Plac zabaw

Dziś był pierwszy raz Mateuszka na placu zabaw. Całkiem przypadkiem, przyznaję. 
Spacerowaliśmy po parku- ja ku pokrzepieniu serc(a), a syn mój gonił wzrokiem za spadającymi liśćmi. 
W parku naszym jest spory plac zabaw. Zwykle jest tam pełno dzieciaczków z rodzicami. Dziś jednak było pusto. Jedna mama tylko ze swoją córeczką cichutko na zjeżdżalni się bawiła.
Pomyślałam, że czas na nowe doświadczenie. Huśtawka. 
Mamy w domu co prawda, ale to przecież coś zupełnie innego. Na świeżym powietrzu, wśród zieleni. 
Poszliśmy. I małego zonka zaliczyliśmy, bo huśtawek niet. Znaczy się miejsca są, ale huśtawki (siedziska) ktoś zakosił. Nie wiem, czy zbierają na jesień/ zimę czy w jakiejś konserwacji są. 
Nie poddałam się jednak. Skoro już noga moja stanęła na tym przybytku zabaw i uciech to niech syn mój skorzysta. 

Na pierwszy rzut karuzela poszła. Młody zaskoczony był niesamowicie. Trzymał i nie puszczał. Do zdjęcia sam pozował, jednak kręciliśmy się wspólnie. Znaczy się Mati u mnie na kolanach (coby nikt mnie o brak fantazji nie posądził :P).

Potem przyszedł czas na motorek/ rowerek. Początki nieśmiałe, mina niepewna, zdająca się pytać „mamo, ale o co chodzi?!”.

Me dziecie jednak błyskotliwe jest, powiadam Wam i chwilę potem kolejna myśl zaświtała, a wraz z nią mina pytająca „Czyżby czyżyk?”.

A potem… potem moi mili to się działo! Była zabawa! Było głośno, było radośnie. Zdążyłam raz jeden kliknąć i już telefon rzucać musiałam, bo mi się młodzież rozhasała na całego. A wiadomo, że jak kózka skacze…to potem płacze.

Zaciesz był po pachy, gdy Mati zajarzył o co chodzi. Nie mam fotek z powodów wiadomych, wierzyć musicie na słowo. Będziemy wracać na pewno.

Po rowerku przyszedł czas na zjeżdżalnię. A co!

Tu nie było wielkiej radochy, ale za to ogromna ciekawość pt. „mamo, a co to takie dziwne na czym siedzę?”

Zjechaliśmy kilka razy. Nie wiem czy się podobało, czy nie. Ale chyba tak, bo płaczu nie było.

Pozostałe atrakcje, takie jak ścianka wspinaczkowa, linki do podciągania i inne dziwy dla dzieci starszych. Dla nas to byłoby na tyle, ale mimo wszystko jakieś 20 min się pobawiliśmy.

Tym samym pierwszy raz na placu zabaw zaliczony. Teraz nie pozostaje nam nic innego niż uskuteczniać zabawy dalej. Jak najczęściej, a przynajmniej tak często jak pozwoli nam pogoda.

Potem był czas na kasztano-branie. Całą siatę do domu przytaszczyliśmy i będziemy kombinować co z nich zrobić, o czym na pewno skrobniemy na blogu. Mam ochotę na kasztanowy post 🙂

 Mati oczywiście kasztany musiał spróbować, jednak nic z tego kochany! To nie jest jadalna wersja 😉

(kasztan był na tyle duży, że nie mieścił się w buzi- spokojnie)
Pobawiliśmy się też kolorowymi liśćmi, które wyraźnie intrygowały Mateusza, gdy spadały z drzew.
 
 A potem zmierzyliśmy zadowoleni do domu. 

Polska, złota- bądź nam przychylna. Chcemy tak częściej!

takatycia

Dodaj komentarz

43 komentarzy do "Plac zabaw"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ania W
Gość

super spacer 🙂 ja pierwszy raz posadziłam dziś córkę na huśtawce – śmiała się w głos z radości 🙂

eveleo
Gość

czad ! 😀

nati - mala mama
Gość

Oj pamietam nasz pierwszy raz na placu zabaw 😉 Mateuszek cudny jest. Buziak dla Was.

lucy - and in between
Gość

Też eksplorujemy niepewnie place zabaw – szkoda, że sezon się kończy

FRANULOWE OPOWIEŚCI
Gość

Super:) Nowe doświadczenie zaliczone 🙂 My jeszcze nie byliśmy na placu zabaw Franulo jeszcze za mały ale wiem już , że uwielbia się huśtać:)

Mama Kangurzyca
Gość

Fajnie 🙂
I pogoda pikna, zazdroszczę – u nas od początku tygodnia pochmurno, zimno i pada, bleh…

ononaono
Gość

Aaaa… znam ten plac zabawa 😛 Mati wygląda na zadowolonego, a Ty, mamo, nie tłumacz się na każdym kroku, bo i tak wiemy, żeś odpowiedzialną jest niewiastą 😉

lavinka
Gość

My to się już boimy chodzić na place zabaw, bo dziecko jest na etapie „nie chcę wracać do domu tylko zostać tu na wieki”. Wychodzenie, a raczej wynoszenie ryczącej syrenki alarmowej to niekoniecznie to, co tygryski lubią najbardziej 😉

Misiowa mama
Gość

Ale on kochany jest 🙂
U nas ten bujak też jest hitem

Mama Bumma
Gość

u nas kasztan też pierwsze co wylądował w buzi 😀

córka
Gość

pamiętam nasz pierwszy raz. ekscytowałam się jak głupia, jakby to był pierwszy ząb czy pierwsze kroki.
a piaskownica? byliście?

Mama Bumma
Gość

w piaskownicy to dopiero będzie masakra 😀

takatycia
Gość

Piaskownicy jeszcze nie zaliczyliśmy, ale mając w pamięci to co się działo na plaży na razie nie zaryzykuję 😉

Świat według Maksa
Gość

A wiesz, że ja też chciałam dziś o placu zabaw pisać..? 🙂 Ale trochę w innym kontekście 🙂
Mati wygląda na bardzo zadowolonego więc teraz to chyba plac zabaw będzie obowiązkowym przystanekiem podczas spacerów 🙂

monia
Gość

Nie mogę się doczekać aż mój syn będzie na tyle duży żeby iść na plac zabaw 🙂
Mati jest cudny.Zaglądam tu od wieków,ale komentuję chyba pierwszy raz.

takatycia
Gość

:))

Ben Benkowo
Gość

nowa przygoda za Wami:) my zaliczyliśmy plac zabaw w te wakacje po raz pierwszy i piaskownica, to zdecydowanie ulubiony teren mojego B.:) za rok, to już będzie mógł odkrywać jeszcze nowe atrakcje:)

Hally (Raczek)
Gość

Super ten Wasz plac zabaw…my też już z Franulkiem kilka zabaw zaliczyliśmy: huśtawka, karuzela i konik ale trzymać go musiałam cały czas-wiadomo dlaczego:)

Kasia Rog
Gość

To Wam się spacer udał, my już byliśmy kilka razy na placu zabaw. Szczególnie Synkowi podobają się huśtawki 🙂

dookola nas H.G.K.
Gość

Ekstra, radość dzieci to ogromna radość rodziców! my już od kilku miesięcy zaliczamy plac zabaw z przyczyn opisanych w ostatnim poście o porannych godzinach:D

Paulina Kwiatkowska
Gość

Mati, jaki rozkoszny 😉

Ania
Gość

Ale super! Kurcze pamiętam nasz pierwszy raz na placu. Dzialo się! Mały zanosił się ze śmiechu na huśtawce – z tego powodu kupilismy mu taką domową. Dzis uwielbia zjeżdżalnę i koniki. 🙂

MałyRycerzMaurycy
Gość

No to pierwsze koty za płoty:)))) Maurycy na place zabaw mówi „Gaj” od małpiego gaju – i potrafi się domagać głośno „GajUUUU”

Kinga
Gość

Ah! Pyszne kasztanki.
Fajnie, że Mati pobawił się na placu zabaw. Zawsze to nowe doświadczenie. 🙂

Mio i Mao
Gość

Ileż pierwszych razów, ile wrażeń!
Piękne zdjęcia, piękna jesień.

MamAnka
Gość

Piękna jesień u Was. A i placu zazdroszczę! U nas jedyny przy przedszkolu.

Milowe Wzgórze
Gość

Hah . My tez juz zaliczyliśmy wszystkie palce zabaw.. Milka lubi zjeżdżać na ślizgawce na brzuchu… Spróbujcie 🙂

takatycia
Gość

Dziś przypadkowo wypróbowaliśmy, bo po kilku zjazdach normalnych Mati się przechylał do przodu i tak jakoś wyszło. Dziś również to właśnie zjeżdżalnia królowała, bo Mat załapał, że można się samemu odepchnąć, ja go więc tylko łapałam w locie 🙂

Ala z Krainy Czarów
Gość

No faktycznie mina taka nieśmiała.
Ale co tu się dziwić, tyle atrakcji na raz.

entomka
Gość

Coś mi się zdaje ,że teraz częściej będziecie na placu zabaw 🙂

Anonymous
Gość

Mina Matiego jak zalapal o co kaman ..bezcenna 😉 -pozdrawiam Marta z łodzi

eveleo
Gość

fantastyczny plac zabaw! znam ten..ból porzucania dokumentacji zdjęć w celu ratowania malucha 😀 cóż, trzeba ćwiczyć pamięć :),albo zaopatrzyć się w telefon na smyczy, bo synka na smyczy to ja nie widzę ;))
fajnie takie pierwsze poznanie, takie kroki dalej 🙂

AMBIwalencja stosowana
Gość

jaki poważny mężczyzna :*

Kasia M.
Gość

Hmm… Dość późno zaliczyliście swój ‚pierwszy raz’ na placu zabaw! 😉 My już wiosną urzędowałyśmy w ogródku jordanowskim, ale to może przez to, że plac zabaw mamy bezpośrednio przy naszym bloku. 😉

matka_de
Gość

No to się zaczną piaskownice walki o łopatki, pogaduchy z mamami na placu zabaw, przekomarzanie czyje to dziecko jest najlepsze, najzdolniejsze i czego to nie umie 😉 A tak na serio – dla mnie plac zabaw to świetne miejsce na godzinę spokoju, niespiesznego robienia babek i odetchnięcia. Ba! czasem i gazetkę da się poczytać 😉

takatycia
Gość

Na samą myśl już mi słabo 😉

Anonymous
Gość

A ja mam pytanie z innej beczki: gdzie kupiłaś Matiemu tą cudną chustkę (komin?)pod szyję??Marzy mi się taki dla mojego K..Blog pierwsza klasa!A mati urodzony model:)

Monika Małyniak
Gość

teraz będzie chciał częściej chodzić! 😀

Anonymous
Gość
Zastanawia mnie tylko, dlaczego tak późno? Gdzie bywaliście (będąć w mieście, w domu) na wakacjach na codzień – chodzilicie po ulicach? To nie jest złośliwe pytanie. Poprostu zaskoczył mnie ten debiut późny, tymbardziej, że juz abstrahując od tego, czy my – mamy lubimy spacery po parkach i placach zabaw, to to jest jedno z głównych miejsc gdy chcesz wyjść z dzieckiem? Mój ma teraz 16 miesięcy i od kwietnia jak tylko zrobiło się ladniej, a i zimą w ciepłe dni (ale wtedy krótko) zaczelimy spędzać dni na placach zabaw – mój nudzi sie w wózku, długie chodzenie nie dla niego… Czytaj więcej »
takatycia
Gość
Dobrze zauważyłaś- wyprzedzamy złośliwe komentarze, bo niestety ludzie mają dar pouczenia innych i szybko wyłapią niedopatrzenie. Słowo pisane ma to do siebie, ze nie zawsze, choćbyś bardzo się starała, uda Ci się przekazać to co myślisz czy czujesz. Wrzucam zdjęcie dziecka z kasztanem i nikt nie wie, ze zanim go dałam sprawdzałem czy jest duży, czy nie jest brudny itp owszem jakiś % matek to zrozumie bez słów! ale trafiają tu też nie mamy. Albo mamy, które niestety mają zgoła inne podejście niż moje czy Twoje. Dlatego uprzedzając, pisze bo nie chce potem 10 komentarzy zarzucających mi ze jestem bezmyślną… Czytaj więcej »
takatycia
Gość

Widzisz i to jest właśnie to niedopatrzenie. Bo gdybym na początku posta napisała, że zadebiutowaliśmy na placu zabaw teraz kiedy Mati ma 10 miesięcy i odpuścił spacerowe drzemki, więc musiałam znaleźć mu inną atrakcję (czyli w pewien sposób wytłumaczyłabym czemu tak póżno- choć chyba jednak nie, bo Twoje dziecko w kwietniu miało chyba tyle samo o ile dobrze liczę) to nie zadałabyś mi tego pytania 😉

joanna a
Gość

ale Mati urósł :)))

Anonymous
Gość

Rzeczywiscie, moj synek byl w wieku Twojego gdy regularnie zaczal odwiedzac pl.zabaw. Tyle ze tu nie o wiek chodzilo tylko o pogode 🙂 zreszta wczesniej, od czasu do czasu, gdy pogoda byla lepsza, tez tam spedzalismy czas. Zastanawialam sie dlatego, ze cale lato za nami a Wy dopiero teraz 🙂 ale juz rozumiem, rzeczywiscie jesli spal, nie bylo sensu soedzac czasu tam gdzie glosno i w sumie, dla samej Ciebie zadna atrakcja. Pozdrawiam. ps. pisze komentarz nie uzywajac funkcji „odpowiedz” bo nie mam takiej mozliwosci piszac z telefonu.

Hanka