Defekt enzymatyczny

Obiecałam Wam, że na blogu co jakiś czas będę poruszać bezpośrednio tematy dotyczące nas kobiet i naszego zdrowia. Dlatego dziś kolejne z ważnych zagadnień.

Defekt enzymatyczny – z terminem po raz pierwszy spotkałam się kilka miesięcy temu. O dziwo, podczas ciąży, kiedy to pochłaniałam wszystkie informacje związane ze zdrowiem moim i mojego dziecka, nie trafiłam na to pojęcie. To tylko dowodzi, że człowiek naprawdę uczy się przez całe życie.
A sprawa przecież bardzo ważna, bo dotyczy zarówno nas jak i rozwoju naszych maluszków.


Ci z Was, którzy o defekcie enzymatycznym słyszeli i „wiedzą z czym to się je” mogą sobie dzisiejszy wpis odpuścić (zachęcam jednak do pozostania i wypowiedzenia się w temacie). Koniecznie natomiast przeczytać muszą go Ci, którzy planują jeszcze powiększanie rodziny.



Czym jest defekt enzymatyczny i jak się go diagnozuje?



Jest to swego rodzaju uszkodzenie genetyczne zaburzające syntezę enzymów. Nie szafując terminami medycznymi, chodzi o to, że w pewnym stopniu niektórzy z nas są „upośledzeni”, przez co nasze organizmy nie działają jak należy i z pokarmów pochodzenia roślinnego czy zwierzęcego, nie pobieramy dostatecznej liczby substancji odżywczych, witamin i minerałów. Takie upośledzenie może doprowadzić do różnych innych, często groźnych chorób i powikłań. O ile w przypadku nas dorosłych efekty defektu są często opóźnione, o tyle dość szybko (niestety) mogą się przekonać o nim kobiety ciężarne. Defekt enzymatyczny jest bowiem skazą, która wywołuje u płodu m.in. wady cewy nerwowej poprzez niedostateczną przyswajalność kwasu foliowego. W takim przypadku nie ma znaczenia jak duże dawki kwasu przyjmuje kobieta oraz czy każdego dnia w pożywieniu dostarcza ogromną ilość folianów – ich wchłanianie do organizmu jest znikome i niewystarczające. Niestety z uwagi na kosztowność i skomplikowanie badań, diagnozuje się go trudno, a przy tym rzadko kiedy.  Na wyniki trzeba czekać od 3 do 4 tygodni, a szacuje się, iż może występować nawet i u 50% kobiet w wieku rozrodczym.





Czym konkretnie to się objawia?

Na początku niedoborem folianów, który to z kolei wywołuje niedokrwistość. Pierwsze co przychodzi na myśl w takiej sytuacji, to suplementacja żelazem. A przecież u dzieci i dorosłych foliany, wspólnie z witaminą B12 biorą udział w produkcji czerwonych krwinek, co zapobiega anemii. Typowe objawy anemii – osłabienie, zmęczenie, drażliwość, bóle głowy, zaburzenia rytmu serca- występują u osób z zaawansowaną postacią choroby. Prawidłowe krwinki żyją 120 dni i często podczas badania nie ujawnia się, że w naszym organizmie zaczyna się dziać coś niepokojącego. Niedokrwistość na tle niedoboru folacyny najczęściej występuje u kobiet ciężarnych. 
Wg naszych polskich norm zalecane spożycie folianów dla osób dorosłych wynosi od 280 do 340 µg dziennie. Liczba ta różni się w zależności od płci, wieku i aktywności fizycznej. 
Wzrasta ono w stanach szybkiego namnażania się komórek, a więc zwłaszcza w początkowym okresie ciąży. Zwiększone zapotrzebowanie wiąże się z wzrostem macicy i sutków, płodu i łożyska. Niedobór w przypadku kobiet ciężarnych wiąże się również z innymi, równie niebezpiecznymi sytuacjami.

Niska zawartość folianów to przede wszystkim ryzyko wad cewy nerwowej u płodu. Wady te pojawiają się w pierwszych tygodniach ciąży, wtedy kiedy zwykle kobieta jeszcze nie ma pojęcia o tym, że nosi pod sercem maluszka. Dlatego tak bardzo, bardzo ważne jest by zadbać o odpowiedni ich poziom na długo przed. Mówi się, że zwykle jest to 3 miesiące. Osobiście jednak uważam, że suplementować się powinna każda kobieta w wieku rozrodczym. Często przecież to nie my decydujemy o tym, że dziecko pojawia się na świecie i sytuacja nas zaskakuje. 

Inne problemy na jakie mogą napotkać ciężarne przedstawia rysunek.


Czy można jakoś temu zaradzić?

Na szczęście, pomimo braku odpowiedniej diagnostyki, możemy działać prewencyjnie. Wystarczy wspomóc organizm, dostarczając mu narzędzie, dzięki któremu poradzi sobie z przyswajaniem kwasu foliowego i tym samym dostarczy sobie odpowiedniej jego dawki. Takim narzędziem jest metafolina – substancja odżywcza, gotowa do bezpośredniego wykorzystania przez organizm. Dostarczając foliany pod postacią metafoliny, ułatwiamy mu ich przyswajanie i nie musimy się martwić ewentualnym defektem enzymatycznym. Szukając na półkach aptecznych gotowych preparatów z kwasem foliowym, warto zwrócić uwagę na Femibion, gdyż jako jedyny zawiera właśnie metafolinę.


*wpis powstał w ramach współpracy z marką Femibion 


takatycia

  • Anonymous

    Przeczytala Twoj ostatni post dosc wybiurczo i chwile sie zastanawialam czy napisac komentarz, a to dlatego, ze ten komentarz dla Ciebie mily nie bedzie. A wiem, ze niemile komenatza nie sa mile widziane:)
    Rozumiem, ze na blogu zarabiasz, rozumiem, ze wpsolpracujesz z firmami farmceutycznymi, Twoje prawo, Twoj „kawalek podlogi”, ale bardzo nie lubie takich artykulow (postow) jak ten Twoj, w ktorym „na sile” pokazujesz co jeszcze nam zagraza i jak to leczyc. Skoro sama napisalas, ze duzo czytalas na temat zdrowia matki i dziecka, a na ten temat nie trafilas to znaczy, ze zjawisko o ktorym piszesz jest na prawde tak malo powszechne, ze raczej nie warto sobie zawracac nim glowy (wiem co zarasz odpowesz, ze jesli matka chce dbac o zdrowie dziecka to bedzie eliminowac wszytsko co sie da, z rzeczy ktre moga mnu zaszkodzic). Teraz jest w TV taka reklama tabletak na zakwaszony organizm, nikt w zyciu o tym nie slyszal, a teraz bedzie sie mozna na to leczyc. Twoj post to jest to samo, szukani na sile „problemu” i podawanie rozwiazan mozliwych do zakupu w kazdej aptece.
    Oczywiscieto Twoj blog i masz prawo pisac w nim to Ci tylko przychozi do glowy (bez obrazania innych ludzi oczywiscie), ja wyrazilam tylko swoj poglad na te sprawe.

    Bardzo przepraszam za brak polskich znakow, wiem ze zle sie czyta takie komentarze.

    Wiem, ze bedziesz mnie „sprawdzac” (adresy IP i te sprawy), dlatego od razu wyjasniam, nie jestem typem osoby, ktra biega od bloga do bloga i od forum do forum, zeby krytykowac i hejtowac, to raczej przemyslenia stalego czytelnika:)

    Pozdrawiam,
    Malgorzata

    • Każdy ma prawo do wyrażenia opinii. Chwała Ci, że zrobiłaś to w sposób kulturalny. Nie mam się do czego przyczepić. Jednymi z tematów, które mogłam poruszyć był właśnie problem defekty enzymatycznego. Skoro ja wczesniej o nim nie słyszałam, mimo że wydaje mi się dość sporo czytałam rożnych rzeczy pomyślałam, że fajnie jeśli i moje czytelniczki dowiedzą się czegoś nowego. Nie uważam, że jeśli coś jest powszechnie nieznane to nie warto sobie zawracać tym głowę. Po to teraz mamy ogólny i szybki dostęp do wiedzy, żebyśmy z niej korzystali. Ja to robię, bo wielu, naprawdę wielu rzeczy nie dowiedziałam się od lekarza. A moze powinnam. Ale każdy postępuje jak uważa.

    • Hmmm….
      Nie lubię wpisów sponsorowanych przez firmy farmaceutyczne, bo chcą zarobić na czyjejś niewiedzy czy naiwnośći. ALE zakwaszenie organizmu to co, co istnieje tylko, że nie leczy się tego tabletkami a DIETĄ! Co do enzymów… Nie będę się mądrzyła, bo jeśłi chodzi o enzymy trawienne to temat jest tak szeroki, że firma Femibion poleciała trochę w kulki z iością informacji, moim zdaniem tylko po to, by zarobić kasę na tych co nie wiedzą, na tych którym się czytać nie chce i na tych co się „wkręcą”… Od razu Żanetko zaznaczam, że w żaden sposób nie mam pretensji o ten post do Ciebie. Wkurzają mnie praktyki firm farmaceutycznych i…hmmm lekarzy…Bo znów, jeśli chodzi o enzymy, to w głównej mierze wszelkie zaburzenia są kwestią DIETY! i tabletki, zwłąszcza jeśli to nie lek, a suplement są po prostu naciąganiem ludzi. Taka moja opinia… A jestem bardzo raczkująca w temacie.

      Ludzie zamiast patrzeć na to co jedzą kupują suplementy. Na paznokcie, na włosy, ja skórę, preparaty multiwitaminowe i inne… Wchłanialność składników z takich tabletek jest żadna. To, co się dzieje z naszym organizmem jest wynikiem tego co w ten organizm wkładamy…. I żadne tabletki nam nie pomogą… Przykre jest to, że ludzie są nimi bombardowani ze wszystkich stron, bo nawet idąc do lekarza prędzej dstanie się masę leków niż zalecednia dietetyczne. A dieta czyni cuda, do tego stopnia, że leki zaczynają być zbędne…

    • Aniu myślę podobnie, dlatego ogólnie nie przyjmuję suplementów, ale nie mówię też całkowite nie (w ciąży kwas foliowy, od jakiegoś czasu podczas kp preparat dla karmiących, ale to dlatego, że bardzo kiepsko mój organizm funkcjonował). Staram się dobrze odżywiać i dbam o dietę, ale czasem jest to po prostu trudne. Myślę, że sporo ludzi ma z tym problem i dużo prościej jest sięgnąć po suplement. Uważam, że nie ma co obwiniać producentów suplementów, bo ludzie sięgają po nie z własnego wyboru. A często z lenistwa.

  • Szczerze nie słyszałam o tym, choć z anemią walczę od lat. Preparaty z kwasem foliowych miałam radzone przez lekarza i dodatkowo kwas foliowy 5 mg, większa dawka, ale żaden z lekarzy mi o czymś takim nie mówił, a obleciałam ich wiele (szczególnie ginekologów)…Przy następnej wizycie w poradni popytam trochę o to…nowe informacje zawsze mnie ciekawią 🙂

    • Tez jestem ciekawa co na ten temat mógłby powiedzieć mój lekarz. Na pewno spytam przy okazji kolejnej wizyty 🙂

  • Anonymous

    Twój blog już nie jest taki jak na początku…Niestety różnice czuć i widać bardzo wyraznie 🙁 Przykre.. – Marta

    • W blogosferze jest cała masa fajnych blogów. Na pewno znajdziesz coś dla siebie.

    • Anonymous

      A dla mnie Żanetko jest super! Jesteś naturalna, taka jak byłaś i nie gwiazdorzysz. Bloga uwielbiam czytać, a wpisy tego typu mi nie przeszkadzają, bo i tak zawsze znajdę coś dla siebie. I takie komentarze jak powyżej w żadnym razie nie bierz sobie do serca, bo jest to opinia jednostki, a masz całe grono wiernych czytelniczek.

      Jula

  • Co do syntetycznych witamin mam mieszane uczucia, ale swojej diecie do końca nie ufam mimo sezonu na owoce i warzywa. Femibion dobrze mi się kojarzy, bo w dwóch poprzednich ciążach go łykałam 🙂 Teraz niestety znalazł konkurenta: ten sam skład, cena dwa razy niższa…

    • I też z metafoliną? 🙂

    • Anonymous

      dokładnie:)

    • Podaj proszę nazwę tego preparatu. To niemożliwe, ponieważ żaden suplement poza femibionem nie ma w swoim składzie metafoliny.

  • Wiesz co?? Jestem mamą i naprawdę dużo czytałam, ale o czymś takim w życiu nie słyszałam

    • Anonymous

      Ja nie jestem za suplementacją – w obu ciążach nie zażywałam nic (tylko ten kwas foliowy przez trzy miesiące), lekarz był zdania, że jeśli organizm czegoś potrzebuje, to się dopomina, jesli nie – szkoda się faszerować chemią:)

  • Anonymous

    Bardzo spodobał mi się wasz bolg jest naprawdę ciekawy zaczełam czytać 3 dni temu i nie mogę przestać 🙂 chciałabym się zapytać czy z rzeczy po mały są rozmiary 12 -18 wypadające troszkę większe mam synka nosi rozmiar 12-18 jednak są mu troszkę małe niektóre z ubrań kupiłabym wszystkie spodenki wystawione przez ciebie pozdrawiam i całuję Patrycja z Marcelekiem

    • Spodnie z hm, Kappahla wpadają na większe. Te z Zary są rozmiarowo tak samo.

  • Anonymous

    Przepraszam dałam komentarz nie w tym miejscu co powinnam :-{ Patrycja