Dzień Mamy na co dzień?

Pamiętacie, pisałam kiedyś o nie planowaniu niczego przy małym dziecku. Że jak sobie umyślę obejrzenie wieczorem ulubionego serialu to na bank Mati nie zaśnie o zwykłej porze.
Sytuacji związanych z dziećmi najwidoczniej dotyczą te same prawa Murphiego co dorosłych. 
Do pierwszego punktu brzmiącego „nigdy nie planuj, bo przy maluchu wszystko i tak weźmie w łeb” dodałabym punkt drugi „jeśli zbliża się okazja do świętowania możesz być pewna, że z niej nie skorzystasz”. 
Dziecko najwidoczniej rodzi się z jakimś radarem na matczyną potrzebę zaspokajania różnych zachcianek. Już wcześniej zauważyłam taką zależność pomiędzy wypadającymi świętami a wzmożonym zapotrzebowaniem na bliskość/uwagę/rozrywkę itp u mojego dziecka. W moje 30 urodziny cierpiał na bezsenność, podobnie jak w Sylwestra. Zapewne dlatego, że chciałam cichaczem prżed nim uczcić co było do uczczenia. A syn mój do towarzyskich osób należy.
W Walentynki o ile mnie pamięć nie myli miał fazę zwaną „nie odkładaj mnie” co mogłam nawet wziąć za przejaw bezgranicznej miłości i czułości.
Wczoraj wieczorem mój mąż powiedział jedno zdanie „jutro Dzień Mamy- pewnie Mati Ci da w kość”. Wiecie, wielkich planów w związku z tym dniem nie robiłam. Ot przeszło mi przez myśl, że pośpimy do 8. Potem może w spokoju uda mi się wypić kawkę, po której wyjdziemy na spacerek.
A tymczasem…mąż mój jak zwykle „wyKRUKał”. Zaczęło się pobudką jakiś czas po północy. Potem budziliśmy się nawzajem, bo złośliwie akurat dziś w nocy dopadła mnie alergia. 
Poranna pobudka nastąpiła po 6, a nie 8 jak sobie gdzieś po cichutku życzyłam. W związku z tym, że przebiły się ostatnio dwie trójki, a dwie kolejne idą na raz dalej mamy lekko mówiąc sajgon. Krzyk o wszystko, płacz z byle powodu. Najlepiej jest u mamy na rękach, ale coś się musi w tym czasie dziać. Nie może być zbyt nudno. 
Ze spaceru wracaliśmy biegiem. Ooo. 
I jakoś paradoksalnie to właśnie dziś najbardziej czuję, że jestem mamą. Mimo, że zmęczona jestem i niewyspana jak diabli. W sumie kto powiedział, że w Dzień Mamy musimy odpocząć i czuć się wyjątkowo? A może tak na przekór wyjątkowo czujmy się na co dzień, a 26 maja właśnie jak prawdziwe mamy? Kurde, może mój syn próbuje mi to właśnie uświadomić? 😉
Ps. Mimo wszystko zazdroszczę każdej jednej mamie, ktora dziś w spokoju wypiła kawę, wybrała się na shopping, do SPA czy pospała do 8 😉
Ps. 2 no dobra, możecie dobić leżącego- chwalić się tu jak mija Wam dzień 🙂
Ps.3 Dla wszystkich mam, a mojej w szczególności moc całusów!

takatycia

Dodaj komentarz

15 komentarzy do "Dzień Mamy na co dzień?"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonymous
Gość

🙂 Żanetko popraw szybciutko z „na codzień” na – na co dzień ….:)

takatycia
Gość

haha dziękuję 😉

lili
Gość

u nas to samo 🙂 czwóreczki wychodzą, a dodatkowo obie jesteśmy zasmarkane. mimo wszystko dumna jestem z bycia mamą:)

Anonymous
Gość

Szkoda, że nie ma dnia niani…. 🙂 Takiego oficjalnego jak dzień mamy czy taty.

A u nas dziś też (rano) były fochy, ryk z byle powodu, rzucanie się na podłogę i takie tam. Dopiero hasło „plac zabaw” młodą udobruchało i już do końca dniówki było super.

http://www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

Eli Tara
Gość

Dzień mamy do południa cudnie – spanie do 8 (serio, serio), śniadanko, spacer, zakupki, spacer, drzemka… i tu chwila masakary – nie dospał, była burza przez co nie mogliśmy wyjść, sam nie wiedział czego chce – a raczej wiedział – CYC. No a pod wieczór poszliśmy szukać kałuż i skakaliśmy razem po nich dopóki Syn mój nie był mokry prawie po pachy 🙂 więc generalnie spoko dzień 🙂

Monika Małyniak
Gość

Ja dzisiaj byłam na pierwszym dniu stażu… 🙂

Gosia
Gość

No cóż, widać dzieci tak mają. Moja starsza „nafukała” się dzisiaj, „napyskowała” a na koniec popłakała, że mamie taki „prezent” swoim zachowaniem sprawiła na Dzień Mamy. Musiałam ją pocieszać. Do czego to doszło 🙂

Ala i Mania z Krainy Czarów
Gość

Ja na nogach od 5.
I pocieszę cię jeszcze, że mam tak od jakiegoś miesiąca. Czasem 4,30 też jest dla Mani ok:)

Ela Bednarek
Gość

Ja miałam dziś dzień relaksu, pierwszy od nie pamiętam kiedy. Potrzebowałam niesamowicie, może trochę baterie naładowałam – mam nadzieję, bo ostatnio non stop sama z Mi, a cierpliwość była już koniuszku koniuszków. Dzisiaj Teściowa latała z synem mym a ja leżałam i odpoczywałam. Tak to był wspaniały dzień dla mnie. 🙂
A co do planów… u nas tez nigdy nic nie wypala bo zawsze w ostatniej chwili Miłosz postanowi inaczej… tak On też posiada ten sam radar! Buziaki! 🙂

Kinga
Gość

Nie chcę Cię dołować, ale my spędziliśmy ten dzień naprawdę fajnie, w zasadzie dużo czasu w samochodzie, ale synek był wyjątkowo grzeczny i spał całą drogę do Krakowa i z powrotem. 🙂

Ola Wiecha
Gość

Dla mnie to dzień jak co dzień 😉
Ale mooja starsza córka kupiła za swoje pieniążki mi różyczkę, a Natalka dała buzi 😉

Matka Aniołów
Gość

ja spędziłam 6 h jeżdząc po lekarzach i badaniach bez Aniołów rzecz jasna i wcale mi dobrze nie było…
wieczorem dostałam od nich po kwiatku i milony uścisków i buziaków i to było miłe.ale w zasadzie mam to na co dzień 😉
wszystkiego dobrego 🙂

Kamciaaa
Gość

Haha, Mati chciał żebyś dobrze zapamiętała TEN dzień 😀

encepence
Gość

Moja Matylda może przybić sobie „5” z Mateuszkiem, padłam wczoraj na twarz… 🙂

Anonymous
Gość

myślę tak samo jak Ty… dzień matki mamy co dzień ze wszystkimi blaskami i cieniami 🙂

pozdrawiam 🙂