Ostatni powiew jesieni

Za nami chyba już ostatnie tak ciepłe dni tej jesieni. Dlatego tym bardziej cieszę się, że wybraliśmy się wczoraj do parku i skorzystaliśmy z ciepłej, słonecznej pogody. Dziś pada. Jutro też podobno bez zmian. 
Mimo wszystko rok temu było chłodniej. Pamiętam, że na ostatnią wizytę u mojej ginekolog przed porodem (która jakby cofnąć o rok wypadałaby w najbliższy wtorek) ubrałam zimową kurtkę. I nie mogłam się w niej dopiąć, z racji ogromnych gabarytów jakie posiadał mój brzuch. 
Także nie ma co narzekać, najgorzej nie jest. 

A wczoraj to już w ogóle było bajecznie.

Słonecznie, 17 stopni ciepła, leciutki wiaterek. A w powietrzu unosił się zapach liści. Co dziwne w parku cisza, mało ludzi, a było południe. Plac zabaw świecił pustkami.

Nam ta cisza i spokój pasowała. Mogliśmy spacerować i nic nie rozpraszało naszych myśli. Nawet Szelma mogła użyć wolności.

A przynajmniej do czasu dopóki Mateuszek nie dorwał się do smyczy.
Bo jak już się dorwał to nie puścił do samego domu. A jak przez przypadek wypadła z rączki to była czarna rozpacz.

Mogę jednak stwierdzić, że Szelma poza właściwościami uspokajającymi w aucie, równie dobrze sprawdza się na spacerze. Po raz pierwszy od nie pamiętam kiedy wróciliśmy z parku do domu w cywilizowany sposób, czyli Mati w wózku, a nie w nosidle.

Dziś już niestety leje od rana i od razu nastroje nie takie jak trzeba. Nie było rodzinnego spacerku, mimo, że jest sobota. Wybraliśmy się natomiast do Ikei, gdzie udało mi się kupić kilka rzeczy, m.in. półki na przyprawy, które będą robiły za te na książeczki Mateuszka. 

http://www.pinterest.com/pin/207658232791003058/

Mati nie ma swojego, osobnego pokoiku dlatego zastanawiam się czy nie zrobić czegoś podobnego w salonie, gdzie i tak powoli gromadzi się coraz więcej jego zabawek. Mam taki kącik przy kanapie i nadawałby się idealnie. Musiałabym jednak pozbyć się stołu, który właściwie i tak nie jest przez nas używany. Rozwiązanie byłoby o tyle dobre, że Mateuszek miałby swoje miejsce do zabaw. Tak to wszystkie jego zabawki rozrzucone są na środku pokoju, a maty piankowe złożone, bo stale się po nich deptało, a już najbardziej Szelma, która wbijała w nie swoje pazurki. 
Poważnie to rozważam, muszę jeszcze tylko męża przekonać- głównie do złożenia stołu i krzeseł 😉
A po wizycie w Ikei odwiedziliśmy jeszcze pobliskie centrum wyprzedażowe, bo mąż poszukuje butów. Obuwia co prawda nie znalazł, ale ja dla Matiego w outlecie Tchibo upolowałam legginsy- 2pak za 28zł. 

Już wcześniej je oglądałam, co prawda w sklepie internetowym. Fajne są, grube i cieplutkie. Na zimę, pod kombinezon idealne.

Byliśmy też w smyku, gdzie na żywo obejrzałam Arkę Dumel. Naprawdę fajna, jednak cena w sklepie o jakieś 40 zł droższa niż na internecie…Czyżby już wietrzyli mikołajkowy biznes?

takatycia

Dodaj komentarz

14 komentarzy do "Ostatni powiew jesieni"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
pirelka
Gość

Takie spacery są świetne, trzeba używać ostatnich słonecznych dni 😉

http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

lavinka
Gość

Dzieci lubią psy. Moja piszczy na widok każdego psa widząc go z odległości kilkudziesięciu metrów, nawet po nocy. Piszczy nawet na widok tablicy przy koszu na psie odchody pod naszym blokiem 🙂

PamperMama
Gość

Widzisz, a ja byłam teraz u moich rodziców na cały tydzień i dzień w dzień lało i wiało (na zachodzie PL). Nie skorzystaliśmy z pięknej, złotej, polskiej jesieni ani troszkę 🙁 Chociaż nie! Udało nam się wyjść na szybki spacer pomiędzy jedną a kolejną strugą deszczu 😉
Miłych spacerów w tak cudownym towarzystwie życzę! 🙂

Hally (Raczek)
Gość

Ja bym się nie zastanawiała tylko stół składała:P
Ps. Franuś dostanie tę Arkę pod choinkę…jestem jej bardzo ciekawa.

Jacquelane
Gość

Fajny pomysł z tymi półeczkami. Ja niestety jestem ograniczana w swoich zapędach, bo mamy wynajmowane mieszkanie, więc musimy je zostawić w takim stanie jak w momencie wprowadzenia. I wkurzają mnie puste ściany, z chęcią bym sobie coś powiesiła, no ale nie będę wiercić właścicielom w ścianie, bo później będę musiała te dziury łatać i malować mieszkanie. Chociaż malowanie korytarza i tak nas czeka, bo Hubert się dorwał do kredek i nie podobały mu się kartki, wolał ścianę 🙂

mama-granda
Gość

Ikeowe półki <3 ;))

MamAnka
Gość

A u nas pogoda do bani – zimno i wietrznie. Na spacery i tak wychodzimy, ale nie czerpiemy z nich takiej przyjemności.

sweet or dry...
Gość

KOcham IKEE! 😀 a półeczki to chyba dobry pomysł. Ja ciąglę szukam idealnych rozwiązań . A myślę że zkącika będzie radocha

Ala z Krainy Czarów
Gość

Zazdroszczę spacerów z pieskiem. Jak zobaczyłam zdjęcia to jakoś zatęskniłam strasznie.Suki są zupełnie inne w kontaktach z dziećmi.
A Mati rośnie jak na drożdżach.

Lenka Niki
Gość

Świetne te półeczki!

Ania
Gość

Te półki to doskonały pomysł, są bardzo wygodne mam je w kuchni. W dziecinnym kąciku też sprawdzą się doskonale 🙂

Kinga
Gość

Uwielbiam naszą jesień w tym roku 🙂
Pozdrawiam kochana:)

Kamciaaa
Gość

Chyba też muszę kupić takie półeczki na przyprawy:)

MałyRycerzMaurycy
Gość

Ja również jestem wdzięczna aurze, za łaskawosć dzięki której zaliczylismy całe mnustwo pięknych spacerów…i obawiam się, ze teraz to nam już tylko pozostanie nacieszyć się zdjeciami :))) cóż – ale po „świątecznej” lektórze Maurycy codzień podnosząc roletkę stwierdza „Sniegu ma..”