O uczuciach do dziecka

Gdy jeszcze nie byłam mamą w głowie nie mieściło mi się uczucie do własnego dziecka. Oczywiście, zdawałam sobie sprawę, że każda matka (no dobrze, prawie każda) kocha swoje dziecko. 
Ale czym tak naprawdę jest ta miłość, jak silne jest to uczucie i jak bezwarunkowe mogłam tylko gdybać. 
Jedni twierdzą, że miłość do dziecka pojawia się w momencie kiedy kobieta dowiaduje się, że w łonie nosi tą malutką istotkę. Inni, że uczucie rodzi się wraz z bólem porodowym, w momencie, w którym jej ramiona otulają malutkie ciałko dziecka. Są jeszcze teorie, wg których miłość dojrzewa, ewoluuje wraz z dorastaniem dziecka. 
Każda z nas jest inna. Jakby nie było, kiedy by się ta miłość matczyna nie pojawiała, to kiedy w końcu jest, jest czymś niesamowitym. Doświadczanie jej zmienia wszystko. Nas samych, nasz punkt widzenia na różne sprawy. 

O tym, że kocham tę malutką kropeczkę w moim brzuszku wiedziałam. Przecież tak bardzo pragnęłam dziecka. Gdy się urodził i tuliłam jego drobne ciałko do swojego zalewała mnie euforyczna fala szczęścia. Przez te ostatnie miesiące, dzień po dniu obserwowałam jak z bezbronnego noworodka przemienił się w małego chłopca z własnym charakterem. Każde osiągnięcie sprawiało, że puchłam z dumy, a miłość do niego wlewała się w każdy milimetr mojego ciała. Czasem, aż swędziała pod opuszkami palców, gdy patrzyłam na niego mając ochotę przytulić tak, że już bardziej nie można. 

Obecnie znajduje się w pewnego rodzaju błogostanie. Mateusz, bowiem okazuje uczucia. Wieczorem, tuż przed snem obejmuje swoimi drobnymi rączkami moją szyję, a policzek przykłada do mojego policzka. Nie wiem czy doświadczyłam kiedykolwiek wcześniej w życiu podobnego uczucia. Serce mi się rozpływa, głos drży, a do oczu napływają łzy. Uścisk dziecka nie ma konkurencji. 
Łapię każdą tą chwilę, zatrzymuję pod zamkniętymi powiekami, starając się zapamiętać każdy jej szczegół. Zapach jego włosków, miękkość jego skóry, tempo bicia serduszka. Wiem, że te chwile zostaną ze mną na zawsze i kiedyś w bardzo odległej przyszłości będę do nich wracać. 
Nie wiem jak wygląda ojcowska miłość. Faceci ponoć są twardsi. Patrzę jednak na mojego męża- twardziela chowającego uczucia przed światem i widzę doskonale, że i jemu nie jest ten uścisk obojętny. Widzę czułość na twarzy i zamyślenie, gdy Mateuszek przykłada swoją główkę do jego piersi. Widzę radość, która pojawia się gdy Mati niezdarnie próbuje dać buziaka tatusiowi. Widzę entuzjazm z jakim podchodzi do wspólnych zabaw i rozczarowanie, gdy wchodząc do domu po pracy Mateuszek przegapi jego powrót. A także ponowny uśmiech, który rozpromienia jego twarz, gdy synek dostrzeże jego obecność i zaczyna wspinać mu się po kolanach.
Jeśli kiedykolwiek przez moment wątpiłam w wytworzenie się tak silnych uczuć pomiędzy dzieckiem, a rodzicem, pomiędzy moim mężem i synem to mam teraz doskonały dowód na to, że niepotrzebnie zaprzątałam sobie tym głowę.

takatycia

  • Poczekaj, aż powie „Kocham Cię” po prostu zemdlejesz z radości, czułości, szczęścia i wzruszenia 🙂

    • Wprost nie mogę się doczekać 🙂

    • To samo chciałam powiedzieć. „Tocham mamę w wykonaniu Ali to miód na moje serce”
      I poczekaj aż urodzisz drugie dziecko. To niesamowite jak te uczucia mnożą się i mnożą.
      Ja ciagle z szoku wyjść nie mogę.

  • Ależ pięknie, też bym kiedyś chciała tego doświadczyć.

  • Heh, aż miło się robi na sercu 🙂

  • tak, tak, dokładnie wygląda to tak, jak to opisujesz. a faceci też czują, tylko udają, że nie 😉

  • Bo to jest swoista magia, którą tylko rodzic pojmie 🙂
    Ile razy słyszę „kocham Cię mamusiu” tyle razy się rozpływam. Nieważne, że 5 minut wcześniej miałam serdecznie dość łobuzującej córki…

  • Przy ‚kocham Cię’ rozpłyniesz się jak lody w słońcu 🙂

  • Ja jeszcze nie poznałam uczucia tej miłości, mogę sobie tylko wyobrażać.

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

  • Że faceci są twardsi to jakiś mit chyba. Wszyscy znani mi tatusiowie wymiękają przy swoich pociechach 😉

  • te rączki oplatające szyję, to tak cudowne uczucie, że niemal zawsze się wzruszam i mam ochotę ścisnąć go tak…najmocniej:)) też czekam jeszcze na „kocham Cię mamo”, ale i tak czuję bezgraniczną wzajemną miłość:) coś pięknego!

  • Anonymous

    Doskonale to znam, bo też się wtedy rozpływam a łzy cisną się do oczu… Ile już było tych wzruszeń 🙂
    Cudowne!!

    Pozdrawiam,
    Kasia M. 🙂

  • Nie mogłam się doczekać pierwszych przytulasków. Nie miałam pojęcia że to jest TAKIE cudowne. Buziaki jeszcze nieśmiale ale powoli.

    A..no i wzruszyłas mnie tym wpisem :*chlip. Idę spać

  • Przytulanie jest po prostu cudowne codziennie synek wtula mi sie na szyje to jest cudowne uczucie.Maz jak byl kilka dni poza domem wrocil i od razu przytulil synka i zauwazylam ze sie wzruszyl bo kocha i tesknil za nim.

    Czytajac ten wpis po prostu wzruszylam sie

  • ja tylko chyba napiszę „ahhhhhh” 🙂

  • kochana ,zanim ja zostałam matką ,to nienawidziłam dzieci .dosłownie .nóż mi się w kieszeni otwierał jak widziałam takie małe ,łażące i marudzące …a teraz … ? 🙂

  • Nic dodać, nic ująć! Pięknie to napisałaś… ja również nigdy wcześniej nie wyobrażałam sobie jak może wyglądać miłość do dziecka, dziś nie wyobrażam sobie siebie i życia bez mojego szkrabka ukochanego. Mnie najbardziej rozczula kiedy karmię go piersią, a ten po chwili przerywa zajadanie i spogląda na mnie z tym błogim uśmiechem na twarzy. Wtedy zadaję sobie wewnętrzne pytanie: jak mam mu zabrać to co najbardziej kocha i ostawić od piersi? 😉

  • Ale pięknie to opisałaś. Mam nadzieje że będzie mi kiedyś dane to doświadczyć 🙂

  • Ja jak byłam w ciąży to sie bałam, że mogę nie pokochać swojego dziecka. Takie jakieś dziwne lęki mnie ogarniały, wiem że to może głupie, ale na prawdę wtedy bałam się że może mi się nie udać. Z perspektywy czasu wspominając swoje leki, sama z siebie sie śmieje. Dostrzegam też różne etapy miłości która wzrastała i rozwijała się wraz z upływem czasu.

  • kochałam E, gdy tylko dowiedziałam się, że jestem w ciąży. to pewniak, ale taki prawdziwy szał nie przyszedł od razu po porodzie.
    tak wtedy troszczyłam się o nią, ale ciężko było nazwać to miłością, przyszła ona później po jakiś 2/3 tygodniach, ale wtedy powaliła mnie na całego.
    z H było już inaczej, ją pokochałam od pierwszej chwili.
    nie oznacza to, że jedną kocham bardziej od drugiej, ale to inne miłości choć obie matczyne.
    ciężko mi to wytłumaczyć i ubrać w słowa, tak by nie zabrzmiało gruboskórnie i wyrodnie.

  • Bezcenne

  • Bezcenne

  • Ja musze sie codziennie powstrzymywac zeby Marysi z milości nie schrupac tych stopek slodkich, paluszkow uroczych, policzkow pulchniutkich.

  • Faceci mają uczucia i koniec. I nie udają, tylko trochę inaczej je wyrażają.
    I wiem co piszę, mam w domu 4 dziewczyny i w tym jedna dorosła i 3 małolaty.

    Oczywiście inaczej jest w przypadku ojcostwa, ale to jest tak mocne, że przewraca wszystko w życiu.

  • :*:* pięknie napisane 🙂