każde niedociągnięcie lub nasze niedbalstwo sprawia, że już nie jest bezpiecznie. Ja osobiście chyba bym sobie nie poradziła sama z zamontowaniem fotelika w aucie.
Ale nie próbowałam, więc nie mówię, że nigdy tego nie zrobię.
Kolejny argument męża to gabaryt fotela i tekst, że za Chiny Ludowe do auta nam nie wejdzie. Mówił to nawet w momencie kiedy sprzedawca schodził z fotelikiem żeby go w naszym powozie przymierzyć.
Ba, nawet sprzedawca twierdził, że po przesunięciu fotela pasażera, będzie on wyłączony z użytkowania, bo zwyczajnie nikt w tą klitkę nie wejdzie. Co się okazało? Ja tam wchodzę bez problemu. Ok, jestem mała, ale wchodzę i gdyby nie to, że fotel jest na maxa wyprostowany to byłoby mi całkiem wygodnie. Wszedł tam również mój tata, więc nie ma co dramatyzować. Fotelik nie zajmuje całej długości auta 🙂
Zapraszam na nasz profil na Instagram – będziecie na bieżąco 🙂
Wygoda wkładania dziecka do fotelika następnego jest oczywista. Dotyczy z pewnością każdego jednego modelu. Wystarczy posadzić dziecko w foteliku, zapiąć pasy i dobrze dociągnąć. Nie trzeba fotelika okręcać pasami, cudować jak w przypadku kołyski. Przyznaje, że między innymi dlatego miałam już dość wożenia Matiego w kołysce.
Kwestii designu nie poruszę. Mi się podoba. Nie, że jest naj naj z dostępnych modeli, bo skłamałabym. Wizualnie widziałam ładniejsze. Mojemu mężowi też dużo bardziej przypadły do gustu foteli Recaro. Ale.. nie o wygląd przecież chodzi.
Na koniec cena. Niestety nie mała. Porównując do fotelików montowanych przodem wręcz ogromna. No cóż, coś za coś. Jeden plus jest taki, że można wyszukać foteliki RWF w okazyjnych cenach. My w ten sposób kupiliśmy nasz. Akurat była promocja w sklepie w Krakowie. Daliśmy 1300 zł, czyli o kilkaset złotych mniej niż gdzie indziej.
O wszystkich zaletach wożenia dziecka tyłem, związanych z bezpieczeństwem nie będę Was przekonywać. Kto zgłębiał temat doskonale wie, jakie są plusy. Postem chciałam rozwiać wątpliowści jakie mogą się pojawić przed zakupem fotela montowanego tyłem. Ja przynajmniej takie wątpliwości miałam.
Jeśli macie jakieś pytania do mnie, na które nie odpowiedziałam w poście, zachęcam do zadania ich w komentarzu 🙂
Dodaj komentarz
45 komentarzy do "Fotelik samochodowy 9-18kg nasz wybór"
Popłakałam się w momencie, w którym dziecko widzie, że jego mama nie żyje. 🙁
Jeśli chodzi o opadającą głowę, to może macie pochyłą kanapę w aucie.
U nas sprawdziły się podkładki http://www.marko-baby.pl/podkladka-poziomujaca-besafe-do-fotelikow-samochodowych,9906,p.html
To podkladka jest tylko do besafe montowanych nie na isofixie.
Żaneta, a do konca rozkladasz fotel? Mamy ten sam fotel i lilce głowa nie opada, a wręcz jest odchylona.
U nas też nie opada głowa.
Aż pójdę do auta sprawdzić, no ale nie ma szans, żebym mogła bardziej. Już kombinowalismy z B.
Ja odkrylam nowa mege rzecz w tym foteliku. W pasach ukryte sa magnesy i jak sie dziecko wypnie z fotelika to przypinasz pasy do góry ( masz zaznaczone to miejsce pomarańczowa obwódka). Jak wkładasz dziecko pozniej to jest to duze ułatwienie. Odkrylas to juz?
Słyszałam o tym, ale jeszcze nie odkryłam. Wstyd się przyznać, ale nawet instrukcji nie przeczytałam 😉
Magnesy sa super! Niestety mojemu synkowi glowa tez opada, mimo rozlozenia fotelika:(
A może coś takiego się sprawdzi?? moja Podopieczna ma fotelik rozkładany na półleżąco i główka jej nie lata.
http://www.swiat-wg-anuli.blogspot.com
Z opadającą głową w RWF-ach – mamy axkid kidzone i w pozycji półleżącej (bo też jest regulacja), główka Karoli nie opada, ale zobaczymy, jak będzie gdy urośnie.
Pisząc o Recaro miałam na myśli te montowane przodem 😉
Obejrzałam połowę i więcej nie zdzierżę… Zbyt emocjonalnie podchodzę….
My wlasnie niedawno zmienilismy fotelik na romer dualfix I jestem bardzo zadowolona. Moze byc przodem I tylem,choc dla mnie nie ma o czym dyskutowac bo bezpieczenstwo jest najwazniejsze w dodatku teraz Julek siedzi duzo wyzej wiec nie ma az takiego problemu z jazda. Dla mnie najwiekszym atutem tego fotelika jest fakt ze mozna go obracac na boki co jest duzym ulatwieniem przy wkladaniu dziecka.
Braliśmy go pod uwagę, ale akurat nie było na sklepach, w których byliśmy przymierzyć.
Tez mierzyliśmy izi combi, ale dualfix okazał się mniejszy, ładniejszy, z bajerem obracania do przodu i na boki. I to co zdecydowało- własnie pozycja do spania. Dualfix jest 0-18kg, więc ma pozycję kołyski dla niemowląt, można ją ustawić do spania. Na razie jesteśmy zadowoleni, choć wydaje mi się, że nawet dla naszej drobiny 10 kg prawie dwuletniej jest trochę ciasny, nie wiem, czy do 18 kg jest w ogóle możliwe, żeby jakieś dziecko się mieściło 🙂
Wybór ciągle przed nami, ale wiem, że na bazie i tyłem do kierunku, nam akurat wejdzie do samochodu, ale jakoś jestem przekonana tylko do tyłu. Mój M marudzi, że tyle miejsca zabierają tyłem, no sorry gregory. BTW nam się lami skrzydła sprawdziły na głowę Polsonową latającą podczas jazdy.
Łamiące skrzydła znaczy sie ten rogal? 😀
Widze, ze nasi Panowie te same przypadki 😉
Według mnie nie ma nad czym się zastanawiać, jeżeli chodzi o bezpieczeństwo dziecka, mojego i każdego. Jeżeli bezpieczniej jest tyłem, a to niezaprzeczalne, to czemu tak rzadko widzę w samochodach foteliki tyłem do kierunku jazdy. Dla mnie kupienie dla dziecka fotelika przodem do kierunku jazdy=niedbanie o jego bezpieczeństwo. Ktoś może powiedzieć, że go nie stać, mnie też nie bardzo, ale co jest ważniejsze, pieniądze albo ich brak, czy bezpieczeństwo=nawet życie własnego dziecka.
Mój synek ma co prawda inny fotelik, ale główka do przodu Mu nie leci. Może to „przypadłość” niektórych dzieci, podobnie jak i dorosłych. Z tego, co sobie przypominam, to nie wszystkim śpiącym w pociągu, kiedyś często jeździłam, leciała głowa, mimo że siedzieli podobnie. Może warto podłożyć podusię rogalik.
Może rzeczywiście to kwestia indywidualna, a nie wina fotelika.
To moze byc tez kwestia kształtu siedzenia
Mój Waldi mówi do mnie tak (jestem za zakupem fotelika tyłem do kierunku jazdy, podobnego jak wy macie): „a co, jeśli dojdzie do tylnego zderzenia i ktoś z całej siły przywali nam w tył?” Nad tym nigdy się nie zastanawiałam, ale faktycznie, co wtedy? Przodem źle, bo w razie zderzenia głowa i kręgosłup dziecka narażone są na ogromne siły. Tyłem… tu lepiej, ale jednak istnieje ryzyko walnięcia w tył. Najchętniej w ogóle nie wsadzałabym Mateusza do samochodu. Sama boję się jeździć, a jeździć z dzieckiem boję się razy sto.
Z tego co się orientuje tu chodzi o zderzenia czlowe, do których dochodzi najcześciej na trasie. W tył to raczej się nie zdarzają, chyba że na zasadzie karambolu. Ma znaczenie tez prędkość. Jeśli w miescie dojdzie do uderzenia w tył, bo w takich sytuacjach jest ich najwiecej to zwykle jest to niska prędkość, więc uderzenie nie jest na tyle silne by zerwało kręgi szyjne jak w przypadku gwałtownego hamowania czy uderzenia przy dużej prędkości w przód.
u nas też Mai opada główka i nawet ta podusia wokół szyi nie pomaga
Film jest drastyczny, ale niestety takie sytuacje się zdarzają 🙁
Bezpieczeństwo najważniejsze – filmik 100 razy bardziej to uświadamia!
ech, my też kupiliśmy montowanego tyłem Romera Max-fix II po tym jak usłyszelismy od eksperta, że przy zderzeniu przodem w foteliku przodem dochodzi do 'oddzielenia głowy od tułowia’ tak małego dziecka :/ Niestety my mamy dodatkowy problem – Klara ma chorobę lokomocyjną i niestety wymiotuje jak najęta podczas jazdy i tyłem i przodem niestety, ech. Może macie jakies sprawdzone patenty na tę przypadłość ? Klarka jest w wieku Matiego.
Może imbir? Jest w wielu preparatach na chorobę lokomocyjną więc może działa… ale nie wiem czy można takim małym dzieciom podawać. Działa też świeże powietrze:) Warto otworzyć okno i ogólnie mieć duży zapas worków:) Niektórzy z tego wyrastają:)
Też wiem o imbirze. Sama mam chorobę lokomocyjną gdy podczas jazdy będę patrzeć w dół- odpada więc czytanie książki, gazety, pisanie smsa czy przegladanie internetu.
Odruch wymiotny dodatkowo wzmaga ciepło i zapach. Także żadnych zawieszek i ogrzewania…
My też mamy tyłem. Z główką juz spokój, ale na początku leciała. Można fajne „podusie motylki” sobie sprawić, podobno spisują się rewelacyjnie:)
my ciągle korzystamy z kołyski. na szczęście mamy monotowaną na bazę, więc nie trzeba się martwić pasami. Majka jest bardzo drobna, więc pewnie jeszcze kilka miesięcy pojeździ w starym foteliku 🙂
A czy mogłabyś polecić jakiś sklep w KR z fachową obsługą, gdzie doradzą, przymierzą do auta itp? Jesteśmy na etapie kupna nowego fotelika, myślimy nad tymi montowanymi tyłem i przodem, i chciałabym, żeby ktoś pomógł nam sensownie wybrać, bo ja się na tym po prostu nie znam. Co przeczytam to moje, ale w praktyce różnie to bywa 🙂
My kupowaliśmy w świecie dziecka przy al. Róż w hucie. Byliśmy tez w smaku, entliczku i zdecydowanie polecam świat dziecka. Pracują tam dwaj Panowie, bardzo uprzejmi, doradzają, wyjaśniają wątpliwości. Fotelik mozna przymierzyć do auta za opłata bodajże 40zł, ale jest ona zwracana w przypadku zakupu fotelika.
Super, dziękuję!
I to jest to! Najważniejsze jest bezpieczeństwo. I nie pomaga tu niestety nasza odpowiedzialna jazda. Wiem to dobrze , bo sama przeżyłam (dzięki Bogu) zderzenie czołowe. Było to 6 lat temu i trauma nie opuszcza mnie do dziś. Dlatego jak czasem widzę jak i w czym ludziska wożą dzieci włos na głowie mi się jeży.
Właśnie doczytałam na fotelik.info w aktualnościach , że głowa nie powinna opadać! Może to oznaczać , że fotelik został zamontowany pod złym kątem! Koniecznie poczytaj o co chodzi.
Dziękuję Ci bardzo, będę zgłębiać temat :*
My na razie mamy be safe na bazie kołyskowego ale gdzie za 2 miesiące trzeba bedzie zmienić. Chce tyłem taki jak macie Wy, mąż sie zgadza, tylko niestety w samochodzie u niani nie ma isofixa… W moim i męża jest. No i pytanie czy dziecko bedzie chciało jeździć tyłem w JEDYM aucie i przodem w innym….
W sumie się nie dziwię, że nie chciał spać na siedząco, ale dobrze, że zasnął.
trochę tylko nie rozumiem po co tak martwić się o bezpieczeństwo swojego dziecka i wydawać tyle pieniędzy na fotelik skoro pies jedzie nie przypięty pasami. Wyobraź sobie co stanie się z psem i wami w razie wypadku, bo pies w tym przypadku równa się wielki armatni pocisk.
Choćby dlatego, ze z psem podrozujemy stosunkowo rzadko. Nie ma możliwości przepięcia psa w sposób podobny do człowieka, wiem bo próbowaliśmy z szelkami. Ale czy to oznacza, ze w takim przypadku mam wozić dziecko w foteliku z marketu za 100zl bo jedzie z nami pies?
Żaneta, a gdzie w Krk ktoś Ci porządniej doradzał w kwestii RWFów? 🙂 Natalia
Kupowałam w Świecie Dziecka na al. Róż. Tam jest dwóch panów, nie wiem czy ekspertów, ale dość obeznanych w temacie. Ja większość wiedzy czerpałam z 8 gwiazdek, a tam u nich to bardziej praktyka 😉
Dzięki!! N.