Najpiękniejsze książki z dzieciństwa

Przedwczoraj Daria nominowała mnie do zabawy, w której zadaniem jest wskazanie 10 książek, które zmieniły moje życie. Albo szczególnie zatarły mi się w pamięć. 
Nim zdążyłam pomyśleć nad tymi 10 pozycjami, wczoraj rano trafiłam na wpis Agnieszki, w którym opisuje reakcje blogosfery (i chyba nie tylko) na ten łańcuszek. Oczy otwarłam szeroko, mimo iż pora dość sporo przed południem, przetarłam ze zdumienia i stwierdziłam, że chyba już nie ma tematu, który nie dzieliłby społeczeństwo na połowę. Nie będę wnikać co komu przeszkadza, czemu jedni nabijają się z drugich, bo nie o to w poście chodzi. Pomyślałam natomiast, że łańcuszek jest genialnym pretekstem do tego, by powspominać trochę i rzeczywiście wymienić te książki z dzieciństwa, które głęboko zatarły mi się w pamięci. 
Ciekawa jestem czy za lat 20 moja lista choć w malutkiej części pokryje się z listą mojego syna?

1. Ania z Zielonego Wzgórza wraz z dalszymi częściami (zwłaszcza Ania z Szumiących Topoli) – niezaprzeczalnie i z pewnością nikogo ten wybór nie dziwi. Książki, do których wracam nawet teraz. Anię kochałam jak siostrę (której nie mam). Losy jej oraz Diany śledziłam z zapartym tchem, także w wersji filmowej. Pamiętam, że w wakacje serial leciał zawsze w niedzielę i robiłam wszystko żeby tylko iść z dziadkiem na poranną mszę, a nie sumę.
2. Dzieci z Bullerbyn – podobnie jak w przypadku Ani, uwielbiałam zaczytywać się w przygodach Lisy i innych dzieciaków. Zamiłowanie do skandynawskich klimatów pewnie nie wzięło się z powietrza 😉
3. Przygody Robinsona Cruzoe – jak myślę o tej książce to widzę siebie po powrocie ze szkoły z przykazem przeczytania lektury obowiązkowej. To było chyba gdzieś pod koniec podstawówki. O jakże nie chciało mi się jej czytać, wydawało mi się, że jest tylko dla chłopaków. Bardzo szybko zmieniłam zdanie 🙂
4. Ida Sierpniowa i pozostałe pozycje Małgorzaty Musierowicz – czy są na sali jakieś dziewczynki, które nie zaczytywały się w książkach Pani Musierowicz? 🙂
5. Plastusiowy pamiętnik – pamiętam jak po lekturze (chyba nawet mama mi czytała, bo jeszcze sama nie potrafiłam) lepiłam swojego Plastusia i trzymałam w niebieskim, metalowym piórniczku. 
6. Przygody Kota Filemona – kot Filemon to już pewnego rodzaju „zboczenie”, co potwierdza fakt, że gdy Mati był jeszcze w brzuchu pierwszą książką jaką dla niego zakupiłam były właśnie „Przygody…”
7. O psie bokserze– tytuł zmyślony, bo przypomnieć sobie go nie mogę. Książka należała najprawdopodobniej do mojej cioci. Znalazłam ją na regale u babci. Wertowałam przez całe wakacje, a opowiadała właśnie o losach psa boksera. Miłością szaloną, acz krótkotrwałą darzyłam tą książkę 😉
8. Pinokio – nie wiem czy była to jedna z ulubionych bajek, pamiętam natomiast, że ogromnie mnie przeraził fakt, że mała pacynka została połknięta przez wieloryba 😉
Niestety, nie mogę sobie przypomnieć czy coś jeszcze dorzuciłabym do tej listy. Z pewnością wiersze i bajki z serii poczytaj mi mamo. 
Z książek, do których wracałam w czasach liceum i na studiach z pewnością wybrałabym całą twórczość Jane Austen, Charlotte Bronte, Prusa (zwłaszcza Emancypantki), Heleny Mniszkównej (Trędowatą czytałam jakieś 10 razy i wylałam drugą Wisłę łez), Virginię Woolf, Williama Whartona (z tej fascynacji twórczością autora nawet któregoś dnia podczas naszego powrotu z wakacji we Francji, wyciągnęłam męża do małej wioski w Burgundii, by na własne oczy zobaczyć młyn z jego powieści), Dana Browna, a nawet uwaga -> Stephanie Mayer. Uwielbiam też Mistrza i Małgorzatę, a także Zbrodnię i Karę. 
Macie ochotę podzielić się z innymi swoimi ulubionymi książkami? Śmiało! 🙂

takatycia

Dodaj komentarz

12 komentarzy do "Najpiękniejsze książki z dzieciństwa"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Pata-Patu
Gość

Moja ulubiona książka z dzieciństwa to nie wiedzieć czemu „Ten obcy”.

rodzinka.de
Gość

Ojej wiekszosc z nich tobi moje dziecinstwo I do dzis je uwielbiam. Dodalabym jeszcze narnie I pippi. A musierowicz do dzis czytam

Karolina R.(encepence)
Gość

Pinokio <3

M.M.
Gość

Ja dodalabym Karolcia, Ala Makota i Czarne stopy.

Karolina
Gość

Lubiłam jeszcze Szatana z siódmej klasy, ten obcy, o psie który jeździł koleją, czarna owieczka. Na pewno będę mieć te książki w biblioteczce syna. Z wymienionych przez Ciebie nr 1,2,3 🙂

Anonymous
Gość

Super stronka zapraszam do mnie

http://cudnedzieci.pl

Mordoklejka Ewelina
Gość

Oj Jeżycjadę uwielbiam, jeszcze do dzisiaj potrafię czytać te najnowsze części 🙂
Polecam Ci „Chłopiec z latawcem” i „Złodziejka książek”.

DoskonaleNiedoskonała
Gość

Pinokio …i ten płacz za każdym razem gdy dochodziłam do momentu połknięcia go przez wieloryba;) ..Zdecydowanie to moja książka dzieciństwa bo czytałam ją namiętnie dzień w dzień .. aż wyrosłam 🙂

Bellove
Gość

Wszystkie pamiętam i też zaliczam do swojej listy. Chce aby Zosia je poznała i być może pokochała tak jak ja 🙂 Jest może jeszcze mała ale już interesuje się książkami 🙂

Agnieszka B.
Gość

Dziękuję za podlinkowanie 😉

Wiem jedno: ja na pewno nie przepadałam za Musierowicz 😀

CO JE MAT?
Gość

oj, pamiętam Anię z Zielonego Wzgórza (i Gilberta:) i Jeżycjadę, dodałabym jeszcze do spisu Karolcię!

Hej Misiek!
Gość

6,4,2 i 1 też mocno lubiłam w dzieciństwie 🙂 Dla mnie takie łańcuszki są fajne ze względu na to, że mam okazję poznać nowe tytuły do przeczytania 🙂 (lub obejrzenia) Wczoraj Segritta na prywatnym profilu wrzuciła taką listę i z tego co zauważyłam jest tam co najmniej 5 książek, których nie czytałam a z opisu widzę, że są w moim guście 🙂