Blogowa dyplomacja

Czy wiecie co to takiego dyplomacja?
W skrócie to taka forma kontaktów pomiędzy stronami rządzącymi, a samego dyplomatę cechuje pewna ważna umiejętność- zjednuje sobie ludzi. Instrument ten wspaniale znajduje odzwierciedlenie w naszej blogowej rzeczywistości, a każdy prowadzący bloga w pewien sposób powinien być dyplomatą. Każdy, kto dba o swoje interesy na zewnątrz.

Pisząc na zewnątrz, nie mam na myśli tylko i wyłącznie świata, do którego docierają nasze treści. Nie chodzi tylko o naszych czytelników, ale przede wszystkim o innych autorów blogów. W przenośni nazwijmy ich członkami stosunków między-blogowych.

Mamy blogerki, blogerki kulinarne, modowe, lifestylowe- każde z nas tworzą pewną, unikalną grupę. Są właśnie owymi członkami. Znamy się w swoim światku, chcąc czy nie chcąc. Są przyjaźnie, są antypatie. Wymieniamy opiniami, rozmawiamy prywatnie. Plotkujemy. Jak to baby. Ale… każda plota ma granice swojego zuchwalstwa, nie wykraczające poza dobre zwyczaje dyplomacji. Prosto ujmując- nie sra się do własnego gniazda. Dla mnie takim gniazdem jest ta część blogosfery rodzicielskiej.
Nie trzeba wszystkich lubić, wyrażać się w samych superlatywach. Można pozostać naturalnym, ba w przypływie gorszego dnia można szepnąć uszczypliwe słowo. Ale są i tacy, którzy za filozofię ustanowili sobie mieszanie, obgadywanie, wykorzystywanie innych. I potwierdza się, że na szczyt szybko wspinasz się nieuczciwością. Ci, co ciężko pracują na sukces odniosą go, ale minie trochę więcej czasu.
W każdej sferze życia wskazane są dobre praktyki,moralne postępowanie, kierowanie się zasadami. Nie omija to blogosfery. Tu też jesteśmy wciąż ludźmi, tyle że zasiadającymi za ekranami naszych narzędzi pracy. Jako blogerki mamy do czynienia z innymi autorkami/ autorami, swoimi czytelnikami. I tylko głupiec nie szanuje drugiej strony.
Śmiać mi się chce w tym momencie, bo na fali ostatniej książki Tomka Tomczyka widzę w sieci zdjęcia blogerek, trzymających w rękach książkę z podobizną Kominka. Sama posiadam, broń Boże nie naśmiewam się z tych, którzy pozycję zakupili. Naśmiewam się z faktu, że samo kupno nie uczyni z Ciebie blogera popularnego, dobrze zarabiającego. Nawet samo przeczytanie, tego nie sprawi. O ile dokładnie nie zrozumiesz co chciano w niej przekazać.
Dlaczego nawiązuję do Kominka?
Ponieważ w pierwszej jego książce, którą przeczytałam zanim założyłam bloga jest taki rozdział, który traktuje właśnie o nie sraniu do własnego gniazda (polecam Mój przyjaciel wróg- jak egzystować wśród innych blogerów)*.
Dwie czy trzy strony na tak oczywisty temat jak egzystować w środowisku innych ludzi. Pewnej społeczności. Ktoś, kto w tak małej, hermetycznej społeczności na każdym kroku robi sobie wrogów daleko nie zajedzie. Być może, wyniesie się na wyżyny popularności na moment, ale wierzę, że lądowanie będzie szybkie. I bolesne.
Tak jak wspomniałam, my blogerki znamy się między sobą, zakładamy różne grupy na których często dochodzi do konfrontacji poglądów. Jeśli jesteś nieszczery bardzo szybko to wychodzi. Jeśli intrygujesz, knujesz, udajesz, mieszasz to jeszcze szybciej. Nie ma siły, żeby ktoś nie zauważył jak jest naprawdę. To nie blog, na którym ważymy słowa przed publikacją.  Tu jesteśmy dyplomatami.
Albo posprzątasz to co nabrudziłeś, albo jesteś spalony. Nie wysyłaj anonimowych maili z pogróżkami, nie bruźdź innym, nie ślij oszczerstw pod adresem innych blogerów do Firm. Dla mnie to żenada i świadczy tylko o Twojej głupocie, braku kultury i niedojrzałości. I nie ma znaczenia skąd się to bierze- czy z zazdrości, chęci przypodobania się w innych kręgach czy z paskudnego charakteru. Nic nie tłumaczy takiego zachowania.
Jak w każdej wspólnocie, warto mieć dobre układy, bo one często procentują na przyszłość. Zwłaszcza jeśli Twoja pasja pisania bloga zaczyna łączyć się z pożytecznym. Czyli wtedy, kiedy chcesz coś na blogu zarobić.
Ano właśnie… pozwólcie, że raz jeszcze przytoczę Kominkowego Blogera i odeślę Was do oddziału nt. współpracy z agencjami marketingowymi. Jest tam taki słuszny punkt zatytułowany „Uważaj co mówisz i komu mówisz”.*
Oczywiste, prawda?
Dlatego tak bardzo zdziwiła mnie informacja, że niektóre Firmy wręcz boją się pewnych blogerek. Głównie te małe Firemki. Boją się swojej reputacji, tego że stracą w oczach innych, gdy jedna blogerka z drugą napiszą coś niepochlebnego na ich temat na facebookowym wallu. Dlatego dostając maila z propozycją współpracy, godzą się, wbrew sobie. Ze strachu. Bo blogerka ma w kręgach wyrobioną opinię tej co to suchej nitki na Tobie nie pozostawi jeśli nie dasz.
Rozumiecie to? Jakaś abstrakcja. Firmy nie boją się niepochlebnej opinii nt ich produktu, ale obawiają się złego słowa o nich samych. Dla mnie to jest zastraszanie, nic innego.
Tylko jak daleko na tym wózku można zajechać?
Limit małych firm zostanie wyczerpany, przekonanie o własnej zajebistości wzrośnie, a wraz z nim aspiracje na uderzenie w gigantów? Chyba nic innego nie pozostaje życzyć komuś takiemu, bo wtedy rzeczywistość uderzy o ziemię. O ile mała lokalna firma nie zatrudnia sztabu specjalistów od PR, tak w przypadku ogromnych firm jest zdecydowanie odwrotnie…
Podsumowując.
W blogosferze każdy ma swój kawałek podłogi, który reprezentuje na zewnątrz. Warto dbać, by był czysty i nie pozwalać, by ktoś właził na niego w uwalonych błotem butach. I choć pudrowy róż ostatnio bardzo w modzie, to nie zmienia faktu, że jest to wciąż róż. Tylko brudny. Czy warto nim kolorować swoją rzeczywistość? Siłą koloryzować nie mając argumentów na swoją słuszność?
„Siła argumentów, a nie argument siły- oto kwintesencja dyplomacji” **
Tej blogowej również.Edit. Czytam w komentarzach, nie lubię niedomówień. I niejasnych sytuacji. Czuję, że jestem winna pewne wyjaśnienia, zwłaszcza osobom nie mającym pojęcia o temacie. 
Nie będzie nazwisk, ale tekst mój kieruję do osoby, która ma do mnie ogromny żal i pretensje. Nie wiem o co, pozostaje mi się jednak domyślać z wypowiedzi kierowanych publicznie. Wypowiedzi kierowanych nie bezpośrednio do mnie, a do postronnych osób, chociaż wyjaśnienia mi się należą, bo we mnie uderzyła niesprawiedliwość. Post jest, więc apelem o odwagę cywilną i przedstawienie mi powodów dla, których zostałam potraktowana w ten, a nie inny sposób. 

* Bloger- poradnik dla blogerów Tomek Tomczyk
** Wikipedia

Zobacz także

takatycia

  • AMEN !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! KAZDE SŁOWO STO PROCENT RACJI!!!! szanujmy sie wzajemnie.

  • MOCNY TEKST! Uwielbiam Cię:) I( na pewno to Wiesz) jesteś MEGA DOBRA w tym, co robisz:)

  • Bo jak ktoś usiądzie przed ekranem komputera, to nagle wydaje mu się, że może wszystko… Tylko szkoda że nie domyśla się, że po drugiej stronie innego komputera siedzi również człowiek

    • Dokładnie. Siedzi człowiek, który posiada emocje. Gdy w grę wchodzi kasa, zazdrość lub zawiść ludzie traktują wszystkich przedmiotowo. Chore.

  • niestety niektórzy nie znają granic:/ A kasa kusi, oj kusi! Tylko należy się zastanowić nad tym jak się zachowujemy, bo niestety tak jak napisałaś bardzo szybko te intrygi i oszczerstwa wychodzą na wierzch i rykoszetem wracają do tego co je wypowiedział.Ja wierzę w karmę, a ona nie oszczędza!

    Zachwouj się tak, jak sam chcesz być traktowany:)

  • Żanetka ładnie to w słowa ubrałaś

  • Sztuka dyplomacji ważna jest wszędzie! Zarówno w świecie realnym jak i wirtualnym. Łatwiej manipulować czytelnikami bloga poprzez wykreowany wizerunek dla potrzeb zysków niż otoczeniem na co dzień. Jednak przekonałaś się, z przykrością na własnej skórze jak prawda o takiej osobie szybko wychodzi na jaw. Nie miałam bezpośredniego spięcia z takim typem człowieka, ale byłam świadkiem kilku pseudo dyskusji gdzie osoba taka pokazała na co ją stać i jak daleki blogowy wizerunek jest od tego rzeczywistego.

    Można być inteligentnym, błyskotliwym człowiekiem a o dyplomacji nie mieć zielonego pojęcia. W taki oto sposób mając szpilki na nogach nie da się ukryć wystającej słomy… 😉

  • Takie ,,gwiazdy” będą sławne 1 dzień i tyle, no może miesiąc. Potem wszyscy o nich zapomną i będzie im przykro. Eh, mi już jest, bo wiem, co je czeka 😉

  • nic dodać nic ująć masz rację ale nie wiedziałam że firmy się boja yyy chore dwie strony
    a to jak sie zachowac w blogowym swiecie to każdy powienien wiedziec i jezeli w wirtualnym świecie są bez kultury to i w normalnym ot tak

    • Szczerze mówiąc jak sie o tym dowiedziałam to miałam oczy jak 5-cio złotówki!

  • świetnie to ujęłaś. nic dodać nic ująć. książkę mam w planach zakupić, już czuję te emocje związane z jej treścią, pewnie też jakiś post wystosuję ze swoim komentarzem.

    • teraz w empiku są na przecenie -25%. Wczoraj nad nią dumałam i oczywiście kupiłam Miśkowi inną zamiast Kominka 😛

  • Lepiej bym tego nie ujęła ! Brawo 🙂 🙂 🙂

    Ps. „a karma zawsze wraca” …

  • świetnie napisane, zgadzam się z każdym słowem:)

  • Kreowanie się na kogoś, kim nie jesteśmy nawet w gronie rodzinnych blogów, czy innych ma krótkie nogi. Ja cenię sobie szczerość i bezpośredniość… a nie skrywanie się pod maską lukru i idealności – również tu, w blogowym świecie.

    Bardzo trafnie ujęte, każde słowo !

    • Ktoś kiedyś napisał, że blogowanie, to tylko kilkadziesiąt procent z życia Autora. Na podstawie tych procentów nie jesteśmy w stanie nawet go ocenić. Niestety.

      Ja właśnie też cenię sobie szczerość i bezpośredniość. Bo prędzej czy później wszystko wychodzi na jaw, czy jeśli chodzi o faktyczne intencje Autora, czy jeśli chodzi o syf jaki robi w okół innych blogerów.

      I przykre jest to, że prawie nikomu w blogosferze nie mogę zaufać, bo to prędzej czy później obraca się przeciwko mnie.

      Też przychylam się do napisania na podobny temat, Żaneta podjęła go dyplomatycznie, ja chyba postawię na kontrowersję 😉

    • Oczywiście, wokół sami wrogowie 🙂

    • Raczej ludzie oczekujący Twojego potknięcia, nie wrogowie 🙂

    • nie bądźmy aż tak brutalni, nie wszyscy są be.
      we wszystkim nieoceniony jest umiar, także w takich opiniach.
      czym nazwiesz potknięcie w blogosferze?
      nie spotkałam się jeszcze z takim „sraniem” na mnie czy inne blogerki, może dlatego tak ufnie podchodzę do tematu.
      co nie zmienia faktu, że takie zachowanie jest złem samym w sobie niezależnie czy dotyczy blogów, rodziny, współpracowników, znajomej z piaskownicy czy sąsiadki z klatki obok.

    • Tak Potwora, prędzej czy pózniej syf wypływa na wierzch i wraca. A tych czekających na Twoje potknięcie próżno szukać wśród nieznajomych, bo oni nąwet jeśli pojawiają się na chwilę to mało obchodzi ich nasze życie.

  • Bardzo trafne!!!amen:)

  • Mocny, inteligenty tekst. Może w końcu do kogoś to dotrze. Oliwa sprawiedliwa. Wolę mieć mniejszy rozmiar buta, ale za to czysty.

  • Bardzo dyplomatyczny wpis 🙂

  • świetny post. oby dotarł we wszystkie zakątki mózgu wszystkich co się blogowaniem zajmują i oby wywołał pozytywne zmiany!
    no i nie srajmy we własne gniazdo!

  • Zazdroszczę lekkiego pióra.
    Żaneto, cieszę się, że mogłam dołączyć do grona Twoich czytelników.
    Chylę czoło przed taką dyplomacją 🙂

  • IDEALNIE NAPISANE ! 🙂

  • mama-granda

    Swietnie to ujelas. a fragment dot. Kominka i jego ksiazki oraz fot. innych blogerow – swieta racja. Choc sama ksiazka odkrywczoscia nie powala to wielu sie wydaje ze jak T.T. to swiete slowa.

  • przyznam, że nie wiedziałam że aż tak daleko to zaszło

  • jestem w tej sferze bardzo „swieza” ale im glebiej w las tym bardziej otwieram ocy ze zdumienia

  • Ja nadal jestem w szoku… zresztą wiesz… : Swoją drogą – bardzo dobry tekst. Gratulacje!

  • Jesteś moim bogiem!

    Serio.

  • Anonymous

    Szkoda, że i tu pojawiają się wśród komentujących osoby, które w takich intrygach uczestniczą… 😉

    • Paradoksalnie najwięcej mieszają Ci, którzy boją się przyznać do tego kim są. Pisać anonimowo o takich sprawach każdy potrafi. To jest właśnia manipulacja, która uderza mnie w blogowym świecie ze zdojoną siłą.
      Dlatego ja trzymam się od blogów tych ,,najpopularniejszych” z daleka …

  • Napisane z taktem i ogromną dyplomacją. Sama prawda. dopiero dowiedziałam się o tym co się stało, wiec szczegółów nie znam, ale i tak jestem w ciężkim szoku czytając to co napisałaś.

  • Wow… Tekst mocny. Po komentarzach widze, że sprawa grubsza..Współczuję, bo wnioskuje, że to Ciebie dotknęła taka sytuacja…

  • Nie wiem o co chodzi, w sensie kto komu co zrobił, ale tekst bardzo mądry. Pozdrawiam

  • Dobrze ujęte 🙂 Brawo!

  • Bardzo dobrze, że ktoś miał wreszcie jaja by o tym napisać 🙂

  • okropne, ale takie zachowanie na pewno odbije sie i wroci do tej ososby, czy ososb. ja mam pewne podejrzenia, ktore w pewnym sesnie potwierdzilas i tym bardziej zrobilo mi sie niesmacznie bo myslalam, ze to troche wydumane, a jednak…. eh

    • Poczułaś tą samą gorycz co i ja…

  • Czytając takie wpisy mam wrażenie że wkroczyłam do świata mafii, która jakimś cudem mi odpuszcza. Autentycznie. Trudno nie przyznać Ci racji, piszesz same mądre słowa, które mówią o zwykłej ludzkiej moralności. Jak widać nie tylko w realu ludzkość cierpi na jej brak… Chyba tego nie zrozumiem nigdy. A prawda jest taka, że jaka by ta „mafia” nie była, smutne jest że temat w takiej czy innej formie wraca ciągle na różnych blogach… Trudno. W sieci łatwiej zostać obrzuconym błotem. Wielu z tej możliwości lubi korzystać….

  • Ja już dawno zorientowałam się, że świat blogów podszyty jest fałszem i złośliwością. Dlatego nie wychylam się, nie dyskutuję, nie oceniam – robię swoje. Szkoda moich nerwów.

    • Podpisuję się

    • Aniu Twoje podejście jest prawidłowe i służące poniekąd za wzór. Czasem jednak cieżko sie odciąć od dyskusji, np wtedy kiedy owa uderza w Ciebie.

  • A ja nie mam bladego pojęcia o kogo i o co chodzi. Chyba żyję na innej planecie o.O

    • Zabierz mnie na tą planetę. Dużo lepiej mi się żyło w błogiej nieświadomości…

  • Przepraszam za ignorancję, ale nie wiem o co chodzi. Ale wypowiem się… tekst bardzo mocny.

  • to ja chyba jestem jeszcze w sferze, gdzie są fajni, mili ludzie i na szczęście nie spotkała mnie żadna złośliwość (no chyba, że o tym nie wiem, albo nie zauważyłam):) jednak faktycznie obserwuję takie zjawiska złośliwości w różnych miejscach i po prostu przykro się robi…w każdym razie bardzo mądrze napisane, a o tych małych firmach, to nawet pojęcia nie miałam…
    dyplomacja obowiązuje…wszędzie

  • teraz już wiadomo o kogo chodzi.

    Żaneta bardzo dobry post.

    • Anonymous

      Mogłabyś napisać o co chodzi? Nie jestem w temacie bo nie czytam wszystkim blogow a nie wiem do czego mozna sie przyczepic jesli chodzi o Żanetę i znaczki. Jest jedną z niewielu szczerych blogerek moim zdaniem i przykro mi ze cos zlego ja spotyka. Byla juz jedna akcja na blogach i przestalam zagladac tam gdzie jest obluda i falsz. Prosze o uswiadomienie.
      A za Ciebie Żanetko trzymam kciuki Mama Martynki

      Ps. Jestem jedynie czytelniczka od chwili w ktorej okazalo sie ze bede mama i jest mi przykro ze kobiety ktore zakladaly bloga po to by dzielic sie radoscia i szczesciem staly sie konsumpcyjnymi potworami. Ale gorsze jest to ze jedna kopie dolki pod druga. Nigdy nie komentuje, ale ten post mnie dobil.

    • Wiadomo.
      Szkoda tylko ,że Żaneta znalazła się w takiej sytuacji.

    • mamo Martynki chyba Cię nie zrozumiałam. Jestem po stronie Żanety. I wspieram ją jako mama blogerka.

    • Anonymous

      Wiem ze jestes po stronie Żanety, ja tez. Zapytalam jaka to sutuacja i o co chodzi poniewaz napisalas w komentarzu ze wiadomo o kogo chodzi. Ja nie wiem bo nie czytam wszystkich blogow tylko kilka ulubionych.Moze niezrozumiale napisalam ale ciezko mi sie na telefonie pisze, przepraszam. A reszta mojego komentarza odnosi sie do tego co coraz czesciej widac na blogach ktore mialy byc pisane z milosci. Mam nadzieje ze rozumiecie o co mi chodzi. Mama Martynki

  • Też dostałam parę nie fajnych maili, komentarzy i zablokowałam je. Staram się nie pisać o osobach źle. Szukam ich dobrych stron choć nie powiem, na pewnym blogu skrytykowałam bo mi się nie podoba to co robi – mój komentarz został usunięty a podpisałam się. Dyskusji nie było. Staram się omijać blogi. Ale fascynuje mnie zjawisko wchodzenia na jakiegoś bloga i kopiowanie treści lub tematu i przywłaszczanie sobie i udawanie, że to wpadło się na taki genialny pomysł… Ehh ale pamiętajmy są ludzie i parapety 🙂
    Życzę siły i na takich nie szczerych ludzi wywalone.
    I dziwi mnie pisanie do kogoś o dawanie czegoś do testowania bo nie tędy droga. Zależy jaki produkt, bo testy są na czas określony najczęściej a nie na własność. Ale cóż ludzie robią wszystko byleby dostać coś darmowego.
    Życzę miłego wieczoru Matka Wariatka 🙂

  • bloguję zaledwie od kwietnia tego roku… i już mam dość. przez atmosferę, konkurencję, skakanie sobie do oczu… blogowy świat nie takim zdawał mi się być na początku… współczuję Ci bardzo sytuacji , w której się znalazłaś. jestem z Tobą i kibicuję!

  • Ja również nie wiem o co chodzi, kolejna afera, a ja jestem poza nią, zapewne dlatego, że nie posiadam popularnego bloga. I wiecie co? W takich momentach cieszę się, że malutka garstka do mnie zagląda. Szkoda, że ludzie z czegoś co powinno być przyjemnością (bo chyba nikt nie pisze bloga w formie pokuty za grzechy) robią miejsce, gdzie się nawet nie chce zaglądać. To naprawdę strasznie przykre.

  • dobrze napisane
    mega dobrze

    Żanett – jesteś jedną z pierwszych tu poznanych Osób i jedną z tych do której zawsze chętnie wracam i o której dobrze myślę
    na Twoim podwórku jest miło i czysto i tego Ci zawsze życzę
    całuję Cię mocno!

  • No faktycznie. ja też, im dłużej jestem „w środku” , tym bardziej się przekonuję, jakimi prawami rządzi się ta nasza blogowa społeczność. Tym bardziej, że widzę wszystko nawet z trzech stron: mamy, blogerki, właściceielki marki i sklepu z ubrankami dla dzieci Katie Baby. Różnie to bywa. Mam ciągłe propozycje przekazania ubranek do testowania i reklamowania. Przyznam szczerze, że mam poczucie, ze kilka razy zostałam wystawiona do wiatru (bo np obiecywano reklamę, linki, obszerny post, a skończyło się na krótkiej wzmiance i kilku zdjęciach). Chętnie na początku angażowałam się w taką współpracę, ale teraz juz znacznie wnikliwiej przyglądam się osobie, która wychodzi z propozycją i znacznie bardziej szczegółowo omawiam warunki. No cóż – człowiek uczy się. Ale nic – dyplomacja i wiara w ludzi – to ważne, żeby moc spokojnie robić swoje i nie poddawać się. Pozdrawiam serdecznie wszystkich 🙂
    Zapraszam na mojego bloga.
    Mama i Kalinka

  • Żanetka – bardzo mądre słowa. Bardzo dobrze ujęłaś całą sytuację. Dojrzale. Wiesz – ja tak myślę, że blog jest niczym firma. Zaczynając go pisać, wkraczasz w środowisko, które chcąc nie chcąc, jest pewną konkurencją (nie chodzi tylko o współprace z firmami, ale i ilość czytelników, tzw. „lajków”, obserwatorów). Moim zdaniem panują tu te same reguły, co w rzeczywistości – na rynku pracy. Owa konkurencja powinna opierać się na uczciwych zasadach. Szlifujesz swój blog, pracujesz nad treścią, wizerunkiem, a to przekuwa się w ewentualne profity. Czarny PR? Oczywiście – możesz go robić, możesz działać nieuczciwie, ale dokąd Cię to doprowadzi? Prędzej czy później, nieuczciwe zagrania ujrzą światło dzienne, a wtedy naprawdę licz się z konsekwencjami. I właśnie dobrnęliśmy do momentu, że osoba, która postąpiła wobec Ciebie tak a nie inaczej powinna mocno liczyć się z konsekwencjami.
    Jest mi przykro, że zostałaś tak potraktowana. Kto jak kto – ale Ty na pewno na to nie zasługujesz.
    :* Przytulam Cię mocno.

    • Olu, na szczęście moja osoba w tym wszystkim najmniej ucierpiała, a przynajmniej taką mam nadzieje. Posta napisałam w odruchu sprzeciwu na tego typu działania. Jako jednostki tworzymy całość blogosfery i każda z nas tej całości z osobna metkę przyszywa. W przypadku takich afer mało wiarygodnie wyglądamy w oczach czytelników czy też Firm potencjalnie chętnych na współpracę. W całej tej sytuacji pogodziłam się z faktem, że nie każdy ma wobec siebie szczere intencje. Zaczynają mi bokiem wychodzić tego typu intrygi, niesmak pozostaje.

  • Też nie wiem o co dokładnie chodzi mogę się tylko domyślać… uwielbiam Twojego bloga zaczęłam go czytać kiedy dowiedziałam się ze będę mamą. Masz świetne lekkie pióro a Twoje posty często pomogły mi zobaczyć rzeczy z innej perspektywy 🙂 Zaglądając do Ciebie mam wrażenie że spotykam się ze „starszą” siostrą od której mogę się dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy. Robisz świetna robotę więc nie poddawaj się. Pamiętaj co Cię nie zabije to Cię wzmocni. A ludzie są jacy są. Ważne że masz tyle czytelniczek, które Cie uwielbiają! Dzięki za tekst o butach bo już niedługo stanę przed tym dylematem. Pozdrawiam z Grecji Magda mama Ali 🙂

  • Każdy, nie tylko w sieci, powinien potrafić swoje bolączki kierować do tego – kto ów ból spowodował. Masz stuprocentową rację!
    Można się nie lubić, nie tolerować, ale należy zachować zdrowy rozsądek i czasem jednak trzymać język za zębami. Wojny między blogerami nie poprawiają niczyjego wizerunku, ale rzutują na ogół blogerek, robiąc z nas wredne, zawistne babsztyle. A przecież takie nie jesteśmy?!

    Przyznaję bez bicia. Ja założyłam bloga ponad pół roku temu i wstyd się przyznać, ale dopiero czytam „Blogera”. I już wiem, że będę musiał jeszcze raz przeczytać, bo ponad połowę wchłonęłam jak powieść 😀

    • Na pocieszenie od siebie dodam, że ja mam bloga od 2,5 roku, a Blogera przeczytałam ze dwa tygodnie temu, teraz czytam „Bloga” i czuję jak mi tryby wskakują na właściwe miejsce.

  • Zgadzam się z każdym Twoim słowem!

  • Mądry wpis…czytam i czuje się jak naiwna mała dziewczynka która sądzi że wszyscy wokół są cacy i nikt jej krzywdy nie zrobi….tzn zaczynam przeglądać na oczy…DZIĘKUJĘ :*

  • Idealnie napisane!! Zazdroszczę Ci takiego pióra i weny do pisania!!

  • Nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem takich blogerów…

  • ja tu o Kominku,,,a tu grubsza sprawa, również mi przykro, że Ciebie to dotknęło, bo uważam Cię za autentyczną blogerkę, a nie ‚pozerkę’. ściskam, czas leczy rozczarowania i można złapać dystans, wiem coś o tym:*

  • Wpis z tzw. jajami, ale bardzo prawdziwy! Trzymam kciuki, aby sytuacja szybko się wyjaśniła 🙂

  • WOW mocny tekst !!! Nie wiem o co dokładnie chodzi (chyba obecnie przebywam na innej planecie !!), ale mam nadzieję, że wszysto będzie dobrze !!! Trzymam za Ciebie mocno !!!! Nie poddawaj się – będzie dobrze, dobra karma zawsze wraca !!!

  • Coraz częściej obijają mi się o uszy jakieś przykre sytuacje, miedzy blogerami, wrogość, zazdrość, chamstwo. Osoby, które w ten sposób postępują same sobie szkodzą i są na tyle głupie, i ślepe, że o tym nie wiedzą;)
    Żaneta, bardzo dobry tekst.

  • Mądra dziewczyna jesteś, podziwiam Cię, za ową dyplomację. Ja czasem milczę bo mogłabym powiedzieć za dużo, niepotrzebnie. Właśnie tak jak robią niektórzy. I nie myślę tu jedynie o blogosferze. Ale o życiu, ogólnie. Nie wiem dlaczego tak jest, że dostaje się tym fajnym, uczciwym. Przykro mi, cokolwiek Cię spotkało, że tak się stało. Nie chcę rozdmuchiwać afer, co kto i dlaczego. Obserwuje, czasem mnie to śmieszy, czasem martwi, czasem wkurza. Ale stoję obok, zawsze i tylko tak.
    Kochana, ja uważam podobnie jak Ola Uru. To widać, kto miesza, kto kombinuje, kto jeszcze musi sporo dojrzeć.
    Całuję Cię mocno.

  • To niektórzy mają taką „moc”?! Oj źle się dzieje…przeraża mnie to! Najgorsze jest to, że od jakiegoś czasu część ludzi chce wszystko za darmo. A jak trzeba za coś zapłacić, bo ktoś włożył swoją pracę w to to zaczynają się dyskusje typu „dlaczego tak drogo?!”.

  • Mocne i mądre słowa! Trzymam mocno kciuki aby wszystko się wyjaśniło!

  • Dobrze, że blogosfera to ocean i jest w czym wybierać jeśli chodzi o wartościowe blogi. Obserwuję te zjawiska nienawiści i złości od 4 lat, jest gorzej i gorzej i to nie tylko na podwórku parentingowym. Żal dupę ściska, że fajne dziewczyny porzucają wesołe, mądre, ciepłe słowa na rzecz kasy i samozadowolenia, zapominając i obrażając przy tymcczytelnika.

  • Więc tak, chcę Ci koniecznie coś napisać – bo tak czuję – i myślę sobie – może jak przeczytam wszytko, to zmądrzeje, efekt… chyba to nic nie dało… Żanetko – jesteś dla mnie niesamowicie autentyczną i zdolną osobą, od kilku już dobrych miesięcy , prawie roku, widzę , jak każdego dnia (no właśnie za to podziwiam cię niesamowicie) uświadamiasz innych w wielu ważnych i mniej ważnych kwestiach – i wiem, że robisz z maksymalnym zaangażowaniem… Swoją drogą wiem też – że czerpiesz z tego dużo siły i emocji…Ja naprawę jestem takim „małym księciem” – z tym moim małym rycerzem i nie potrafię „TEGO” ogarnąć w moje małej główce.

  • Kochana, jestem za Tobą i z Tobą wszystkimi nogami i rękami i jestem szczęśliwa, że mnie takie rozgrywki nie dotyczą, bo to przykre bardzo chociaż obserwuję, że kobiety w gronie blogujących mam naprawdę są bezlitosne i to jest smutne…buziaki;**

  • O tym co się dzieje, to mniej-więcej wiem od środka – jako obserwator, który czyta i nie komentuje. Jak juz wcześniej napisałam u Lili jestem za płotka na komentarze. Chociaż teraz to się zastanawiam czy komentarz tutaj jest stosowny, poniewaz nigdy nie wiadomo jak „wysoko postawione” osoby zechcą się zemścić na komentarz przeciw Nim samym.

    Tak dosadnie nie wiem o co chodzi, tylko pobieżnie, dziwi mnie to, że ktokolwiek naskoczył na Ciebie (bo tak to wyczytuje), w końcu trzymałyście „sztamę”. Jak tak można? nie rozumiem tego, a moze nawet nie chce…

    Wiedz jedno – na pewno , a raczej – jest nieuniknione, że w końcu wszyscy przejrzą na oczy. I te popularne pozamykają swoje blogi, bo nie beda mialy dla kogo pisac, jak sie wszyscy od nich poodwracają 🙂

  • Mysle Zanetko, ze wiesz o tym ze calkowicie sie z Toba zgadzam i wspieram dobrymi myslami. Jedynie moge napisac, ze calosc tego jadu, agresji, udawana przyjazn i obluda wroci do tej osoby, ktora wykorzystuje innych dla wlasnych korzysci.

    PS: Przepraszam za brak polskich znakow, ale prozno ich szukac na angielskim lapku.

  • Dopiero teraz dotarłam do tego tekstu i jestem w szoku – nie spodziewałam się, że takie rzeczy dzieją się w rodzicielskiej blogosferze (być może dlatego, że jestem w niej nowa albo dlatego, że stoję trochę z boku)… A ta mafia blogerska „zastraszająca” małe firmy to już konkretna masakra.

  • Pingback: Keep Calm And Blog On - grazine.pl()