Budowa domu z bali cz.2

Zbieram się za wpis dotyczących dalszych losów budowy naszego domu z bali od dłuższego czasu. Takie miałam plany, że będę na bieżąco wrzucać postępy z naszej budowy, ale jak zwykle na chęciach i planowaniu się skończyło. Proza życia codziennego, obowiązki w Firmie, czas poświęcany dzieciakom i zawirowania budowlane, kiedy tu znaleźć czas na blogowanie. Na prawdę podziwiam wszystkich dobrze zorganizowanych, którzy na każdy z obowiązków życiowych znajdują czas. I chęci 😉 Ja ostatnio w takiej komfortowej sytuacji byłam chyba jak Mateuszek był malutki..

Ale skoro już udało mi się zasiąść do laptopa to nadrabiam zaległości budowlano- blogowe. Bo pytacie, o różne rzeczy związane z budową. I trochę mi głupio, że nie jestem każdemu w stanie odpisać jak należy. Sama pamiętam jak podejmując decyzję o budowie domu drewnianego szukałam każdej informacji, mniej lub bardziej istotnej. Rady od osoby, namacalnej osoby a nie wirtualnego uczestnika forum, który równie dobrze mógł się okazać kryptoreklamą firmy x czy y były na miarę złota.

Pozwólcie, że zacytuję Wasze najczęściej pojawiające się pytania i odpowiem na nie właśnie tu na blogu. Niech to będzie powiedzmy takie mini kompedium podstawowych zagadnień, które Was najbardziej interesują przeglądając nasze zdjęcia na instagramie —> o tu: www.instagram.com/takatycia

Szukajcie też naszych zdjęć pod #takatyciabudowa 🙂

 

Kto budował nasz dom, kto jest wykonawcą i czy jesteśmy zadowoleni?

Nasz dom od początku stawiała ekipa Daniela Pelca, właściciela firmy Trak Bal. Namiary na Daniela znajdziecie na stronie http://www.domy-bal.pl/kontakt.html

Od razu mówię, nie jest to żadna reklama, a z polecenia nie mamy kompletnie żadnych profitów 🙂 Polecam, bo jesteśmy bardzo zadowoleni. Przez blisko dwa lata naszej współpracy, nie było ani jednej sytuacji, w której musielibyśmy się martwić o uczciwość naszego wykonawcy. Ekipa składająca się zwykle z 4-5 osób była jak do tej pory u nas dwa razy i spędziła z nami na miejscu w sumie ok 3 miesiące. Przez ten czas pojawiły się różne sytuacje, różne pytania dotyczące budowy i nigdy nie zostaliśmy sami z naszymi dylematami. Nigdy nie było sytuacji, w której usłyszelibyśmy „nie da się”. Zawsze wszystko się dało, a Panowie stawali na rzęsach by dogodzić wybrednej i często niezdecydowanej inwestorce.

 

Ile potrwa budowa naszego domu?

To w sumie pytania jeszcze z początków budowy. Ciężko mi było na nie odpowiedzieć, bo sami dokładnie tego nie wiedzieliśmy. Obecnie mamy dom w stanie powiedzmy developerskim i fakt kiedy w nim zamieszkamy nie zależy już od ekipy budującej dom. Chociaż czekamy na ich ponowny przyjazd już niebawem, bo zostało jeszcze kilka rzeczy do zrobienia, to w głównej mierze zajmujemy się teraz wykańczaniem domu, białym montażem itp

No dobrze, ale ile trwała budowa. Fundamenty pod nasz dom wykopaliśmy końcem sierpnia 2016 roku. W październiku 2018 roku zapłaciliśmy zaliczkę na drewno pod nasz dom. W lipcu 2017 roku przyjechała ekipa Daniela, do tego czasu drewno schło i czekało na budowę. Postawienie domu w stanie surowym otwartym, czyli ściany plus dach zajęło ok 2 miesiące. Ekipa wyjechała od nas wraz z końcem wakacji roku 2017. Mieliśmy czekać do wiosny aż dom osiądzie, by móc wstawić okna i drzwi. Nie czekaliśmy nic nie robiąc oczywiście. Podczas nieobecności ekipy Daniela na budowę musiał wejść elektryk i hydraulik, by porozciągać całą instalację przed wylaniem wylewek. Same wylewki też musiały być zrobione jeszcze przed zimą. Zależało nam bardzo, by dobrze wyschły zanim wstawimy okna i drzwi. W innym wypadku cała wilgoć oddana z podłóg idzie w bale.

Z instalacjami i wylewkami poradziliśmy sobie jakoś w październiku. Do końca roku na budowie był spokój, przynajmniej jeśli chodzi o dom, bo równocześnie budowaliśmy jeszcze budynek gospodarczy i tam też się trochę działo 🙂

Na początku roku Daniel przywiózł stolarkę. Umówiliśmy się na kolejny etap w okolicy maja- czerwca. Ekipa przyjechała w połowie czerwca. Planowaliśmy w tym etapie doprowadzenie domu do stanu zamkniętego.

Generalnie drugi etap budowy czyli doprowadzenie domu do stanu zamkniętego to wstawienie okien, drzwi, ich obróbka. Wyszlifowanie bali na zewnątrz, impregnacja i olejowanie. A także utkanie szpar i olinowanie w naszych przypadku. Życie trochę zrewidowało nasze plany, pewne inwestycje okazało się warto było zrobić od razu, ekipa miała czas, więc pociągnęliśmy budowę dalej.

Dom był szlifowany na zewnątrz przed wstawieniem okien. Szkoda było ponownie brudzić wszystko i szlifować wewnątrz już po wstawieniu okien, więc zarówno szlifowanie, olejowanie jak i utykanie zrobiliśmy i w tym etapie. W tym czasie dogadaliśmy się też że na ile ekipie starczy czasu pociągniemy budowę w etap 3, tak by po ich wyjeździe mogła wejść inna ekipa od wykańczania i mogła coś zrobić przed ich ponownym przyjazdem. Tym sposobem na budowę zawitał ponownie elektryk i hydraulik, by rozprowadzić instalacje na górę, bo zdecydowaliśmy się,  że zrobimy powałę, czyli inaczej mówiąc sufit i to co nad nim. Odwiedził nas też Pan od ocieplenia dachu, zdecydowaliśmy się na konkretną metodę, która wymagała przygotowania ze strony naszej ekipy. Budowa naszego drewniaka nierozerwalnie łączy jedną ekipę z drugą i pewnych inwestycji nie dało się odwlec w czasie. To co zrobiliśmy w wakacje planowaliśmy na jesień tego roku. Budowa nabrała tempa czego chyba nie do końca się spodziewaliśmy (żegnajcie zaplanowane wakacje i oszczędności uciułane na tą okazję 😉 ).

Około półtora miesiąca ekipa spędziła u nas. W tym czasie okręcili płytami kotłownię, odeskowali sufit w garażu. Zrobili powałę na całym domu, przygotowali łazienki i kuchnię pod płytki. Powstały pokoje chłopaków i nasza sypialnia na górze oraz stryszek. Przygotowali dom pod ocieplenie dachu. Na jesień pozostały nam obróbki okien od wewnątrz, wstawienie futryn na dole, odeskowanie niektórych ścian w sypialni, pokojach i klatce schodowej. W planie na jesień były schody, ale raczej nam się to nie uda już w tym roku. Jesienią ma jeszcze powstać nasz ganeczek przed domem i konstrukcja tarasów wokół domu.

Na dniach będą robione gładzie na sufitach i ścianach, przyjadą płytki do łazienki i na podłogi w kuchni, holu i garderobie. Czekamy na zamówiony piec, mamy też grzejniki na dół.

Generalnie dom powinien być gotowy do przeprowadzki na wiosnę/ lato przyszłego roku. Ale nic nie planujemy, bo już wiemy jak to z tym planowaniem jest 😉 Ale jakbyśmy chcieli mniej więcej podsumować czas budowy naszego domu to od wykopania fundamentów będzie 3 lata. Od położenia pierwszych bali 2 lata.  Jest to chyba normalne tempo budowy domu tradycyjną metodą. Wiem, że można inaczej, można szybciej. Dużo szybciej. Wiem, tzn czytałam o tym. Są różne oferty w internecie. Jak to wygląda w rzeczywistości u innych nie wiem. U nas wygląda jak wygląda 🙂

 

Jaki jest kosz budowy domu z bali i czy jest tańszy/ droższy od budowy domu tradycyjnego?

 

To najczęstsze pytanie jakie zadawaliście mi przez ostatni rok. Jedni pisali wprost, inni nieśmiało prosili o wycenę. Nie lubię mówić otwarcie o pieniądzach, bo każdy dom na pewno będzie kosztował inaczej. Wybieramy inne materiały, inne – tańsze lub droższe- pokrycia dachowe, inaczej cenią się podwykonawcy w różnych rejonach Polski. Sporo cen nas zaskoczyło, sporo miło rozczarowało. Jednak ogólny bilans jest taki, że wydaliśmy do tej pory znacznie więcej niż planowaliśmy. Mieliśmy plan, że ze sprzedaży mieszkania w Krakowie wybudujemy i zamieszkamy. No cóż, już dawno ta skarbonka osiągnęła dno 😉 Wiem jednak, że wpływ na ogólną kwotę miały nasze wybory. Zdecydowaliśmy się na drewniane okna, w dodatku podwójne. Mogliśmy dużo taniej zamontować plastikowe. Podobnie drzwi i brama garażowa. Wybór pokrycia dachowego, tu nie chcieliśmy iść na kompromis. Uznaliśmy, że najwyżej budowa wydłuży się w czasie, ale położyliśmy to co nam się najbardziej podobało. A całkiem sporo mogliśmy zaoszczędzić. Takich przykładów moglibyśmy mnożyć  i mnożyć. Czy budowa domu z bali jest tańsza od budowy domu tradycyjnego? Nie mam porównania do domu murowanego, nie wiem ile kosztuje budowa takiego domu, ale zakładam, że nie. Nie jest niestety tańsza. Jedni mówią, że na etapie budowy ścian dom z bali wychodzi drożej, jednak jego wykończenie jest tańsze, bo nie trzeba robić tynków, zwykle się go nie ociepla z zewnątrz, więc odchodzi tu koszt. My zdecydowaliśmy się na sufity z płyty, czyli nie deskowane.  Odpada koszt drewna, ale dochodzi koszt spoinowania płyt, szpachlowania, położenia gładzi. Niemały koszt, ale chcemy by wyglądało dobrze, nie pękało, więc i musimy się z konkretną sumką liczyć. Koszt kotłowni, hydrauliki również nas mocno zaskoczył. Ceny bardzo poszły w górę od kiedy zdecydowaliśmy się na budowę domu. Wszystko kosztuje, mam wrażenie, że właśnie weszliśmy w etap, w którym słowo wykańczanie nabiera bardzo prawdziwego znaczenia. Powoli ciułamy do przodu, mając nadzieję,  że wykańczanie nie wykończy nas osobiście 😉

 

Czy dom z bali musi mieć/ będzie miał takie szpary?

 

Te pytania na szczęście wraz z utkaniem szpar już się skończyły, ale było ich baaaaaardzo dużo. Bywało już tak, że zmęczenie tego typu pytaniami podsuwało odpowiedzi typu „to naturalna wiatro- klimatyzacja” albo że ” wstawimy szybki i będziemy mieć naturalne dodatkowe źródło światła” lub „szpary będą służyć do podglądania kto nam chodzi po działce”. Gryzłam się w język miło odpowiadając, że oczywiście utkamy te szpary 😉 Cóż, nie każdy do końca zdaje sobie sprawę jak wygląda proces powstawania domu z bali to niezmiernie dziwiła mnie myśl, że można wziąć na serio fakt pozostawienie umyślnie szpar pomiędzy balami (i zamieszkanie z takowymi).

Co się, więc stało z naszymi szparami? Zostały utkane wełną od środka, następnie od obu stron czyli od wewnątrz poszła pianka termokurczliwa (czy jakoś tak), a na nią lina która przykryła wszystko. Dawniej do utykania używano np mchu. Trzeba było utykanie ponawiać, bo mech wypadał robiły się szpary przez które wpadał wiatr. Obecnie do utykania używa się jeszcze tzw wełnianki. My zdecydowaliśmy się na linę ze względu na koszt. Zaoszczędziliśmy na tym kilka ładnych tysięcy. A efekt jest dalej ładny. Jakby miała furę kasy zrobiłaby wełnianką, a na dachu położyła najprawdziwszy drewniany gont 😉

 

Czym zabezpieczyliśmy drewno na zewnątrz?

 

Dom na zewnątrz pokryty jest jedną warstwą impregnatu Altaxin i dwoma warstwami oleju bezbarwnego Altax.Na temat wyboru konkretnego oleju możecie w sieci poematy wyczytać. Pięć tysięcy różnych pseudofachowców wypowiada się nad wyższością jednej marki nad drugą. Nie ukrywam, że i nas spotkał dylemat co zrobić. Postawiliśmy jednak na doświadczenie Daniela. Trochę tych domów wybudował, wie jak się zachowują po czasie dane materiały. Sam ma dom z bala od kilku lat. Padło na Altax mimo, że opinie w sieci są takie, że jest to olej z półki marketowej. Mamy od ponad roku zaolejowane tym olejem elementy i nie dzieje się z nimi kompletnie nic. Nawet od strony południowej, gdzie dom narażony jest najbardziej na warunki atmosferyczne.

Usłyszeliśmy takie piękne porównanie, że wybierając nawet najlepszy i najdroższy środek dostępny na rynku, nic nie pomoże jeśli nie będziemy dbali o dom. To tak jak z człowiekiem, możemy wylać na siebie wiadro perfum, a dalej będziemy śmierdzieć jeśli nie będziemy się myć. O dom się dba dokładnie tak samo jak o wszystko inne. Też wymaga umycia, odświeżenia. Umycia z pyłów niesionych przez wiatr, zanieczyszczeń, kurzu. I pokrycia go co jakiś czas warstwą ochronną w postaci oleju. By nie wysychał. Tak jak nasza skóra.

Drewno z czasem ciemnieje. Po szlifowaniu dom był bielutki, obecnie ma piękny, ciepły kolor. Kolor dałam tylko na dodatki takie jak podsufitka czy ozdobne elementy. Podoba mi się ten efekt.

 

Czym pomalowaliśmy dom wewnątrz i jak uzyskałam efekt jaśniutkich bali?

 

Wnętrze domu również zostało potraktowane olejem. W środku jednak położyliśmy jedną warstwę. Zależało mi by drewno było cały czas jaśniutkie jak zaraz po szlifowaniu. W sprzedaży jest gotowy olej do bielenia ścian, zamówiłam próbkę i byłoby stanęło na tym oleju właśnie. Jednak po próbnym pomalowaniu tragarza okazało się, że jest za biało. I tak metodą prób i błędów mieszając biały olej z naturalnym (również marki Altax) Daniel doszedł do koloru, który jak dla mnie jest idealny 🙂 Nie podam Wam niestety proporcji, bo wszystko było robione na oko do momentu aż osiągniemy efekt taki jak mi zależało.

 

 

Skąd mamy okna i drzwi?

 

Wszystkie okna, drzwi balkonowe, tzw dutch door w kuchni oraz wejściowe do domu zamawialiśmy u Daniela. Okna jak wspominałam mamy podwójne, czyli dubeltowe jak kto woli. Nie spotkałam takich okien w ofercie żadnej firmy na rynku. Ale może nie szukałam zbyt dobrze 😉

Drzwi do kotłowni oraz garażowe robiliśmy sami z pomocą zaprzyjaźnionych stolarzy. Wyszło nas zdecydowanie taniej niż oferują Firmy np w sieci. Dlatego polecam takie rozwiązanie każdemu 🙂

 

 

Czym mamy ocieplony dom?

 

Ocieplony mam dach, również nad kotłownią i garażem. Będąc na targach budownictwa drewnianego w Krakowie trafiliśmy na stoisko firmy ocieplającej domy celulozą. Posłuchaliśmy o tej metodzie, spodobało nam się. Zasięgnęliśmy opinii w internecie, podpytaliśmy Daniela co sądzi o tej metodzie i się zdecydowaliśmy. Mamy ocieplone ok 200m dachu, 35cm warstwą celulozy. Całość to koszt ok 10tys. Firma temat ogarnęła w ciągu dwóch dni, a Pan który wciskał się z rurą w szczeliny zasługuje wg mnie na medal.

Czemu celuloza a nie pianka, którą braliśmy pod uwagę? Bo piana oblepia elementy, w tym również te drewniane. Drewno konstrukcyjne nigdy nie ma 0% wilgotności. Wiemy jak się zachowuje, że jest higroskopijne. Piana nie oddycha. Drewno łapiąc wilgoć z otoczenia sprawia, że na pianie może powstać grzyb. To nas skutecznie zniechęciło. Nie ma gwarancji oczywiście, że tak się stanie, ale słowo grzyb zadziałało na moją wyobraźnie.

Celuloza to nie jest oczywiście produkt w 100% naturalny. Musi być potraktowany środkiem na robactwo (m.in sole boru). Granulat jest jednak całkowicie bezpieczny i nietoksyczny dla ludzi. Nie ma też szans, by w ociepleniu zalęgły się myszy. Nawet jeśli jakaś wejdzie pod dach, to nie jest w stanie wygryźć w granulacie tuneli, bo zwyczajnie wszystko jej się będzie zawalało na głowę. Mam nadzieję, że będziemy zadowoleni i czas to potwierdzi. Jesienią ma ponownie przyjechać przedstawiciel Firmy i sprawdzić kamerą termowizyjną czy wszystko zostało uszczelnione jak należy.

Póki co nie mogę dać 100% pozytywnej opinii, ale jak do tej pory polecamy Firmę, a robił nam Eko Fiber z Kielc 🙂

 

Czy mamy ogrzewanie podłogowe w całym domu?

 

Nie mamy 🙂 Z racji charakteru domu i braku wylewek na górze ogrzewanie podłogowe mamy na dole. I to tylko w kuchni, części korytarzowej i łazience. Do samego końca nie wiedziałam czy na podłogę w salonie chcę deskę litą czy warstwową co zaważyło o tym, że nie położyłam ogrzewania podłogowego w salonie. Teraz trochę żałuję, bo wybór padł na deskę warstwową (z racji szerokości i długości jaką chce mieć) i spokojnie mogłam ogrzewanie kłaść. Nie miałabym dylematów przy wyborze kaloryferów. Ale jak to mówią pierwszy dom buduje się dla wroga… coś w tym jest 😉

 

Jakie mamy ogrzewanie w domu?

 

Jeszcze nie mamy, ale będziemy mieć na dniach ; ) Wybraliśmy ogrzewanie piecem na pellet. Przeważyła ekologia i czystość w kotłowni. W części kotłowni będę mieć pralnię. I choć początkowo stawialiśmy na ekogroszek to mieszkając z rodzicami, u których jest właśnie piec na ekogroszek doszliśmy do wniosku, że jednak się brudzi. Gdybym pralnię miała osobno pewnie by mi na tym tak nie zależało. Zobaczymy czy to rozwiązanie będzie dla nas dobre.

Dodatkowo mamy grawitacyjnie rozprowadzone po całym domu ogrzewanie z kominka. Kominka jeszcze nie mamy 😉

 

Jaka wybraliśmy podłogę do salonu?

 

Kilka osób pytało mnie o to gdy pokazałam próbki desek na instagramie. Nie jest to jeszcze wybór potwierdzony w 100% ale po kilku miesiącach poszukiwań stanęło na deskach Tarkett z serii Heritage. Waham się jeszcze nad kolorem czy będzie to Dąb Vintage czy Dąb Blonde. Obie deski są szczotkowane i w pełni pokryte olejowoskiem. Mają piękną strukturę, w dotyku to najprawdziwsze deski, mają pełno sęków na czym nam najbardziej zależało. Jedyny minus to cena, mogłaby być trochę tańsza 😉

 

Czy będą schody?

 

Oczywiście! 🙂 Kiedyś będą. Drewniane, ze spocznikiem w połowie wysokości. Ale to jeszcze chwila 🙂

 

I to chyba tyle jeśli chodzi o najczęściej zadawane pytania. Mam nadzieję, że trochę rozjaśniłam tym, których temat rzeczywiście interesuje. Jeśli macie jeszcze jakieś pytania śmiało pytajcie. Kto wie, może uzbiera się ich jeszcze na kolejny wpis 😉