Poród naturalny

W poniedziałek byliśmy na drugim spotkaniu w Szkole Rodzenia. 
Głównym tematem zajęć był poród naturalny i jego wpływ na dziecko. Szczegółowo i obrazowo wytłumaczono nam w jaki sposób dziecko przebywa swoją drogę w kanale rodnym i jakie ruchy rotacyjne musi wykonać by wydostać się na świat.
Położna pokazała nam najwygodniejsze pozycje wertykalne umożliwiające sprawne i bezpieczne narodziny dziecka. 
Poruszyła także kwestę dla mnie chyba najbardziej istotną, a mianowicie odpowiedziała na pytania „skąd będę wiedzieć, że to już?” oraz „kiedy mam jechać do szpitala?”.

Może zdarzyć się tak, że na wizycie u mojej ginekolog, która odbędzie się w okolicach terminu porodu dowiem się np, że szyjka jest miękka i rozwarta na 2cm. Nie oznacza to wcale, że zaraz po powrocie do domu mam chwytać za torbę i lecieć do szpitala. Choć taka sytuacja podobno u pierwiastek zdarza się bardzo rzadko oznacza jedynie, że szyjka przygotowuje się do porodu, a na prawdziwe jego symptomy możemy jeszcze trochę poczekać. 
Jakie to symptomy? Najważniejszym są regularne skurcze porodowe. Żeby nie pomylić ich ze skurczami przepowiadającymi położna doradziła nam wejście pod prysznic. Jeśli skurcze ustaną spokojnie możemy czekać dalej.
Może odejść nam czop śluzowy, ale jak się okazuje nie zawsze oznacza on natychmiastowy poród. Czasem też jest tak,że wypada w momencie korzystania z toalety i najzwyczajniej w świecie nie mamy o tym zielonego pojęcia. 
Zbliżający się poród mogą też sygnalizować dreszcze, nudności, wymioty i biegunka. 
Pęknięcie pęcherza płodowego i odejście wód, zwłaszcza gdy są koloru zielonego wskazuje aby udać się szybko do szpitala.
 Czasem może zdarzyć się tak, że wody nam nie odejdą wcale, a pęcherz pęknie sam lub zostanie przebity ( w moim szpitalu zwykle się tego nie stosuje pozwalając by pęcherz jak najdłużej amortyzował główkę dziecka) w trakcie porodu. 
Skurcze, które zmierzają do porodu trwają zwykle od 1min15s do 1min30s. 
Jeżeli takie skurcze wystąpią regularnie co 5 minut przez najbliższe 2 godziny oznacza to, że trzecią godzinę musimy przeznaczyć na dojazd do szpitala. 
Przy prawidłowej akcji porodowej szyjka rozwiera się około 1 cm na godzinę. 
Do porodu przyjmują kobiety gdy rozwarcie sięga ok. 4-7cm, podczas gdy pełne rozwarcie to 10cm.
Jest to pierwszy i zarazem najdłuższy okres porodu, który u pierworódki może trwać nawet i kilkanaście godzin. Podanie zzo zwykle skraca ten czas, jednak wpływa na II okres porodu, który może zostać wydłużony z 5min do 3h. 
II okres porodu to nic innego jak przedostanie się główki (najpierw potylicy) przez kanał rodny, a następnie wykonanie ruchu rotacyjnego (jak korek w butelce z winem) w celu uwolnienia barków. Reszta ciałka wychodzi gładko. 
Dziecko rodzi się na brzuszek mamy i zostaje tam przez najbliższe 2h. Kontakt skóra do skóry jest ogromnie ważny, brzdąc słyszy znajomy odgłos serduszka mamy, przenikają do niego jej bakterie, które dodają mu odporności. Pępowina przed odcięciem musi przestać tętnić, co oznacza, że cała krew z komórkami macierzystymi musi trafić do śledziony malca. Jest to najważniejsza szczepionka i zarazem lekarstwo jakie możemy podarować dziecku. 
Maluszka nie kąpiemy zaraz po porodzie, ciałko pozostaje pokryte białą mazią płodową, która jest swoistym kremem nawilżającym dla jego skóry. 
Zwykle po 10 min od narodzin u dziecka pojawia się odruch ssania. Należy mu wtedy umożliwić przystawienie do piersi (są źródła, które podają, że dziecko ma sobie same odnaleźć drogę do cycusia). Karmienie wpływa na wyrzut oksytocyny, która  wywołuje ponowną akcję skurczową macicy i tym samym rodzi się łożysko.
W czasie tych 2 godzin nieprzerywalnego kontaktu z malcem lekarze oglądają narodzone łożysko, zakładają ewentualne szwy na pęknięte lub nacięte krocze. Czasem nie jesteśmy tego w stanie uniknąć mimo jego ochrony. Trzeba pamiętać, że najważniejsze jest zdrowie dziecka, dopiero potem ochrona krocza. 
Po takich zabiegach kończy się okres III porodu i tym samym następuje połóg, o którym z pewnością dowiem się podczas następnych zajęć.
Zapewne dla mam, które pierwsze porody mają już za sobą informacje, które podałam nie są żadną nowością. Mam jednak nadzieję, że dla tych z Was, które szykują się do narodzin swojego dzieciątka po raz pierwszy okażą się pożyteczne. Mnie samej po spotkaniu rozjaśniło się bardzo dużo. 
Zwłaszcza, że dodatkowo mieliśmy możliwość obejrzenia filmu, który przedstawiał sceny z porodów, a także ukazywał rolę partnera w tym wszystkim. Muszę przyznać, że byłam zaskoczona reakcją Panów na sali (a było ich 4), że nie uciekli gdzie pieprz rośnie. Pan siedzący obok mnie nawet uległ wzruszeniu podczas oglądania i co jakiś czas słychać było jak stara się ukryć pociąganie nosem. 
Jestem również ogromnie dumna z mojego męża. 
Nie dość, że obejrzał film bez mrugnięcia okiem to później dodał, że postara się ze mną wytrwać do końca. Wcześniej zakładaliśmy, że będzie mi towarzyszył tylko podczas I fazy porodu.
Rozpiera mnie duma jak mój mąż dojrzewa do roli ojca, zwłaszcza, że jeszcze jakiś czas temu nie chciał słyszeć o wspólnym porodzie. 
Ba, sam widok krwi podczas rutynowego pobierania wywoływał omdlenie. 
Ahh Ci mężczyźni 🙂

takatycia

  • Boje sie 🙂

    • Też się boję, ale damy radę 🙂
      W końcu my kobietki mamy w sobie tę siłę, no! 🙂

    • Facie radę to wvale nie jest takie straszne;)

    • MATKO JAKIE JA TU BYKI SADZE;)przepraszam ale to wszystko przez ten telefon tak mi sam słowa zmienia;(

    • 😀 😀 Nic się nie dzieje 😀

  • Nie wiem jak to jest podczas naturalnego porodu.. Miałam dwie cesarki, moja miednica jest za wąska do naturalnego więc zapewne nigdy naturalnie bym nie urodziła. Czasami żałuję, że mnie to ominęło, ponieważ nie miałam możliwości bycia przy dziecku zaraz po jego narodzinach…Ponoć doznanie pozostaje w pamięci do końca życia…

    • Nie wiem, ale pewnie rzeczywiście tak jest, że zostaje.
      Czasem jako coś wspaniałego, a czasem niestety jako traumatyczne wspomnienie.
      Oby jak najwięcej tych pierwszych i jak najlżejszych porodów.

  • O jak fajnie. Pani od cudnych literek :).

    My własnie też wczoraj omawialiśmy poród naturalny. Pan położnik pokazywał nam zdjęcia porodu. Jak patrzyłam na miny innych ludzi to też widziałam to przerażenie w oczach (szczególnie Panów, których jakby bardziej interesował widok za oknem). A najciekawszy był w tym wszystkim mój Małżonek – siedział jakby nigdy nic i patrzył na zdjęcia, nawet był troche niezadowolony, bo Pani przed nim Mu zasłaniała, ale nic dziwnego jak się ogląda seriale o potworach.

    Pozdrawiam,
    Ania

    • Kurczę no, faceci jednak potrafią zadziwiać 🙂

  • Małżonek dzielny, fajnie wszystko opisane, dowiedziałam się nowych rzeczy 😉

  • U mnie czop wypadł miesiąc przed porodem:)

    • I to jest właśnie to o czym mówiła nam położna, nie ma co na siłę, przed szereg gnać do szpitala 🙂 Lepiej w przyjaznym, domowym środowisku poczekać na swoją kolej 🙂

  • Och dziewczyny dobrze że jesteście… 🙂 świetnie nadrabiam zaległości z mojej szkoły rodzenia z której musiałam zrezygnować :/

    p.s. a ja się tam nie boje ;D

    • I tak trzymać 😉 ją między skurczami które i yak nic nie dały mo może tylko mi popalic 😀 siedzialam na fejsie i odbierał telefony od klientów z pracy;)

    • Podoba mi się takie nastawienie, działa na mnie motywująco 🙂
      Największy strach przed porodem wiąże się z obawą o dziecko, żeby to jemu się nic nie stało. Ja stara baba dam radę, przecież nie pierwszam i nie ostatnia 🙂

  • szkoda, że ja nie miałam możliwości uczestnictwa w zajęciach szkoły rodzenia (musiałam leżeć, bo szyjka była zbyt krótka). Starałam się czytać jak najwięcej na te tematy, ale i tak natura zrobiła swoje 🙂
    P.S. nacięcie krocza nie boli, a gdy już zszywają, dostaje się znieczulenie miejscowe i też nic nie czujesz 🙂

  • Bee

    fajnie ze macie taka mozliwosc chodzenia do szkoly rodzenia, napewno przygotuja was do tego cudownego mometu narodzin, bo bol jest tego nie da sie ukryc, wiekszy mniejszy ale jest… nie ma sie go co bac bo on przybliza nas do naszego wyczekiwanego stworka… trzeba sie wsluchac w siebie i w polozna, reszta przyjdzie sama… bede trzymac kciuki jak to bedzie juz:))

  • Dzięki za relacje z zajęć!
    Trzymam kciuki za wytrwałość Twojego faceta!
    Mój też będzie ze mną cały poród, ale jemu zapewne jest łatwiej, gdyż sam jest lekarzem – weterynarzem i odbiera masę porodów od ssaków:)
    Pozdrawiamy!