Grosik na szczęście

Każdego dnia spotykam na swojej drodze potrzebujących. Tu mignie mi informacja o maluchu chorym na mukowiscydozę, tam dostanę wiadomość z prośbą o wsparcie dla dzieciątka potrzebującego operacji serduszka. W TV, w prasie, na blogach, prywatnych profilach pełno jest nieszczęścia ludzkiego. Małych i dużych. Ludzi i zwierząt. W rogu, tuż pod ścianą na kolanach siedzi kobieta, zbierając na jedzenie. Jest Pan, który robi popisy z piłką, licząc na to, że ktoś wrzuci do puszki kilka groszy. Obok leży psina i wielka kartka, na której drukowanymi wypisano „ZBIERAM NA KARMĘ”. Jedna z fundacji przysyła mi kilka razy do roku kartki- pocztówki z wizerunkiem swoich podopiecznych. Tu Lolek, łaciaty kucyk, który cudem uniknął końca żywota w jednej z rzeźni na północy kraju. Dzwonek do drzwi. Jednym razem Pan, który mówi wprost, że głodny bardzo i  z radością przyjmuje ofiarowane mu przeze mnie 2 pomarańcze i kilka Marsów. Innym razem ojciec zbierający na swoją chorą na białaczkę córkę. Mimowolnie mój wzrok kieruje się na eleganckie, skórzane buty.

Serce się kraja. Chciałoby się pomóc każdemu. Nie zawsze mając do końca pewność, że ta pomoc rzeczywiście trafia do potrzebujących. Dlatego lubię zbiorowe akcje. Akcje, które jednoczą ludzi, napędzają do działania. W pracy rok po roku w okresie przedświątecznym braliśmy udział w organizacji paczki dla potrzebującej rodziny. Ileż było radości, gdy otrzymywaliśmy list zwrotny pełen szczerych słów.

Kiedy zostałam zaproszona do akcji Zwierzaków Pocieszaków zawahałam się tylko przez moment, wiedząc że moim zadaniem będzie napisanie wierszyka – bajki. Poeta ze mnie marny, ale choć efekt się liczy, bo w końcu bajka trafia do najmłodszego odbiorcy, to przecież cel jest najistotniejszy. I to przeważyło, że odpowiedziałam „tak, chętnie wezmę udział”.

zwierzaki pocieszaki na insata

Bajka powstała w dni kilka. Trochę też trwała korekta, bo pozmieniać to i owo trzeba było. Następnie wybrano cel. Pieniążki ze sprzedaży zostaną przeznaczone w całości na podopiecznych Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii im. prof. Z.Religi. Dla mnie ta akcja ma trochę symboliczny wymiar. Wraz z bajką pod moim sercem pojawiło się nowe życie. Gdzieś w środku wierzę, że czas, który poświęciłam na napisanie bajki przyczyni się do ofiarowania komuś nowego serduszka. Nowego życia. Moja opowieść różni się troszkę na tle innych, mam jednak nadzieję, że niesie ze sobą przesłanie, by zawsze szanować prawo do życia drugiej istoty. Mam też nadzieję, że wybaczycie mi pewne błędy i niedociągnięcia literackie, a bajka przypadnie Wam do gustu.

DSC_0040

 

Choć książka w całości jest piękna i każdy z autorów włożył w nią trochę pracy, muszę przyznać szczerze, że moje pokłony idą w kierunku Sylwii Rut, autorki ilustracji. W każdym pociągnięciu pędzla czuć oddanie i pasję. Obrazki są niesamowite i to one tworzą spójną całość.

Każdy kto przyłożył rękę do powstania tej książki zasługuje na słowo, ale wspomnę o jeszcze jednej osobie, bez której Pocieszaki nie istniałyby na papierze. To Karol Wagner, który gościł nas w październiku w Pensjonacie Reymontówka. Przedsiębiorczy człowiek, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych. To właśnie on był perpetum mobile całej akcji.

DSC_0051 11156140_951562831570133_5841782354575141817_n


 

Kochani, nie będę przynudzać ani owijać w bawełnę. Książka jest warta zakupu i właśnie o to Was proszę. O dołożenie swojej cegiełki dla Fundacji. Wszystkie pieniądze zebrane ze sprzedaży trafią właśnie tam. Nie do nas autorów, nie do wydawcy czy sponsorów. Trafią do tych, którzy ich najbardziej potrzebują.

Kosztuje 29,99zł i możecie ją kupić na stronie www.zwierzakipocieszaki.pl

11825724_10200877200488321_3335725722447204871_n

Gorąco Was zachęcam!

Zobacz także

takatycia