Wścibstwo nie jedno ma imię

Być może niektórzy z Was pamiętają, że w ubiegłym roku byłam w Warszawie na warsztatach z fotografowania. Warsztaty odbyły się w pewnym sklepie z zabawkami i akcesoriami dla dzieci.

Jakiś czas temu, przeglądając sobie facebooka natknęłam się na post tego sklepu, który okazał się być odpowiedzią na wpis jaki pojawił się na Pudelku. Ho ho!

Afera wielka się wywiązała, bo jedna z dość znanych aktorek kupiła wózek za 6 tysięcy złotych. I to właśnie w tym sklepie. Sklepie, który w artykule został uznany na jeden z najdroższych w Warszawie. Cóż…

Jako, że osobiście przeglądnęłam asortyment w tym i ceny ciężko mi się zgodzić z tym stwierdzeniem. Owszem, asortyment nie należy cenowo do najtańszego, ale dlatego, że towar jest z gatunku tych droższych, a nie dlatego, że sklep winduje ceny.

Aktora jest rozrzutna, bo wydała 6 tysięcy na wózek. Autor artykułu zrobił nawet wyliczenia ile kosztowały dodatki, ile gondola itp. O losie…

Cała ta sytuacja przypomniała mi jak bardzo ludzie lubią takie aferki. Pieniądze, a zwłaszcza cudze zawsze wzbudzają sensację. Chcielibyśmy wiedzieć ile kto zarabia, ile sąsiad zapłacił za wczasy na Bali i ile dał księdzu po kolędzie. Rozliczamy sklepy, że za dużo zarabiają, a producentów, że cenią swoją pracę i czas. Tymczasem nie jest to takie proste, bo nikt z nas nie ma w obowiązku spowiadać się znajomym (i tym nieznajomym zwłaszcza) ze swoich zarobków. I wydatków. Continue Reading