Nasze Kudu opinia

Wózek, którym się obecnie wozimy, czyli Casualplay Kudu 3 w sumie od samego początku wpadł mi w oko.
Po raz pierwszy zobaczyłam go na targach mother&baby w Krakowie, jeszcze na samym początku ciąży.
Stał sobie na przechylonym podeście sugerując swoje właściwości terenowe.
Podczas naszych poszukiwań wózka znów go zobaczyłam w sklepie i stwierdziłam, po co szukać dalej skoro wpadł mi w oko.
Tym sposobem wybór był naprawdę szybki.
Rozterki mieliśmy tylko jeśli chodzi o wybór koloru wkładki do spacerówki.
W Kudu wozimy się już ponad 4 miesiące, przebrnęliśmy przez niejedną zaspę i kałużę najwyższy, więc czas by podzielić się z Wami moją opinią. Być może ktoś stoi przed wyborem wózka i bierze pod uwagę Kudu- mam nadzieję, że moja ocena okaże się pomocna.
Mówią, że oceniając coś co nam się podoba warto zacząć od minusów, aby plusami zatrzeć złe pierwsze wrażenie. No cóż, jak w przypadku większości rzeczy codziennego użytku możemy dopatrzeć się pozytywnych, ale i negatywnych stron.
Przy Kudu działa ta sama prawidłowość.
Ja jednak podzielę moją wypowiedź na poszczególne części wózka, opisując ich plusy i minusy za jednym razem.
Po pierwsze, wózek prowadzi się naprawdę lekko, zapewne za sprawą jego wagi oraz pneumatycznych tylnych kół. Sam stelaż jest dość lekki, bo waży 9,5kg.
Składa się bardzo szybko, za pomocą jednej ręki i podtrzymania nogą.
Po złożeniu nie zajmuje zbyt wiele miejsca- pod warunkiem ściągnięcia kół.
Sam demontaż kół jest bardzo prosty co ma dla mnie znaczenie jeśli wracam ze spaceru z błotem czy piaskiem. Wózek często przydaje mi się też w domu, więc żeby oszczędzić sobie ciągłego latania z mopem najprościej ściągnąć koła i je umyć w wannie.
Koła są pompowane, naprawdę spore.
Nasza wersja jest trzykołowa, choć tak naprawdę to cztero. Przednie koło jest podwójne, co sprawia, że wózek jest bardziej stabilny.
Oczywiście posiada możliwość blokady, która świetnie się sprawdza na dziurach i wertepach.
Dzięki tym kołom przebrnęłam przez niejedną zaspę podczas spacerów, a ostatnio nawet przez rzeczkę, której dno składało się z piachu oraz sporych kamieni.
Gdy wyłączę blokadę kół, wózek robi się bardzo skrętny. Z łatwością mogę nim manewrować pomiędzy alejkami w parku, sklepowymi półkami czy różnymi sprzętami w domu.
Mogę nawet kręcić wózkiem wokół jego osi.
Koła jednak, a właściwie łożyska, jak każdą część eksploatacyjną trzeba smarować.
A także dbać o to, by po spacerze w terenie oczyścić z piachu.
Gdy o tym zapomnimy po jakimś czasie możemy usłyszeć charakterystyczny odgłos zgrzytania.
Hamulec natomiast jest mocny, trzyma dobrze nawet gdy wózek umieścimy na górce.
Trzykołowiec jest fajny z wyglądu, jednak ma też pewien minus.
Rozstaw pomiędzy przednimi kołami jest malutki, więc zbiera się tam śnieg, gdy wjedziemy tam gdzie jest go większa ilość. Utrudnia to trochę poruszanie się.
Zwłaszcza gdy mięśnie a’la Pudzian nie są czymś co chcemy wyhodować po zimie.
Mój mąż dopatrzył się jeszcze jednego minusa w stelażu. A mianowicie sama rama wg niego jest mało estetycznie wykonana. Nie razi po oczach wyglądem, ale w niektórych miejscach widać spawy (takie zgrubienia na łączeniach), które według B. nie powinny mieć miejsca przy wózku w tej cenie.
Kosz na zakupy. Dość pojemny, choć na pierwszy rzut oka wydaje się mały.
Wychodząc na codzienne zakupy jest idealny, kupuję akurat tyle, że wszystko się ładnie mieści.
I na koniec rączka- uchwyt.
Fajna, bo pokryta skórą.
Mąż esteta dodał, że wózek zyskałby sportowy charakter gdyby jeszcze obszyć ją czerwoną nicią, coś na wzór skórzanej kierownicy w aucie.
No cóż, pomarzyć można.
Przy rączce zamocowany jest pasek- uchwyt na rękę z plakietką identyfikacyjną, który początkowo wydawał mi się zbyteczny.
Przydał się jednak przy usypianiu w wózku. Zawijam go sobie wokół ręki, odpycham wózek na jej odległość i za pomocą paska przyciągam 😉
Nasza rama jest w kolorze grafitowym. Nie znać na niej brudu.
Jest jeszcze kolor biały, który nadaje wózkowi charakter mocno sportowy.
Moja ocena 9/10.
My mamy wersję Mako.
Wybrałam ją z uwagi na porę roku w jakiej urodził się Mateuszek, bowiem dookoła pokryta jest plastikiem, który w mojej ocenie miał sprawiać, że będzie nieprzewiewna, tym samym cieplejsza.
No cóż. Przede wszystkim gondola jest mała.
Ma całe 68 cm długości, czyli na chwilę obecną jest dla Matiego za krótka.
Wiadomo jednak, że dziecko w przeważającej większości czasu ma nóżki podkurczone, więc dajemy jeszcze radę.
Jest też zbyt płytka. A przynajmniej tak mi się wydaje. Zawsze na dno kładę kocyk, więc Mati jest ciut wyżej. Nie wystaje z wózka, ale mam wrażenie, że mógłby być głębiej schowany.
W gondolce brakuje mi też porządnej ochrony przeciwwiatrowej.
Co prawda na pokrowcu znajduje się coś na wzór łamanego daszku, jednak jest on niski i szczerze mówiąc mało chroni. Gdyby gondolka była głębsza spełniałby swoją rolę.
Na plus jest budka. Składa i rozkłada się w miarę cicho, nie budząc dziecka.
Brakuje mi w niej tylko uchwytów po bokach umożliwiających zawieszenie zabawki.
W grę wchodzą tylko zabawki wiszące na kółeczkach.
Całość wykonana jest z fajnego materiału, trochę śliskiego, ale przyjemnego w dotyku.
Bardzo łatwy do utrzymania w czystości, nie przyciąga sierści, a mamy w domu pieska, więc dla mnie dość istotne.
Gondola posiada uchwyty, dzięki którym możemy zamontować ją w aucie i bezpiecznie przewieźć w niej dziecko.
Nam się nie zdarzyło, więc niestety się nie wypowiem na ten temat.
Gdybym miała ponownie wybierać gondolę pewnie zdecydowałabym się na inną wersję, pomimo, że ta jest lekka i wizualnie bardzo fajna.
Na te 4-5 miesięcy, które akurat przypadły nam na zimową porę sprawdziła się, jednak gdyby Mati urodził się latem i „przezimować” miał w gondoli postawiłabym na coś innego.
Moja ocena 7/10.
U nas wersja Baby Zero.
Przeznaczona dla dzieci od urodzenia do 13kg.
Sam fotelik waży ok. 4kg.
Nie wiem czy to mało (a tak zapewnia producent), jednak wraz z zawartością noszenie nie należy do najprostszych czynności.
Nie wiem jak robią to niektóre kobietki, ale niejednokrotnie spotkałam się z dziewczynami mojej postury, które bez większego problemu niosły dziecko w foteliku.
U nas nawet mąż narzeka, że brakuje mu sił.
Jeśli chodzi o sam fotelik to mam mieszane uczucia.
Montuje się go dość łatwo, mimo, że nie posiadamy bazy Isofix.
Choć wszystko zależy od auta.
Zapinanie mamy przetestowane na Seat Cordoba, gdzie pasy są ewidentnie zbyt krótkie, co utrudnia łatwe manewrowanie. A także w Hyundai Tucson, gdzie nie ma tego problemu.
Pasy są długie, a i miejsca jest bardzo dużo, więc można okręcać pasami na całego.
Jak porządnie podociągam to fotelik stoi stabilnie.
Oba auta czterodrzwiowe, więc powinno być to ułatwieniem.
Robiliśmy jeszcze testy w terenowej Fronterze, gdzie jest bardzo dużo miejsca z tyłu. Fotelik trzymał się stabilnie, a zapięcie również nie było trudne. Nie wiem jak długie pasy mamy w tym aucie, wydaje mi się, że przeciętne.
Także, jeśli macie sporo miejsca z tyłu i długie pasy w samochodzie fotelik będzie ok.
Ale i tak polecam przed zakupem zapiąć fotelik w aucie i najzwyczajniej w świecie przetestować jak Wam to idzie. My tego nie zrobiliśmy, więc zaliczyliśmy małego zonka.
 Fotelik zamocowany na stelażu, wraz z budką przeciwsłoneczną.
Wersja na wypad poza miasto, a także na zakupy.
Fotelik posiada wkładkę dla noworodka, w której Mati jeździł przez pierwszy miesiąc. Potem ją usunęliśmy, bo widać było, że się już w niej nie mieści.
Pasy są wygodne, łatwo dziecko zapiąć. Posiadają też ochraniacze na ramionka.
Co jest bardzo fajne to opcja kołyski, która już uratowała nas parę razy będąc gdzieś w gościach.
Fotelik łatwo wpina się w stelaż. Posiada też daszek, który montuje się szybko, ale jest jak dla mnie trochę za mały. A może mi się wydaje, bo nie mam odniesienia do innych.
W zestawie znajduje się też ciepły ochraniacz na nóżki oraz moskitiera.
W testach bezpieczeństwa osiągnął ocenę dobry.
Moja ocena 8/10.
Na jej temat więcej wypowiem się za jakiś czas, gdyż dopiero będziemy zaczynać naszą przygodę w tej wersji mobilu. W chwili obecnej mogę powiedzieć, że zapowiada się lekkie prowadzenie, tak jak w przypadku gondolki. Sama spacerówka waży 1,5kg.
Rozkłada się całkowicie na płasko, więc nie muszę czekać aż Mateuszek siądzie.
Do spacerówki wybraliśmy wkładkę w czerwonym kolorze.
Podsumowując.
Jeśli jeszcze raz stanęłabym przed zakupem wózka jest bardzo duża szansa, że zdecydowałabym się ponownie na Kudu3. Na chwilę obecną jestem zadowolona z tego wózka.
Spełnił moje oczekiwania.
Ps. Moje poprzednie wpisy nt Kudu możecie przeczytać TU i TU.

takatycia

Dodaj komentarz

27 komentarzy do "Nasze Kudu opinia"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
mummyboyss Aga
Gość

Zastanawiałam się nad kudu ale wydał mi się za duży, ale wygląd bardzo nowoczesny taki stylowy !

anjami
Gość

Ciekawy ten wózek:)

Milowe Wzgórze
Gość

Ale sie wstrzelilysmy z postami… Zrobiłam rownież opinie o wózku..tylko zdjec jeszcze nie wstawilam:-)
Wasz wyglada extra.. Rzeczywiscie krótka ta gondola a myślałam ze 74cm w Mutsy to mało… Sam wozek wyglada swietnie:-) extra macie stelaz! No i to niezła męska bryka dla Matiego!

takatycia
Gość

Z chęcią poczytam o Mutsy, bo to był mój drugi typ. Zdyskwalifikowały go tylko piankowe koła 😉

alex ka.
Gość

My mamy Mutsy i mamy pompowane koła – są trzy rodzaje do wyboru…

takatycia
Gość

Ooo! Nie wiedziałam…

Milowe Wzgórze
Gość

Tak, Mutsy ma pompowane koła tzw.stelaz next single spoke… Na piankowych jest tez ale ja tez nie chciałam pianki:-)

Mama Leonka
Gość

A ja mam w mutsy’m piankowe bo takie chciałam (ze względu na wagę wózka przede wszystkim) i muszę powiedzieć że nawet w te wielkie śniegi dzielnie daje radę 🙂

Anonymous
Gość

Wasz wózek jest super choćby dlatego, że jest jakaś szansa, że nie będziesz kupować małemu kolejnego wózka-spacerówki..
niestety większość modeli (i to z górnej półki!) nie jest przygotowana do wożenia dzieci starszych niż rok..( już nie wspominam o tych szalenie modnych i równie niewygodnych niszczących kręgosłup kubełkach np. bugaboo i stokke)
Dobry wybór:-) Swietnie ze jestescie zadowoleni 🙂

takatycia
Gość

Dziękuję 🙂
W duchu po cichu liczę właśnie na to, że ominie mnie kupno kolejnej spacerówki. Niestety sporo słyszałam, że wózki 3w1 służą do roku, a potem mamy mają dość i przerzucają się na leciutkie parasolki.

Emma
Gość

Super wygląda ten wózek, taki kosmiczny nieco, ale nie przesadzony! Fajny, fajny! 😀

Raczek
Gość

Świetny ten wózek:))))

kinga b.
Gość

wózek naprawdę bardzo fajny 🙂

Magda M
Gość

zazdroszczę, ja na nasz klnę jak szewc na ulicy ;D

Mamusia
Gość

Kolejna podpowiedź dla nas 🙂

ann_luk
Gość

Bardzo podoba mi się ten wózek, taki „kosmiczny”mi się zawsze wydawał.

Hafija
Gość

A czy ten fotelik ma testy Zderzeniowe bo zwykle te od 3w1 sa mało bezpieczne 🙁

takatycia
Gość

Tak, ma testy. Z casualplay’owych fotelików wypada najlepiej. Wg ADAC otrzymał w 2008r ocenę 4. Tak samo ocena za bezpieczeństwo na podstawie uśrednionych wyników w testach : OAMTC, DEKRA, PIMOT wypada 4.

Gizanka
Gość

Wózek prezentuje się bardzo stylowo i na pewno Mateuszkowi bardzo w nim wygodnie.
Ja miałam opory przed 3kołowcami jednak nasz wózek ma węższy rozstaw przednich kół co bardzo mi odpowiada:)

Ja na swój wózek narzekać nie mogę jednak wygląd nie jest jego najlepszą stroną:)(po prostu już jest nieco przestarzały:))

córka
Gość

my mamy casualplay s4 spacerówkę i jestem z niej bardzo zadowolona, jest przede wszystkim lekka w prowadzeniu i zwrotna, amortyzatory na Polskie drogi świetne, mogłabym tak wymieniać i wymieniać.
jednym z minusów jest mały podnóżek.
z czystym sumieniem mogę polecić tę firmę, robi znakomite wózki.

asiolek
Gość

obszerna recenzja. Ja zawsze miałam wątpliwości co do pompowanych kół. Dlaczego? Bo raz widziałam mame jak prowdziła wózek z przebitą oponą. Nie boisz się tego. A pozatym po takiej recenzjibym się skusiła, jakbym nie miała mojego trzykołowca z britax. A przy okazji to gondole w większości wozków robią. Mati podobnie jak Kai szybko rośnie , a firmy uśredniają nie biąrą pod uwgę super chłopaków 😉

dookola nas H.G.K.
Gość

My już czekamy na moment wpakowania Młodego do spacerówki:D

MałyRycerzMaurycy
Gość

My zaufaliśmy firmie Graco -i kupiliśmy 3w1 – GRACO SYMBIO – zestaw okazał się strzałem w 10! – Mamy z tej firmy jeszcze jedną spacerówkę – MIRAGE – (jest u babci) i łóżeczko turystyczne – i mogę z czystym sumieniem polecić… choć przyznaje, że rozglądam się za lekką i wygodną parasolką – tak aby łatwo zapakować wózek do samochodu i zabrać na wyjazdy …

Mysza1984
Gość

oj ja już przerabiałam z Niną – jakieś coś na a… marne takie, że szkoda pisać. Potem miałam jedo bartatinę – uwielbiam, kocham… potem przesiadłyśmy się na spacerówkę mamas&papas frankie ziko (fajny, zgrabny,wytrzymały) którą jeździ do dziś 🙂
Z Sarą przerabiałam mamas&papas ultima (fajny, ale ciężki, brak skrętnych kół), quinny buzza (totalna porażka – kubełkowe siedzenie, 3 koła, mała gondola) a teraz jeździ bugaboo bee + :D:D
Twój fajniutki taki :)))
Ja bugaboo kocham właśnie za pakowność kosza na zakupy 😛 W ogóle składa się do małych rozmiarów…

nie-tylko-moimi-oczami
Gość

fajnie że ci się nadal podoba my jeżdziliśmy zwykłym polskim coś z serii tako toporny i cięzki to minusy ale na pierwszą zimą (moje oba rodzone latem) wózek dla mnie najlepszy bo duża gondola i głeboki pomimo ze pod spód dawałam koc gruby

Anonymous
Gość

Ja też mam ochotę kupić ten wózek, niepokoi mnie wysokość rączki. Na stronach producenta podają 1m, obawaim się, że dla mnie mającej 1,72 m wzrostu może być trochę nisko 🙁
Edyta

takatycia
Gość

Mąż ma ponad 180cm i specjalnie spytałam czy mu nie przeszkadza. Twierdzi, że nie 🙂