Elancyl, czyli wiosenne nowości na półce i mega Konkurs!

Często żałuję, że nie mieszkam w Warszawie. Zwłaszcza kiedy dostaję zaproszenie na jakiś ciekawy event lub spotkanie blogujących kobietek. Tak się złożyło, że to akurat w stolicy i w rejonach tamtej strony Polski mieszka najwięcej dziewczyn, z którymi mam świetny kontakt.
Tak było i tym razem. W połowie lutego moja skrzynka zasygnalizowała mi, że mam nową wiadomość. Czekało na mnie zaproszenie na spotkanie dla blogujących kobiet i mam organizowane przez markę Elancyl oraz Fundację Rodzić po Ludzku. Pierwsza moja myśl była taka, że na bank jadę! Niestety potem zobaczyłam datę- spotkanie zostało wyznaczone na środek tygodnia- i moja radość prysła. Jak zwykle nie dam rady… Nici z fajnego spotkania z innymi dziewczynami. Nici z poznania kosmetycznej nowości.
Nie smuciłam się jednak długo, bo Pani Magda pisząca do mnie w sprawie spotkania, postanowiła osłodzić mój zawód. Tak oto w moje ręce trafiły kosmetyki francuskiej firmy Pierre Fabre Dermo- Cosmetique  ze swoją apteczną marką ELANCYL.
Mimo, że na codzień używam właśnie typowo aptecznych dermokosmetyków, tych z marki Elancyl nigdy nie stosowałam. Tym bardziej się cieszę z otrzymanego daru.
Mam nadzieję, że cieszyć będziecie się również i Wy, bowiem mam do rozdania aż 5 zestawów kosmetyków! Ale o tym za chwilkę. Najpierw zapoznajcie się z nowościami od ELANCYL.
Wśród nowości jest coś, co z pewnością przyda się każdej kobiecie. Nie tylko tej, która ciążę ma za sobą.
Jednym z kosmetyków, który otrzymałam jest Elancyl Cellu Slim Noc, czyli intensywna pielęgnacja wyszczuplająca na noc.
Krem jest w fajnym, poręcznym słoiczku o pojemności 250ml. Nie wiem na ile jest wydajny, bo dopiero zaczynam testowanie. Wchłania się jednak szybko, nie pozostawia tłustego filtru, wręcz wrażenie zmatowienia skóry. Pachnie fajnie, podoba mi się.
Producent zapewnia, że krem wygładza nierówności i wyszczupla już po 14 dniach. Przekonamy się, mam zamiar nakładać go na brzuch i uda.
Aby jednak odnieść sukces, podczas stosowania kremu wieczorem należy go nakładać metodą masażu opracowaną na potrzeby Elancyl. Jak to robić mamy w instrukcji zamieszczonej wewnątrz opakowania.
Właściwie to nie mam cellulitu, ale zawsze miałam kompleks masywnych ud. Żartuje nieraz, że natura obdarzyła mnie murzyńskimi udami i wiele bym dała, żeby były dużo smuklejsze. Nie oczekuje cudów po kremie, bo żaden kosmetyk genetyki nie zmieni, ale nie pogardzę napiętą skórą w tej okolicy oraz na brzuchu.

Kolejną nowością z serii jest Olejek przeciw rozstępom.

Pisałam Wam już kiedyś, że jestem ogromną szczęściarą jeśli chodzi o tę część genetyki. Mój sporych rozmiarów brzuch w ciąży nie nabawił się ani jednego rozstępu. I właściwie to niespecjalnie dbałam o to. Stosowałam co prawda jakiś krem zapobiegający się ich pojawianiu, ale nie mogę powiedzieć żebym była sumienna w tej czynności.

Mam jednak jeden mały rozstęp na lewej piersi, już praktycznie niewidoczny. I właśnie tym olejkiem mam zamiar go potraktować. Z uwagi, że sam olejek świetnie nadaje się do masażu, z pewnością dobroczynnie wpłynie na kondycję mojego biustu. Poza tym jest bezzapachowy i spokojnie mogę go stosować przy karmieniu Mateuszka.

Olejek łatwo się wchłania i przyznaję byłam w szoku. Zwykle nie przepadam za tłustą mazią na moim ciele, dlatego oliwki i inne olejki raczej nie dla mnie. Robię oczywiście wyjątki jak coś przypadnie mi do gustu, ale zazwyczaj podchodzę sceptycznie.

Jako, że olejek ma również zadanie wygładzające i ujędrniające głęboko wierzę, że sprawdzi się na mojej skórze. Co jak co, ale jędrność i elastyczność, a przy tym dostateczne nawilżenie skóry to problem, z którym nie borykam od narodzin synka.

Producent podaje, że olejek składa się w 99% z samych naturalnych składników.Olejek z wiesiołka, krokosza i lnicznika. Przyznaje, że znałam tylko ten pierwszy i z ciekawością zajrzałam do źródła czym są pozostałe składniki. Tym sposobem dowiedziałam się, że olej z krokosza używany był w Indiach do usuwania zbędnego owłosienia. Ooo, to może zacznę olejkiem smarować również nogi? 🙂
W każdym bądź razie olejek spokojnie można stosować zarówno w ciąży jak i podczas karmienia piersią. Nie tylko na nogi 😉
A teraz coś obiecanego dla Was!
Każdy kto w komentarzu poniżej opowie mi jak wiosną dba o stan swojego ciała i umysłu (no dobra, nie tylko wiosną, bo wierzę, że dbacie o siebie przez cały rok) będzie miał szansę zdobycia takiego zestawu dla siebie. A zestaw jak widzicie nie byle jaki, o wartości ok. 200zł.
Całkiem fajny prezent na wiosnę, prawda? 🙂
ZASADY:
  • Oczywiście zostawiamy komentarz z odpowiedzią na pytanie
  • Plakat udostępniamy u siebie na blogu lub na FB
  • Lubimy Znaczki jak Robaczki? (tylko wiecie tak szczerze, nie dla konkursu) KLIK KLIK
  • Lubicie Elancyl?:) KLIK KLIK
  • Zaciskacie kciuki i czekacie na wyniki konkursu 🙂

Aaa… bawimy się od dziś przez 2 tygodnie, czyli do 18 kwietnia.
Zajączek przyniesie Wam rozwiązanie konkursu.

Ps. Wysyłka nagród tylko na terenie PL.

Zobacz także

takatycia

  • Ja tak na prawdę w tym roku zaczęłam jakoś osobno dbać o siebie. W końcu poczułam taką potrzebę.
    Przed ciążą byłam chuda jak patyk i całkiem dobrze się ze sobą czułam. Natomiast po ciąży, każdy wie jak to jest, ciało zmieniło się diametralnie.
    I tak oto od stycznia tego roku przeszłam na pseudo dietę BEZ- bez słodzenia, bez słodyczy (czasem są odstępstwa ale nie częściej niż raz na miesiąc).
    Zainwestowałam w kolorówkę, by czuć się lepiej. I zakupiłam buty do biegania i skakankę. Biegam, skaczę i ćwiczę w domu na zmianę 6 dni w tygodniu.
    Efekty? Wpierw moje ciało oszalało i czułam się gorzej zamiast lepiej, twarz miałam w wypryskach jak nastolatka. Ale po ok 2 tyg przyzwyczaiłam się do takiego trybu życia a po miesiącu czułam się bardzo dobrze.
    Kg powolutku znikają także ujędrnienie by się przydało 😉

  • Ja w tym roku ostro wzięłam się za siebie 🙂
    Z rozpoczęciem roku kalendarzowego – new life 😉
    Po 1 – dieta. ale nie tam jakieś dukany czy inne takie, nie nie 🙂 Po prostu zmniejszenie dotychczasowych porcji o połowę, rezygnacja ze słodkości i późnych kolacji 🙂
    Po 2 – codzienny ruch 🙂
    wiem wiem! nam matkom, biegającym za dzieckiem, już wiele więcej nie potrzeba 😉 ja jednak chciałam zrobić coś dla siebie i zamykając się na 30-40 minut w pokoju ćwiczylam przy ulubionej muzyce. albo z Ewą Ch., albo z Mel B. albo zumbę na ps3 🙂 ooo, te ostatnie najprzyjemniejsze! serio, serio polecam 🙂
    Po 3 – dobre, ujędrniające kosmetyki do ciała! codziennie po kazdej kąpieli male masowanko i skóra w dotyku i wyglądzie – o niebo lepsza! 😉

    Tak więc, sprawdziłam na własnej skórze!!! Te 3 małe kroczki dzielą Nas babeczki od dobrego samopoczucia i mega wyglądu!
    Mamuśki górą! :)))

    Ps. wszystkie warunki oczywiscie spełnione 🙂

  • Cóż ja chyba należę do tej kategorii ciągle obiecujących sobie , że wreszcie się za siebie wezmą. Przed ostatnią ciążą miałam sumiennie wzmocnić mięśnie brzucha , ale dzieci , praca , dom , szkolenia i raczej nie muszę mówić jak się moje plany zakończyły. Wprawdzie rozstępów nie mam i cellulit niewielki , ale te nieszczęsne mięśnie brzucha to flaki totalne , i skóra też już lekko obwisła. Jakiś czas temu zmobilizowałam się do walki wieczornej , ale niestety później zaczęło się ząbkowanie. Zmęczenie nocnymi pobudkami , bieganiem do przedszkola i 2 x w tygodniu do pracy skutecznie ostudziło mój zapał. Cały czas obiecuję sobie , że powrócę do ćwiczeń, chociaż często czuję się i bez nich naprawdę solidnie przećwiczona;)

  • Jak osobiście odkąd zaszłam w ciążę zaczęłam zwracać uwagę na to co jem, dzięki temu po ciąży jem więcej zdrowych rzeczy niż przed nią, dużo owoców, piję soki i wodę zamiast gazowanych napojów. Po za tym codziennie wychodzę z synkiem na spacer przez co mam więcej ruchu. Mogę powiedzieć, że to dzięki dziecku zaczęłam bardziej dbać o siebie, bo teraz mam motywację, że muszę iść z małym na spacer, że muszę posiedzieć z nim na podwórku. Synka karmię zdrowo, sama gotuję przez co sama czasem coś przegryzę zdrowego. Co prawda jestem trochę leń 😉 i ćwiczyć mi się nie chce, ale mam zamiar ruszyć trochę na rower.

  • Od dawna staram się dbać o siebie, bo to daje mi bardzo dużo radości, energii i pewności siebie też. Ale przyznaję, że czasem mam takie okresy, że to dbanie o siebie nie jest tak intensywne jak powinno i dopiero, kiedy moja skóra lub włosy dają mi znaki, to wracam na dobrą drogę. Ostatnio miałam właśnie taki okres braku energii (nawet pisałam o tym na blogu) ale już wróciłam do świata żywych i do dawnych przyzwyczajeń pielęgnacyjnych (nie tylko ciało) i dodałam też nowe.
    Po pierwsze – zdrowo jem, piję dużo wody, zieloną herbatę, jem warzywa i owoce. Dużo bardziej świadomie niż kiedyś robię zakupy, wybieram zdrowsze i mniej przetworzone produkty. Ćwiczę. Nie codziennie, ale kilka razy w tygodniu, jeśli tylko dzieciaki mi pozwolą i weszło mi to już w nawyk. Widzę jak moje ciało się zmienia i to daje mi też motywację.
    Pielęgnacja moja to w zasadzie takie minimum bez żadnych szaleństw – rano płyn micelarny, krem nawilżający, ostatnio krem BB. Wieczorem oczyszczanie płynem micelarnym i krem nawilżający lub olejek arganowy/macadamia/avodado – zamiennie. Do tego peelingi zrobione z miodu i soli i maseczki z glinki marokańskiej. Muszę powiedzieć, że po tych dwóch zabiegach moja cera odżyła po zimie. Ciało smaruję wieczorem balsamem Dove ale najczęściej wybieram olej kokosowy – uwielbiam jego zapach. Powiem szczerze, że po trzech ciążach moje ciało nie jest idealne – jest cellulit i są rozstępy, ale generalnie staram się tak je traktować, żeby mi się odwdzięczyło dobrym wyglądem 🙂 Rozstępy traktuję jako pamiątkę – taki swojego rodzaju tatuaż z czasów ciąż, ale cellulitu szczerze nienawidzę i ciągle mam nadzieję, że uda mi się z nim wygrać 🙂
    Czasu na pielęgnację mojego ducha nie ma za wiele, ale też staram się coś poczytać, wyjść ze znajomymi, spotkać się z przyjaciółkami. Czasem nawet głupia komedia romantyczna poprawia mi humor i daje taki zastrzyk dobrej energii – a o to przecież chodzi 🙂

  • Anonymous

    Ufff…jestes juz z nami. W koncu. 9 miesiecy czekania. I 9 miesiecy zmian. Rozstepy na posladkacj i piersiach. Duzy, sflaczaly brzuch w zaden sposob nie przypominajacy tego sprzed paru miesiecy. Cellulit, ktorego nie ma chyba tylko na powiekach 🙂 urodziles sie na jesieni, do lata mamy czas…kurcze, juz znow jesien? Kiedy to minelo? Kostium latem lezal w szafie…od jutra zaczynam, albo od poniedzialku! Tylko ktorego? Koniec! Czas sie wziac za siebie! Chce zebys mial ladna mame, a nie zaniedbana. Az sie dziwie, ze tal latwo sie nie poddalam. Najpierw 20 brzuszkow i pot na czole. Kilka przysiadow, zeby rozciagnac zasiedziale miesnie. A po miesiacu? Na rozgrzewke rowerek z nogami w gorze, posladki z mel b, sklony na boki i 140 brzuszkow . Potem masowanie ud i obowiazkowo krem antycellulitowy. To dziala! 3 kg mniej! Cialo jakby smuklejsze, woda zeszla, spodnie troche luzniejsze… bez slodyczy tez da sue zyc 🙂 nawet ja, nazywana przez innych ciasteczkowym potworem 🙂 niby nic, pol godziny dziennie dla siebie, a jednak..do tego obowiazkowo fryzjer, jakos mi nie do twarzy w ciemnym 🙂 najpiekniejsze slowo Mama i nic wiecej do szczesia mi nie potrzeba 🙂 ewentualnie choc troche czasu dla siebie i dobra ksiazka. A jak cudiwnie uslyszec „jestes piekna” jakbysmy dopiero sie poznali…GJ.

  • Anonymous

    Wiosną dbam o siebie w wyjatkowy sposób bomam ku temu więcej energii 🙂 Systematyczne ćwiczenia dla ciala, zbilansowana dieta, woda, sen, dużo świeżego powietrza i słonka, uśmiech i pozytywne nastawienie, siła do realizacji swoich pasji, spacery, rodzinne grillowanie- to wszystko sprawia że moje ciało i umysł są w dobej formie!!!
    https://www.facebook.com/kpawlowiczlewandowska/kami-k2@o2.pl

  • Ja zaczęłam :”pełną parą” od Nowego Roku 🙂
    1.jem zdrowe,nieprzetworzone produkty(zero fast foodów,staram się nie jeść cukru),dużo warzyw,owoców,orzechów-ot zdrowe jedzenie.
    2.ćwiczę zamiast płakać,że został mi brzuch po ciąży i po 3 miesiącach w brzuchu o 14cm mniej :))Ćwiczę z Chodakowską,Mel.B lub 8 minutówki,dużo tańczę z Aniołami,chodzę,kopię w ogródku a i niedługo będę biegać :))
    3.wcieram w brzuch,pośladki i uda kosmetyki ujędrniające i redukujące rozstępy(szkoda że nie regularnie).Szczerze mówiąc to na te rozstępy chyba nic nie pomoże(a trochę już tego przestestowałam..tanich..drogich…)Najgorsze dla mnie są te na biuście,który w ciąży oszalał i urósł o 3 rozmiary 🙁
    4.piszę drugiego bloga,żeby siebie i innych mobilizować http://www.bedezdrowa.blogspot.com

  • Hmm myślę, że cały rok staram się dbać o siebie i o męża gotując smacznie (mąż tak twierdzi 🙂 ) ale jednak zdrowo. Od kilku lat praktycznie każdego dnia miałam aktywność fizyczną ( 4x w tyg różne zajęcia z trenerem na siłowni, poza tym bieganie które w końcu rok temu pokochałam 😉 Wcieranie różnych kremów cud to także punkt dnia, czasem bywa wielką przyjemnością ♥ 🙂 Jeśli chodzi o wiosnę to już jest mega bo samo to słowo WIOSNA powoduje, że się lepiej czuję, więcej się chcę, a to także pora na odświeżenie fryzury, zmiany koloru ;))) Już w kwietniu rozpoczynamy sezon rowerowy i ukochanych górskich trekkingów. Oh aż mi się łezka w oku zakręciła, że ten rok taki ubogi w aktywności bo jestem w 27tyg ciąży i muszę niestety na siebie uważać więc pozostała mi dobra dieta, fryzjer-zaliczony i spacery z psem wariatem 😉 Ale już niebawem będę spacerować z wózkiem, a także planuję zakup rolek żeby śmigać z nowym furaczem i bejbikiem ;)))) Pozdrawiam gorąco!

  • Ja tam nie jestem wielką fanką kosmetycznych rytuałów, ale i tak uważam, że o siebie dbam.

    Jeśli chodzi o kosmetykę pielęgnacyjną, (zostawiam na boku codzienne mycie całego ciała, bo to oczywista oczywistość) w zasadzie ograniczam się do dokładnego zmywania twarzy 2 razy dziennie i nawilżania jej – rano smaruję ją kremem na dzień, wieczorem wmasowuję boi-oil. Dwa razy dziennie masuję też brzuch przy użyciu kremu na rozstępy – mimo tego mam brzuszek w tygrysie paski. Lata pieszego pielgrzymowania nauczyły mnie za to dbać o stopy – co drugi dzień robię im peeling, a dwa razy dziennie nakładam krem zmiękczający. Ręce same o siebie dbają – nie używam żadnego kremu, bo i tak kilka razy dziennie smaruję mojego atopika natłuszczającymi kosmetykami – a resztę odruchowo rozsmarowuję na własnych dłoniach.

    Pilnuje też, by mieć zawsze czyste włosy i w miarę staranną fryzurę. Nie wychodzę z domu bez błyszczyka, co miesiąc robię hennę rzęs. Staram się też ładnie ubierać – szczególnie teraz, kiedy jestem w ciąży, nie lubię chodzić w szarych, workowatych ciuchach.

    Choć poród na dniach, staram się ruszać – jak najmniej auta i komunikacji miejskiej, sporo spacerów, co wieczór wykonuję ćwiczenia ze szkoły rodzenia i – na ile jeszcze pozwala kondycja – tańczę. Sama, bo mąż nie lubi:/ Głównie czaczę i rumbę.

    No i najważniejsze – pilnuję zdrowia. Raz w roku jestem u dermatologa i okulisty. Odkąd zdiagnozowano u mnie niedoczynność tarczycy, a potem chorobę Hashimoto, jestem też co 3 miesiące u endokrynologa. Gin – w ciąży tak często jak trzeba, poza ciążą dwa razy w roku. Po razie na rok cytologia i USG piersi. Również 2 razy w roku – przegląd u dentysty. Plus na bieżąco naprawa ewentualnych ubytków. Ściśle pilnuję brania leków.
    Nie trzymam restrykcyjnej diety i nie zmuszam się do tego, czego nie lubię, ale zdecydowanie ograniczyłam cukier i raczej piekę niż smażę. Dużo piję, głównie wodę.

    A, no i równie ważne – dużo rozmawiam z mężem, czytam i staram się być na bieżąco z Sakramentami:)

    • A, Lubię jako Ola SD, banerek już wstawiam na bloga i zaciskam kciuki tym bardziej, że 18 kwietnia mam urodziny:)

  • Używalam Elencylu dla kobiet w ciąży przeciw rozstępom – jak wszystkie ciężarne w mojej rodzinie i choć corka ważyła ponad 4kg a moja mama była cała w rozstępach ja nie mam Żadnego nigdzie. Polecam! Kupowałam w aptekach internetowych bo jest dużo taniej niż w stacjonarnych!

  • O ciało zawsze chcę zadbać, ale jestem strasznie niesystematyczna – chociaż w ciąży byłam – smarowałam uda, brzuch i ramiona balsamem 2 razy dziennie 🙂 Teraz piję wodę z cytryną, żeby oczyścić organizm. Biorę witaminki i czuję się dużo lepiej. Szybciej się wysypiam i wstaję bardziej wypoczęta, o ile to możliwe przy małym dziecku. Co wieczór staram się coś zrobić dla siebie, pomalować paznokcie, zrobić peeling, maseczkę – teraz mam mniej czasu, ale staram się. Obecnie jestem w trakcie wiosennych porządków, bo jestem jakaś dziwna, żeby czuć się ze sobą dobrze muszę mieć porządek w domu, a sprzątanie w domu zaczynam od poukładania w szafkach. Jestem okropną pedantką, czasem sama ze sobą się męcze, ale daję radę. Gorzej ma mój M. – wkurza Go mój perfekcjonizm. Oby Matylda nie była taka jak ja pod tym względem :-p

  • Anonymous

    Pracująca na etacie matka trójki dzieci, najmłodsze półtoraroczne, właśnie odstawione od piersi, nie ma lekko. Czasu na fitness poza domem brak, na kosmetyczne zabiegi również. Pozostaje własna „działaność” w łazience 🙂 i bogato wyposażona szafka na kosmetyki. Uwielbiam olejki i balsamy, zużywam je litrami, kocham nowości….i nieskromnie przyznam, że to chyba działa gdyż …..faceci i to młodsi !!!!!! ….no uśmiechają się…..nie ma lepszego poprawiacza humoru i doładowania energii, mówcie co chcecie 🙂
    Paulina

  • Jestem pełno etatowa mamą, która dopiero po trzech lata od porodu zaczęła tracić zbędne kilogramy, i zaczęłam mieć dodatkowo wenę do tego. Zaczęłam się zdrowo odżywiać, co nie było dla mnie problemem, gdyż nie przepadam za mięsem i jego odpowiednikami, więc warzywa czy owoce to dla mnie tylko przyjemność, a do tego zdrowie. Zaczęłam ćwiczyć, biegać, więcej spacerować. Po prostu cieszyć się życiem.
    Jako dziecko bardzo chorowałam, co odbiło się na moim ciele, i bardzo ciężko mi go wyżeźbić, więc musze wszytsko robić podwójnie 🙂 ale dam radę, urodziłam dwoje dzieci, to i to dam radę 🙂

    Pozdrawiamy 🙂

  • Jestem ciekawa Twojej opinii po dłuższym stosowaniu tego pierwszego kremu.

  • Ściskanie pośladków w każdej wolnej chwili, czy to w kolejce do kasy, czy gotując rosół- najlepsze ćwiczenie na jędrne to i owo .Nauczyłam się oddychać przeponą, co ma fantastyczny wpływ na moją klatkę piersiową ;P Tak pokrótce wyglądają moje starania o sylwetkę wymarzoną, nie anorektyczną, ale zdrową. W dbaniu o siebie pomaga mi mój roczny synek, którego wrzucam do chusty i tak sobie tańcujemy od salonu do kuchni, wzdłuż i wszerz okolicznych parków, od świtu do nocy lub w chuście wożę Go mając rolki na nogach.
    A od wewnątrz?zielona herbata, pokrzywa, skrzyp, wyciskane soki z warzyw i owoców z maminego ogródka, i miód- to moi eksperci w walce z różnymi dolegliwościami, nie tylko fizycznymi.
    O sferę psychiczną dbam relaksując się w kąpieli z dodatkiem tataraku lub olejków eterycznych, słuchając muzyki relaksacyjnej, wykonując ujędrniający masaż całego ciała i pobudzający masaż skóry głowy. Akupresurę stóp wykonuje mi mąż- czuję się wtedy jak nowo narodzona 🙂 Na dobranoc lekka, aczkolwiek bardzo przyjemna lektura: „Balsam dla duszy” czy to matki, czy kobiety- bez znaczenia, każda część wyzwala we mnie same pozytywne emocje, daje ujście tym negatywnym.Dzięki tym książkom doświadczam prawdziwego katharsis. Od czasu do czasu kurację antystresową funduje mi mój futrzak Rudek.Uwierzcie- kototerapia na prawdę działa! 😉
    Włosów już nie prostuję- dla ich lepszej kondycji.Artystyczny nieład podobno jest w modzie.Depilację laserową nóg zaczęłam, ale ze względów finansowych i z powodu dużego bólu kontynuować nie będę, choć nie powiem, działa cuda! Z innych magicznych sztuczek urodowych rozważam makijaż permanentny- dokładnie podkreślenie linii brwi.Życie jest za krótkie żeby zachcianki i przyjemności odkładać na później i całe życie męczyć się kredką do brwi!

    Ps. korzystam z konta męża
    Udostępnione na fb jako Dorota Kamil Szymon K

  • no i tutaj mam duży problem. Niestety czasu brak na zadbanie o swoje ciało. Jedynie po kąpieli nakładam jakiś balsam do ciała i tyle. Wiem że to dziwne ale poprostu nie mam sił. Niestety przez to się zaniedbałam.
    https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=709266825791917&id=100001258180611&_rdr

  • Staram się zachować umiar w dbaniu o siebie aby mieć więcej czasu dla swoich najbliższych. Na szczęście istnieje wiele sposobów na to aby dbać nie tylko o stan fizyczny ale i psychiczny. Dla mnie ważne są spacery, które nie wymagają dużego wysiłku a poprawiają skutecznie moją kondycję i pozwalają albo w ciszy przemyśleć ważne sprawy lub porozmawiać z mężulkiem jak wychodzimy rodzinnie. Staram się też gotować z produktów, które są jak najmniej przetworzone i nie zawierają konserwantów. Ten zwyczaj utrwalił mi się w czasie ciąży i teraz jak zostałam mamą towarzyszy mi na co dzień. Nie bez powodu mówi się, że jesteśmy tym co jemy. Może i będę mało oryginalna ale czasami na poprawę nastroju wystarczy dłuższy prysznic, pięknie pachnący balsam do ciała czy odżywka do włosów, lub kolorowy lakier na paznokciach. Małe rzeczy są zamknięte w szczegółach a najbardziej na nas wpływają – dlatego powinniśmy je dostrzegać każdego dnia. To proste szczęście najlepiej dba o nas o każdej porze roku 🙂

    P.S. Plakat jest na blogu: http://www.bellove.pl, a fb lubię jako Bellove (można z fan page? tak?)

  • kasia.u

    Ja staram się dbać o siebie cały rok, ale spójrzmy prawdzie w oczy, nie zawsze przy małym dziecku mamy a)siłę b)ochotę c)czas. Przy okazji zbliżającej się wiosny postanowiłam zrzucić kilka nadprogramowych kilogramów. I tak staram się zwracać uwagę na to co jem, wyeliminowałam słodycze, jem dużo warzyw. Na szczęście wiosna sprzyja zdrowemu odżywianiu się. Ponadto codziennie ćwiczę po 40 minut z popularną ostatnio Ewą. No i swoje robią też długie, długie spacery z moim maluskiem. Mam nadzieję, że niedługo efekty będą widoczne.
    P. S. Plakat udostępniłam na FB, więc wszystkie warunki zostały spełnione. Teraz pozostało mi trzymać mocno kciuki.

  • A ja robię sobie małe przyjemności, otaczam się uśmiechniętymi ludźmi, celebruję rodzinne posiłki, na zakupy chodzę na piechotę, po mieście jeżdżę na rowerze, wybaczam ludziom głupotę, nie czepiam się pierdół i cieszę się drobiazgami. Nic epiej nie pomaga na zdrowie i urodę! A to, że zapisałam się na fitness i odstawiłam czekoladę na pewno nie zaszkodzi 😉

  • Anonymous

    Drogi Zajączku 🙂 Otaczająca Nas na wiosnę aura sama dba o nasz umysł i pobudza nasze szkielety do samoistnego ruchu. Wiosną ożywiamy jak te pąki na drzewie i to jest piękne. Co ja robię na wiosnę właśnie staram się czerpać z natury jak najwięcej. Dla ciała spacery, spacery i dużo spacerów a dla umysłu obrazy które
    cieszą nasze oczy i to jest cudne 🙂

  • Ten rok postanowiłam nazwać rokiem dla siebie!!!Moim rokiem! Pierwsze postanowienie to zmiana sposobu żywienia. Teraz na śniadanie jem codziennie musli [ pierwszy krok do uśmiechu ] ale nie takie musli kupione w sklepie. Komponuję je sama a co za tym idzie unikam cukru i glutenu. Następnie stawiam na warzywa i owoce, dużo owoców i warzyw. Unikam słodyczy [ suszone owoce np. żurawinka czy morele mniam]. Od początku roku piję codziennie dwie łyżki oleju lnianego i widzę znaczną poprawę w stanie paznokci i cery, do tego moje włosy traktuję już nie zwykłymi odżywkami tylko olejem kokosowym lub arganowym. Moje hity.
    Dla ciała-masaż i bańki chińskie [ ale boooli]
    Co dalej, tak dla siebie i dla ducha umawiam się coraz częściej na makijaże wykonywane przez makijażystki w jednej z drogerii i dzięki temu dobieram idealne kosmetyki dla siebie, dla swojej cery i moich upodobań. Dzięki takiej akcji skomponowałam swoją nową kosmetyczkę wiosenną i wiem jak powinnam się malować.
    Dodatkowo raz w tygodniu chodzę na zumbę [ a dla ducha zaczęłam się jeszcze uczyć włoskiego].
    Czy to wszystko? Chyba nie…czytam magazyn Women’s Health oraz Coaching. Skupiam się na swoich celach i na tym, aby potrafić się zmotywować i nie poddawać, dlatego na mojej półce zagościły książki ” Jesteś cudem” „Potęga podświadomosći” ” Sekret”…to jest definitywnie to, co mogę zrobić dla ducha.
    Nie zapominajmy o codziennym uśmiechu i pozytywnym nastawieniu bo bez tego nic by się nie udało 🙂

    Aha, teraz dopijam czerwoną herbatkę, idę spać bo jutro umówiona wizyta u lekarza[ nie zapominajmy o badaniach] i fryzjer [ nie ma nic lepszego niż nowa fryzura ;)]

  • Anonymous

    Jestem młodą mamą, przez 8miesięcy wyczekiwałam tego mojego ukochanego mężczyzny ( urodził się jako wcześniak), najpierw była radość, lecz niestety kiedy tylko zawsze widzę się w lustrze pojawia się smutek. Jestem młoda w ciąży dbałam o ciało ale niestety przegrałam walkę… ;/ Obwisły wałeczek tłuszczu na brzuszku, rozmiar ubrań zwiększony z małego s na m, cellulit i te okropne rozstępy! ! Teraz na wiosnę powiedziałam sobie dość tego, przecież dam radę ;D Piję dużo wody, skacze na skakance z czego mój szkrab ma pełno radości 😉 Wsmarowuje w siebie różne kremy, zmieniłam dietę na bardziej zdrową jem dużo warzyw i owoców a słodycze na razie poszły w kąt ( chociaż nie dajmy się zwariować czasami zjem coś malutkiego 😉 ) ćwiczę w domu z mel b, chodakowska i nie ważne z kim jezcze ważne żeby się ruszać! ( Przy czym robię śmieszne miny do dziecka żeby wytrzymał troszkę leżąc na macie ;D ) Żeby znowu na nowo pokochać swoje ciało i być z siebie dumną, żeby pokazać się z maluszkiem na plaży i nie wstydzić się swojego ciała! A co, też mogę prawda? Jeżeli się chce to można wszystko!
    A dla swojego umysłu zapisałam się na zumbę ;D Pewnie pytanie dlaczego dla umysłu? Ponieważ tak przez cały dzień siedzę w domu z dzieckiem sama, niedawno się przeprowadziłam i nikogo nie znam a tam poznałam mnóstwo niesamowitych i wspaniałych ludzi z kórymi mogę pogadać i spotakać się, poplotkować ;D
    anulkaaa8@o2.pl

  • g-n

    Pierwsze tegoroczne postanowienie to ćwiczenia min. 3 razy w tygodniu z Ewą Chodakowską (na CD oczywiście) i drugie to: zmiana sposobu żywienia. W tym roku stawiam się zwiększyć ilość warzyw i owoców, korzystam z przepisów w necie i wplatam je w dotychczasowe mięsne żywienie (mąż uważa dzień bez mięsa to dzień stracony!). Staram się unikać słodyczy [ chociaż jest to trudne – w domu ich pełno – mąż uważa dzień bez słodyczy to dzień stracony!] Jemy z córą codziennie dwie łyżki (ona łyżeczki) oleju lnianego 🙂
    Ale najważniejsze! Córa nauczyła mnie cierpliwości! I bardzo dobrze mi z tym 🙂 Daje mi tyle uśmiechu i pozytywnego nastawienia, że wszystko się uda 🙂

    Uff, dobrze że przypomniałyście, muszę wybrać się do lekarza :/
    Anna Data

  • Na wiosnę powiadasz?
    Remontów nie poczynam raczej,bo próbuję dbać o siebie przez cały rok( chociaż nowa fryzurka to jakiś remont jest;)), ale remanent i owszem.
    Taki przegląd po zimie , pomaga ocenić jakie kroki muszę poczynić i ile szarpnąć z domowego budżetu, by „rozkwitnąć” na wiosnę.
    Żadne tam postanowienia w kierunku systematycznych ćwiczeń albo diety…gdzie ? ja zabiegana matka trójki dzieci?
    Ale na rower się przesiadam, w tedy i budżet na inne dbałości zwiększam i organizm dotleniam a o lepszej kondycji nie wspomnę .
    Skórę po zimowym śnie też budzę , dobry peeling i balsam nawilżający(czasem rozświetlający) robią swoje. Nie oszczędzam stóp swoich bo po tych dniach spędzonych w kozakach,jak w ciemnym więzieniu, zadbać szczególnie o nie trzeba, ale i w kość troszkę dać, abym mogła się cieszyć ich zdrowym wyglądem.
    Tyle że nie samym ciałem człowiek żyje, co tam diety(tu wiosna sama pomaga bo młodych warzyw pełno, wystarczy jeść),co tam masaże, kąpiele, maseczki, po co ćwiczenia i wyrzeczenia, kiedy człowiek sam w siebie nie dowierza.
    Ja wiosną przede wszystkim myślę pozytywniej, nakręcam się na lepszą mnie i patrząc w lusterko z uśmiechem.Czasem szukam chwilki dla siebie, na spacer, na posłuchanie dobrej muzyki,na książkę, na jakąś mała przyjemnostkę (fryzjer, pomalowanie paznokci) bo o swoje dobre samopoczucie chyba najbardziej trzeba dbać.

    PS: Ale jakby tak Elancyl w nocy zrobiła troszkę za mnie, to byłoby fantastycznie> 🙂 <

    na fb lubię i udostępniłam jako Mirka Czubak
    mirka.czubak@gamil.com

    pozdrawiam cieplutko

  • Ja właśnie zapisałam się na zajęcia fitness. Szczerze polecam. Dużo ruchu i zbilansowana dieta na pewno pomogą w osiągnięciu wymarzonej sylwetki.

    Wszystko lubię i udostępniłam plakat 🙂

  • Co dzień robię wiele wspaniałych rzeczy (na tyle, na ile pozwala mi wolny czas, którego mam wrażenie, że robi się coraz mniej :(), które poprawiają moje samopoczucie, zdrowie i pewność siebie, o czym poniżej:)

    Codziennie chcę być zdrowa,
    Piękna, uśmiechnięta i kolorowa.
    Zaczynam więc dzień od pożywnego śniadania,
    Bo owsianka doda mi energii już od rana.
    Spacerkiem do pracy zmierzam,
    Dzięki czemu kolejny krok do zdrowia przemierzam.
    W pracy jem co 3 godziny –
    Z koleżanką z biura przed pokusami się bronimy.
    Po godzinach znowu spacer i zakupy,
    Żeby mieć z jakich warzyw miksować zupy.
    Moja lodówka, jak ja, jest zawsze kolorowa,
    W niej oliwa, jogurt i sałatka owocowa.
    Po pracach domowych czas na bieganie,
    Siłownię, basen lub tańcowanie.
    Tydzień swój wypełniam ćwiczeniami,
    Zachwycam się przysiadami i siłowymi zajęciami.
    Z moim mężczyzną w sobotę lub niedzielę
    Wybieramy się do SPA & Wellness po Kościele.
    Razem dbamy o umysł i ciało,
    A gdy on już śpi, dobrej książki wciąż mi mało. 🙂

  • Moja zmora jest sucha skóra…zawdzięczam to mojej chorobie-Hashimoto.Skóra całego ciała jest sucha i łuszcząca się ale prawdziwy koszmar to łokcie kolana i piety.Przy braku odpowiedniej pielęgnacji przez cały rok chyba bym się cala złuszczyła i stwardniała)) Dlatego bez codziennej pielęgnacji ani rusz….dobry nawilżający krem na twarz rano i wieczorem,naturalna oliwka do ciała raz dziennie,maść na pękające i szorstkie piety dwa razy dziennie.Od miesiąca -uwaga-razem z mężem ćwiczymy z Mel b))) Wiec proszę trzymać kciuki bo mąż mi się rozbestwił i brzusio go wyprzeda)))) a ja mam spore pozostałości po ciążowe w postaci worka kangurzego)) Tych kosmetyków nie miałam przyjemności nigdy używać dlatego z największą przyjemnością stanę się posiadaczka jednego zestawu.

  • Anonymous

    Mamy wiosnę.Lubię obserwować jak wszystko budzi się do życia,robi się zielono
    i dookoła wszystko pachnie.Wiosna czas na sport na świeżym powietrzu,długie spacery.
    Wiosna najlepszy moment na zrzucenie zimowych ubrań ale i dobry plan coś zrobić
    dla swojego ciała.Na pierwszym miejscu stawiam na dietę M Ż( mniej żreć),
    trochę ćwiczeń na uda i brzuch,ujędrnienie skóry dobrymi kosmetykami,
    myślę że kosmetyki Elancyl mi w tym pomogą.No bo do lata już blisko, wyjazd nad morze ,plaża, słońce
    Stała wierna czytelniczka:)b***

  • Zawsze byłam leniem jeżeli chodzi o sport i aktywny tryb życia. Raczej należę do typu couch potato 🙂 Namawiana przez nauczycieli do gry w kosza (podobno dobre warunki :P) wymyślałam na poczekaniu setki wymówek, co roku na wiosnę postanawiałam , że koniec z tym- zapisuję się na basen, siłownię itp. Zawsze kończyło się tak samo, jak szybko pojawiał się zapał, tak szybko znikał. Teraz wiem dlaczego- nie miałam dobrej motywacji. Wizja pięknego ciała była mało kusząca. Od niedawna wiele się zmieniło. Chcę być zdrowa i w formie dla mojej córeczki. Chcę za 20 lat pójść z nią na wycieczkę w góry, pobiegać czy popływać. Nie chcę łapać zadyszki na wycieczce rowerowej. Nie chcę chorować. Chcę żyć długo i może kiedyś szaleć z wnukami- biegać, skakać, jeździć na nartach. Sama martwię się o rodziców, o ich stan zdrowia, kondycję. Chcę dać dobry przykład swojemu dziecku i ze swojej strony zrobić wszystko aby żyć i być z nią jak najdłużej. To jest prawdziwa motywacja. A jak to wygląda na co dzień?
    Dieta- różnorodna- woda, warzywa, owoce, kasze, ryby czy ciemne pieczywo. Oczywiście nie odmawiamy sobie małego co nie co  Słodkie tylko w weekendy a pizza od czasu do czasu nie jest zła. Staramy się jeść wszyscy to samo, mnie soli i cukru, nieprzetworzone rzeczy, sprawdzone produkty. Nie chcę zachęcać córki do jedzenia warzyw, gdy sama będę jadła gotowe frytki i kotleta.
    Ruch- najważniejsze to wykorzystać każdą okazję aby się trochę poruszać. Spacery, gonienie za piłką, praca w ogrodzie, czy nawet mycie okien 😛 Dwa do trzech razy w tygodniu biegam. Nie sama, razem z mężem- mobilizuje mnie i wyciska siódme poty. Przyjemne (czas spędzony razem) z pożytecznym!
    Regularne wizyty u lekarza- badam się i nie unikam lekarzy, bo „a nuż coś znajdą”.
    To dla ciała, a dla umysłu? Wyjścia do kina czy teatru mocno ograniczone. Czytanie książek nie zawsze możliwe, zwłaszcza w ciągu dnia, a w nocy jakoś tak oczy się kleją…. Dlatego „wyszłam z domu”- zapisałam się na studia podyplomowe, które mnie interesują i sprawiają frajdę. Zabieram się za niemiecki, czas zdać na B2!
    Oczywiście nie wszystko wychodzi od razu, bywają gorsze dni, kiedy się nic nie chce, ani gotować, ani biegać, ani uczyć. Nobody’s perfect, ważne żeby się nie poddawać 🙂

  • Ja raczej nie mam szczęścia w konkursach, ale już któryś raz widzę na fb jak wspominasz o konkursie, więc to chyba taki znak, że a nóż-widelec, tym razem się uda.
    Bardzo bym chciała (oj bardzo) napisać tu, że mam codzienne rytuały, że długa, gorąca kąpiel, odżywka, peeling, balsam, serum itd. A tak nie jest. Ba, nawet nie mogę napisać, że wiesz, mam dziecko, nie mam czasu. Bo czasu owszem, mało, ale bez przesady. Ale od czasu, kiedy Tymek jest na świecie (tak, czas w brzuchu też się liczy, przynajmniej dla mnie) moje must have to odżywka do włosów, krem do twarzy i balsam do ciała. Moje włosy w ciąży przypominały mopa, teraz jest już o niebo lepiej, ale bez odżywki ani rusz. Musiałam je ściąć, żeby w miarę dobrze wyglądały, ale mimo to, odżywka musi być. Krem do twarzy, to też dzięki Tymkowi, bo przez całą ciążę walczyłam z mega suchą skórą. To mnie zmobilizowało do posiadania dwóch kremów – na dzień i na noc – i wcierania ich rano i wieczorem, czasem w ciągu dnia jeszcze. I balsam do ciała. Wiadomo w ciąży jeszcze krem na rozstępy na brzuch, uda, pośladki. O ironio, rozstępy pojawiły się po ciąży, kiedy o istnieniu tego kremu zapomniałam na dobre. Za to był i jest balsam, koniecznie do bardzo suchej skóry. Jedyne co wychodzi mi dobrze, to ruch. Spacerujemy (my, bo Tymek jest ze spacerem w pakiecie, za co jestem Mu ogromnie wdzięczna) ile wlezie, kiedy tylko się da i gdzie się da. I moje ciało jest tym spacerom bardzo wdzięczne:)
    Dbanie o stan mojego umysłu, wcale nie wychodzi mi lepiej. Ile razy sobie obiecywałam, że będę czytać książki na potęgę. No cóż, życie weryfikuje plany, czytam na potęgę, ale dziecku. I wcale nie czuje się z tym gorzej:)

  • Anonymous

    Stan mego ciała:
    Jest taki sobie, ale coraz lepszy!!! :o)
    Więc po pierwsze: dieta – a właściwie to zmiana sposobu odżywiania.
    Cztery/ pięć niewielkich posiłków dziennie. Odpowiednie ilości białka, węglowodanów i tłuszczu. Dużo wody i czerwonej herbaty. I najważniejsze: odstawienie mojego największego uzależniacza – CUKRU! Precz z cukrem!
    Więc po drugie: ruch. Codzienne ćwiczenia cardio a także ujędrniające i rozciągające.
    Trzy razy w tygodniu biegamy razem z moją sunią w parku.
    I wszędzie, gdzie się da podróżuję moim nowym, pięknym rowerkiem :o)
    W maju planuję serię wizyt w kriokomorze. Świetnie uodporniają, ujędrniają i wspomagają odchudzanie.
    Stan mego umysłu:
    Więc po pierwsze ruch, który pobudza wydzielanie endorfin. A ruch – jak wyżej.
    Więc po drugie: praca nad pozytywnym myśleniem. Codzienne medytacje i ćwiczenia jogi.
    Więc po trzecie: nowa mapa marzeń – to dla ciała i dla umysłu a zwłaszcza dla duszy!
    jskitek@poczta.onet.pl

  • Ja od ponad pół roku dbam bardzo intensywnie o siebie. Zmieniłam dietę, dużo ćwiczę i nawet udało mi się te pośladki podnieść o czym rozmawiałyśmy kiedyś, więc tu Ci potwierdzam, że da się z płaskiego tyłka zrobić okrągły 🙂 Jednak nie ta dieta i nie te ćwiczenia są najważniejsze w moim dbaniu o siebie. Oczywiście dobra dieta wpłynęła na wszystko pozytywnie, mam więcej energii, ładniejsze włosy i skórę no i zeszczuplałam, czuję się zdrowsza. Ćwiczenia ładnie wymodelowały moje ciało, ale zanim do tego doszło musiałam sobie to wszystko dobrze w głowie poukładać. Wyznaczyłam sobie cel i ciągle wyznaczam sobie nowe. Nie przejmuję się sprawami, na które nie mam wpływu, optymistycznie patrzę na rzeczy, które do tej pory nastrajały mnie negatywnie. Staram się we wszystkim szukać dobrych stron. Narzekanie niczego nie zmienia tylko działanie może to zrobić. Podsumowując dbam przede wszystkim o stan mojego ducha, bo jeśli w głowie masz dobrze poukładane to i ciało lepiej się czuje i z większą radością wklepujesz te wszystkie kremy i z uśmiechem witasz każdy dzień 🙂

  • hmm.. dbanie o siebie kiedyś tam było normalną rzeczą… a to regularnie kosmetyczka, a to jakieś zabiegi, maseczki w domu, regularne peelingi, manicur i pedi… wypady na basen i regularnie rower…a potem „normalne” życie się skończyło i pojaił się na świecie pierwszy syn … ehh mąż w delegacjach ja sama z małym dzieckiem mającym kolki … na dodatek miałam poważne powikłania bo na początku ciaży miałam wypadek samochodowy (nie mogłam nosić dziecka na rękach bo traciłam w nich całkowicie czucie) to wszystko spowodowało że jedyne co robiłam dla siebie to prysznic – zero kosmetyków innych niż balsam na włosy – potem drugie dziecko – i było jeszcze gorzej bo zostały nadprogramowe kilogramy i choroba mojego taty (kolejne dziecko mi doszło tyle że dużooo dużooo cięższe i bardziej wymagające)… i pewnego dnia umalowałam oczy mój starszy syn ciągle je pokazywał i się uśmiechał… to był początek walki o kobiecość … początek zmian … staram się częściej odwiedzać fryzjera, kosmetyczkę, w domu staram sie robić sobie maseczki i pelingi (takie domowe np z kawy czy soli), zaaczęłam pić wodę mineralną zamiast kolorowych napojów, cześciej się maluję a nawet odkurzyłam swoją prostownicę hihi…Fajnie jest znów odkryć w sobie kobietę szczególnie teraz na wiosnę…i zobaczyć ten błysk w oku nie tylko dziecka ale i męża….

  • W okno słonko zastukało,
    Idzie wiosna, rusz swe ciało.
    Zimą fałdki tu i tam
    Mi pokryły brzuszny stan.
    Dobry kremik, prysznic z rana
    Same nie pomogą na tego drania.
    W adidaski szybko wskakuj,
    Z kopyta tłuszczyk atakuj.
    Dobry efekt także dają
    Brzuszki oraz zdrowsze śniadanko.
    Jako mama oraz żona
    W domku prace swe wykonam.
    Dzięki temu prasowanie
    150 kalorii spali za mnie.
    Do wieczora dom ogarnę
    I banalnie waga moja spadnie.
    A na koniec wanna z pianką
    By odprężyć zmęczone ciałko.
    Każda z nas ma własny plan
    Aby błyszczeć pośród dam.

  • Jest takie powiedzenie, że „wygląd to tyl¬ko do¬datek do bar¬wnej osobowości” – lecz która z nas nie chciałaby zawsze pięknie wyglądać? Lubię o siebie dbać i mimo dwójki „potforróf” (w tym jeden jeszcze bezzębny, czteromiesięczny:) zawsze staram się znaleźć choć chwilkę dla siebie – czasem robiąc trzy rzeczy naraz (np. jedną ręką nakładam maseczkę, a drugą mieszam owsiankę, autentyk!) – ale i tak się liczy:)
    Oto moje główne sposoby na dbanie o swoje ciało i umysł:
    1. OCZYSZCZAM
    W wyniku wielu eksperymentów doszłam do wniosku, iż podstawą mojej pielęgnacji skóry musi być jej dokładne oczyszczanie. W tym celu rano stosuję płyn micelarny, a wieczorem płyn do demakijażu oczu oraz łagodny żel do mycia twarzy. Ciało traktuję zaś domowym peelingiem kawowym lub cukrowym raz w tygodniu – czyni cuda!
    2. NAWILŻAM
    Nie trzeba być ekspertem, by wiedzieć, że nawilżanie to podstawa. Codziennie rano stosuję lekki, nawilżający krem, który współgra z moim podkładem (czytaj: podkład na nim nie roluje się), zaś na noc używam kremu o silnych właściwościach odżywczych. Po wieczornej kąpieli zaś wsmarowuję w ciało olej kokoSOWY, na widok którego mój trzyletni synek wydaje z siebie radosne „hu hu hu” – myśląc, że ma on coś wspólnego z sową, którą widział w zoo.
    3. PIJĘ DUUUUŻO WODY
    Wszyscy wokół mówią też o tym, iż skórę trzeba nawilżać również od środka. Wzięłam to więc sobie do serca i staram się pić dużo niegazowanej wody mineralnej – co najmniej 1,5 litra dziennie. Dzięki temu moja skóra (zwłaszcza ust) rzadko bywa już teraz „spieczona”. Jedynie częściej niż kiedyś muszę wymykać się do toalety;) Moim hiciorem jest też ostatnio domowa lemoniada z miętą (mniam!)
    4. CHRONIĘ SIĘ PRZED SŁOŃCEM
    Filtry to podstawa! By w wieku 35 lat nie wyglądać na dekadę więcej i nie narażać się na ryzyko raka skóry – rano stosuję na twarz krem z wysokim filtrem (SPF50). Gdy zaś planuję ekspozycję ciała na słońce – do torby pakuję filtr o SPF20. Zdaję sobie sprawę z tego, że w brązie każdemu lepiej do twarzy, lecz podobny efekt można uzyskać nie niszcząc skóry – poprzez zastosowanie samoopalacza. I tego się trzymam:)
    5. PRZECIWDZIAŁAM STARZENIU
    Rok temu wkroczyłam w trzecią dekadę życia, więc do mojej kosmetycznej artylerii dołączyłam serum przeciwzmarszczkowe aplikowane na cerę rano i wieczorem. Dopiero po jego wchłonięciu się stosuję odpowiednie kremy odżywcze.
    6. URZĄDZAM DOMOWE SPA
    Zaczyna się aromatyczną kąpielą w wannie (grejpfrutowe kule musujące obowiązkowo!), potem jest peeling cukrowy, depilacja i balsam do skóry. Gdy już tułów jest „zadbany” – czas na cerę i domowe SPA dla twarzy. Najpierw delikatnie myję ją rumiankowym żelem do twarzy, potem na 10 minut nakładam peeling enzymatyczny (jako naczynkowiec unikam peelingów mechanicznych) i na kolejny kwadrans nakładam moją ulubioną maseczkę maślankową. Robię papkę z maślanki, startego ogórka i mango, dodając kilka kropli olejku arganowego. Olejek ten ma cudowne działanie nie tylko nawilżające, ale również wygładzające. Uwielbiam tą swoją maseczkę – choć staram się by raczej nikt mnie w niej nie widział:)
    7. RUSZAM SIĘ
    Swoją potrzebę sportu realizuję poprzez bieganie i jogę. W tygodniu zabieram synka na basen („Mama, zjeżdżalnia!” – ekscytuje się mój Mały Ludzik), zaś w weekendy chodzimy tam całą rodziną.

    8. COŚ DLA SIEBIE
    Dużo o dbaniu o ciało było, a przecież dopiero z umysłem jesteśmy całością. Żeby nie zwariować od wiecznych pytań „A dlaczegooo mama jeż ma kolce?” i tym podobnych – gdy dzieci zalegną wreszcie w swoich łóżeczkach – do akcji wkracza ARTYSTYCZNA część mnie! Siadam do maszyny do szycia (zdziwieni?:), puszczam wodze wyobrażni i przy uspokajającym turkocie szyję, szyję, szyję…

    Dołożę do tych kilku kroków jeszcze promienny uśmiech – i każda z nas może czuć się już piękna, kobieca i zadbana. A ja włączam muzykę w moim komputerze i nucę sobie do piosenki „Być kobietą, być kobietą…la la la la…”

    zytkamarta@gmail.com
    Na FB jako Marta Zet

  • Dag

    Jako mamie trójeczki ciężko mi wygospodarować chwilę czasu dla siebie, ale jakoś czasem się udaje. Sama nie wiem jak ;-))
    Na wiosnę, szczególnie na jej początku staram się dobrze odżywiać, zasilać swój organizm w naturalne witaminy. Podczas wiosny intensywnie myślę o zadbaniu o swoje ciało poprzez ruch. Jednak póki co staram się dużo spacerować z najmłodszym synkiem, dotleniać organizm i łapać promienie słoneczne 🙂
    Często gdy dzieci idą już spać borę ciepłą kąpiel (co podobno wysusza skórę, ale jak relaksuje ;-)), nakładam odżywkę na włosy. Po kąpieli nakładam krem na twarz i co jakiś czas staram się pomalować sobie paznokcie u stóp – i idę właśnie to zaraz zrobić :-)) I na koniec kremuję moje ręce kremem do rąk.

  • PAULINAB.

    Ja oczywiście staram się dbać o siebie przez cały rok, choć nie zawsze to wychodzi, a wiosna to wiadomo taki jakiś wyjątkowy czas, kiedy człowiek dostaje większą motywację i chęć do robienia czegokolwiek. Niestety po urodzeniu mojego synka, który ma 1,5 roku musiałam wrócić już do pracy i każdą wolną chwilę jaką mam wolę spędzić z moim ukochanym synkiem niż np. na siłowni, dlatego też stawiam przede wszystkim na spacerki, które dają mi naprawdę dużo ruchu ponieważ mój synek jest na etapie biegania i o wózku nie ma mowy. Są to naprawdę cudowne chwile, które dają mi wiele radości i optymizmu. A oprócz tego oczywiście weekendowe wycieczki rowerowe wraz z synkiem i mężem. Te nasze wspólne chwile są dla mnie najcenniejsze i one dają mi najwięcej radości i sprawiają że czuję się cudownie umysłowo i fizycznie, pomimo kilku mankamentów mojego ciała, spowodowanych głównie ciążą ( ale warto było!!!) pozdrawiam serdecznie wszystkie mamuśki!!!

  • Anonymous

    Nie cierpię zimy. Cały ten szary i bury czas spędzam z kubkiem gorącego kakao i ulubionym ciachem. Tu podjem, tam dojem. Potem przychodzi wiosna, człowiek zrzuca z siebie koce, tony szmatek, staje przed lustrem i jest jedno wielkie ałaaaaa. Niestety waga się nie zepsuła, a centymetr nie skurczył. Zwykle wtedy zaczyna się ciężka i mordercza praca pod tytułem zgubić do lata. Bo przecież o wakacjach marzy każda z nas. A poczucie pewności siebie w pięknym, turkusowym bikini?
    Na szczęście wiosna jest sprzymierzeńcem wszystkich, którzy chcą o siebie zadbać. Na bok kakao, na bok czekoladki i przekąski. Lodówkę wypełnia zieleninka, a w domu rozbrzmiewa odgłos blendera i wyciskarki do soku. Na śniadanko szklanka pysznego, zdrowego soku. Po obiedzie w nagrodę truskawkowy koktajl. Spacerek do warzywniaka, na pobliski targ. Energia mnie unosi. Zabawy z dzieckiem, niech śmiech się niesie daleko, daleko. A popołudnie? Zamiast pod kocem, to na balkonie. Czas kwiatki przesadzić, przygotować na lato. Gimnastyka dla ciała i ducha. I tylko wieczorem, po całodziennej dawce ruchu odhaczam należny mi relaks w aromatycznej kąpieli, pełnej piany i suszonej lawendy. Nocą odpoczywam, niech balsam, który właśnie wtarłam w uda i pośladki bierze się do roboty 🙂
    Lucky eL

  • W słoneczną, kolorową wiosnę po prostu trzeba wejść z pięknym uśmiechem, dlatego już od kilku lat swoją „po-zimową” odnowę zaczynam od wybielania ząbków. Jeśli mam akurat więcej w portfelu, robię to u dentysty, jeśli nie (a tak jest zazwyczaj) kupuję sprawdzony, niedrogi zestaw w aptece i wybielam się sama. W tym czasie zapominam o kawie, herbacie i jagodach, ale gdy są już efekty, nie zapominam o uśmiechu :-).
    Kolejną sprawą jest zadbanie o budzące się do życia owady, a konkretnie o „pajączki” :-). Bo chociaż los oszczędził mi rozszerzonych naczynek na twarzy, to nogi są już zupełnie inną historią. Wiosną robię sobie więc kurację preparatem z rutyną (np. rutinoscorbinem), która wzmacnia ścianki naczyń krwionośnych. I naprawdę jest dużo lepiej :-).
    Gdy robi się cieplej, mobilizuję się też w końcu do tego, by każde mycie włosów zakończyć zimną płukanką. Zimą jest to dla mnie wyczyn nie do zrealizowania :-). Zimna woda świetnie zamyka łuski włosów, a w efekcie fryzura lśni nam zdecydowanie ładniej, niż wtedy, gdy łuski zamknąć się do końca nie chcą. A błyszczące włosy, to obok białego uśmiechu, drugi najfajniejszy punkt kobiecości :-).
    Wiosną wciąż też śpię w ciepłych skarpetkach, zupełnie jak zimą, ale teraz nakładam na stopy grubą warstwę kremu :-). No bo jednak sandałki trzeba będzie z najwyższej półki w końcu ściągnąć i stopy światu pokazać, a tu smocza skorupa… :-).
    Aaaaa i cytrynę kupuję kilogramami! Do picia z wodą (super oczyszcza z toksyn, szczególnie pita na czczo) i do nacierania łokci i kolan (uwaga na zadrapania – szczypie okrutnie :-)). Bo chociaż próbowałam już dziesiątek mikstur w tubach i słoikach, nigdy nic mi tak nie pomogło na brzydkie łokcie, jak najzwyklejsza cytryna :-). Polecam każdemu!
    A na koniec, w tajemnicy przed małżonkiem, kupuję sobie nową torebkę :-). Taki mój wiosenny rytuał, tylko że zamiast topić Marzannę, topię pieniądze w dużą, jasną i zupełnie mi niepotrzebną torebkę :-))))).
    I to chyba wszystko. Przesyłam gorące pozdrowienia!!!! Asia

    Ps. Komentarz zawierał lokowanie produktu :-). Przypadkowo oczywiście 🙂

  • Dbanie o siebie to obecnie dla mnie ważna sprawa, ponieważ nosząc pod sercem bliźniaki dbam również o nie. Więc tej wiosny ciało moje jest wystawione na duże wahania hormonów, rozciąganie skóry i wielkie zmiany. Dbanie o siebie to teraz przede wszystkim dobrze zbilansowana dieta, wybieranie tego co najlepsze dla organizmu oraz czasochłonne czytanie etykiet. Do kompletu piję, wręcz czasami „topię” swój organizm w wodzie mineralnej dobranej do mojego odmiennego stanu. A o moją sprawność fizyczną i bycie wciąż na chodzie dba mój wszędobylski 2-latek. Mamie nie popuści, rowerek, spacerek, ślizgawka i zabawy w domu zamiast leżakowania mi funduje. Dzięki temu w 8 miesiącu bez większego problemu pokonuję spore odległości pieszo czy spokojnie robię sobie lekkie zakupy. A stan ducha, wiadomo huśtawki hormonalne robią złą reklamę ciężarnej matce. Tutaj z pomocą przychodzi mi wanna, której wreszcie się doczekałam, aromatyczne świece, płatki róż czy ucieleśniające zapachy z moich marzeń olejki do kąpieli. Po całym dniu zanurzam się w tej aromatycznej piance dając odejść każdemu skurczowi, każdemu nerwowi i wygłuszając natłok myśli w kołataniu ciszy.

  • MAPA PIELĘGNACJI MOJEGO CIAŁA 🙂

    TWARZ
    Każdego nowego dnia zmierzam w stronę łazienki żeby odświeżyć swój uśmiech za pomocą pasty z fluorem. Potem szybkie mycie twarzy, jeszcze szybsze kremowanie i nieco dłuższe malowanie. Oczywiście wszystko to co ma się znaleźć na mojej buzi nakładam z głową i w rozsądnych ilościach. W ciągu dnia zerkam kontrolnie czy coś się nie rozmazało czy też nie spłynęło,bo wtedy trzeba ponownie wszystko ponaprawiać. Jeśli nigdzie nie wychodzę w porannej toalecie odpada makijaż!!!
    A wieczorkiem podobnie jak z rana tylko w nieco innej kolejności. Tutaj tak jak większość kobiet wszystko zmywam. Szukam czy jakieś straszydło gdzieś nie wyskoczyło…bo jak wyskoczyło to w ruch idzie likwidacja poprzez wyciskanie. Po skończonym znęcaniu się nad moją twarzą ponownie ją myję,potem kremuję i szybko uciekam do łóżka -niczym Pędziwiatr- żeby mąż nie zauważył jak bardzo się oszpeciłam.
    Oczywiście co jakiś czas jakaś upiększająca maseczka lub zabieg kosmetyczny żeby poczuć się niczym prawdziwa diva.

    WŁOSY
    Jak zaczynam pichcić w kuchni dosyć często z oddali słyszę : ” będziesz gotować czy szykować coś na włosy ” ? Hmm… tym razem nie skomentuję słów mojego męża.
    U mnie to wygląda mniej więcej tak. Zanim zaczęłam przesadnie dbać o włosy to ich stan był nawet całkiem znośny.Dlatego z czasem nauczona doświadczeniem ograniczyłam ich pielęgnację do minimum:
    – co 2-3 dzień serwuję im po prostu „szuru-buru”
    – raz na tydzień opróżniam lodówkę z jaj i nakładam je na głowę
    – raz w miesiącu żegnam się z brzydkimi końcówkami
    – codziennie rano walczę przed lustrem żeby mieć idealną fryzurę

    SZYJA I DEKOLT
    No tak! Szyja i dekolt to nasza metryka więc staram się o nie równie dobrze troszczyć. Przede wszystkim angażuję męża w masowanie tych części ciała (i nie tylko tych ). A niech i On przyczyni się trochę do tej ciężkiej pracy,którą my kobiety musimy wykonywać żeby wyglądać jak bóstwo.

    PIERSI
    Aż mnie dreszcz przechodzi na samo wspomnienie. Mianowicie po każdej kąpieli serwuję im zimny prysznic. Ujędrnienie ekspresowe!!! No i staram się nie spać na brzuchu ale niestety często gdy już śpię to o tym zapominam.

    BRZUCH
    I tutaj kłaniają się tzw. brzuszki. O ile czas mi na to pozwoli i chęci to wykonuję je …no może 3 razy w tygodniu. Ale za to balsamuje go codziennie kremem ujędrniającym także niech się cieszy,że chociaż to dla jego pielęgnacji robię.

    STREFA INTYMNA
    Mycie, mycie, mycie…plus jakaś ładna fryzurka. Bez tego ani rusz.

    POŚLADKI I UDA
    Z powodu lenistwa moje pośladki niedługo będą zwisały do samej podłogi. Muszę zmotywować się od zaraz chociażby do jazdy na rowerze. A tak to z podstawowych czynności podczas kąpieli masuję ciało jakąś „cudowną” szorstką rękawicą. No i w ciągu dnia zdarza mi się szybko ścisnąć kilka razy mocno pośladki…to a propos ujędrniania Lepsze to niż nic.

    NOGI
    Ach! Mieć piękne nogi, uwodzić nimi i zachwycać. Wystarczy usunąć wszelkiego rodzaju zarośla (nie tylko z nóg) i licencja na uwodzenie jest już w kieszeni. Do tego jakaś mini lub midi , balsamik i od spojrzeń Panów się nie opędzimy.

    STOPY I DŁONIE
    Jak ja nie cierpię moich krzywych, haluksowatych palców!!! Mimo tego…wiadomo! Serwuję im mycie i pedicure co jakiś czas Ale żeby ograniczyć widoczność moim oczom tych krzywizn to często zakładam wzorzaste anty-gwałty. Także odnośnie „stopowo-palcowej” pielęgnacji największą rolę u mnie odgrywają skarpetki, które wszystkie niedoskonałości zakrywają.
    Odnośnie dłoni. Nie będę już zanudzać. Tylko w skrócie napiszę : manicure i częste kremowanie. Także nic nadzwyczajnego.

    Pewnie zapomniałam po drodze o 1000 innych rzeczach 🙂