Wizyta u dentysty, a ciąża i karmienie piersią.

Sporo się słyszy o tym, że po ciąży, a także w okresie karmienia piersią kobietom dużo szybciej psują się zęby. Nie chcę walnąć gafy, bo nie sprawdzałam u źródeł, ale zdaje się, że ma to związek z poborem wapnia z kości. A jak wiadomo zęby to też kość.
Będąc w ciąży, sporo się nasiedziałam na fotelu dentystycznym. Był okres, że moje dziąsła bardzo krwawiły przy myciu zębów. Pojawiły się też ubytki. Dentystę mam super, takiego co to poza leczeniem wygania również wszelakie fobie. A wierzyć mi musicie, że kto jak kto, ale ja naprawdę mam pecha stomatologicznego. Dużo by gadać, ale dzięki umiejętnościom pewnej dentystki trafiłam do szpitala na operację zatoki szczękowej.
Dzięki Bogu od ponad 1,5 roku siadam tylko na fotelu w gabinecie dentysty, któremu ufam bezgranicznie. W 99% przypadków.

Tak jak wspomniałam, będąc w ciąży odwiedzałam dentystę. Leczyłam też to, co zdążyło się popsuć. Zawsze brałam znieczulenie. Mogę rodzić bez, ale nie ma opcji, żebym nie wzięła znieczulenia przy borowaniu. Oczywiście w stanie, w którym byłam dostawałam znieczulenie przeznaczone dla kobiet w ciąży, które nie zawiera adrenaliny. Znieczulenie takie nie przenika do łożyska, więc nie wyrządzi krzywdy maluszkowi. Leczenie zębów w ciąży jest, więc jak najbardziej możliwe. Jedyne czego nie możemy robić to zdjęć RTG.
Przez cały okres od porodu, pomimo karmienia nic się nie działo złego. Byłam nawet skłonna pomyśleć, że chyba nie jest tak źle jak twierdzą niektórzy. Tyle co sobie tak pomyślałam ukruszyła mi się plomba w jednej z czwórek.
Umówiłam się na wizytę. Siedzę na fotelu, z ust dentysty pada standardowe pytanie:
D:  Czy jest Pani w ciąży?
Ja: Wolne żarty Panie doktorze 🙂 Co najwyżej karmię piersią. 
Chwila ciszy. I następne pytanie
D: Ale synek dostaje coś poza Pani mlekiem?
Ja: Yyyy no tak! 
D: Czyli nie będzie problemu jeśli nie poda Pani piersi przez 24h?
Ja: Słucham????
Pytam o to znieczulenie dla ciężarnych, ale okazuje się, że moje myślenie jest błędne. Znieczulenie bez adrenaliny ma za zadanie nie przeniknąć do łożyska. Ale do krwi przenika jak każde inne. A jak wiadomo pokarm tworzy się z krwi.
Mam dwie opcje jeśli wezmę znieczulenie. Pierwsza dużo bardziej optymistyczna zakłada odczekanie 2h od znieczulenia, ściągnięcie pokarmu i podanie piersi dopiero po tym. Druga szkoła, która pojawiła się ostatnio zakłada odczekanie owych 24h.
Tysiąc myśli w głowie, a pierwsza ta, że w domu czeka Mateuszek, który zaraz będzie kąpany, po czym będzie czekał na mnie, żeby usnąć przy piersi. Tu może polecą na mnie gromy, ale niestety jest tak, że Mati bez piersi wieczorem nie zaśnie. Tzn. zaśnie, pod warunkiem, że to nie ja będę go usypiać.
Wzięłam, więc znieczulenie, ząb zaplombowany na nowo. Dzwonię do męża, żeby dał mu kaszkę i usypiał. Choćby w wózku, bo ja karmić nie mogę. Sama w tym czasie wybrałam się do pobliskiego hipermarketu na zakupy. Po 30 minutach Mati nie śpi. Mija kwadrans Mati nie śpi. Kolejne 15 minut, dzwoni mąż- nic z tego. Mnie już bolą nogi od chodzenia. A jeszcze bardziej głowa od myślenia co z Mateuszkiem. W końcu po blisko 1,5h wracam do domu, bo już pewnie podejrzanie w tym sklepie wyglądam.
Drzwi otwiera mąż z roześmianym od ucha do ucha Mateuszem. Nie wygląda jakby miał spać. Przejmuję go, idziemy do sypialni. Po 15 minutach rzucania się po łóżku, tulenia się do piersi, odpychania mnie, bo nie chcę mu ich dać, płaczu, krzyku, noszenia na rękach i śpiewania, płaczu mojego poddaję się i wychodzę z pokoju.
Piszę do Agaty, której błyskawiczna odpowiedź dodaje mi sił. Potwierdza informację z własnego bloga dotyczącą znieczulenia miejscowego i ogólnego podczas karmienia piersią. Zainteresowanych odsyłam do przeczytania posta.
Minęły te 2h, o których wcześniej wspominał dentysta, ale informacja o 24h wciąż siedziała mi w głowie. Spróbowałam odciągnąć pokarm laktatorem, jednak niewiele. A potem nakarmiłam Mateusza, który wtulił się we mnie i zasnął jak aniołek w ciągu 5 minut.Wedle zaleceń Agaty, obserwuję go. Tak na wszelki wypadek. Ale nic się nie dzieje.
Wtedy dotarła do mnie myśl, że nie wyobrażam sobie jakbym miała go sama odstawić. Naprawdę liczę na to, że zrobi to sam. O niczym innym nie marzę. Nie chcę przeżywać podobnej sytuacji po raz kolejny świadomie, a na tym przecież polega odstawianie.
Jakiś czas po tym rozmawiałam z moim mężem o tym co się stało. Ja twierdzę, że Mati nie zasnął przy nim, bo po prostu nie był wyciszony. Gdy wróciłam do domu to był wręcz rozhasany. Mój mąż twierdzi, że nie zasnął, bo umie tylko przy piersi. Jednak, gdy byłam w Warszawie, moja mama uśpiła Matiego bez problemu. Przez chwilę, po tej rozmowie biłam się z myślami, że czas nauczyć Mateuszka zasypiać bez piersi. Ale potem dotarło do mnie, że odebrałabym sobie najskuteczniejszą metodę uśpienia go. Najskuteczniejszą dla mnie, a najmniej stresującą dla Mateuszka, który zazwyczaj w ten sposób zasypia w ciągu 10 minut.
Jedna wizyta u dentysty, a ja bogatsza o nowe doświadczenia. Przy karmieniu jak najbardziej można brać znieczulenie, stosując metody bezpieczeństwa, zwłaszcza przy noworodkach. Mój Mati to przecież roczniak.
I na koniec jeszcze jedna, istotna informacja dotycząca owych 2h, o których wspomniał mój lekarz.
„Można przyjąć, że najwyższe stężenie leku w pokarmie następuje 30-90 min po podaniu matce. Wydzielanie z mlekiem trwa około 60 min. Lek przyjęty na 39-60 min przed karmieniem osiągnie najwyższe stężenie w organizmie dziecka”.*

* „Warto karmić piersią I co dalej? Magdalena Nehring- Gugulska

Zobacz także

takatycia

  • Anonymous

    Trafiłaś z postem bo właśnie muszę się umówić, a nie pomyślałam o znieczuleniu! Tak jak Ty również nie dam sobie nic zrobić bez „wkłucia”. No to będzie trzeba pomyśleć nad logistyką…
    W trakcie ciąży nie miałam problemów z zębami. Byłam ze 2 razy na fotelu, ale z zębem, którego historia zaczęła się jeszcze przed ciążą. Za to w ciąży zajadałam się jogurtami (naturalnymi) i w ogóle nabiałem w ogromnej ilości – takie smaki.
    Pozdr AW

    • Mnie tylko na początku ciągnęło do sera żółtego 🙂 Potem przez cukrzycę już jakoś niespecjalnie 😛

  • Ciekawy post, przeczytałam cały.
    Ja wybieram się w styczniu do dentysty ale nie planuję brać znieczulenia, chyba nigdy nie brałam 😉

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

  • Co do dentysty – zawsze można plombować bez znieczulenia 🙂 Tzn. ja takowego nigdy nie biorę, no ale wiadomo – różne są progi odczuwania bólu. No i też o komfort chodzi.
    Też sobie nie wyobrażam odstawienia dziecka. Nie wyobrażam zupełnie. Dlatego już teraz zaczęłam marzyć o tym, ze dziecko zrobi to samo w stosownym momencie. Z drugiej strony – co jeżeli myślę o kolejnej ciąży już niedługo?
    Dylematy. Niekończące się dylematy.

  • Mru

    Ja w ciąży na fotelu nie siedziałam, bo miałam prawie do końca taki odruch wymiotny, że przez minutę bym buzi nie mogła mieć otwartej. Później czasu brak i chyba w końcu trzeba się umówić, ale odstawienie na 24h to jakaś masakra… aż zadzwonie do mojej dentystki, bo bez znieczulenia się dotknąć nie dam ;p

    • Kurczę, nie pomyślałam o tym odruchu. Rzeczywiście to jest problem..

  • Anonymous

    Witaj,super trafiłaś z tym wpisem bo wybieram się do dentysty…Mój synek ma 9 miesięcy i też karmie go piersią.I też zasypia przy piersi,choć ostatnio uczymy się bez .W dzień jeszcze wychodzi ale na dobranoc bywa ciężko i długo…Pozdrawiam serdecznie Baska

  • W ciąży miałam kanałowo leczoną piątkę. Po porodzie chodziłam do dentysty normalnie leczyć zęby. Też miałam miejscowe, ale dentysta powiedział mi, że mogę spokojnie karmić, gdy znieczulenie całkowicie zejdzie. W sumie zeszło po 5 godzinach, ale mówił, że już po 2h w nagłych przypadkach tą pierś mogę podać.
    Chyba bym wybrała opcję bez znieczulenia gdyby mi powiedział, że 24h nie wolno karmić…

    • Zastanawiałam się nad tym, ale czułam, że wybiorę opcję karmienia po 2h. A w ogóle to co lekarz to opinia..

  • Byłam pod koniec września i też wzięłam znieczulenie, bo bez nie dam sobie borować tak jak Ty 🙂
    Dzwoniąc na wizytę zgadało się, ze mam małe dziecko i stomatolog powiedział, że weźmie mnie na fotel bez kolejki 🙂
    Zapytał czy karmię. Ja przeczekałam 3h i nic złego się potem nie działo.
    Co do zasypiania to moja też przy piersi, szczególnie wieczorem jestem niezastąpiona i w nocy.. Natomiast w dzień czasami usypiam w wózku.

    • O ja też czasem w dzień w wózku, głównie na spacerach 🙂 O ile się uda, bo to też nie reguła.

  • mi dentysta polecił odciagnac mleko zaraz po powrocie od dentysty a nastepne mleko czyli po 3-4 godzinach moglam juz podac 🙂 Dzięki niemu pierwszy raz w zyciu uzylam laktator i zmienilam swoje zdanie co do niego, to nie jest takie straszne 🙂

    • Ja przez to odciągnięcie musiałam otworzyć zupełnie nowy laktator, bo ten którego zdarzyło mi się kilka razy użyć został u rodziców. Jak na złość, bo byłam pewna, że już nie będzie mi potrzebny 😉

  • Żaneto, a zdradzisz nam gdzie chodzisz do dentysty? Szukam własnie dobrego stomatologa w krakowie..

    • Zdradzę 🙂 Michał Kaleta przyjmuje na Dywizjonu 303 w Kaleta Dentystyka. Z tego co się orientuję leczy również w klinice w Wieliczce chyba. Tylko do niego niestety terminy na 2 miesiące do przodu, ale naprawdę warto 🙂

    • Dziękuję 🙂

  • Mam ten sam problem czy odstawoc malwgo od piersi. Tak glownie usypi. A poza tym uwielbi sie tulic do piersi. I mamy problem. Wiem e bedzie koszamar. A moze lepiej poczekac az sam odstawi? . Ma 11 mc.

    • Jeżeli sama chcesz karmić i on również chce w ten sposób to nie widzę powodów dla których miałabyś go odstawić. To jest tylko Wasza decyzja 🙂

  • hm ,ja dostawałam jakieś znieczulenie ,po którym nie miałam karmić minimum 4 godziny 😛

  • Dobrze wiedzieć na przyszłość:)

  • Anonymous

    Ja trochę odbiegnę od tematu jak zwykle, choć wartościowy. Chciałam o usypianiu przy piersi. Oczywiście popieram i uważam, że jest tak samo naturalne jak przytulnie i noszenie na rękach. Przychodzi dzień, kiedy bobas sam rezygnuje(potwierdzone x3). Nie powoduje przyzwyczajenia do końca życia. Celebrujmy więc te piękne chwile , bo tak szybko mijają 😉
    Daga Tree

  • Anonymous

    Również mnie ta tematyka zastanawia ale u dentysty znieczulenia nie biorę…:)
    W gruncie rzeczy przy cesarce, szyciu krocza też używa się znieczulenia (i to pewnie mocniejszego) i można karmić…Hmmm