10 sposobów jak nie przepłacać

Pewnie zdążyliście już zauważyć, że uwielbiam zakupy. Wszelakie. Te internetowe i te w sklepach stacjonarnych.Odzież, książki, kosmetyki, rzeczy do domu. Lubię otaczać się ładnymi przedmiotami, a ich kupno sprawia mi radość. Poprawia humor gdy mam doła, jest sposobem na oderwanie się od rzeczywistości. 
Gdy jestem bardzo zmęczona zostawiam Mateuszka z tatą i uciekam na godzinkę do pobliskiej galerii. Przymierzę kilka rzeczy, poszwendam się pomiędzy wieszakami, podotykam i już mi lepiej. Często nawet nie muszę dokonać zakupu. Terapeutyczna moc płynie również z przyjemności rozglądania się 😉
Mam nadzieję, że nie jest to któryś ze stopni uzależnienia i tak naprawdę daleko mi do głównej bohaterki „Wyznań zakupoholiczki”.

Najfajniej jednak kupuje się, gdy nie trzeba zbyt dużo wydać. Albo, gdy upolujemy coś na promocji. Te lubię bowiem szczególnie. I mam na nie nawet kilka swoich, sprawdzonych sposób, którymi dziś mam zamiar się z Wami podzielić.
Jak kupić coś fajnego, o czym marzymy i nie przepłacić?

1. Akcje promocyjne na kupon dla fana
Uwielbiam je, a tak wspaniale się składa, że sklepy, w których najczęściej zaopatrujemy się z mężem w odzież i akcesoria tego typu akcje robią dość często. Taki Dzień Dziecka jest dla przykładu zawsze świetną okazją do zgarnięcia kuponu 40% na całe zakupy.
Jakie sklepy biorą udział? House, Cropp, Reserved, Reserved Kids. 
Jak otrzymać kupon? Zazwyczaj trzeba być fanem profilu na fb. Kupon pobieramy z aplikacji i drukujemy lub wysyłamy na telefon komórkowy. Kupon jest jednorazowy, ale obejmuje całe zakupy. 
Zwykle rabat pojawia się przy okazji różnych świąt- Dzień Dziecka, 1 września, Mikołajki etc. 
Tym sposobem podczas tego weekendu obkupiliśmy się z mężem w letnie rzeczy praktycznie za pół ceny. Co fajne- nie trzeba czekać na wyprzedaże, rzeczy są z aktualnej kolekcji i nie są przebrane. 
2. Idziemy na zakupy z…..
Wszelkie akcje rabatowe w gazetach i tzw weekendy glamour. Kupujemy gazetę, sprawdzamy jakie sklepy biorą udział w akcji, wycinamy kupon i w konkretny weekend idziemy szaleć. Nie lubię tylko tłumów panujących wtedy w sklepach- przypomina ten podczas wyprzedaży. 
Jest jeszcze jeden plus- co jakiś czas kupując Elle możemy nabyć kartę podarunkową do H&M o wartości bodajże 20zł, więc poza kuponami mamy coś jeszcze.
3. Cynk dla fana
To taka trochę odmiana punktu pierwszego. Z tą różnicą, że nie mamy kuponu, ale dostajemy wiadomość, że w konkretnym dniu firma organizuje konkretną akcję promocyjną. Tym sposobem często udaje mi się kupić książki w dużo niższej cenie. 
4. Wyprzedaże 
Osobiście nie przepadam. Tzn fajnie jak są i uda mi się kupić coś ładnego w extra cenie. Niestety zwykle bywa tak, że nim dotrę do sklepu to większość fajnych rzeczy jest już przebrana. Albo są takie kolejki do przymierzalni i kas, że mi się odechciewa. Na to mam jeden sposób -> zakupy internetowe. Gdy tylko zaczyna się wyprzedaż warto zajrzeć do sklepu online. Oczywiście wcześniej najlepiej rzeczy, które nam się podobają osobiście przymierzyć/wymacać w sklepie stacjonarnym. 
5. Kody rabatowe
To dla mnie w pewnym sensie nowość, chociaż korzystałam kilka razy. Nowość pod tym względem, że powstają portale zrzeszające wszystkie tego typu zniżki w jednym, jak np. Promoszop. Nie trzeba grzebać w czeluściach internetu i pytać wujka google o pomoc czy upatrzony sklep oferuje zniżkę. A mamy w czym szukać – sklepy z odzieżą, obuwiem, kosmetykami, rzeczami do domu itp. Podzielone od A-Z, na kategorie, top 20, najnowsze, ulubione. 
Wystarczy wejść na stronę i za pomocą dostępnych narzędzi sprawdzić jakie są aktualnie dostępne rabaty do naszych ulubionych (i nie tylko) sklepów online- kupony nie działają w sklepach stacjonarnych. 
Jest tylko jeden minus takiego miejsca- to wciąga. Wchodzisz przypuśćmy szukając zniżki na buty, a wychodzić kupując o 40% przecenione okulary. Zdarza się. Dość często 😉
6. Lojalnościówki i programy członkowskie
 Mój portfel ledwo mieści wszystkie karty członkowskie klubów, do których należę z racji robienia zakupów dla siebie i mojej rodziny. Co mi te karty dają? Rabaty oczywiście. Sklepy przysyłają smsem informacje, że dla członków klubu przewidziana jest promocja. Za zakupy z kartą naliczane są punkty, które potem możemy wymieniać na bony. Albo na nagrody u organizatora lub partnera. Wszystko zależy od tego gdzie tą kartę zakładamy. Przykłady kart: KappAhl (wysyła smsy i gazetki z aktualnymi promocjami), Ikea Family (co tydzień zniżki dla posiadaczy karty, a w ciągu tygodnia np kawa gratis w sklepie), Rossmann (karta programu rossnet- co 90dni wchodzimy w nowy próg rabatowy- możemy uzyskać do 10% zniżki na produkty z działu dziecięcego), Payback (punkty za zakupy u różnych partnerów, wymieniane na nagrody). Itp, itd..
7. Sposób na książkę
Ostatnio stacjonarne księgarnie odwiedzam tylko w przypadku, kiedy książki potrzebuję na już albo chcę wyszperać jakąś nowość, którą potem i tak zamawiam gdzieś indziej. A to gdzieś indziej to zwykle bywają dyskonty książkowe takie jak Aros, Bonito lub Tania książka. Wszystkie dostępne na swoich stronach www lub na allegro. Książki dużo, dużo tańsze niż w księgarniach. Często nawet cena egzemplarza z wysyłką jest niższa niż w księgarni stacjonarnej. Oczywiście najlepiej kupić zbiorczo- wychodzi jeszcze taniej 😉
8. Korzystaj z wiedzy innych
Są takie miejsca w sieci, w których dziewczyny wymieniają się informacjami nt aktualnie trwających wyprzedaży (co, gdzie za ile), zbliżających się promocji czy nawet poszukiwanymi zniżkami i kuponami.
Takich miejsc jest pełno. Ja od kilku lat mam swoje ulubione w jednym z wątków na forum wizażu. Polecam!
9. Tańsze nie koniecznie znaczy gorsze
Są takie sklepy, w których lubię kupować np ciuszki dla Mateuszka. Wzornictwem ani jakością nie odbiegają od tych z popularnych sieciówek. Za to cena jest kilka razy niższa, zwłaszcza gdy trafi się wyprzedaż. Do takich sklepów z całą pewnością należy Carrefour i ich marka Tex. Na drugim miejscu Tesco i F&F. 
Punkt 10 należy do Was. Macie jakieś swoje sposoby – pomysły? 🙂


* post powstał przy współpracy z Promoszop.pl
* zdjęcie podkradłam na Insta od xxpaaaulinkaaaxx- pasuje idealnie 😉

takatycia

Dodaj komentarz

15 komentarzy do "10 sposobów jak nie przepłacać"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ola D.
Gość

Ja lubi Lidla i jego Lupilu.A najbardziej to lubię szmateksy. Cuda można wynaleźć za grosze

takatycia
Gość

A masz jakieś sposoby jak w sh wynaleźć coś fajnego? Jakiś złoty środek typu konkretny dzien tygodnia na zakupu, godzina? Albo ulubiony sklep? Bo ja mam takiego pecha że zwykle nic ciekawego nie znajduje w tych co dookoła mnie są. 🙁

takatycia
Gość

A Lidla tez bardzo lubię. I Aldi 🙂

Magdoula
Gość

Jest taki duży sklep BIGA sie nazywa i to podobno sieciowy second hand. jest podzielony na dwa sektory jeden z rzeczami wycenionymi a drugi z rzeczami na wagę. Jest super te wycenione rzeczy to same NEXT, M&S primark itd czyli cos co u nas w Pl dosc cięzko dostac rzeczy bardzo dobrej jakosci sama ostatnio wyszperałam dla mojej Ali kilka tunik i sukienek z NEXT i GAP i nawet dla siebie kilka swietnych bluzek znalazlam. Nie byłam w dniu gdzie przywożą nowy towar a i tak było w czym wybierać. Może w Krakowie też jest.Pozdrawiam juz z Polski 🙂

takatycia
Gość

Jest, jest. Nawet całkiem niedaleko mnie. Problem tylko w tym, że często ceny na wycenie są nieadekwatne. Bo ja rozumiem, że marka, ale 15 zł za malutki, używany t-shirt to dla mnie dużo.
A po stronie z rzeczami na wagę ciężko coś znaleźć.
Jest natomiast przy al. 29 listopada taka wielka hurtownia. Tam wszystko po 5 zł. Jak byłam w ciazy to kupiłam mnóstwo praktycznie nowiutkich bodziakow z nexta dla M. No, ale to malutkie rozmiary 🙁 no i kawałek tam mam..

Magdoula
Gość

nie no jasne jeśli chodzi o T-shirty to też uważam że to przesada poza tym chyba koszulki wole nowe bo je jednak często się pierze i lepiej nowe kupić ale już fajne koszule spodnie albo w przypadku dziewczynek sukienki to 15 zl a 150 zl to jednak robi różnice 🙂

Ola D.
Gość

No os. Na Lotnisku jest fajny SH, szczególnie część z wyceną, ale na wadze też nie raz coś upolowałam. Chodzę wtedy, kiedy uda mi się wyrwać, prawie zawsze coś znajdę.

Ola D.
Gość

Ja mam na myśli nie Bigę, tylko ten bardziej w głębi osiedla

mangobeast
Gość

o, prosze, marki tex nie znalam, a f&f lubimy bardzo;)
ja takze polecam sh, czasami nic sie nie trafia, a zazwyczaj jak ide bez gotowki, to wychodze z cala reklamowka 😉

Aneta Kowalska
Gość

zgadzam się z twoimi punktami ja poza tesco zaglądam też na przysłowiowy bazerek (bo czasami można znaleźć rzeczy owiele lepsze jakościowo niż np. w zara) – patrz nasz post o nieplanowanych zakupach 🙂 z sh polecam szmizjerkę sa w całej Polsce, ceny za kg/szt zależne od miasta, codziennie nizsza cena, co tydzień wymiana towaru a w dniu nowego towaru kolejki jak za komuny, ale warto się wybrać bo można znalesc cuda i dużo nowek. ba nawet dla dorosłych maja dział z rzeczami nowymi 🙂

jej cały świat
Gość

Ja z kolei uwielbiam wyprzedaże (właściwie to rzadko kiedy zdarza mi się kupić coś w cenie regularnej), a sposób na kolejki do przymierzalni mam taki, że po prostu nie przymierzam 🙂 W większości sieciówek można zwrócić ubrania więc, gdy coś mi nie pasuje po przymierzeniu w domu – oddaję 😉
Lidla i f&f też bardzo lubię, jeśli zaś chodzi o sh to niestety nie zostałam obdarowana sztuką wynajdywania perełek :/

Bellove
Gość

Ja swoje perełki wyszukuje na allegro lub w secound handach 🙂 I uwielbiam F&F – szkoda, że mam tak daleko!

chelmiec
Gość

Przekażę mojej żonie ten artykuł 🙂 może coś pomoże xD

rodzina w budowie
Gość

Dla Małej lubię kupować na Allegro,w przeciwieństwie do sh nikt mnie nie startuje,ciuchy dobrze widać,a ceny malutkie.A dla siebie lubię promocje „posezonowe” albo outlety typu factory itp.

rodzina w budowie
Gość

nie staranuje, nie startuje 😉